Wydawać by się mogło, że krawat jest niezwykle łatwym dodatkiem, po założeniu którego od razu wskakujemy na wyższy poziom elegancji, ale wbrew pozorom, to nie taka prosta sprawa. Już sam wybór koloru, wzoru, szerokości, faktury i węzła to niemały dylemat, ale nie o tym dzisiaj będzie. W dzisiejszym mini poradniku chciałbym zwrócić uwagę na trzy drobne niuanse które jak to się popularnie mówi robią robotę, bez względu na to czy macie krawat Marinelli, czy tańszy egzemplarz z rodzimej sieciówki.
Zobaczcie jak różnie może wyglądać ten sam krawat przy zmianie zaledwie trzech detali. Można bowiem mieć najdroższy krawat z włoskiej manufaktury, ale jeśli nie będzie on starannie zawiązany, to jego wartość nie będzie miała żadnego znaczenia, ponieważ lepsze wrażenie może zrobić krawat z sieciówki z pięknym węzłem.
Krawat i poszetka Poszetka.com, koszula OSOVSKI & Mr. Vintage, garnitur Suitsupply
Oto trzy detale, które robią robotę.
1. Węzeł asymetryczny
Węzłów krawatowych jest podobno ponad sto, ale te najczęściej używane to windsor, półwindor i na cztery, czyli four-in-hand. Te dwa pierwsze to węzły symetryczne, bardzo lubiane w Polsce i je najczęściej można zobaczyć pod szyją rodzimych krawaciarzy, którzy krawat noszą raczej z przymusu, niż z przyjemności. Z kolei węzły asymetryczne można zobaczyć u tych, którym noszenia krawata po prostu sprawia przyjemność. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia najpopularniejszych trendsetterów mody męskiej. Zapewniam, że raczej nie zobaczycie ich z podwójnym windsorem pod szyją.
Skąd zatem taka popularność windsorów i im podobnych? Kilka razy się nad tym zastanawiałem i nie mam jednoznacznej odpowiedzi, więc mogę się tylko domyślać. Po pierwsze, windsor jest zazwyczaj pierwszym węzłem krawatowym jaki poznaje mężczyzna. Umiejętność tą przekazuje mu zazwyczaj ojciec, dziadek, kolega, ekspedientka w sklepie i tak już zostaje. Po drugie, wiele razy słyszałem, że węzły symetryczne uważane są bardziej eleganckie niż te asymetryczne, bo ich równiutki kształt ma świadczyć o prostocie i elegancji. To oczywiście mit, bo wystarczy spojrzeć na Baracka Obamę lub Księcia Karola, czyli dwóch bardzo wpływowych mężczyzn świata polityki, którzy na co dzień zmuszeni są przestrzegać klasyczny i konserwatywny dress code. Jeden i drugi zawsze lub prawie zawsze wiążą krawat węzłem asymetrycznym, co potwierdza, że klasyfikowanie tych najpopularniejszych węzłów pod względem stopnia elegancji nie ma większego sensu.
Dlaczego tak mocno faworyzuję wiązanie asymetryczne? Węzeł asymetryczny zazwyczaj jest smuklejszy, ma pięknie podkreśloną „talię”, a brak symetrii dodaje mu życia i energii, dzięki czemu nie wygląda jak sztywny krawat na gumce, co w przypadku podwójnego windsora niejednokrotnie sprawia takie wrażenie.
2. Łezka
Wgłębienie pod węzłem krawatowym to subtelny detal, który dodaje pięknej głębi i trójwymiarowego efektu pod szyją. Z ładną łezka (ang. dimple), nawet średniej jakości krawat nabiera wartości i wygląda znacznie lepiej. Łezka wysyła sygnał „krawatowe podstawy mam już za sobą”.
3. Dociągnięcie krawata
Dobry węzeł i łezka to podstawa, ale ważne jest także staranne dociągnięcie krawata by pod szyją nie tworzyła się mało estetyczna szpara. To częsty widok u osób, które noszą krawat tylko dlatego, że zmusza ich do tego firmowy dress code, stanowisko lub jakaś ważna uroczystość. Ten brak sympatii do krawata najczęściej widać właśnie po poluzowaniu węzła (no bo uciska). Nie wygląda to estetycznie nawet przy lekkim popuszczaniu węzła. Zresztą uważam, że w wielu przypadkach lepiej w ogóle nie zakładać krawata, niż zrobić to w taki sposób. Rozpięta pod szyją koszula będzie mniej razić niż sflaczały krawat, który robi więcej wizerunkowej szkody niż pożytku. Oczywiście nie zawsze jest to celowe działanie i krawat lubi się czasem sam poluzować, dlatego warto to kontrolować w ciągu dnia.
Mam nadzieję, że udało mi się was przekonać, że te trzy z pozoru mało istotne niuanse mogą bardzo wyraźnie zmieniać wygląd nie tylko samego krawata, ale i całego ubioru, więc nie należy ich lekceważyć.



Jak to dobrze, że wpisy niekomercyjne jeszcze się tu pojawiają. Oby jak najczęściej.
Więcej takich detali!
Zresztą przecież takie właśnie mogłyby być wpisy komercyjne – takie detale pokazywane na przykładzie paru krawatów jakiejś konkretnej marki dobrej jakości. Takie wpisy byłyby wartością dla wszystkich.
