Suit Supply a sprawa polska

199 komentarzy

W ostatnich miesiącach sporo się mówi o marce Suit Supply. Zarówno na świecie, jak i w Polsce, mimo że jej ubrania nie są dostępne u nas poprzez sklepy stacjonarne. Temat tej holenderskiej marki był już poruszany na blogu Szarmanta, ale wywołał również bardzo burzliwą dyskusje na forum But w Butonierce. To znak, że Suit Supply budzi emocje. I o tym będzie dzisiejszy tekst.

O Suit Supply można w zasadzie powiedzieć, że to marka lokalna, bowiem poza rodzimą Holandią ma zaledwie kilkanaście sklepów w innych krajach. I właśnie to jest ciekawe – przy stosunkowo niewielkiej dostępności i krótkiej historii jest już w zasadzie kojarzona na całym świecie przez osoby, które interesują się modą męską. Na czym zatem polega fenomen ich kolekcji? Co takiego robią, że mówi się o nich na całym świecie?

c523_11


Najogólniej można na to odpowiedzieć tak: chodzi o dobry styl. Styl, który budzi pożądanie. Nie znam osoby, która o ich kolekcjach powiedziałaby, że się jej nie podobają. Są to przede wszystkim rzeczy świetnie zaprojektowane, choć warto też wspomnieć o dobrej jakości. Suit Supply zleca swoją produkcję w Chinach, ale korzysta przy tym z dobrych, włoskich tkanin. W dodatku marynarki szyte są w nawiązaniu do tradycyjnych metod krawieckich. Chodzi o tzw. half canvas, czyli konstrukcję marynarki częściowo opartą na płótnie, a nie na fizelinie. Niewiele jest marek na świecie, które w cenie 260-350 euro są w stanie zaoferować produkt o takiej jakości.
11 12

Ale wrócę do sformułowania “świetnie zaprojektowane”, bo moim zdaniem właśnie to zadecydowało o ogromnym sukcesie Suit Supply. To design ich kolekcji sprawia, że ubrania i dodatki budzą chęć ich posiadania, wyglądając na co najmniej dwa razy droższe. Projektanci tej marki stawiają na dobrą i ponadczasową klasykę, jeśli chodzi o fasony. Nie widać tu chęci eksperymentowania z szerokością klap, z długością marynarki, z udziwnianiem kieszeni, kozerki i innych detali. Proporcje poszczególnych elementów są bardzo udane jak na produkt ?z wieszaka?. Ich produkty są zarazem bardzo klasyczne i nowoczesne. Jest w nich pewien smaczek – to zasługa doboru oryginalnych faktur tkanin oraz ich kolorystyki. Użyte kratki, prążki i mikrowzory pozytywnie wyróżniają się na tle wzornictwa marek z podobnej półki cenowej.

13 14

I tu pojawia się wątek naszych rodzimych liderów, Bytomia i Vistuli. Obie marki szyją produkty dobrej jakości i w tej kwestii nie mają się czego wstydzić. Zresztą docenia i doceniało to wiele innych firm. Bytom i Vistula szyli kolekcje dla takich marek, jak Kenzo, Givenchy i Hugo Boss. Lantier, czyli droższa linia Vistuli, podobnie jak Suit Supply szyje marynarki na płótnie. Jeśli chodzi o tkaniny, to zarówno Bytom jak i Vistula korzystają z tych samych lub zbliżonych jakościowo producentów, co holenderska marka. No, ale modę kupujemy przecież wzrokiem, a zatem: co z designem? W porównaniu do innych konkurentów z rodzimego rynku jest dobrze. A w porównaniu do Suit Supply?

Ci, którzy nie zwracają uwagi na detale, być może nie zauważą znacznych różnic przeglądając kolekcje tych marek, ale wprawne oko je wyłapie. Przede wszystkim: tkanina. W Suit Supply bogaty wybór wzorów i tkanin. U “naszych” zdecydowana większość kolekcji to gładkie tkaniny w kolorystyce szarości, czerni i granatów, które u nas są prawie czarne. Jeśli spojrzymy na ofertę Vistuli, to mają aktualnie na stronie ok. 150 modeli garniturów, z czego prawie 40, to czerń. Zastanawiam się po co szyć taką ilość modeli tak bardzo do siebie podobnych…

Kolejna rzecz to proporcje. Zwróćcie uwagę na umiejscowienie guzika w marynarce (podkreśla talię, czy jest prawie na wysokości pachy?), długość marynarki (dzieli sylwetkę na pół?), szerokość klap i ich ułożenie na torsie (odstają, czy przylegają do ciała?).

32  Bytom
31 Vistula

Ktoś powie, że to tylko detale, ale jak pisał Michał Anioł: “Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość”. A jeśli na kimś się wzorować i skądś czerpać inspiracje, to od lepszych.

15

Suit Supply jest bliskie tej doskonałości, jeśli chodzi o design. Marka ma swój styl. Ich ubrania kreują również styl właściciela i przyciągają uwagę, a nie są tylko ubraniem użytkowym. W przypadku Bytomia, Vistuli i wielu innych marek z rodzimego rynku brakuje właśnie tego. Vistula kreowała gusta za czasów Czapula. Teraz różnie z tym bywa, są lepsze kolekcje i gorsze – poprawne, ale niczym nie wybijające się ponad przeciętność. Nie kreujące gustów wśród odbiorców, Nie budzące pożądania w stosunku do marki. Oczywiście mam na myśli kolekcję ogółem, bo zarówno u Bytomia, jak i Vistuli znajdziemy bardzo udane pojedyncze produkty.

Warto też wspomnieć o cenach. Suit Supply szturmem zdobywa klientów na całym świecie również dzięki atrakcyjnej cenie swoich produktów. Za kwotę 1200-1500 zł można u nich kupić większość modeli, a więc jest to cena zbliżona do ceny wielu garniturów Vistuli i droższych modeli z Bytomia. Modele Lantiera czy łańcuckiej marki Lancerto są nawet droższe od Suit Supply. Warto podkreślić, że holenderska marka nie organizuje akcji rabatowych i wyprzedaży. Dzięki temu są w stanie zaoferować tak dobrą cenę. Nasze marki regularnie organizują wyprzedaże (nawet -70%), co niestety wpływa na cenę wyjściową – musi być na takim poziomie, by marka zarobiła, nawet jeśli produkt będzie przeceniony o 50-60%.

Na koniec jeszcze sposób prezentacji ubrań. Suit Supply może być wzorem dla wielu marek będących półkę (a może i dwie) wyżej. Stylizacje prezentujące poszczególne produkty są dopieszczone i ciekawe dla oka. 70% koszul to biel i błękit, które idealnie eksponują zarówno twarz, jak i ubranie. Wzory koszul to regularne prążki, kratki i gładkie tkaniny, zawsze świeże i ponadczasowe. Model jest bardzo dobrze dobrany do profilu marki. Ubrania leżą niemal idealnie. Nie wiem czy faktycznie tak jest, czy były retuszowane, ale nie mam wątpliwości, że takie zdjęcia budzą chęć posiadania. Jeśli spojrzymy na zdjęcia ze stron internetowych naszych marek, to największy problem jest właśnie z dopasowaniem ubrań. Tu odstają klapy, tam kołnierz, gdzie indziej koszula wygląda na zbyt obszerną. Dobór dodatków nie budzi zachwytu i nie eksponuje tego, co powinien. Zestawy są nudne i monotonne. Bytom dodatkowo ucina twarz modela na wysokości nosa.

33

Brakuje też informacji o rodzaju tkaniny (jej producencie), a przecież nasze marki nie mają się czego wstydzić. Lantier jako jedna z nielicznych polskich marek (a może jedyna) szyje na płótnie, ale czy gdziekolwiek się tym chwalą? Niestety nie. Bytom swoje koszule szyje podobno z tkanin Cotonificio Albini (z ich tkanin korzystają marki dwa razy droższe), ale czy gdzieś znajdziemy taką informację? Niestety nie.

Suit Supply pokazało, jak wiele można osiągnąć biznesowo i wizerunkowo, stawiając na dobrą jakość produktu i bardzo spójny, przemyślany design, który nawiązuje do marek o wiele droższych. Ich kolekcje szybko znikają z oferty, a firma nie musi stosować przecen. Być może któraś z naszym marek podejmie wyzwanie i pójdzie w tym kierunku?

