#NoszoneOcenione – włoski płaszcz Tagliatore

78 komentarzy

W kolejnym odcinku cyklu #NoszoneOcenione oceniam jeden z moich ulubionych płaszczy jesienno-zimowych, który w mojej szafie jest od dwóch lat. To egzemplarz włoskiej marki Tagliatore, która w Polsce jest praktycznie nieznana i niedostępna (pojedyncze sztuki trafiają się w TK Maxx), natomiast wśród pasjonatów mody męskiej, a szczególnie włoskiego stylu, jest znana i ceniona. Ja kupiłem go przez sklep LuisaViaRoma.com, który dawno temu sprezentował mi voucher. W momencie zakupu płaszcz kosztował około 2400 zł.

Marka Tagliatore została założona przez rodzinę Lerario, która od pokoleń zajmowała się produkcją obuwia i ubrań. Firma przez wiele lat działała jako podwykonawca dla znanych domów mody, swoją markę założyli kilkanaście lat temu. Rodzina Lerario chwali się tym, że wszystkie swoje kolekcje produkuje we Włoszech, a 80% tkanin pochodzi z regionu Biella – włoskiego zagłębia tekstylnego. To także jedna z niewielu włoskich marek, która nie zleca produkcji obcym podmiotom, lecz wykonuje to samodzielnie, dając zatrudnienie blisko dwustu osobom. Tagliatore sprzedaje swoje produkty do 800 butików na całym świecie. Ich flagowym asortymentem są płaszcze oraz marynarki. Wzornictwo marki Tagliatore to esencja włoskiego stylu: połączenie nowoczesnego luzu i staromodnej elegancji, dużo naturalnych tkanin, przywiązanie do detali krawieckich, mocno dopasowane fasony, wyraziste wzory na tkaninach.

Pino Lerario, obecny mózg firmy Tagliatore w wywiadach podkreśla przywiązanie ich firmy do tradycyjnego krawiectwa, manię jakości i stosunek ceny do jakości niespotykany u innych firm. Czy faktycznie tak jest?

fot. Maciej Gajdur

 

WYGLĄD

Mój płaszcz to ubranie z gatunku tych, które od pierwszego zobaczenia robią efekt wow, o czym nie raz się przekonałem. Chyba żadna inna rzecz z mojej szafy nie wywołała tylu pytań (“gdzie można kupić taki płaszcz?”) na ulicach, w metrze, na spacerze. I faktycznie, trudno się dziwić, bo sam byłem nim zauroczony gdy wypatrzyłem go w lookbooku Tagliatore. Co ciekawe, zdjęcia na stronie LuisaViaRoma zupełnie nie oddawały jego uroku. Umiejętność fotografowania produktów premium to nie lada wyzwanie i niewiele sklepów internetowych sobie z tym radzi, podobnie jest ze sklepem LuisaViaRoma.com

Recenzowany płaszcz jest połączeniem cech dwurzędowej dyplomatki oraz płaszcza polo, czyli dwóch klasycznych okryć wierzchnich, które od wielu dekad są w kanonie mody męskiej. Takie hybrydy rzadko się udają, ale tu trudno się czegoś przyczepić. Płaszcz ma piękne proporcje (zwróćcie uwagę na wcięcie w talii, szerokość klap, płytką pachę, wąskie rękawy), które nadają mu nowoczesnego charakteru, choć jak wspominałem, jego pierwowzór noszono już w latach 20 ubiegłego wieku.

Ogromną zaletą tego płaszcza jest to, że choć nie jest jakimś maksymalnie prostym klasykiem (zarówno kolorystycznie, jak i fasonem), to dla mnie jest bardzo uniwersalny i pewnie dlatego tak bardzo go polubiłem i tak często go noszę. Równie dobrze wygląda z codziennymi garniturami (tu sesja), jak i z dżinsami, co pokazywałem w tej sesji.

