Oj, jak ja lubię organizować konkursy w których nagrody są takie, że najchętniej zatrzymałbym je dla siebie. I dzisiaj, wspólnie z Totalizatorem Sportowym przygotowaliśmy dla czytelników bloga właśnie taki konkurs. Zadanie jest bardzo proste i pośrednio odnosi się do „Ekstra pensji” – nowej gry liczbowej, którą totalizator wprowadził niedawno do swojej oferty. W przeciwieństwie do pozostałych gier liczbowych, zwycięzca nie otrzymuje jednorazowo dużej kwoty, lecz przez 20 lat będzie co miesiąc dostawał 5000 zł (tutaj więcej szczegółów). No i właśnie tej kwoty będzie dotyczył konkurs. Chciałbym żebyście napisali na co przeznaczylibyście taką kwotę, jeśli mielibyście je wydać na coś, co jest związane z męskim stylem.
NA CO MR.VINTAGE WYDAŁBY EKSTRA PENSJĘ?
Gdybym ja mógł wydać lekką ręką 5000 zł, to kupiłbym sobie zegarek który „chodzi za mną” od kilku lat, a na który zwyczajnie szkoda mi było wydawać własne oszczędności. Pewnie wynika to z faktu, że przez ostatnie lata jakoś niespecjalnie przywiązywałem wagę do zegarków i wolałem wydawać pieniądze na inne przyjemności. Taki już ze mnie dusigrosz w stosunku do pewnych produktów, które nie są przedmiotami pierwszej potrzeby. Co prawda od kilkunastu miesięcy stopniowo łapię zegarkowego bakcyla (to wciąga tak samo jak dobre buty), ale nadal mam opory przed wydaniem kilku tysięcy złotych na czasomierz, choć zgodnie ze starą zasadą jubilerską o której pisałem tutaj, nie powinienem ich mieć. Z drugiej strony to chyba nic złego. Cieszę się, że mimo poprawy mojej sytuacji materialnej w ostatnich latach nadal mam w sobie dyscyplinę finansową. Ubrania i buty nadal najczęściej kupuję na wyprzedażach, nadal od czasu do czasu zaglądam do sklepów z odzieżą używaną, nadal jeżdżę komunikacją publiczną, a przed wydaniem większych kwot zastanawiam się nad tym kilka dni. No ale wracam do tego zegarka.
Numerem jeden na mojej liście zegarkowych marzeń jest marka Junghans i jej linia Max Bill. Nie jest to co prawda wysoka półka piramidy prestiżu (pasjonaci tematu już się śmieją pod nosem), ale akurat to kryterium nigdy nie było dla mnie priorytetem zakupowym, nie tylko w stosunku do zegarków. Czasomierze zaprojektowane przez Bill’a podobały mi się odkąd tylko pamiętam. Stylowe, minimalistyczne, o idealnych proporcjach. To design, którego nie sposób pomylić z inną marką. W mojej ocenie to jedne z najładniejszych zegarków XX wieku. Wielokrotnie pisałem na blogu, że jestem zwolennikiem prostoty jeśli chodzi o modę męską i podobnie jest z przedmiotami którymi się otaczam. Linia zegarków zaprojektowana przez Max Bill’a – szwajcarskiego architekta, rzeźbiarza i projektanta – to kwintesencja minimalizmu i wzornictwa szkoły Bauhaus, której Bill był absolwentem.
Marka Junghans zaproponowała współpracę Billowi na początku lat 50 ubiegłego wieku. Przygotował dla nich projekt zegara kuchennego, a w kolejnych latach powstały także zegarki naręczne o bardzo charakterystycznym stylu bazującym na wykorzystaniu cienkich linii, podstawowych figur geometrycznych i dwóch kolorów (biel i czerń). Tylko tyle i aż tyle. Jego projekty przetrwały w praktycznie niezmienionej formie już ponad 50 lat i przez ten czas nic nie straciły ze swojej świeżości i nowoczesności. Linia Max Bill to po prostu potęga prostoty, którą dzisiaj przypisuje się głównie Skandynawom, a przecież wszystko zaczęło się na niemieckiej uczelni Bauhaus.
