fbpx

Stylowa mapa Warszawy. Subiektywny przewodnik – część 2

35 komentarzy

Cieszę się, że pierwsza część „Stylowej mapy Warszawy” wywołała tak dużo pozytywnych reakcji i komentarzy, więc pora na część drugą, która też jest obszerna, ale nadal jeszcze nie wyczerpuje tematu. Myślę, że z samej Warszawy mógłby powstać jeszcze co najmniej jeden odcinek. Zobaczymy co czas przyniesie, a tymczasem wraz z marką DS Automobiles, która jest partnerem tego cyklu, zapraszamy was na podróż po miejscach, gdzie znajdziecie świetny asortyment, piękne wnętrza, kameralną atmosferę i profesjonalną obsługę. Przypominam, że pierwszą część „Stylowej mapy Warszawy” znajdziecie tutaj.

Nowy lokal pracowni Zaremba 1894


Partnerem cyklu jest marka DS Automobiles. Na zdjęciach możecie zobaczyć model DS 7 CROSSBACK E-TENSE 4×4. To elegancki SUV, który na zdjęciach produktowych wydawał mi się autem dużym i raczej mało miejskim, ale na żywo okazał się bardzo fajnym kompanem miejskich podróży. Zwrotny, łatwy w parkowaniu i bardzo przyjemny w prowadzeniu, nawet na kamiennych brukach i wyjeżdżonych asfaltach.

No i ten design, który faktycznie przyciąga wzrok przechodniów (piękna linia nadwozia, potężny grill). DS7 w wersji którą miałem do dyspozycji, to tzw. hybryda plug-in, czyli auto które można ładować korzystając ze standardowego gniazdka w domu/mieszkaniu. Producent podaje, że w trybie zeroemisyjnym można przejechać tym autem nawet 58 km po pełnym naładowaniu. Do jazdy miejskiej w zupełności to wystarcza.

ZAREMBA 1894

Śródmieście, ul. Nowogrodzka 10

W moim przewodniku nie mogło zabraknąć najstarszego i najbardziej prestiżowego polskiego zakładu krawieckiego. Założył go Edward Zaremba w roku 1894. Od kilku lat pracownię prowadzi wnuk założyciela – Maciej Zaremba, który umiejętnie wprowadził firmę w XXI wiek, szanując jednocześnie wartości, które jego poprzednicy budowali przez ponad 100 lat. Co ciekawe, obecny właściciel nie wiązał swojej kariery z tą branżą, ale splot okoliczności (śmierć ojca) sprawił, że podjął się misji kontynuowania rodzinnego biznesu.

Przejęcie pracowni przez Macieja wzniosło ją na zupełnie inny poziom stylu i wizerunku, bo przecież jakościowo zawsze była to pracownia do której trafiali wymagający klienci. Maciej Zaremba zaczął wprowadzać zmiany w konstrukcjach, detalach, proporcjach, dostępności tkanin i samej promocji marki. Pracownia zaczęła sprzedawać nie tylko ubrania, lecz styl. Nowoczesny, ale jednocześnie bardzo klasyczny, czerpiący inspiracje z krawiectwa włoskiego.

Wnuk założyciela świetnie poradził sobie też z nowymi technologiami i nie mam tu na myśli nowoczesnych maszyn krawieckich (większość szwów nadal jest u niego wykonywana ręcznie), lecz promocję marki w internecie. To pozwoliło wypromować markę także poza granicami Polski. Na tyle skutecznie, że Maciej wielokrotnie organizował zagraniczne spotkania grupowe dla klientów na przykład w Szwecji, na których przyjmował zamówienia miarowe od kilkunastu osób. Gotowy produkt był później wysyłany do Szwecji kurierem.

Obecnie w pracowni przy Nowogrodzkiej można się ubrać od stóp do głów. Poza garniturami, marynarkami, spodniami, płaszczami, które szyte są we własnej pracowni, można tu również zamówić koszule szyte na miarę, a także kupić dodatki marki własnej i brytyjskiej marki Drake’s.

Kilka tygodni temu pracownia Zaremba zmieniła lokalizację, choć na bardzo bliską. Po wielu latach przenieśli się zaledwie dziesięć metrów dalej, na róg Nowogrodzkiej i Kruczej. To znacznie większy lokal, który Maciej Zaremba chce wykorzystać nie tylko jako pracownię krawiecką, lecz także wyjątkowy sklep w którym będą sprzedawane gotowe produkty z logo Zaremba 1894. Widziałem kilka prototypów i wyglądają bardzo obiecująco. Co ciekawe, nie jest to odzież elegancka lecz tzw. sartorial workwear, czyli stylistyka nawiązująca do ubrań roboczych, ale z krawieckim sznytem. Śledźcie poczynania tej marki na profilach społecznościowych, bo w najbliższych miesiącach sporo będzie się działo.