 

TKANINA

Płaszcz Tagliatore uszyty jest z rzadko spotykanej tkaniny, której podstawowym składnikiem jest alpaka (60%), a dodatkiem jest wełna owcza. Zazwyczaj są to odwrotne proporcje. Nie miałem wcześniej doświadczeń z alpaką, choć czytałem bardzo dobre opinie, co dzisiaj sam mogę potwierdzić. Wełna z alpak często jest nazywana tańszym kaszmirem i na przykładzie mojego płaszcza mogę to potwierdzić. W dotyku może nie jest tak miękka i puszysta jak kaszmir, ale też nie jest tak sztywna i szorstka jak klasyczna wełna płaszczowa. Fakturą również przypomina kaszmir, zresztą wiele razy byłem zaczepiany na ulicy z pytaniem gdzie kupiłem ten kaszmirowy płaszcz.

Wysoką jakość tkaniny widać również po tym jak znosi upływ czasu. Po dwóch latach dość intensywnego użytkowania nie widać na materiale żadnych śladów zużycia, które często się pojawiają przy tak włochatych tkaninach (głównie zmechacenia na łokciach, przy kieszeniach i na tyłku) już po kilkunastu założeniach.

 

JAKOŚĆ WYKOŃCZENIA

Jestem pod dużym wrażeniem jakości wykończenia płaszcza Tagliatore, ale i tu można się przyczepić dwóch detali. Po pierwsze, przyszycie guzików frontowych. Jak na tę półkę cenową wykonano to wyjątkowo słabo. Trzy z nich odpruły się dosłownie po kilku założeniach. Po drugie, jakość samych guzików nie robi dobrego wrażenia. Są to egzemplarze obciągnięte skórą – rozwiązanie bardzo popularne w latach 70, szczególnie przy marynarkach tweedowych. Taki rodzaj guzików potrafi się pięknie patynować, lecz u mnie niestety trudno to nazwać patynowaniem. Bardzo szybko zaczął się wycierać barwnik, odsłaniając jaśniejsze fragmenty skóry, co nie wygląda estetycznie. W zasadzie już teraz kwalifikują się do wymiany.

Ale jeśli chodzi o pozostałe detale, to jest jest się czym zachwycać. Staranność wykończenia szwów wewnętrznych, ręcznie wszycie podszewki rękawowej czy ozdobne stębnowania na klapach i przy rękawach – wszystkie te detale pokazują, że mamy do czynienia z produktem z najwyższej półki, a przecież cenowo Tagliatore daleko do tej kategorii cenowej. To miłe zaskoczenie, bo w przypadku włoskich marek coraz częściej zdarza się tak, że tkanina wciąż jest topowa, ale już jakość wykończenia pozostawia wiele do życzenia. Dotyczy to zwłaszcza tańszych linii znanych domów mody, które szukają mniej wymagających klientów.

WYGODA

Fason płaszcza i jego rozmiar są dość mocno dopasowane do mojej sylwetki. Mimo tego czuję się w nim bardzo komfortowo. To taka cecha charakterystyczna dobrych włoskich ubrań – zachowują wygodę, choć skrojone są blisko ciała. Niebagatelny wpływ na ten komfort ma zapewne lekka konstrukcja płaszcza. W ramionach nie ma on żadnych poduszek, a front nie jest usztywniany. Jest lekki jak grubsza marynarka, dlatego tak chętnie go noszę.

Mój płaszcz, podobnie jak większość wełnianych okryć wierzchnich z Włoch nie posiada żadnego ocieplenia. Nawet podszewka nie pokrywa całej powierzchni pleców. Mówi się, że takie modele to tylko na klimat śródziemnomorski, ale ja nie mogę się z tym zgodzić, bo nosiłem go również podczas mroźnych zimowych dni i daje radę nawet poniżej zera.

 

PODSUMOWANIE

Mam w swojej szafie kilkanaście ubrań i butów, na które zawsze niecierpliwie czekam, by po kilku miesiącach wyjąć je z szafy gdy zaczyna się jesień lub wiosna. Gdy się nad tym zastanowiłem, to okazało się, że łączą je następujące cechy: wysoka jakość, wygoda, uniwersalność, dobry design. Płaszcz Tagliatore dołączył do tego grona dwa lata temu i cieszę się, że za kilkanaście dni będę go mógł wyjąć z szafy. Bez wątpienia zasługuje na wysoką ocenę.