Współpraca Bill’a z Junghansem zakończyła się w latach 60, ale w kolejnych dekadach pojawiały się reedycje zegarków tego projektanta lub wersje nimi inspirowane i modyfikowane. No i właśnie ja za te 5000 zł zakupiłbym jeden z takich współczesnych modeli z automatycznym naciągiem, a dokładniej 027/3501.00 JUNGHANS Max Bill (cena 3280 zł). Za pozostałą kwotę (1700 zł) kupiłbym sobie granatową torbę duńskiej marki Mismo, na którą podobnie jak na zegarek Junghans, szkoda byłoby mi własnych środków (w końcu to torba płócienna, a nie skórzana), ale ona również „chodzi za mną” od dłuższego czasu.
KONKURS
A teraz popuśćcie wodze fantazji i opiszcie w komentarzu pod tym wpisem na co wydalibyście 5000 zł. Mogą to być pojedyncze przedmioty, mogą być także pełne listy zakupów dzięki którym stworzycie np. pełną stylizację lub uzupełnicie własną garderobę rzeczami, na które normalnie nie możecie sobie pozwolić lub po prostu szkoda wam na to kasy. Oczywiście uzasadnijcie dlaczego właśnie to wybraliście. Możecie dołączyć nazwy konkretnych produktów i marek lub ich linki, mogą być także ogólne opisy (np. płaszcz Burberry).
Komentarz nie powinien mieć więcej niż 2000 znaków. Jeśli macie ochotę, to możecie również zrobić wizualizację waszej listy zakupowej (np. kolaż ze zdjęć, ilustracja, zdjęcie was samych w przymierzalni sklepu gdzie wydalibyście 5000 zł). W takiej sytuacji wgrajcie plik na jakiś serwer zdjęciowy i link do zdjęcia/ilustracji wklejcie pod komentarzem z opisem. Oczywiście można też połączyć jedno z drugim (komentarz + zdjęcie/ilustracja).
Nie przesyłajcie mi plików na maila. Kolejność zgłoszeń/komentarzy nie ma znaczenia. Na zgłoszenia konkursowe macie czas do 16 listopada włącznie (do północy). Nie jestem aptekarzem, zatem w waszych listach zakupowych nie musicie wykorzystać całej kwoty 5000 zł, można ją także nieznacznie przekroczyć. Uzupełnijcie pole e-mail w komentarzu.
Komentarze, które zawierają linki zawsze wpadają do zatwierdzenia, więc nie denerwujcie się jeśli nie pojawią się od razu (nie siedzę całą dobę przy komputerze). Gdyby jednak nie pojawiły się po kilku godzinach, to śmiało piszcie na maila, będę szukał ich w spamie.
Szczegółowy regulamin Konkursu znajdziecie tutaj.
Wybiorę dwie najciekawsze wypowiedzi a ich autorów nagrodzę voucherami na dowolne półbuty marki Yanko, która wielokrotnie pojawiała się na blogu. Czasem pojawiały się komentarze, że ich obuwie jest piękne, ale też bardzo drogie, dlatego chętnie sprezentuję je dwóm osobom. Zależało mi na tym, by nagrodami były przedmioty na które nie każdy może sobie pozwolić lub uważa to za zbędny wydatek. To tylko część tego, co zwycięzcy będą mogli wybrać dla siebie:
Ze względu na ogromną liczbę zgłoszeń, muszę przesunąć termin ogłoszenia wyników na poniedziałek 24.11.2014 r.
Sponsorem nagród jest Totalizator Sportowy – twórca nowej gry liczbowej „Ekstra Pensja”, gdzie wygraną jest comiesięczna wypłata 5 tys. zł przez 20 lat. Aby dowiedzieć się więcej zajrzyjście na ekstrapensja.pl







No to biorę się za wymyślanie. Jutro pewnie napiszę tu jakąś swoją propozycję :).
