Nie wiem czy też tak macie, że jak jakiś produkt wyjątkowo przypadnie wam do gustu, to kupujecie kilka sztuk na zapas? Ja tak czasem mam, głównie z bielizną i dżinsami, ale ostatnio tak się stało z białym t-shirtem, który znalazłem zupełnie przypadkowo, a który tak przypadł mi do gustu, że najpierw kupiłem trzy sztuki, a później dokupiłem jeszcze cztery.

Ale po kolei. Koronawirus mocno zmienia nasz codzienny styl ubierania i przyznam szczerze, że mój również. Spędzamy więcej czasu w domu, mamy mniej spotkań, więc jest rzeczą naturalną, że zaczęliśmy nosić inne ubrania. Jeśli chodzi o mnie, to „przeprosiłem” się z dresami, co pokazywałem w tym wpisie, coraz chętniej zakładam też t-shirty i właśnie w tym asortymencie miałem spore braki, bo w ostatnich latach nosiłem je sporadycznie.
Przy okazji tegorocznego Black Friday postanowiłem zatem uzupełnić te braki i kupić kilka sztuk. Jeśli chodzi o koszulki, to nie mam jakiejś ulubionej marki, bo moje doświadczenia z tym asortymentem są bardzo różne i co ciekawe, z tych t-shirtów które dotychczas miałem, wcale nie było tak, że te droższe zawsze były lepsze od tych tańszych. A u mnie ta zasada przy innych produktach zazwyczaj się sprawdza. Jeśli chodzi o t-shirty, to mam na przykład egzemplarze, które producenci wyceniali powyżej 200 zł za sztukę (np. La Martina, Aeronautica Militare, North Sails), a które kompletnie mnie zawiodły i jakością nie odbiegały od znacznie tańszych sieciówek. To już dawno zniechęciło mnie do wydawania większych kwot właśnie na t-shirty i dlatego przy okazji ostatniego uzupełnienia szafy, postanowiłem sięgnąć po coś tańszego (do 50-70 zł/szt), bo i tak miały to być głównie rzeczy do noszenia w domu.
No i wygląda na to, że chyba znalazłem prawie idealny biały t-shirt w przystępnej cenie (w promocji płaciłem ok. 50 zł za sztukę). Gdzie? W taniej sieciówce, czyli w Reserved. Marka ta chyba dwa lata temu wprowadziła do swojej oferty linię Premium, która bazuje głównie na klasycznych produktach szytych z lepszych tkanin i dzianin (przynajmniej teoretycznie). Tak właśnie trafiłem na bohatera dzisiejszego wpisu – klasyczny biały t-shirt z bawełny pima, o której za chwilę.
Co ciekawe, w opisie produktu nie ma ani słowa o tym rodzaju surowca (pewnie uznali, że ich klient ich marki nie będzie wiedział co to Pima Cotton), na zdjęciach w sklepie www również nie widać wszywki z tym oznaczeniem. Mnie przekonało to, że na zdjęciach t-shirt wyglądał bardzo solidnie (brak fałd, zagnieceń) i oldskulowo (w dobrym tego słowa znaczeniu). Dla mnie współczesne t-shirty mają kilka wad: są szyte z cienkich dzianin, po kilku praniach tracą fason (nagminne przesunięcia szwów bocznych), są za krótkie, mają słabe ściągacze pod szyją (robi się z nich „chomąto”, czego bardzo nie lubię), mają za krótkie rękawy (do połowy bicepsa).

Jeśli te cechy też was wkurzają, to opisywany t-shirt przypomina mi te sprzed dwudziestu lat. Mięsisty, luźniejszy w fasonie, z porządnym ściągaczem pod szyją, świetnie się prasuje i po całym dniu nie wygląda jak psu z gardła wyjęty. Uprzedzam: jeśli lubicie fasony blisko ciała, to ten model nie spełni tych oczekiwań, ewentualnie trzeba brać rozmiar mniejszy. Na minus odnotowałbym mało staranne zakończenia ściegów w niektórych miejscach. Można było się też pokusić o lamówkę maskującą szew na ściągaczu przy karku, ale i tak uważam, że jest to produkt o bardzo dobrym stosunku ceny do jakości. Dawno nie widziałem tak dobrej dzianiny w t-shirtach, nawet tych dużo droższych. Czy to oznacza trwałą zmianę jakościową w sieciówkach? Chciałbym w to wierzyć, ale nie sądzę.