Pozostaje pytanie czy dwa i pół tysiaka za płaszcz mało znanej marki to uczciwa cena? Oczywiście nie jest to mało, ale biorąc pod uwagę dopracowany styl, jakość wykończenia i tkaninę, to uważam, że jest to bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Gdyby inna, bardziej znana i prestiżowa marka wyceniła ten płaszcz na 5-6 tys zł, to sądzę, że nikt by nie protestował. Zresztą pewnie przez wiele lat to tak działało, rodzina Lerario szyła płaszcze jako podwykonawca prestiżowych domów mody, aż w końcu uznali, że sami też mogą je sprzedawać pod własną marką, w dodatku w lepszej cenie. Takich marek i produktów warto szukać.

Płaszcz Tagliatore możecie zobaczyć w tych sesjach blogowych: 1, 2, 3.

 

Wygląd: 10/10
Tkanina zewnętrzna: 10/10
Jakość wykończenia: 9/10
Wygoda: 9/10
Obecny wygląd: 9,5/10

Ogólna ocena i stosunek ceny do jakości: 9,5/10

Oceniany produkt ma: 2 lata
Oceniany produkt był noszony: około 60-70 razy
Cena detaliczna w momencie zakupu: 2400 zł

Autorem zdjęć jest Dominika Kuroś

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

78 komentarzy do "#NoszoneOcenione – włoski płaszcz Tagliatore"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Krzysztof
Gość

Mr. Vintage,
Mało Cię ostatnio :-)
Świetny wpis i płaszcz.

Pozdrawiam,
Krzysztof

M.D.
Gość

Bardzo fajny płaszcz, sam się zbieram kupna do czegoś podobnego :)
Nie wiem czy to nie jest tylko wrażenie na zdjęciach, ale guziki krzywo przyszyłeś, te po lewej stronie płaszcza są niżej niż po prawej. Pozdrawiam!

Jop
Gość

Raczej krzywo się ułożył na manekinie, bo patrząc na linię kieszeni (one też są na różnych poziomach), wydaje się ok.

Tomek
Gość

Michał,
czy istnieje szansa na jakieś płaszcze od Mr Vintage w kolekcji jesień/zima oczywiście z Lancerto ?

Monika
Gość

Tylko nie mówcie, że 2500 zł za płaszcz bardzo dobrej jakości to dużo! Za damski zaledwie przyzwoity płaszcz trzeba zapłacić przynajmniej 2000 zł, a do tej jakości zawsze mu daleko.

Ultra
Gość

Wkład materiałowy to tam jest maksymalnie 400-450 zł. Reszta to marketing.

Monika
Gość

Materiałowy tak, ale przed marketingiem są jeszcze koszty projektowania, szycia, transportu, magazynowania, sprzedaży… Tak czy inaczej, nie od dziś wiadomo, że relacja cena/jakość jest znacznie lepsza w przypadku ubrań męskich niż damskich. Nie macie więc na co narzekać, panowie :)

adaś
Gość

Czy widział Pan najnowszą kolekcję Massimo Dutti? Maja tam dwa beżowe płaszcze, zastanawiam się jak z ich krojem. Bo zdjęcia na stronie są zrobione w taki sposób, że ciężko cokolwiek powiedzieć o ich kroju. No i zastanawiam się jak z jakością płaszczy MD.

Maciej
Gość

Z chęcią przeczytałbym wpis w całości poświęcony takim markom jak Tagliatore, mniej znanym lecz dzięki temu tańszym choć w dalszym ciagu gwarantującym wysoką jakość.