Ciekaw jestem waszej opinii na ten temat i zapraszam do dyskusji. Czego brakuje naszym markom? Mam na myśli nie tylko Bytom i Vistulę, bo przecież mamy także Próchnika, Lavard, Lancerto i wiele innych. Czy nasze marki powinny tylko odpowiadać na potrzeby średnio wymagających polskich klientów, czy raczej powinny kreować styl i edukować?

Podobne wpisy

199
Dodaj komentarz

avatar
80 Comment threads
119 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
101 Comment authors
phen24 reviewCrazy Bulkquick loansAdamMarcin Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karol
Gość
Karol

wszystko się zgadza co zostało napisane, jednak więcej optymizmu co do naszych polskich marek! ja np. byłem miło zaskoczony zmianą wizerunku marki Reporter, dobra jakość, ceny nawet znośne, aczkolwiek tegoroczna zimowa kolekcja mnie trochę rozczarowała.
wydaje mi się, że brakuje opinii i komentarzy ludzi, do których dana marka adresuje swoje ubrania, dobrze by było, gdyby niezależne osoby, mogły sprawdzić, zmierzyć ubrania wyrazić opinię, żeby badziewnie nie trafiało na polskie ulice. myślę, że należy też postawić na naszych młodych, polskich projektantów, którzy wnieśliby trochę nowości i świeżości we współpracy z blogerami.
pozdrawiam,
Karol

Mćk
Gość
Mćk

Szkoda, że nie mam kasy aby ubierać się w takim stylu… Muszę chodzić w zasranych t-shirtach i bluzach z kapturem…

Ada
Gość
Ada

Nie trzeba być nie wiadomo jak zamożnym, żeby wyglądać elegancko i stylowo. Jeśli kogoś nie stać, to zawsze pozostają sklepy z odzieżą używaną lub outlety.

eR
Gość
eR

Ja, dla przykładu, jestem bardzo nieproporcjonalny – szersze biodra, większy brzuch, wąskie ramiona, długie, chude ręce – i podobnie jak kolega wyżej, dobre chęci mam, ale co z tego, jak 99,9% ubrań rtw nigdy nie będzie na mnie dobrze leżeć, a jeszcze nie zgłupiałem do reszty żeby łożyć gruby pieniądz na bespoke. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak kupić porządny zestaw koszul i obszernych kardiganów, które w pewnym stopniu zamaskują niedoskonałości figury. Bo czy to będzie szaro-bura Vistula czy super stylowe Suitsupply, garnitur na mnie “nie leży”…

Marcin
Gość
Marcin

@Mćk, mnie stać na drogie rzeczy ale ich nie kupuje dla… zasady. Cała przyjemność i sztuka żeby wyszukiwac okazjie, ubierać się na przecenach, w outletach lub odzieży używanej – gdzie tak na prawdę nie wszystko jest używane lub jak większość sądzi, zużyte. Nawet z zapasem gotówki kupując drogą garderobę towarzyszą wyrzuty sumienia gdy coś poplamisz, zniszczysz, zgubisz lub…zmienisz wagę, wymiary ciała.

Michał
Gość
Michał

Znakomity artykuł! Trafiasz w samo sedno problemów naszych producentów, ale wskazujesz też ich mocne strony, które można przekuć w sukces. Jestem za tym, by (szczególnie w czasach kryzysu) kupować polskie produkty, i takie artykuły mogą pomóc wielu naszym markom.

Rdk
Gość
Rdk

Wizualnie Bytom czy Vistula mają się do Suit Supply tak jak średnia krajowa płaca w Polsce do holenderskiej. Nie mam żadnego garnituru SS ale jeśli będę chciał kupić coś RTW, to zapewne sięgnę po tę markę. Tych “właściwych”, czyli granatowych garniturów nasze firmy praktycznie nie oferują, jeśli już to midnight blue. No i te nieszczęsne wąskie klapy… Problem jest podobny do tego obuwniczego (poruszanego na forum), nie wiadomo czym to jest uwarunkowane – czy kulturowo (przecietny Kowalski uważa, że garnitur POWINIEN być czarny) czy ekonomicznie, czy jeszcze inaczej.
Szkoda, że SS nie mają sklepu w Polsce – Mr. Vintage – lobbuj w tej sprawie :-).

kamil
Gość
kamil

Faktycznie Suit Supply prezentuje sie mistrzowsko ! wrecz perfekcyjnie ! prakttycznie kazda stylizacja wyglada swietnie ! maja super stylistow ! i tak jak napisales ta dbalosc o szczegoly rysuje calosc czyli idealnie dobrane kolory, materialy oraz dopasowanie !

Denior!
Gość
Denior!

A ja sie dziwie ze jak przymierzam marynarki w Vistuli czy Bytomiu ze mi prawie zawsze klapy odstają, skoro nawet ich modela na zdjeciach maja to samo. Może jednak moja sylwetka jest ok, tylko produkty…

Ziuta
Gość

Mam starusieńki granatowy garnitur Vistuli, który dopiero niedawno doceniłem. Starszy chyba ode mnie, odziedziczony po ojcu, a dużo lepszy od tego, co widzę w katalogach. Długość, dopasowanie, wysokość guzika idealne. Do tego robiona na płótnie. Pomyśleć, że w latach 80 potrafili się postarać.

Piotr
Gość
Piotr

Mnie zainteresował temat chowania się kołnierzyka koszuli pod marynarkę. W przypadku Suit Supply tak jest bo wszystkie koszule mają włoski kołnierzyk, gdy założyć koszulę z węziej rozstawionym kołnierzu tego efektu by nie było. Czy to jakaś zasada z tym chowaniem się kołnierzyka koszuli?

Mr. Vintage czy uważasz że garnitury Bytom/Vistula są brzydkie – nie podobają Ci się, czy stwierdzasz, że odstają od tzw. klasyki? Czasami niejasne dla mnie jest do czego porównujesz produkty czy do gustu, czy do jakiś zasad.

Piotr
Gość
Piotr

P.S. Oczywiście nie twierdzę, że Suit Supply ma nieładne ubrania – bardzo mi się podobają. Z drugiej strony efektu odstających klap, czy tego nieszczęsnego :) kołnierzyka w moim przypadku nie ma – noszę garnitury Vistuli (linia Red), ponieważ są to chyba jedyne modele, które na mnie pasują. Może to kwestia zrobienia zdjęć lub nieodpowiedniego dobrania modela do ubrania.

Paweł Zegarow BLOG
Gość

Wyobraźmy sobie, że polskie marki garniturowe zaczynają szyć tak modnie, jak suitsupply. Wytaliowane garnitury z kraciastej wełny, pikowane kamizelki, tweedowe blezery, cuda wianki. Możecie mi powiedzieć, kto to kupi? Garstka znających się na rzeczy pasjonatów?
Rynek zaspokaja potrzeby konsumentów, a te są jakie są… Jeśli najczęściej kupowanym garniturem dziennym jest ten w kolorze czarnym to o czym my mówimy?

Żebyśmy dobrze się zrozumieli, uważam, że polski rynek nie dorósł jeszcze do takiej marki jak suitsupply. Nie dorósł, ale dzięki Tobie Michale może się to zmienić. Robisz na prawdę dobrą robotę.

Marcin
Gość
Marcin

A białoruski czy liteweski rynek dorósł???

V10
Gość
V10

W Polsce (prawie) nikt nie kupi garnituru w odcieniu marynarskiego granatu (navy), a co dopiero mówić o garniturach w kratę. Kolor jaśniejszy od wpadającego w czerń midnight blue się zwyczajnie nie sprzeda.

W Polsce nie ma kultury, by garnitur traktować jako codzienny, swobodny strój. Nie jest do pomyślenia, żeby na przykład przedsiębiorca ubierał się w garnitur – tak po prostu, bez okazji, do pracy. Albo grafik, czy dziennikarz. W Polsce garnitur zakłada się wtedy, jeśli trzeba, a Vistula oraz Bytom właśnie takie garnitury robią: dla pracowników korporacji, urzędników i akwizytorów.

Za frywolną marynarkę z kontrastującymi guzikami również nikt nie da 1000zł. Dla polskich mężczyzn wciąż kosmosem jest wydać więcej niż 300zł na buty.

Obserwowałem Vistulę za czasów “odważnych kolorów” i takie marynarki wisiały długo, bardzo długo. Garnitury w kratę w sklepie internetowym osiągnęły w końcu śmieszne ceny na wyprzedażach, rzedu 400zł.