Popularność windsora można wytłumaczyć szalenie prosto: to węzeł, który nie rozwiązuje się sam. Dlatego raz zawiązany krawat przez lata wisi w szafie z węzłem wykonanym najczęściej jeszcze przez ekspedientkę, a w razie potrzeby wkłada się go przez głowę i nie trzeba przejmować się takimi drobiazgami, jak konieczność wykonania węzła.
Akurat na to nie wpadłem :)
„Dlatego raz zawiązany krawat przez lata wisi w szafie z węzłem wykonanym najczęściej jeszcze przez ekspedientkę […]”
:D
Pamiętam takie sceny w sklepie, jak pani ekspedientka pytała klienta kupującego krawat „Zawiązać go Panu, czy weźmie go Pan tak, jak jest?”.
Coś w tym jest. Tata używa windsorów i zawsze krawaty wiszą zawiązane w szafie. Nie wiem właściwie czy potrafi jakoś inaczej wiązać.
Ja wolę prosty i wiążę na bieżąco. Kiedyś też miałem zawiązanego windsora, ale jak musiałem go sam zrobić, to jakoś mi nigdy nie wychodził ładny.
A to ciekawa teoria – a dlaczego węzeł prosty ma się sam rozwiązywać?? To chyba od jakości krawata zależy.
Dobrze Rafał pisze. Ja jeszcze podam drugi powód popularności windsora: tak się wiązało w wojsku. Panowie około pięćdziesiątki odbywali służbę zasadniczą jeszcze w LWP, a wtedy na przepustki chodziło się pod krawatem i właśnie równiutkiego, symetrycznego jak od linijki windsora oczekiwał upierdliwy podoficer.
Wojska amerykańskie i brytyjskie używają węzłów prostych. Polskie nie miało problemu, bo mundury miały wysoki kołnierz, ale przyszły sowiety i zrobiły parodię wojska i teraz mundury mają krawaty z windsorem, ale zastanawiam się czy to nie jest jakiś inny węzeł. Słyszałem o wawelskim.
Wojsko używa konkretnie półwindsora ;) oczywiście o tym nie wiedzą, to jest „węzeł krawatowy” po prostu ;)
Związany krawat wiszący w szafie wkładany przez głowę to już zwyczajnie lenistwo. Pół biedy jeśli tylko tyle. Bo spotykam się z tym że panowie wcale nie potrafią sobie zawiązać krawata i czasem chodzą po prośbie przed weselem z pytaniem „umiesz….?”. Się nie godzi;-). Ladne wiazanie krawata wymaga wprawy ale się opłaca rozwiązać po zdjęciu, prawidłowo przechowywać i wiązać za każdym razem przed ubraniem, bo pognieciony, niechlujny „zwis” jest gorszy niż jego brak.
Łezka na zdjęciach jest przepiękna, ale czy da się taką zrobić w krawacie z sieciówki? A nawet jeśli się da to czy będzie w stanie długo utrzymać uformowany kształt?
Mam kilka tańszych krawatów i jeśli tylko nie są zbyt wąskie, to zazwyczaj daje się uzyskać ładną łezkę. Przy śliskich tkaninach czasem się deformuje w ciągu dnia.
Będzie. Na tych z sieciówki czasem lepiej mi ona wychodzi niż na krawatach Hermesa, Burberry czy Ermenegildo Zegna.
Raz zawiązana raczej się trzyma.
Nie rozumiem negatywnej oceny tego posta. Taka prawda ze to czy sie lezka i caly wezel utrzyma zalezy od wielu czynnikow (szerokosci, grubosci materialu, wkladu, faktury, etc.), i tak jak napisal Dejko cena krawata nie gwarantuje koncowego efektu. Warto dlatego krawat zawiazac przed zakupem :)
Dla przykladu mam kilka krawatow Berg&Berg, i w zaleznosci od tego z jakiego materialu sa wykonane niektore wiaze z zamknietymi oczami, a niektore czasem wymagaja dwoch, trzech podejsc.
Jakiś dobry poradnik jak zawiązać w ten sposób?
Poszukaj grafik: four in hand, prince albert knot oraz victoria knot. Przy każdym węźle po ostatnim przełożeniu i lekkim zaciśnięciu węzła, chwytasz palcami krawat zaraz pod węzłem formując łezkę i zaciskasz węzeł. Potem można jeszcze trochę poprawić łezkę, dociągnąć krawat na koniec i gotowe.
Najprostszy sposob to obejrzec poradnik a potem cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc. Jak we wszystkim, praktyka czyni mistrza.
Albo utrwala błąd…
Zgoda, jesli wzorzec jest niewlasciwy.
Ale jesli wzorzec do ktorego dazymy jest poprawny to odpowiednia liczba iteracji plus inteligencja centralnego osrodka powinna pozwolic na bledu unikniecie :)
Pozdrowienia!
Dobrą opcją jest poćwiczenie na jakimś starym krawacie. Lub takim, którego nie żal porządnie wymiętosić :-)
Może być z sieciówki ;-)
czy ten wpis na wynik współpracy z jakimś producentem krawatów?
Nie.
Z tym niedociągnięciem krawata jest jeden mały wyjątek w sieci: pure coolness http://isaaclikesdiary.com/post/55096109599/hooman-majd-makes-a-convincing-case-for-breaking
Mody się zmieniają. Ale dobrze zawiązany windsor zawsze będzie ok.