Robert
Gość

Dla mnie największą zmorą jest kupić kurtkę, nie mam ani jednej, z której byłbym bardzo zadowolony! Bo albo jest za obszerna, albo nawet t-shirt się pod nią gniecie. Wciąż szukam zwykłej przejściowej w stylu bomber albo harrington z wewnętrzną kieszonką, najlepiej na zamek, na wysokości klatki piersiowej.
Może ktoś mi coś poradzi? :(

Jan L.
Gość

A nie myślałeś o jakiejś wojskowej kurtce polowej jak M-65? One wypadają moim zdaniem bardzo uniwersalnie rozmiarowo. Ja mam 19 lat i noszę ten sam rozmiar co mój ojciec, który jest dużo obszerniejszy ode mnie ;-) i wydaje mi się, że w obu przypadkach wygląda to od (fakt, na mnie trochę wisi, ale kupowałem ją na lata, a i tak wygląda to moim zdaniem dobrze). Poza tym te kurtały mają cztery kieszenie i przez obszerny krój (taki urok wojskowych ubrań – kurtki inspirowane Emką są raczej już normalne w kroju) można je nieźle wypchać. Zresztą MrV pisał o M-65 i kopiach, polecam przeczytać wpis jeśli byłbyś chociaż trochę zainteresowany, Pozdrawiam :-)

Jan L.
Gość

Aha, jeszcze jedno – zauważyłem u siebie, że jeśli zakładam kurtkę typu husky to często przy grzbiecie mi się robi nadmiar materiału i nie wygląda to zbyt dobrze- przydałby się w tym miejscu sznurek do ściągania talii (Emki taki mają jak coś), podobno krawiec może zrobić coś takiego (czytałem na blogu Outdersen), tzn. wszyć miejsce na sznurek. Wtedy talia jest podkreślona i całość nie wygląda jak worek :P – przynajmniej tak mi się wydaje. Sam być może tak zrobię ze swoją kurtką, zobaczę ile to by kosztowało.

Jan L.
Gość

Niestety przy Harringtonkach czy Bomberach nie pomogę :(

Robert
Gość

Dziękuję za pomoc, pomyślę nad tym choć chyba wolę kurtki ze ściągaczami. Wydaje mi się, że lepiej w nich wyglądam, może dlatego, że jestem średniego wzrostu i przy tym bardzo chudy.
Ale racja te M-65 wyglądają super. A co do kurtki husky to czuję się w niej jak robot. Może chce ktoś kupić czarną Barbour Liddesdale za pół ceny, ubrana dwa razy, rozmiar S (wygląda na M) :D

Przemek
Gość

Mam problem z tego typu płaszczami czy trenczami do zestawów casualowych bez krawata. Wg mnie szyja jest wtedy zbyt “goła”, jest bardzo odsłonięta. Co Pan poleca? Czy jakiś szal? Czy nie wymaga żadnych “uzupełniaczy”?

Mateusz
Gość

Cześć,
W styczniu biorę ślub, jeżeli chodzi o ?podstawę? to wybór padł na klasyczny granatowy 3 częściowy garnitur i czarne oksfordy, natomiast mam wątpliwości co do płaszcza: ciągle waham się pomiędzy szarą, a granatową dyplomatką- jakie jest Twoje zdanie?
Jeśli wybór padnie na granatową to starać się jak najbardziej skoordynować kolor z garniturem czy wręcz przeciwnie?

z góry dziękuję za odpowiedź.

Liam
Gość

Zmienić datę ślubu.

Andrzej Kamiński
Gość

płaszcz ekstra
zdjęcia chyba nie w CK były robione ?:)

gaq
Gość

Jest to rzeczywiście piękny płaszcz, ładnie wykończony, choć przyznam, że guziki to chyba były przyszywane po kilku głębszych :). Choć może to ta włoska sprezzatura, podobnie jak nieczynna górna dziurka na klapie (zapięcie 6×2,5?)…
Nie myślał pan o pociągnięciu skórzanych guzików jakimiś farbami do skór, żeby przywrócić im pierwotny wygląd?

Donovan
Gość
NOL
Gość

Krata taka redneckowa

Donovan
Gość

A co ma szkocki tartan do rednecków?

Anna
Gość

Ale to nie jest szkocki tartan.

Donovan
Gość

Ależ krata Barboura powstała w Szkocji.