Tak jak wspominałem jest to bawełna Pima, która różni się od tej zwyczajnej długością włókien. Podobno są nawet dwukrotnie dłuższe, co sprawia, że dzianina wykonana z pimy jest znacznie gładsza w dotyku, mniej podatna na zagniecenia i mechacenie, jest też trwalsza. A wizualnie wygląda po prostu drożej i porządniej. I chyba nie jest to tylko bajka marketingowa, skoro ja to zauważyłem na zdjęciach produktowych, nie wiedząc nawet, że jest to Pima.
A dlaczego tak bardzo podkreślam jakość dzianiny? Bo moim zdaniem jest to podstawą dobrego produktu, szczególnie tych noszonych bezpośrednio na ciało. Przy tematach koszulowych często podkreślam, że dobra tkanina to 70% szansy na dobrą koszulę (dobrze wyglądająca, przyjemna w noszeniu, ława w prasowaniu). Pozostałe 30% to kołnierz, mankiety, jakość odszycia, fason. Nie da się zrobić bardzo dobrej koszuli bez dobrej tkaniny. Można za to zrobić dobrze wyglądającą koszulę z kiepskiej tkaniny, jednak to szybko wyjdzie, najpewniej przy pierwszym prasowaniu :) Podobnie jest z t-shirtami. Z tym recenzowanym również – mógłby być wykończony staranniej, ale akceptuję ten minus, bo w dobrej dzianinie widzę więcej plusów.
Podsumowując, jeśli brakuje wam w szafie klasycznego t-shirta w stylu i jakości jak sprzed dwudziestu lat, to polecam sprawdzić te z Reserved (dostępne są cztery kolory). Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczony ich jakością. To chyba jedno z ciekawszych odkryć tego roku.
Wybaczcie amatorskie zdjęcia (robione smartfonem).




W ofercie Reserved jest również taki t-shirt ?> https://www.reserved.com/pl/pl/xs381-00x/men-s-t-shirt
również z bawełny Prima, fason slim-fit a do tego teraz w promocji znacząco tańszy ?
Hmmm, na zdjeciach wygląda dużo gorzej. Na pewno sporo niższa gramatura i ściągacz też nie wygląda solidnie.
Już nie ma żadnego rozmiaru. Tez szukam dla syna
Podstawowa rzecz to to, że jest niedostępny…
Za ta cene ,na lato wyglada calkiem przyzwoicie.Bralbym smialo.
Bardzo dobre koszulki. Mam je już kilka miesięcy i potwierdzam ich ponadprzeciętną jakość.
O, to myślałem, że to jakaś nowość z tego sezonu.
Swoje kupiłem w maju tego roku.
Na początku istnienia firmy Reserved mnie przyciągał kolekcjami damskimi z domieszką wełny, dobrymi materiałami i niebanalnymi krojami. Później stało się coś dziwnego i kompletnie nie trafiali w mój gust. Gdzieś od około 2 lat znowu się lubimy.
Mam nadzieję, że pójdą tym tropem i będzie więcej dobrych jakościowo produktów zarówno w męskich jak i damskich kolekcjach. Plus 5 punktów, że to polska marka.
A zakup sprzed kilku dni to bawełniana piżamka w Muminki. Bo dlaczego nie? :)
Dzięki za wpis. Koszulki wyglądają naprawdę solidnie. Niestety rozmiar M już niedostępny.
Również w Zara na poczatku tego roku kupilem wysokiej jakosci bialy t-shirt. (Cena ok. 50 PLN) Zupelnie inna jakosc niz w tanich sieciówkach.
Ja od niedawna polubiłem się z linią premium H&M. Ich koszulki z Pimy również dają radę :)
Czy mają też V-neck?
Z tej bawełny chyba nie.
Polecam odwiedzić Decathlon
Lubię i cenię Twój styl i rady, ale tym razem pozwolę sobie na krytykę. Abstrahując od ceny (dwa razy za wysokiej w stosunku do tego, co oferuje marka Reserved – nawet w kolekcji ?premium?), moim zdaniem fason tego tshirtu wygląda fatalnie i jest niefunkcjonalny. Jeśli ma to być tshirt pod koszulę, dekolt powinien być większy a lamówka węższa i mniej rzucająca się w oczy (tak by koszulka nie była widoczna przy jednym rozpiętym guziku koszuli), w dodatku by nie dodawać objętości koszuli powinien być węższy, bliżej ciała. Jeśli zaś tshirt wierzchni na lato, to obcisły dekolt z szeroką lamówką wygląda… Czytaj więcej »
Po prostu mamy inne preferencje i nie ma w tym nic złego.
Ja lubię to wszystko, co ty opisujesz jako wadę – dłuższy fason, dłuższe rękawy, ściągacz idealnie przylegający do szyi, wysoka gramatura. Nie noszę też t-shirtów pod koszule.
Co do ceny – uważam, że jest OK biorąc pod uwagę ich jakość. Gdyby tak nie było, to nie kupiłbym sobie 7 sztuk :)
ale wyglądasz po prostu źle… przepraszam, ale ktoś musi to powiedzieć jak lizak chuppa-chups…
PS. Osobiście przerobiłem mnóstwo tshirtów i polecam te marki Pier One (marka własna Zalando). Cena ok. 25pln/szt. Są niezniszczalne nawet po kilkudziesięciu praniach. Dodatkowo jako tshirt pod koszule, zamiast białych sugeruję te jasnoszare – są mniej widoczne, nawet pod białą koszulą (dokładnie wg. kobiecej zasady, że pod białe spodnie zakłada się cielistą, nie białą bieliznę) :-)
To ma sens jeżeli wkładasz coś pod koszulę. Ja już nie wkładam.
Faktycznie, wygląda jak letni półgolf.