Mogę się mylić, bo wyników sprzedażowych nie znam, ale ja po prostu tak odważnie ubranych mężczyzn, jak modele SuitSupply, w Polsce nie widuję, a mieszkam w Warszawie.

Wśród polskich mężczyzn liczy się szpan na gadżeciarstwo, a nie jakość. Liczy się logo, które pozwala na podkreślenie statusu i zaznaczenie dominacji. SuitSupply czegoś takiego nie zapewnia, za to krawat Hermesa z widocznym logo, który nie sprzedał się w berlińskim lumpeksie – już tak.

Tomek
Gość
Tomek

Idealnie to określiłeś, w Polsce króluje Ralph Laurent, Tommy Hilfiger i Lacoste właśnie z tego powodu. Jak już Polak wyda te 120zł za polówke z grupona to musi być z daleka widać że to nie to samo co z zwykłej sieciówki…

Ale też widać pewne zmiany na naszych ulicach, ludzie widzą że warto zwracać uwagę na detale, na początku osoba bardziej gustownie ubrana jest wyśmiewana że się stroi, ale z czasem całe jej otoczenie stara się lepiej ubierać by przy niej słabo nie wypaść, więc moim zdaniem od czytelników blogów, takich jak ten zależeć będzie jak będą wyglądali ludzie na ulicach za parę lat.

Niestety z drugiej strony w mniejszych miastach 50-100tyś wciąż ludzie z zaskoczeniem patrzą na osobę w garniturze z poszetką…

Co do SS, to nie wydaje Wam się ze na niektórych zdjęciach modele mają za krótkie spodnie?

kag
Gość
kag

Pewnie nikt tego nie przeczyta, ale czytam wstecz posty na blogu i na ten komentarz odpowiedzieć muszę ;)

Po pierwsze, Hermes szczyci się brakiem widocznego logo i właśnie dlatego jego produkty są sporo droższe od reszty luksusowej konkurencji (np. LV, Gucci, Dior).

Po drugie, holendrzy też w garniturach bez powodu nie chodzą. Liderowi partii w parlamencie jak najbardziej wypada chodzić bez krawata. Granatowy garnitur, brązowe półbuty – jak najbardziej, zresztą półbuty noszone notorycznie nawet do najbardziej casualowych spodni, ale bez krawata, z koszulą spod której wystaje rąbek białego T-shirta. W wielu biurach, urzędach, itd., pracownikowi wypada przyjść w dżinsach, koszuli w kratę czy bluzie z kapturem. Temu pracującemu z petentem również. Może kwestia większego poczucia estetyki w tym wszystkim i większej odwagi, ale poziom formalności ubioru jest zdecydowanie niższy.

Piotr
Gość
Piotr

Uwiedziony strona internetowa SS i rekomendacja Mr. Vintage odwiedzilem ich sklep w A-damie i szczerze mowiac nie podzielam zachwytu nad jakoscia. Ale design i sposob prezentacji jest rzeczywiscie fascynujacy. No i kolekcja welnianych krawatow… Nie do obejrzenia w PL.

Paweł Zegarow BLOG
Gość

genialne stylizacje

Piotr
Gość
Piotr

A! I w salonie siedzi pan krawiec gotow do tuningu produktu. Sam w sobie pan krawiec jest bardzo stylowy i elegancki :-)

Max
Gość
Max

Witam mam pytanie z innej beczki i mam nadzieje, że pomożecie. Tak więc poszukuje sklepu w Warszawie lub jakiegoś internetowego który ma w ofercie białą koszule ze stójką ?
Z góry dziękuję za pomoc ;)

anonim
Gość
anonim

każda koszula ma stójkę

Denior!
Gość
Denior!

moze chodzi o koszule smokingowa, z łamanym kolnierzykiem?

Max
Gość
Max

Nie nie o taką. Chodzi o koszule z samą stójką. Bez kołnierzyka.

alex
Gość
alex

Bershka miała nawet kupilem ją, ale z tego co widzę to już tylko czarna w inetrnecie została.

LaVega
Gość
LaVega

Witam
Ten producent rzeczywiscie ma o niebo lepszy design od polskich producentow ktorzy prawdopodobnie oprocz designu wcale nie sa od niego gorsi

P.S Maly Tip dla polonusow mieszkajacyh w UK jezelichcecie zaoszczedzic ok 20% na zakupach w Suit Supply wbierzcie w sklepie internetowym dostawe do Polski cena przeskoczy wtedy automatycznie na Euro co daje oszczednosci wystarczajace na pokrycie kosztow podrozy do Polski

Goblin
Gość
Goblin

Ja również jestem zafascynowany SS, zwłaszcza ich kamizelkami. Ceny oczywiście w stosunku do jakości robią wrażenie i tak jak napisałeś, Michale, ceny porównywalne do Vistuli, ale mimo wszystko jest to jedno ‘ale’.. Osobiście nigdy nie kupuję w Vistuli po cenie regularnej, tylko zawsze na wyprzedażach, więc takie akcje jak do -70% uwielbiam i zapewne inni też. Z uwagi na fakt, że SS nie organizuje obniżek, to zawsze będzie ‘oczko’ wyżej. Należy również pamiętać, że np. buty w cenie 200 Euro na szytej podeszwie dla kogoś z innego kraju będą tanie jak barszcz, a u nas? No niestety.
Osobiście jestem wielkim fanem V i w szafie mam ubrania właściwie tylko tej marki i osobiście wspieram rodzimy rynek.
Co do pomysłu z własnie takim marketingiem jak SS nie sadzę, by V czy B lub inna marki poszła na to. Jest to świetny pomysł oczywiście, ale na rynek musiałaby wkroczyć nowa marka i zrobić małe zamieszanie.

Pozdrawiam,
Goblin

Denior!
Gość
Denior!

W swojej marynarce info o producencie materialu mam, dowod:

http://img221.imageshack.us/img221/8533/p1140991w.jpg

LM
Gość
LM

Mr, Vintage, a co za roznica jezeli tzw “half canvas” jest rowniez podklejany lacznie z miejscem gdzie przychodzi plotno? Jezeli chcemy plotno bez klejenia to jedynie pozostaja nam krawcy lub marki jak Cornelliani, Canali, Zegna itp,. Suit Supply, Vistula/Lantier i Bytom wszystko jest klejone.
Kolejna sprawa dlaczego u nas wiekszosc garniturow jest czarna, szara i grantowa jak czarna? Bo na to popyt w Polsce, takie kolory sie sprzedaja a firmy sa nastawione oczywiscie zeby generowac zysk. Gdyby Suit Supply stworzyl siec jak Bytom czy Vistula w ilosci okolo 70 sklepow na naszym rynku mysle, ze byloby to duzym nie powodzeniem…
Holendrzy, Wlosi czy Hiszpanie sa niestety bardziej odwazni i dla nich np czarny ganitur nie istnieje (chyba, ze w wiadomych okolicznosciach), u nas czarny to codziennosc wystarczy np spojrzec na politykow – wszyscy w zalobie ;)
Wspomniane smaczki w kolekcjach u naszych rodzimych marek jak Vistula I Bytom niestety wisza najczesciej do wyprzedazy albo i jeszcze dluzej, sa ciekawe, ladne ale dla Polaka niestety za odwazne – kolejna sprawa smaczki sa produkowane w znikomych ilosciach i czesto trafiaja do kampanii reklamowej i… kilku sklepow.
Zgadzam ze zlym dopasowaniem, prawdopodobnie byly to rzeczy z “haka” a Suit Supply poswiecil wiecej uwagii i uszyli na miare lub starannie dopasowali odziez do sylwetek modeli.
Polskie marki nie chwala sie pochodzeniem tkanin na stronach internetowych, ale w kazdym salonie czy to Bytom czy Vistula czy Lavard znajdziemy zawsze wszywke producenta tkanin – jezeli jej nie znajdziemy to tkanina pochodzi prawdopodobnie z Chin, Indii czy Turcjii ale to dotyczy tanszych modeli 1000zl w dol.
W przypadku Bytomia akurat ta marka pochwalila sie na stronie internetowej, ze koszule szyte na zamowienie sa szyte wlasnie z tkanin Cotonificio Albini a garnitury szyte na zamowienie z Vitale Barberis Canonico (ten sam producent z ktorego glownie korzysta Suit Supply), znajdziemy nawet filmy na ktorych prezentuja sie wloscy producenci tkanin Lanificio di Tollegno i Vitale Barberis Canonico i krotka informacje o Lanificio F. Lli Cerruti.
Tak na marginesie Suit Supply rozpoczal swoj fenomen od lokalizowania sklepow w Holandii przy stacjach benzynowych, to byl jak widac strzal w dziesiatke – a dlaczego? Odpowiedzeli prosto – poniewaz kiedy mezczyzna tankuje samochod ma wtedy czas.