Oczywiście krawiectwo miarowe nadal pozostanie podstawą działalności tego miejsca. Zresztą pracę działu bespoke będzie można zobaczyć przez przeszkloną ścianę nowego lokalu.

Od kilku lat w pracowni Zaremba dostępna jest także tańsza wersja szycia, czyli Made To Measura, która jest realizowana przez zewnętrznych partnerów. Pozwala to obniżyć cenę produktu końcowego i skrócić czas realizacji. Obecnie garnitur w wersji bespoke kosztuje 10 000 zł, a termin realizacji to 14 tygodni. Garnitur w opcji MTM kosztuje 4500 zł (half canvas) lub 6500 zł (full canvas). Czas realizacji to 8 tygodni.


LOAKE

Śródmieście, ul. Chmielna 30

W pierwszej części „Stylowej mapy Warszawy” pisałem o tym, że do czasu otwarcia Klasycznych Butów w Elektrowni Powiśle, niewiele było miejsc w stolicy, gdzie można było znaleźć duży wybór klasycznego obuwia. Ale przecież jest jeszcze salon brytyjskiej marki Loake, który ma już ponad pięć lat, a to oznacza, że przyjął się wśród Warszawiaków. Zresztą chyba nie tylko tu, bo Loake jest jedyną zagraniczną marką obuwia klasycznego, która rozwija w Polsce sieć salonów firmowych. W tej chwili jest ich pięć (Warszawa, Kraków, Katowice, Wrocław i Poznań).

Warszawski butik mieści się przy ulicy Chmielnej, która przez wiele lat była bardzo popularnym miejscem jeśli chodzi o handel detaliczny, niestety pod koniec lat 90. galerie handlowe trochę „wyssały” ruch z tych okolic, a atrakcyjne lokale zaczęła przejmować gastronomia. Na szczęście w Warszawie marka Loake nie zdecydowała się na galerię handlową, lecz kameralny lokal w podwórzu kamienicy z numerem 30. Jest to ścisłe centrum stolicy, ale jednocześnie trochę na uboczu, co gwarantuje spokojną i przyjazną atmosferę zakupową.

Obuwie Loake produkowane jest od roku 1880, początkowo wyłącznie w Kettering w hrabstwie Northamptonshire. Obecnie, ze względu na ogromną skalę działalności, cześć modeli i etapów produkcji realizowana jest w innych krajach. Loake jest także podwykonawcą innych marek. Od roku 2007 firma dostarcza obuwie dla dworu królowej Elżbiety. Najtańsze linie Loake to L1 i Design Loake (cena ok. 700-800 zł za parę butów), a najdroższa i najbardziej ceniona to Loake 1880 Export Grade (cena od 1800 zł za parę butów).

Poza zakupem nowego obuwia, w warszawskim salonie Loake można także zamówić gruntowną renowację butów, która obejmuje wymianę podeszwy, wymianę obcasów, odświeżenie cholewki oraz formowanie-naciąganie cholewki na fabrycznych kopytach. Całość tej operacji odbywa się w fabryce Loake w Kettering. Koszt standardowej renowacji to 350 zł.

Warto dodać, że w polskich salonach Loake można też kupić dodatki kilku ciekawych, choć mało znanych marek. To między innymi portfele australijskiej firmy Bellroy, która powstała stosunkowo niedawno (2009 r.), ale w tym czasie udało jej się sporo namieszać na rynku skórzanych akcesoriów. Głównie za sprawą świetnie zaprojektowanych i świetnie prezentowanych cienkich portfeli. Ja od pięciu lat używam ich modelu Travel Wallet i mogę potwierdzić, że również pod względem jakości jest to produkt wart uwagi. Dwie pozostałe marki, którym warto się przyjrzeć będąc w salonie Loake to Pedemeia (skarpety z Portugalii) oraz Orbikey (australijska marka produkująca skórzany organizer do kluczy).



MACARONI TOMATO

Śródmieście, ul. Rozbrat 22

Starsi czytelnicy tego bloga zapewne to wiedzą, ale ci młodsi być może nie, że pierwszym polskim blogerem piszącym o modzie męskiej nie był Mr.Vintage, lecz Wojciech Szarski, który pod pseudonimem Macaroni Tomato zaczął publikować swoje treści kilka miesięcy przede mną, czyli była to pierwsza połowa 2009 roku. Wojtek zawodowo zajmował się wtedy pisaniem scenariuszy, ale hobbystycznie zainteresował go świat nieco zapomnianych ubrań i dodatków tworzonych przez lokalnych rzemieślników. Założył więc bloga i spisywał na nim swoje realizacje od krawców, szewców, rękawiczników. Blog bardzo szybko stał się opiniotwórczym medium w tej tematyce, a Wojtek – ekspertem. Moim zdaniem blog Macaroni Tomato w dużym stopniu przyczynił się do popularyzacji i renesansu wielu warszawskich pracowni.