Anna
Gość

Krata dla American Express też powstał w Szkocji, co więcej została zaprojektowany przez tych samych projektantów z Edynburga, ale to nie oznacza ze jest szkockim tartanem.

Donovan
Gość

Ale właściwie dlaczego? Chyba tylko jeśli przyjmiemy wąską definicję tartanu, jako kraty przypisanej do konkretnego klanu.

Anna
Gość

Wręcz przeciwnie, definicja tartanu jest bardzo szeroka i skrótowo mówiąc oznacza materiał o kraciastym wzorze składającym się z co najmniej dwóch kolorów. Istnieją bardzo wiele kategorii tartanów: tartany klanowe (McLeod), komercyjne (Barbour, British Airways), pamiątkowe (Nelson Mandela), okręgowe (istnieje polski tartan, zawiera biały, czerwony i granatowy kolor) i inne. Ale nie istnieje coś takiego jak “szkocki tartan”. Nie wszystkie tartany są projektowane i wytwarzane w Szkocji i używanie takiego sformułowania w stosunku do tartanów, które nie są klanowe, militarne lub królewskie jest błędem.

Donovan
Gość

No ale akurat Classic Tartan Barboura został zaprojektowany w Szkocji w oparciu o już istniejący wzór, z poszanowaniem know-how, więc jest szkocki przynajmniej z pochodzenia. Domyślam się, że pisząc o jego “nieszkockości” kładzie Pani nacisk na fakt, że nie jest to szkocki wzór tradycyjny, ale stworzony na potrzeby konkretnej firmy, a ja odnosiłem się tylko do miejsca, skąd się wywodzi. Mniej więcej jak wyrażenie “szkocka krata”, które nie służy ścisłemu kategoryzowaniu, ale raczej nazwaniu pewnej grupy wyrobów. Co nie zmienia faktu, że nadal nie potrafię powiązać tartanu Barboura z redneckami ;)
Dyskusja nam się zrobiła nieco akademicka lub jak kto woli rabinacka, ale bardzo dziękuję za nią.

Anna
Gość

Również dziękuję za tę wymianę zdań. Nie miałam na celu wytykania Panu niewiedzy, i teraz jak przeczytałam na spokojnie moje wypowiedzi przyznaję, że brzmię trochę pouczająco. Na swoją obronę mam tylko to, że pisałam je w pośpiechu i chciałam w skrócie przedstawić jak najwięcej faktów.
Pozdrawiam.
PS. Zgadzam się, że krata Barbour nie wiele ma wspólnego z redneckami:)

Donovan
Gość

Nie ma problemu, ja interesuję się tematem tartanu tylko amatorsko, tak więc nie ma powodu, bym obruszał się na mentorski ton osoby kompetentnej. Zresztą i tak wszystko poszło o definicję ;) Odkryta dzięki powyższej wymianie zdań strona Kinloch Anderson (nieznana mi wcześniej) to naprawdę uczta dla oka i zamówię sobie bodaj kaszmirowy szal od nich, po przejrzeniu strony kolejny raz zakochałem się w wyspiarskim stylu. Pozdrawiam!

Tom
Gość

Gdzie najszerzej obecna jest oferta tej firmy? Np. piękna marynarka http://www.tagliatore.com/collezione-ai-2017-18.html ?

Michal
Gość

Mozna dostac ich nowa kolekcje online? :)

Rafał
Gość

Niestety nie znalazłem w nowej kolekcji dwurzędowego płaszcza i kupiłem jednorzędowy, także w tym sklepie co Ty.
Co sądzisz o takim fasonie jako business casual?
https://www.luisaviaroma.com/en-pl/p/tagliatore/men/coats/66I-0TQ003?ColorId=QTExMDQ1&SubLine=clothing&CategoryId=6&lvrid=_p_d0TQ_gm_c6&__s=MjEzNjkzNw