wm
Gość
wm

Wiele tu narzekań na to że garnitury w sklepach są w nudnych barwach, sporo też obrońców, że popyt to wymusza . Myślę, że dużą rolę w sklepach odzieżowych odgrywa personel który powinien doradzać klientowi w doborze i niestety często to robi. Problem w tym,że właściciel wydaje kilkadziesiąt tysięcy na lokal w galerii a szkoda mu dołożyć jeszcze paru na porządną edukację personelu. Za każdym razem jak wchodzę do sklepu z garniturami to słyszę, że rękaw powinien po zgięciu zakrywać nadgarstek , spodnie powinny się marszczyć na bucie, a najlepszy bo uniwersalny to kolor czarny.

Remy
Gość

Vistula za Czapula była kreatywna.
Potem cofnęła się o krok do tyłu. Teraz drepce w miejscu.
Czasem widać jakieś przebłyski w postaci ciekawych marynarek i koszul.
Tego roczna kolekcja (ale w sklepach) miała kilka takich modeli. Na stronie tylko jakieś standardy.
Były marynarki i koszule które chciałem kupić- na stronie ich nie widziałem.

Bytom- obudzili się !
Kupiłem u nich spodnie i kardigan.
Liczę na to że coś zaproponują ciekawego w nowym sezonie.
Sprzedają buty ale w cenach np.600zł…
To wolę dołożyć i kupić coś konkretnego.

Suit Supply “ogląda” targi Pitti Uomo, a Vistula i Bytom nie…
Ciekawe kiedy zobaczymy w kolekcji V i B buty double monks, tak popularne na Pitti Uomo.
No tak, ale czy nie zrobią z nich koszmaru…

Vistula i Bytom jeszcze nie wie, że polscy mężczyźni się obudzili.
Czytają różne fora i np. tego bloga.

roland
Gość

Trzeba też mówić o stronie etycznej …
Kiedy tak podnieca się ceną trzeba mieć na uwadze, że cena osiągana jest wysokim kosztem ludzkim. Małe dzieci, robotnicy z prowincji i kobiety pracujące po kilkanaście godzin dziennie. Czy gentlemanowi wypada chodzić w czymś okupionym wyzyskiem? Wydaje się, że nie.

Niska cena ma swoje konsekwencje.

Wpis zresztą dość tendencyjny sorry Mr.Vintage, ale na połowie zdjęć garniturów SS guzik również umieszczony jest sporo za wysoko, tak jest zresztą także w rzeczywistości. No i muszę skrytykować wychwalanie jakości w sytuacji kiedy garnituru ani też marynarki od nich się nie posiada, a jedynie raz w życiu się ją widziało…

Maciek
Gość
Maciek

Wraca stara rozmowa o globalizacji. Odpowiem tyle: wiem, że tam gdzie szyją Najki i inne korporacje, płace lokalne rosną (korporacje płacą stawki wyższe niż lokalny biznes), a do tego spada prostytucja wśród nieletnich. Pytanie zatem nie brzmi, czy gentlemenenowi wypada kupować produkty z krajów Trzeciego Świata, lecz czy gentlemenowi wypada NIE KUPOWAĆ tych produktów, a kupować produkowane w krajach burżujów ;) (Anglii i innych krajach, gdzie są wysokie płace minimalne, zasiłki i takie tam).

Piotrek
Gość
Piotrek

I o to chodzi. Praca w fabryce jest jedyną szansą na życie dla tych dzieci, często utrzymujących rodzinę. Nie pracują tam jako niewolnicy. Sami się zatrudnili, bo musieli z czegoś się utrzymać(siebie i często rodzinę, żeby brat mógł pójść do szkoły a siostra miała co jeść) . Bojkotowanie takich producentów powoduje spadek ilości fabryk chcących zatrudnić dzieci. Przez to zwiększa się wśród nich konkurencja i spadają ich płace(mniej chętnych fabryk, chętnych dzieci wciąż tyle samo). Reasumując, co z tego, że ktoś w swoim mniemaniu lepiej się czuje nie kupując produktów wytworzonych przez dzieci, skoro robi im w ten sposób krzywdę.

Witek
Gość
Witek

Dokładnie tak. Prawdą jest, że jedyną alternatywą dla kobiet i niejednokrotnie niestety dzieci (co oczywiście jest skandaliczne samo w sobie, gdyż miejsce dzieci w normalnym kraju jest w szkole), w przypadku, gdyby nie było możliwości pracy w fabryce tekstylnej produkującej dla korporacji, jest prostytucja lub praca niewolnicza u rodzimych bossów mafijnych, którzy traktują ich jak niewolników. Dlatego niestety przy ocenie działalności zachodniej korporacji jest to często kwestia mniejszego zła, a wszelkie kategoryczne potępienia to idealistyczne mrzonki wynikające z nie wzięcia pod uwagę smutnej rzeczywistości lokalnej.

Dziewczyna
Gość
Dziewczyna

Suit Supply ma fajny design, to fakt, ale czy to by się w Polsce sprzedało?
A dwa – czy mi się się tylko wydaje, czy ci faceci na kilku pierwszych zdjęciach z góry (kolekcja Suit Supply) mają przyciasne marynarki? Dlaczego wciska się teraz facetów w takie małe “żakieciki”?

Karczmarz
Gość
Karczmarz

Nie tyle na pierwszych zdjeciach co na absolutnie KAZDYM zdjeciu SS (przynajmniej umieszczonym w tym wpisie) marynarka jest za ciasna

Obywatel
Gość
Obywatel

Co do wyzysku wtrącę ,że Chińczycy w fabrykach Apple zarabiają około naszej minimalnej pensji (czyli jak na tamte warunki naprawdę dobrze), w porównaniu ze stawkami USA może wydawać się to wyzyskiem ale tak samo są wyzyskiwani (a nawet bardziej) Polacy pracujący w Polsce dla zachodnich firm.

roland
Gość

Nie wiem skąd informację, że Chińczycy w fabrykach Foxconn zarabiają około naszej minimalnej pensji, wiem tylko że pracuje się tam 7 dni w tygodniu po kilkanaście godzin.
Zresztą można o tym przeczytać tutaj – http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,11239687,Ciemna_strona_iPhone_a__Co_sie_dzieje_w_chinskich.html
Z artykułu wynika, że pensja wynosi 167 dol miesięcznie.

Owszem korporacje płacą lepiej, ale to ciągle jest wyzysk i ponownie pytanie – czy mniejsze zło przestaje być złem?

Maciek
Gość
Maciek

Nie, to nie jest wyzysk, bo dzięki temu rosną płace i spada prostytucja wśród nieletnich. Do tego kraj się rozwija, otwiera na rynki zagraniczne, liberalizuje. Następuje akumulacja kapitału, a w długim okresie to będzie oznaczać, że ci ludzie za kilkadziesiąt lat doczekają się poziomu życia takiego jak dzisiaj w krajach bogatszych. Oni są na tym poziomie, na którym kiedyś (XIX wiek) była Anglia. A Anglia dzisiaj jest bogatsza dzięki akumulacji kapitału, a nie ustawom o płacach minimalnych.
Każdy, kto wzdryga się przed produkowaniem w biedniejszych krajach, szkodzi interesom ludzi w tych biednych krajach. Popiera zmniejszanie u nich wzrostu gospodarczego, zmniejszanie płac i utrzymywanie prostytucji nieletnich na wysokim poziomie. Są to poglądy równie szkodliwe jak te, żeby zakazać w Polsce istnienia kapitału zagranicznego.
Zanim się zacznie dawać wyroki o gospodarce, wypada trochę poczytać ekonomii. I wcale nie musi to być “ekonomia rynkowa”, bo pisze o tym też np. Paul Krugman.

roland
Gość

Liberalizm nie jest wartością sam w sobie, jest wartością kiedy niesie za sobą jakieś dobro – w tym przypadku tak nie jest. Cała sprawa sprowadza się do kwestii czy Ty zgodziłbyś się pracować 14 godzin dziennie za 170 dolarów miesięcznie? Nie? Oczywiście wszak mamy liberalizm – nie musisz. Tym ludziom jednak nie tworzy się alternatywy. Nic nie mówię o żadnej płacy minimalnej. Anglia jest bogatsza dzięki akumulacji kapitału, ale kapitał ten akumulował się na ludzkiej krzywdzie prawda?