Ech, za piątaka to można już cosik zrobić. Wydałbym więc kasę na brzytwę i fajny zestaw angielskich kosmetyków do golenia i po goleniu, jak sandałowe mydła i wody. Do tego kupiłbym sobie Tissota LeLocle i dwie pary bardzo dobrej jakości butów – Yanko by się zdały, aż miło. Jedną parę brązowych wingtipów i jedne wysokie półbuty w stylu half brogue. Do tego parę dobrych win i jakby coś zostało, to elegancką skórzaną, brązową teczkę. Po facet nie boi się brzytwy, powinien nosić super buty i wyróżniać się eleganckimi dodatkami.
Najchętniej kupiłbym sobie jakąś skórzaną torbę i ładną, dwurzędową marynarkę.
Skórzane torby bardzo mi się podobają, choć są dosyć drogie, to urzeka mnie fakt ich wytrzymałości i „dojrzewania” z wiekiem.
Marynarka dwurzędowa, do jakiś casual’owych stylizacji, bo takiej po prostu nie mam, a zakochałem się w nich ;)
5.000 pln:
1. Granatowy garnitur – klasyczny, ale z węższymi spodniami – ok. 2000 pln.
2. Biała koszula – bawełna two ply – ok. 400 pln.
3. Derby, brązowe – 1000 pln.
4. Granatowy jedwabny krawat w białe grochy – 300 pln.
5. Błękitna poszetka – 200 pln.
6. Bawełniane białe bokserki – 100 pln.
7. Błękitne skarpetki – 100 pln.
8. Brązowy pasek ze skóry – 200 pln.
Reszta na dobrą kolację z ukochaną osobą (w tym dobre wino).
Spełnienie marzeń – bezcenne…
Pozdrawiam, Ł.
„Swoje” 5000 wydałbym (i to bez zastanowienia) na uszyty na miarę garnitur. Nie chodzi tylko o sam ubiór, ale czekanie na taki garnitur, przymiarki, poprawki bądź jakiekolwiek ingerencje krawca, pozwalają na posiadanie rzeczy, która jest autentycznie niepowtarzalna, intymna, zupełnie taka jak. Skrojony na miarę, tylko moją, pasowały na każdą okazję. Ten sam, ale przedstawiany w towarzystwie innych dodatków.
Wiem na pewno, że taki zakup, to świetnie zainwestowane pieniądze. Prawda?
Oryginalne jak śpiewające dzieci w Mam talent ;)
Lekką ręką 5000 zł ?
Wybrałbym jedną osobę bezdomną, której kupiłbym ubrania na zimę, buty, rękawiczki.
Zabrałbym do fryzjera. Pozwolił się wykąpać i poczuć jak większość z nas. Zapłaciłbym też za noc w hotelu. Resztę dałbym osobie która pozwoliłaby mu podjąć jakąś pracę.
Wybaczcie, że nie na swoje ciuchy, ale jednak na ciuchy.
A ja jak wygram w totka, to połowę rozdam ubogim. Taki jestem szlachetny, że muszę to z siebie wyrzucić…
Wybrałbym jedną osobę bezdomną, której kupiłbym ubrania na zimę, buty, rękawiczki.
Zabrałbym do fryzjera. Pozwolił się wykąpać i poczuć jak większość z nas. Zapłaciłbym też za noc w hotelu. Resztę dałbym osobie która pozwoliłaby mu podjąć jakąś pracę.
Do tego nie potrzeba 5.000 zł. Ubrania na zimę do kupienia w lumpeksie na kilogramy. Czyste, wyprane i wyprasowane. Bezdomny się nie obrazi. Fryzjer kilkadziesiąt złotych. O ile zechce obsłużyć takiego klienta. Prysznic w hotelu. Pokój z łazienką już za sto kilkadziesiąt złotych. W sumie 200-250 zł.
Bezdomność to bardziej skomplikowany problem, niż tylko brak ubrań, butów i fryzury. Zwykle nawet bardziej złożony niż brak pracy i mieszkania. Żadne 5000 tego nie rozwiąże. Choć to całkiem dobra kwota, żeby założyć fundację pomagającą wychodzić z bezdomności :) Tyle, że raczej to już poza konkursem.
Ja tylko się odniosłem do wypowiedzi powyżej. Cytat jest w pierwszym akapicie.
Ja w sumie też odnosiłam się do tej pierwszej odpowiedzi, tylko jakoś nieszczęśliwie to umieściłam…
W lumpeksie możesz kupić ciuch, który porwie Ci się po drugim założeniu, a nie na tym to polega.