Janusz Morświn-Pipke
Gość

My, prawdziwi sartorialiści, mamy specjalne zestawy do pastowania guzików obciąganych skórą.
Najpierw umieszcza się guzik w specjalnym prawidełku z drewna akacjowego. Prawidełka takie kupicie w butiku u Birbanta.
Potem małą szczoteczką z rzęs renifera oczyszcza się guzik z kurzu. Takie szczoteczki sprowadza na zamówienie grupa skupiona wokół forum “Brust w Brustaszy”. Nie jest to najtańszy produkt, ale za legendarną jakość warto przecież zapłacić.
Potem większą szczoteczką ze szczeciny guźca (koniecznie samca) nakładamy tłuszcz do skór guzikowych, który można kupić w sklepie internetowym “Konserwatywne Buty”. Zostawiamy guzik na noc w prawidełku, aby skóra dobrze się odżywiła i nabrała elastyczności.
Następnego dnia rano można przystąpić do pastowania. Najlepiej zacząć od kremu koloryzującego, po czym nałożyć twardą woskową pastę, mniej więcej 5 warstw, po każdej warstwie czekamy aby pasta przyschła . Gdy przyschnie można zacząć polerować okrężnymi ruchami.

Donovan
Gość

Dobry diss :)

Railroad
Gość

Plusik za pomysl. Minusik za wykonanie.

Ana
Gość

Rzęsy renifera rządzą :)

Dorota
Gość

Co bardziej oszczędni mogą zastąpić drewno akacjowe tradycyjnym brytyjsko-armijnym “brass button polishing stick”, ale do rzęs renifera, niestety, dobrego zamiennika nie ma ;-)

BlackHighlander
Gość

Jestem ty tylko dla tego komentarza! Brawo temu Panu :D

Monika
Gość

Tylko nie szczecina guźca! Te szczoteczki są za twarde i niszczą delikatne lico skóry! Lepsza jest szczecina dzika, a przy tym ma mniejszy ślad węglowy.

Tomek
Gość

Czy nie chodziło o “Biust w brustaszy”? Bo to lekko grypserą zalatuje ;)

Dariusz
Gość

Zastanawiam się Mr. Vintage, po co Ty nam ten płaszcz pokazujesz, relacjonujesz komfort noszenia i zużycia, skoro go nie można kupić. Wiadomo, że każdy, kto pewien poziom estetyczny osiągnął, na jego widok dostaje ślinotoku, a ci. którzy go nie dostają, jeszcze tam nie są. Wszelkie na rynku całej Europy obecne odzieżowe firmy produkcyjne umówiły się, żeby takiej kamelowej dwurzędówki z dobrymi proporcjami i z fajnego materiału nie produkować, bo się w większej ilości może sprzedać i wtedy co?

Rozwiązałbyś może ten problem w konsultacji z Bytomiem, Lancerto czy nawet Tagliatore, a nie kazał nam codziennie zaglądać na Twój blog. No tak, ja się koniecznie coś takiego chce mieć, to można do krawca na bespoke. Zrujnujesz nas!

Pozdrawiam

Robert
Gość

Panie Michale a co Pan sądzi o garniturach od Tagliatore?

Jakub
Gość

Już kiedyś pytałem, ale nazwa marki wypadła z głowy, a odpowiedniego postu za nic nie mogę odnaleźć. Mianowicie polecił mi Pan kilka firm produkujących skórzane piórniki/etui na długopisy, czy mógłbym prośić o przypomnienie?

Railroad
Gość

Z innej beczki. Szukam wełnianego roundnecka w jasnym kolorze, w splot warkoczowy.
Widział ktoś coś gdzieś?

Worker
Gość

Uniqlo

Worker
Gość

Kurcze, akurat wszystkie swetry z warkoczem mają z akrylu ale ogólnie ich merino polecam.

DeepThrilll
Gość

Ralph Lauren, wełna+kaszmir

Kamil
Gość

Płaszcz prezentuje się znakomicie i jak na włoską produkcję z dobrej półki jest rozsądnie wyceniony.

Na zdjęciu w garniturze wygląda Pan swietnie. Jakiej marki garnitur oraz koszulę ma Pan na sobie?

wpDiscuz