Ależ nie neguję produkowania w biedniejszych krajach! Broń boże, jednak nie stawiam źle rozumianego liberalizmu w jednym szeregu z dobrem, pięknem i prawdą. Mogę jednak sięgnąć po Twój przykład – czy Anglia rozwijała się dzięki temu, ze bogatsze kraje w niej produkowały czy też może dlatego że sama korzystała z krajów bogatszych?

Michał
Gość
Michał

W porządku – świat nie jest czarnobiały i nie ma co wychwalać jednej opcji, zgadzam się. Chodzi mi o to, że “normalne” jest, że tamci ludzie pracują za tak mało i tak długo. Masz rację, że jest tam pewnie sporo nadużyć i nieprzyjemnych sytuacji. Sęk w tym, że sugestia, żeby tam nie produkować, albo żeby nie kupować tamtych produktów, nie jest dobra dla tych ludzi. Na niedostatki konkurencji potrzeba więcej konkurencji, a nie mniej. Nie musimy wycofywać korporacji stamtąd. Potrzebujemy tych korporacji więcej i więcej, żeby ze sobą tam konkurowały o pracowników. Za pomocą płac i warunków. To jest jedyna droga do dobrobytu w tych krajach i to nam mówi historia świata zachodniego, w tym Anglii. Dlaczego uważam, że produkowanie tam jest krokiem w bardzo dobrą stronę.
Takie artykuły jak ten na wyborczej.biz pojawiały się w XIX wieku w Anglii, gdy ludność wiejska emigrowała na potęgę do miast do fabryk. Mieszkali w koszmarnych warunkach, pościskani w wiele osób w mniejszych pomieszczeniach, a pracowali po kilkanaście godzin na dobę. A jednak woleli to niż pozostać na wsi. Posiadacze ziemscy zaczęli więc czynić protesty, bo uciekała im tańsza siła robocza do miast, gdzie dostawali wyraźnie więcej forsy. Podobna rzecz dzieje się teraz z krajami biednymi. Kapitał tam ucieka, dzięki temu produkuje efektywniej i taniej, a ludzie na zachodzie dostają tanie produkty. To oczywiście budzi protest analogiczny do posiadaczy ziemskich.
Pytanie, w czym ci ludzie z biednych krajów są gorsi od tych biednych w krajach zachodnich sprzed 150 lat? Dlaczego tamtym pozwolono na takie coś, a tym chce się zabronić? Bo “standardy” gorsze? Ale dlaczego wybieramy miarę współczesną? Równie dobrze możemy porównać przyszłe warunki życia (z 22 wieku) do dzisiejszych, a okaże się, że dzisiaj jest wyzysk w krajach zachodnich.
Poza tym na tej zasadzie możemy twierdzić, że my wyzyskujemy panią na polskim targowisku. Bo płacimy jej za zebranie pietruszki 10 groszy. A na przykład inżynier z LG mógłby dla nas zebrać pietruszkę za nie mniej niż 10 złotych. Przyjmując takie jak powyżej kryterium musimy uznać, że pani z targowiska jest przez nas wyzyskiwana, bo są inni ludzie, którzy świadczyliby swoją pracę kilkadziesiąt razy drożej. Mimo że w zaistniałej sytuacji ta pani jak najbardziej chce te pietruszki po tyle sprzedawać.
Rozumiem, że jesteśmy w wygodnej sytuacji, a ludzie w tych biednych krajach mają bardzo źle. Mimo to w ich sytuacji praca dla zachodnich korporacji jest bardzo często wybawieniem (na przykład uwalnia nieletnich od prostytucji).

AK
Gość
AK

Bardzo trafnie wypunktowałeś to, czego brakuje polskim markom. Jak sam napisałeś, one odpowiadają na lokalne potrzeby, które co tu ukrywać, są przeciętne jeśli chodzi o modę męską.

Co z tego, że mają dobre tkaniny i dobrą jakość produkcji, skoro wizualnie są średnie. No i wady konstrukcyjne. Przecież to widać gołym okiem. Przyjrzałem się przed chwilą całej ofercie Bytomia i Vistuli, z przykrością stwierdzam, że spora część marynarek ma wady konstrukcyjne.

Marynarki Bytomia wyglądają jak 3 guzikowe, bo górny guzik jest prawie pod pachą, a na dole ogromna przestrzeń. W Vistuli aż tak bardzo nie rzuca się to w oczy, bo marynarki są krótsze, co także kiepsko wygląda. Przecież nie tak dawno Jerzy Mazgaj, przejmując Vistulę głosił, że chce by projekty były klasyczne i marka odpowiadała na potrzeby lekarzy, adwokatów itp. Czy wyobrażacie sobie te osoby w tych przykrótkich marynarkach? Vistula niepotrzebnie eksperymentuje.

Bytom jest na dobrej drodze, ale musi popracować nad konstrukcją. Jeśli ich marynarki źle wyglądają na modelach o idealnej sylwetce, to jak mają dobrze wyglądać na przeciętnym Kowalskim?

Ryszard
Gość
Ryszard

Przepraszam ale artykuł jest moim zdaniem tendencyjny. Żeby móc kilka rzeczy porównywać to przede wszystkim trzeba te rzeczy posiadać, żeby móc je przysłowiowo rozebrać na czynniki pierwsze. Swoje odczucia odnośnie Suit Supply oparł Pan tylko i wyłącznie na wrażeniach wzrokowych. Nie ma żadnej gwarancji, że kiepsko przedstawiony na zdjęciach produkt Bytomia czy Vistuli bedzie tak samo kiepsko leżał na przysłowiowym Kowalskim, a ładnie przedstawione zdjęcie Suit tak samo zaprezentuje się w rzeczywistości. To są tylko zdjęcia do prezentacji. oczywiście, że im lepsze tym majace za zadanie większe zachecenie klienta do zakupu. Niech Pan zobaczy jak prezentuje w swoim sklepie internetowym swoje produkty Zegna. Przecież wypadają także dużo gorzej niż Suit i co od razu mam myśleć że są lepsze od Zegny.

Marek
Gość
Marek

Przecież to jest śmieszne, że marynarka łamie się na modelu, a na kliencie będzie wyglądać dobrze :)

Przepraszam bardzo, ale co chcesz wytknąć Zegni?
http://store.zegna.com/item/store/ermenegildozegna/tskay/5E2B7D4B/cod10/49126862LN

Czy widzisz na którymś z ich zdjęć załamania klap już na modelu?

Marek
Gość
Marek

PS. Zwróć też uwagę jak u Zegni układają się kołnierzyki koszul. Wszystkie chowają się pod klapy marynarki, nie ma tam dziury. Tak samo jest w Suit Supply, która ma koszule 4 razy tańsze, więc to nie jest kwestia jakości tkaniny, lecz źle zaprojektowany kołnierzyk.

Marek
Gość
Marek

Doskonały przykład jak spieprzyć dobrą tkaninę (widziałem ją w salonie Bytomia, więc wiem co piszę):
http://bytom.com.pl/koszule,koszula-bb2-04-14a-27-k-216-1154-p

Piękny, cienki denim 2-ply, a uszyto z tego worek, który niby jest fasonem dopasowanym. Bytom się zatrzymał 15 lat temu. Skoro ogłosili strategię zdobycia młodszej części klienteli, to wypadałoby także odświeżyć szablony i dostosować je do budowy ciała współczesnego mężczyzny.

rav
Gość
rav

Ta koszula jest dostępna rownież w wersji wyszczuplonej.
“Koszula w kolorze granatowym wykonana z cienkiego jeansu, z charakterystycznymi nakładanymi kieszeniami. Mankiety zapinane na guziki. Wykonana ze 100% bawełny. Dostępna w sylwetce wyszczuplonej.”