Interesowałem się takim przedsięwzięciem już i wiem że potrzebowałbym na jednego takiego bezdomnego ok. 4500 zł.
Ubrania, fryzjer, prysznic, dentysta (chyba wychodzi najdrożej, a jest potrzebny), lekarz, leki itd.
Zrób to za 250 zł :) Chętnie Ci pomogę jak tylko potrafisz zrobić to za taką kwotę. Nawet wyjmę ją z kieszeni.
Pozdrawiam niezorientowanych.
Kupiłbym sobie najpierw książkę „Rzeczowo o modzie męskiej”, a później jakiś kolorowy ortalionowy dres i złoty łańcuch na szyję, oczywiście zgodnie z poradami zawartymi w owej książce…
Żupan popłochu i talizman anielskiej chluby
I do tego Kołczan Prawilności :)
5 tysięcy to dużo pieniędzy. Jako, że jestem uczniem 3 klasy liceum, te pieniądze przeznaczyłbym na uczycie pierwszego garnituru na miarę. Granatowy, plus do tego dodatki : butonierka – zrobiona przez koleżankę, jedwabna biała poszetka, czarne oxfordki i mogę prosić damę do poloneza :)
Pozdrawiam :)
jesteś pewien, że nie pomyliłeś pojęcia 'butonierka’?
Mam wrażenie, że nie pomylił. Wpinki do butonierki są coraz popularniejsze.
Gdybym wygrał 5000 zł, przeznaczyłbym je garnitur http://vistula.pl/garnitury/garnitur,id-67602 + dołożyłbym do tego http://www.eobuwie.com.pl/lloyd-24-641-04-kenia.html i koszulę z Bytomia http://www.bytom.com.pl/koszule,koszula-bd1-04-25a-120-k-1901-9736-p, a wszystko to dopełniłbym lazurowym krawatem wykonanym ze 100% jedwabiu. Wszystko z tego względu, że niedługo otwieram firmę a taki strój na pewno pomógłby mi w załatwianiu interesów.
Nie mogę jednak zapomnieć o dodatkowej parze butów, o której marzyłem od dawna- mianowicie http://www.eobuwie.com.pl/polbuty-ecco-canberra-leather-sole-62202401001-black.html, które doskonale sprawdziłyby się z granatowym garniturem
5000 zł.
Po pierwsze: garnitur na zamówienie – należy się wyróżniać, ubrania szyte na miarę cechują się niepowtarzalnością, jakością wykonania oraz tym, iż są dopasowane pod właściciela – są to te cechy, które powinna zawierać każda stylizacja.
Po drugie – koszula, również idealnie dopasowana do mnie, zgodnie z tym j.w.
Po trzecie – buty Yanko. Sprawa oczywista.
W takim ubiorze pozostałą kwotę przeznaczę na czerwone róże dla żony + zaproszenie na kolację, tylko dla dwojga :-)
Na to co piszesz 5k to za mało :)
Dwukrotnie przekroczyłeś budżet.
Ekstra 5000 zł? Wątpię ale zawsze warto pomarzyć.
Jest mnóstwo rzeczy, które chciałbym kupić za tę kwotę ale prawdopodobnie zdecydowałbym się na wieczne pióro, firmy MontBlanc. Czysta klasa.
Pierwsze, co kupiłbym za te pieniądze to garnitury z Suitsupply.com – obecnie przez „robienie masy” ostatni popękał mi w szwach pod pachami więc na pewno przyda się nowy. Idealny będzie granatowy na bardziej formalne okazje i w kratę. kiedy będzie można ubrać się nieco luźniej. Wyniesie mnie to pewnie około 3000zł, więc resztę przeznaczyłbym na podróż w bardziej swojskie rejony. W „Bytomiu” zakupiłbym camelowy płaszcz dyplomatkę i kilka par chinosów. No cóż, niewiele już zostało z tej kwoty, tak więc resztę zainwestowałbym w dopełnienie stylizacji, jakim z pewnością są luksusowe perfumy – mam na oku Bleu de Chanel. Na koniec… Czytaj więcej »