Piotr
Gość
Piotr

Fakt, że “odważniejsze” kolory i fasony nie są w Polsce popularne ma też plus. Takie produkty są często bardziej przecenione.

Np.
http://sklep.vistula.pl/product-pol-2320532-Garnitur-HARRY-DB-Vistula-RED.html
w porównaniu z:
http://sklep.vistula.pl/product-pol-2320563-Garnitur-MODENA-Vistula-RED.html

J.P.
Gość
J.P.

@Ryszard
Jeśli to w czymś pomoże, to mam 1 garnitur Suit Supply, 3 garnitury Vistuli (w tym 1 Lantier), 1 garnitur Bytomia.

Tak jak napisał Mr Vintage, potwierdzam, że jakościowo są to produkty bardzo zbliżone, ale na korzyść SS zdecydowanie działa dopasowanie marynarki. Pacha jest płytka, co daje duży komfort przy ruchach, klapy się nie załamują (w Bytomiu u mnie również się tak dzieje), kołnierz przylega idealnie. Wcześniej nie dostrzegałem tych niedoskonałości, ale jak sięgniesz po lepszy produkt, to zaczynasz to dostrzegać. No i oczywiście bogactwo ciekawych tkanin. W sklepie internetowym Vistuli jest ponad 100 modeli garniturów, ale takich o ciekawej fakturze jest zaledwie kilka.

Pozdrawiam,
J.P.

Krzysztof K.
Gość
Krzysztof K.

Hmm, przyznam szczerze, że nieco się rozczarowałem… Przymierzam się do zakupu garnituru, takiego podstawowego egzaminowo-weselno-okazyjnego, bo na codzień niestety nie mam okazji do noszenia garniturów. Nie chcę na niego wydawać więcej niż 600-700 zł (a już na pewno nie więcej, niż 1 tyś zł). Myślałem że będę intensywnie przymierzał w Vistuli i Bytomiu, ale ten wpis mnie zmartwił. Bo jeśli nie V i B, to co? Mamy w ogóle jakieś alternatywy? W tym przedziale cenowym jesteśmy skazani na pewne odstępstwa od klasyki?

Michał
Gość
Michał

Nic. Tylko V lub B. Zagraniczne są droższe, a wcale nie muszą dawać więcej (te w polskich sklepach nie dają więcej). A tańsze będą znacznie gorsze.
Najlepiej wyszukać lepsze rzeczy z V i B. I tyle.

Marcin
Gość
Marcin

Nieśmiało dodam jeszcze markę Próchnik. Co prawda większość rzeczy kupuję w V, ale tu akurat mnie zawiedli. Latem potrzebowałem garnituru na ślub. Odwiedziłem Vistulę, Bytom i właśnie Próchnika. Zarówno w Vistuli jak i Bytomiu zniechęciła mnie bardzo mało zaangażowana obsługa jak i średni wybór. Próchnika jakoś nie brałem pod uwagę (kojarzył mi się ze sklepami dla emerytów) a tu bardzo miła niespodzianka. Sprzedawcy na poziomie, trafiłem na jakąś promocję i garnitur udało się wyrwać za 1100 z koszulą i pokrowcem gratis (nie do pomyślenia w Vistuli). Co prawda rozmiarówka jest dalej emerycka (przy wzroście 180 kupiłem marynarkę na 170 cm i leży moim zdaniem bardzo dobrze) ale przy pewnej gimnastyce myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.

A co do Holendrów w Siut Supply – myślę, że dobry produkt to jedno a jego odpowiednia prezentacja to drugie. Dbałość o detale sprzedaje produkt – muśnięcie photoshopa, dobrze dobrany model, świetnie stylizacje – koszula, krawat, marynarka, ładne zdjęcia, jasne tła – o to chodzi w tym biznesie. Klient kupuje oczami a nasi sprzedawcy zdają się tego nie zauważać. Sklep internetowy Bytom wygląda jak salon pogrzebowy – wszystko ciemnie, czarne, stylizacje ala. saga zmierzch.

Co do Vistuli to moim zdaniem mogliby zaryzykować z jakąś nową linią – jakaś Vistula Fresh czy coś. Byłby kącik w każdym sklepie gdzie mogliby pokazać bardziej odważne propozycje, bez straty dotychczasowych klientów.

Karczmarz
Gość
Karczmarz

W Van Graafie w okresie przecen mozna znalezc calkiem przyzwoite garnitury w tej cenie

dejko
Gość
dejko

A dlaczego ograniczać się do konkretnych firm? Ja jeden ze swoich garniturów znalazłem przypadkiem w salonie Pawo. Całkiem fajnie skrojony, dobrze wykonany, 100% wełna, za cenę 500 zł z groszami. Przecena podobno z 1 400 zł.
Gdy się wie czego chce, czasem samo przejście po CH i przejrzenie oferty daje odpowiednie rezultaty.

kamil
Gość
kamil

Przeciekawe jest to ze w Polsce jest tylu pasjonatow mody meskiej ze zwroceniem szczegolnej uwagi na detale, mrvintage i inne blogi o meskiej elegancji krzewia nasza swiadomosc, to ja przecietny szarak zdazylem sie juz mocno doksztalcic tak ze zaginam personel w sklepach z garniturami, a vistula, bytom i inne marki stoja w miejscu, tak jakby to do nich nie docieralo. To ja sie pytam kogo oni tam zatrudniaja jako stylistow ??!?! kto u nich sledzi swiatowe trendy ??? kto jezdzi na pitti uomo mekke dobrego stylu ??? kto u nich projektuje ??? kto sie zajmuje kampaniami szeroko pojetym marketingiem ?!?!…
Moze pasowaloby im wkleic na strone glowna zapis komentarzy z tej strony zeby przjerzeli na oczy ?!?!?
Za Czapula to byla kreatywnosc przez duze K, jemu sie chcialo, mial pomysl i bylo to jego pasja. Nie mozna czegos robic na sile… albo sie to kocha tak jak wlosi albo do widzenia. Czas pokaze czy sie zreflektuja i czy polskie marki zaczna sie liczyc na swiecie ze swoim solidnym krawiectwem czy po prostu upadna badz zostana wykupione i przeinaczone w inne koncerny….

DrQ
Gość
DrQ

Obawiam sie, że jest gorzej.
Vistula i Bytom nie zauważają rewolucji w e-handlu. Suitsupply.com i mnóstwo innych marek zachodnoeuropejskich sprzedających przez internet jest taką samą konkurencją dla Vistuli jak Bytom czy Próchnik.

TonySoprano
Gość
TonySoprano

Ostatnimi czasy coraz ciekawsza oferte ma, moim zdaniem, Lavard. Wiecej casualu, ciekawe sportowe marynarki…
Zna ktos oferte marki Celio? Na ich stronie jest sporo ciekawych modeli, ale marka chyba niedostepna w Polsce. Do czego to mozna porownac – ceny chyba nie sa zbyt wygorowane?

rav
Gość
rav
Michał B.
Gość
Michał B.

Gdybym był w zarządzie Vistuli lub Bytomia, zatrudniłbym Autora jako dyrektora kreatywnego lub kogoś odpowiedniego… Bardzo rzetelny wpis, żałuję że dopiero niedawno natknąłem się przypadkiem na tego bloga.

Remy
Gość
Remy

V i B mają przewagę na SS. W sklepie można przymierzyć marynarkę. Kiedyś kupiłem w V marynarkę przez internet. Niestety w ramionach nie pasowała. W salonie tego modelu nie mieli. Poprawka u krawca? nie wiem czy to zrobi dobrze.

Nebelwerfer
Gość
Nebelwerfer

Pamiętaj, że w całej Unii Europejskiej możesz zwrócić zakupiony przez internet towar bez podania przyczyny, o ile nie nosi śladów używania. W większości krajów masz na to 14 dni, u nas póki co jeszcze 10. Ryzykujesz więc tylko kosztami przesyłki.
Pozdrawiam

Maciek
Gość
Maciek

Suit Supply bierze na siebie koszty przesyłki w przypadku zwrotu, tym niemniej jest to dużo mniej wygodna metoda niż przymiarka w salonie.

Patryk
Gość
Patryk

Rzeczy zakupione w V przez internet możesz zwrócić w salonie :)

jarosławek
Gość
jarosławek

A czy możliwe jest aby kołnierzyk koszuli chował się pod marynarkę, jeśli nie jest włoski lub chociaż półwłoski ? Z klasycznym Kent’em to raczej niemożliwe. Tak mi przychodzi teraz na myśli Obama, który konsekwentnie nosi Kent, wyłogi, całkiem długie zresztą, nie chowają mu się pod klapę marynarki, a raczej chłop elegancko ubrany :)

Paweu
Gość
Paweu

A może poruszysz temat glanów/martensów?

dawids
Gość
dawids

Czy węzeł krawata na pierwszym zdjęciu to four in hand? Jak uzyskać efekt jak na tym zdjęciu, tzn. zaraz po węźle krawat stosunkowo mocno się rozszerza?

ŚniegZaOknem
Gość
ŚniegZaOknem

Panowie,
skąd u Was ta ślepa propatriotyczna postawa.
Garnitury krajowych producentów są słabe, koszule również. Ceny w Vistuli jakieś z kosmosu. Istnieją na rynku tylko dlatego że duża część społeczeństwa idzie za marką nie ananizując jakości i nie badając tego z konkurencją.
Jeżeli pracownicy tych firm chodzą, przepraszam za sformułowanie “gówniano” ubrani, to jak można od nich wymagać by robili ciuchy dobrej jakości.
Szansa w tych którzy widzą słabości ich słabego asortymentu, kupujmy dobre, obce ciuchy, jeżeli coraz więcej ludzi zacznie sie dobrze ubierać wtedy krajowi producenci dostrzegą że ich marka już nic nie znaczy, bo my chcemy jakości a nie znaczka Vistula, za którym nic nie idzie.
Nie sprawdzałem jeszcze garniturów ani marynarek rage age, ale na razie cenowo uderzyła im woda sodowa do głowy…

rb100
Gość
rb100

Panie Vintage, ale ten przecinek aż wali po oczach!
http://www.prosteprzecinki.pl/przecinek-przed-a

rav
Gość
rav

Dopóki przeciętny Polak będzie dostawał na rękę 1800 PLN a nie jak przeciętny Holender 1800 ? dopóty nic lub niewiele się zmieni.

A ubrania Suit Supply wyglądają świetnie, więc pozostają zakupy online lub przy okazji pobytu w Holandii lub Belgii, co mam zamiar uczynić.

rav
Gość
rav

ps. zniknął symbol euro, 1800 ? = 1800 euro

The-Bigwig
Gość

Dopiero po takich bezpośrednich porównaniach człowiek widzi jak wiele drogi mają przed sobą (niemłode przecież) firmy odzieżowe. Zarówno Vistula, jak i Bytom kojarzą mi z szarością, smutkiem. Żalem do życia o to, że w ogóle się rozpoczęło. Przykro się robi widząc jak wielki potencjał się marnuje. Ja wiem, że jest popyt, to trzeba zrobić i podaż. Ale wśród setki garniturów parę zwraca na siebie uwagę. W dodatku w sposób nie stricte pozytywny, a raczej “na siłę” pozytywny. Patrząc na porównanie widzę taką zasadę: Polskie firmy odzieżowe proponują dosadne odzwierciedlenie duszy zesmutniałego, zszarzałego, nudnego gościa. Z pracą w korpo, z dziećmi na utrzymaniu i minimalnym wynagrodzeniem. Który garnitur ubiera bo musi, szara mysz. Suit Supply prezentuje za to ciuchy dla faceta z klasą, pewnego siebie, któremu się w życiu powodzi. Nie mam tu bynajmniej na myśli kwestii finansowych – bo hipotetycznie zarówno polski model, jak i model z SS – mogą mieć po 1500 zł na rękę. Ale jaki jest odbiór tych postaci? Postawcie te dwie osoby obok siebie…

Pozdrawiam
The-Bigwig

Mr.Consigliere
Gość
Mr.Consigliere

Bardzo trafnie powiedziane. Podpisuję się pod tym obiema rękami.

Adam
Gość
Adam

Witam, jestem na pierwszym roku studiów, zbliża się sesja, zastanawiam się, jak powinienem sie ubrać na egzaminy. Jest okres przecen chciałem kupić marynarkę, jednak nie wiem, czy nie lepiej byłoby zapłacić dwa razy tyle i kupić garnitur? Na co dzień nie noszę raczej marynarek, ubieram się bardziej młodzieżowo. Uprzejmie proszę o pomoc, jakieś wskazówki w tej kwestii. Pozdrawiam, Adam.

dejko
Gość
dejko

W tym przypadku decydujące jest to, w co się ubiorą inni.
Moja pierwsze sesja na pierwszym roku – wszyscy (poza jedną osobą) ubrani byli w garnitury. Przy kolejnych sesjach takich ubranych w garnitur było coraz mniej, a w okolicach 3 roku, garniturowe rodzynki były wyśmiewane.

Podejrzewam, że u Ciebie może być podobnie. Pierwsze 2-3 sesje będziesz musiał zaliczyć w garniturze.
Jeśli nie masz w tym momencie żadnego, to warto byłoby kupić jakiś, np. granatowy (albo grafitowy – w zależności który kolor bardziej Ci pasuje) – przecież przyda się nie tylko na sesje, ale i na inne uroczystości.

Szukaj na przecenach garniturów wełnianych. To koszt 500-700 zł w zależności od firmy. W tym momencie spore przeceny ma Bytom i jeszcze w formie szczątkowej Vistula. Jeśli masz w okolicy salon Pawo, tam w czwartki i piątki mają czasem ciekawe wyprzedaże.

Adam
Gość
Adam

Dzięki za radę.

Goblin
Gość
Goblin

Ten ‘człowiek’ ma na sobie garnitur za jazzowej koleksji Vistuli i pomimo jego osoby muszę powiedzieć, że leży na nim rewelacyjnie, zwłaszcza te wąskie klapy się nie rozchodzą. Oczywiście nie mam też pewności czy nie jest to MTM.
http://img694.imageshack.us/img694/3056/jacknk.jpg

Pozdrawiam

Karol
Gość

Przymierzałem kiedys ten wlasnie garnitur, kiedy pojawił się w sklepach – leżał na mnie swietnie. Stwierdziłem, że poczekam na wyprzedaże, a za 2 tygodnie go już nigdzie nie było. :P

robert
Gość
robert

Mam pytanie techniczne. Dlaczego nie moge tej nowej strony dodac do czytnika google?

Karol
Gość

SOA#1 – u mnie działa. Czytam tego bloga przede wszystkim przez RSS w Google Reader.

Może spróbuj: http://feeds.feedburner.com/MrVintage

Dr Q
Gość
Dr Q

Szanowny Panie Michale :),

Po pierwsze gratulacje za wpis .. a w zasadzie to za całego bloga. Nie wiem czy jesteś jak prof. Miodek :), ale z pewnością nieustraszenie niesiesz kaganek modowej oświaty w Polskę … a tego nam brakuje jak kani dżdżu :).

Co do samego wpisu .. jest świetny … ale ma w zasadzie tylko (a właściwie aż) wartość edukacyjno-poznawczą. Rodzime marki takie jak wspomniane V czy B jeszcze przez wiele lat nie pójdą tą drogą. Powodów jest co najmniej kilka:

1. Elegancka klasyka nie jest popularna.
Z jakiegoś powodu rodacy nie cenią klasycznej elegancji (poza będącymi w mniejszości pasjonatami). Ubiory podążają za dziwną “bazarową” modą. A to w jednym sezonie króluje nieśmiertelny fiolet vel śliwka (również w garniturach), a to dziwne kroje, tudzież porażająco połyskliwe materiały? Po części znajduje to również odzwierciedlenie w Twoim wpisie o butach. Co sezon-dwa musi być odmiana, żeby sprzedawać V, mniej B muszą się starać nadążać za “jarmarcznymi” trendami.

2. Raczkująca świadomość vs. stereotypy
Świadomość polskich mężczyzn kształtuje się dopiero od dwudziestu z górą lat. Masowy odbiorca nie miał gdzie nauczyć się/podpatrzeć dobrego gustu/smaku. Erę białych skarpet mamy już na szczęście za sobą. Obalenie pozostałych stereotypów zajmie jednak dużo więcej czasu. Środowiska biurowo-biznesowe regulaminowo wciskają nas w szare, grafitowe tudzież czarne garnitury, a poszetka urasta do rangi ekstremalnej ekstrawagancji. Obsługa sklepowa, której nikt nie edukuje. utwierdza nas w błędnych poglądach. Na tym tle założenie stylowej kombinacji w najlepszym razie grozi oskarżeniem o “metro seksualność” :)

3. Koszty
W sumie od tego należało by zacząć. Przeciętny europejczyk kategorii A (my niestety wciąż jesteśmy B) musi przeznaczyć na dobry garnitur (tudzież inny kompletny strój) 300-400 jednostek monetarnych, Polak 1200-1500. Mamy przez to rzecz jasna mniejszą garderobę, rzeczy muszą mieć więc zdecydowanie bardziej uniwersalny charakter. Dodatkowo marki na naszym wciąż młodym rynku są pozycjonowane z takim wyolbrzymieniem. Weźmy np. Tommy’ego H.,- w PL to marka pretendująca do premium gdzie marynarka tweedowa kosztuje 2-3k PLN. Ta sama marynarka w USandA kosztuje 250 USD, bilans: marynarka w PL=przelot+marynarka w USA :). Rzeczy Vistuli czy Bytomia według mnie również nie są warte swojej ceny, wynikają zdecydowanie z pozycjonowania. Ich lwia część to koszty marketingu i utrzymania dużych powierzchni handlowych. W temacie garniturów zdecydowanie polecam krakowską markę CRUX, mniejszy marketing, materiały równie dobrej jakości, a krój zdecydowanie bardziej zbliżony do klasyki, przy tym wszystkim ceny 20-30% niższe od wymienianych V czy B.

Reasumując,, V or B grają zgodnie z regułami jakie narzuca im rynek. Nie spodziewał bym się szybkiej zmiany. Odbiorcy muszą odrobić pracę domową, a tutaj nie bez znaczenia jest działalności edukatorów pokroju Mr.V (jeszcze raz dzięki). No i proces sam w sobie jest raczej długofalowy. Na pocieszenie powiem jednak, że mieszkając (z przyczyn zawodowych) 7 lat za granicami RP tak ciekawe i eleganckie stylizacje zdarzało mi się spotykać jedynie w Londynie, Paryżu czy Mediolanie. W miastach niemieckich, belgijskich, amerykańskich czy australijskich elegancko ubranych mężczyzn było tylu co rodzynek w niskobudżetowym keksie :).

Jakub
Gość
Jakub

Właśnie wróciłem ze sklepu SS w Brukseli. No cóż, wszystko piękne i ładne. Przymierzyłem parę marynarek: świetne materiały, takiego “środka” (nie znam się na nazewnictwie) marynarki trudno znaleźć. Obsługa miła. Na miejscu od razu można zrobić poprawki krawieckie. Ktoś powyżej pisał, że Holendrzy mają dobrych speców od tuningu zdjęciowego. Może i mają, ale na mnie (175cm, 70kg) i na manekinach w sklepie nic nie odstawało i wszystko wspaniale leżało i się układało (mogę podesłać zdjęcia). Okazało się, że dosyć dużą grupę klientów stanowią właśnie Polacy. Mam nadzieję, że to nie było “pod publiczkę” i w okresie letnim będzie można podziwiać wspaniałe zestawy na naszych ulicach. :)

Saszoneusz
Gość
Saszoneusz

Jakub, a jaki rozmiar przymerzałeś? 48?

Piotr
Gość

Tak czytając i szukając granatowej marynarki bawełnianej na wiosnę i lato doszedłem do wniosku, że jednak raczej spróbuję dorwać coś od SS. Może byłoby wesoło zebrać się któregoś dnia grupą i wspólnie do Holandii na zakupy się wybrać ? :)

Luka
Gość
Luka

Bliżej masz do Hamburga tam też jest sklep. A Holandię polecam. Piekny kraj

Jakub
Gość
Jakub

@Saszoneusz
Przymierzałem 48, ale kobieta zaproponowała mi 46 i… całkiem dobrze się w nim czułem i lepiej wyglądałem niż w 48 (48 to rozmiar ubrań których mam całą szafę). Marynarki Washington Half Bruin Ruit i Havana Blauw Pied-de-poule w rozmiarze 46. Miałem też na sobie Soho Lichtgrijs Effen, ale w tym przypadku lepszy był rozmiar 48.
@Mr. Vintage
Byłoby ciekawie. Zobaczymy w tefałce ;)
No i korzystając z okazji: pojawią się wpisy dot. skarpet i doboru rękawiczek (choć może to już za późno)?

Leszek
Gość
Leszek

Czesto odwiedzam sklepy SS w Rydze i Wilnie. Swietna obsluga, dobrej jakosci materialy, bardzo dobre wzornictwo. Mozna uszysc tez MtM : z welny do 110 mire pobiera obsluga sklepu, przy lepszych welnach niezbedne jest umowienie sie z krawcem , ktory przylatuje z Holandii mniej wiecej raz na dwa miesiace. Swietna siec!

Olfaktoria
Gość

Ta marka ma naprawdę dobry styl. Mimo,że nie lubię,gdy mężczyzna ma marynarkę w kratkę, to oni jakoś tak fajnie to połączyli, że podoba mi się :)

suomek
Gość

Michał,
sprawa jest porównywalna z tematem o butach. Równie dobrze temat ten można nazwać: Dlaczego polskie garnitury/marynarki są brzydkie?
Uważam, że powód jest taki sam jak w sprawie butów. Panowie jeszcze nie dojżeli do porządnej garderoby.
Pozdrawiam.

Piotr
Gość
Piotr

Jak myślicie, Czy garnitur ich firmy nadawałby się dla pana młodego? Szukam czegoś dobrze skrojonego a w ich portfolio widziałem parę na oko dobrze wyglądających na tę okazję modeli.

Arek
Gość
Arek

Osobiście polecam garnitury (i nie tylko) hiszpańskiej marki Massimo Dutti.
Co prawda w swojej ofercie posiadają kilkanaście modeli (wydawać by się mogło, że mało), ale co ważne pozbawione są naszych rodzimych mankamentów (przytoczonych w artykule i na forum). Jestem zdania, że lepiej zrobić kilkanaście dobrze skrojonych garniturów niż kilkadziesiąt nic nie wartych i nudnych zestawów
Posiadam kilka garniturów tej marki i jestem mile zaskoczony. W designie “czuć” południowoeuropejskie detale i fasony.
Ceny garniturów tej marki wahają się w granicach 1200-1300 PLN, więc w stosunku do Vistuli czy Bytomia całkiem nieźle.
Myślę, że w segmencie garniturów to ciekawa alternatywa dla oklepanych i tkwiących w marazmie marek.
Co o tym sądzicie?

Tomek
Gość
Tomek

MD ma ładny południowy styl, nie ulega wątpliwości. Jakość ich produktów – na razie mam sweterek (wyśmienita jakość) i pasek (trudno powiedzieć, dobrze że kupiłem na promocji bo normalna cena bez promocji jest nieadekwatna).

Z tego co mają napisane na stronie podszewki są robione głównie z wiskozy i tym podobnych. Za tę cenę spodziewałbym się jednak czegoś lepszego. Czy ktoś może powiedzieć z czego podszewki robi SS?

Karol
Gość

Ja używam marynarek Massimo Dutti, czasem też jakis innych dodatków. Generalnie mają marynarki slim unconstructed. Bardzo dobrze leżą (oczywiscie zdarzają się wyjątki).
Kupiłem ostatnio nawet w ciemno przez internet rozmiar 50 i jestem zadowolony, ale oczywiscie przymierzałem w sklepach stacjonarnych ich inne modele w tym rozmiarze. Przy moich 180 cm/82kg taki rozmiar (dopasowana 50, czyli 176/100/88) pasuje jak ulał.
Co roku kupuję sobie jakis model na przecenie, ale w zasadzie większosć ląduje u krawca na skrócenie rękawów.

Przeciwieństwo – Zara (ten sam producent co MD)… no cóż… każą sobie dużo płacić za poliestrową kolekcję dla chuderlaków z długimi kończynami. ;)

Jesli chodzi o Vistule to podobnie wypada rozmiar 50 super slim (zwykły slim jest zbyt obszerny mimo, że chudy wcale nie jestem), rękawy są OK, ale mam wrażenie, że jakosć jednak bywa lepsza, zwłaszcza Lantier – to czuć i widać w szczegółach.
.

A swoją drogą może ktos przy takich wymiarach przymierzał SuitSupply? :)