Popularność bloga doprowadziła do pomysłu założenia własnej marki. Polskiej, ale z włoską duszą. Stało się to w roku 2012. Wojtek wraz ze wspólniczką Tatianą Hrechorowicz otworzyli malutki butik Macaroni Tomato przy ulicy Przemysłowej.

Początkowo ich kolekcje były produkowane przez włoskich podwykonawców m.in. włoską firmę Lubiam, zatem był to dość wysoki poziom cenowy (marynarki powyżej 2000 zł), natomiast kilka lat temu właściciele podjęli decyzję o przeniesieniu produkcji do polski i stworzeniu autorskich szablonów marynarek, garniturów, spodni i koszul. Zmiana podwykonawców pozwoliła także na obniżenie cen detalicznych, przy zachowaniu dobrych tkanin i wysokiej jakości wykończenia. Kilka lat temu nastąpiła też zmiana lokalizacji na znacznie większy sklep, który mieści się przy ulicy Rozbrat 22.

Na miejscu można też kupić buty marki Berwick, a także skorzystać z usług szycia miarowego.


Kolekcje Macaroni Tomato choć produkowane w Polsce, to nadal zachowują włoski styl. Jest w nich elegancja, ale jest też dużo włoskiego luzu, co widać po ostatnich kolekcjach, w których pojawiły się np. kurtki militarne.

A gdybyście się zastanawiali czy Wojtek nadal pisze bloga, to niestety niedługo po rozpoczęciu przygody biznesowej z własną marką zaprzestał pisania. A szkoda, bo dla mnie też to był blog, który z przyjemnością czytałem.



PARYSKA 13

Saska Kępa, ul. Paryska 13

Włoskie inspiracje można też znaleźć w kolekcji innej polskiej firmy, która zlokalizowała swój butik na Saskiej Kępie. To marka M. Ceran, która powstała w roku 2014. Jej założycielem jest pani Maria Ceran. Przez wiele lat pracowała dla marek damskich, ale to na męskim rynku postanowiła rozpocząć samodzielną działalność. Zainspirowały ją podróże do Włoch, tamtejsze tkaniny oraz lekkie marynarki bez konstrukcji w których Włosi są mistrzami. I to właśnie ten asortyment jest sercem i duszą tej marki. Marynarki szyte są w Polsce, w krótkich seriach, z ciekawych mieszanek tkanin, gdzie nie brakuje kaszmiru czy alpaki. Wszystkie są pozbawione podszewek i poduszek, więc rzeczywiście „po włosku”.

fot. Kuba Ceran
fot. Kuba Ceran


Lokal przy Paryskiej 13 jest urządzony bardzo minimalistycznie, co jest świetnym tłem do ekspozycji produktów.

Poza marynarkami i kamizelkami z logo M. Ceran, znajdziecie tam produkty kilku innych ciekawych marek. Przede wszystkim torby i akcesoria polskiej marki Garda Leather, która jakością może konkurować z wieloma zagranicznymi konkurentami.

Są też poszetki i krawaty z katowickiej pracowni Poszetka oraz koszule włoskiej marki Mazzarelli.

fot. Kuba Ceran

fot. Kuba Ceran



STYLE SHOP

Wola, ul. Ogrodowa 26A

Przygotowując projekt „Stylowa mapa Warszawy” zależało mi na tym, by znalazł się tu także sklep z asortymentem dla mniej zamożnych klientów lub klientów, którzy po prostu nie lubią wydawać większych kwot na ubrania, ale cenią sobie wysoką jakość. Adresem wartym polecenia jest bez wątpienia bardzo kameralny butik Style Shop, który znajdziecie na ulicy Ogrodowej 26A.

To malutki outlet z wyselekcjonowaną ofertą produktów premium, które są egzemplarzami pochodzącymi głównie z zagranicznych butików (około 70% asortymentu), ale są też ciekawe sztuki z drugiej ręki, pochodzące od klientów z Polski (około 30% asortymentu). Te drugie, zanim trafią do sprzedaży, poddawane są czyszczeniu chemicznemu. Właścicielem tego miejsca jest Paweł Daniluk, który z dużym wyczuciem wybiera produkty do sklepu i rzeczywiście trudno stąd wyjść z pustymi rękami, bo nie dość, że sam asortyment robi świetne wrażenie (bardzo dobra selekcja), to i ceny są bardzo przystępne. Marynarki nie przekraczają zazwyczaj ceny 500 zł, a koszule 250 zł.


W ofercie dominuje asortyment z segmentu smart casual. Najwięcej jest marynarek, koszul i spodni, ale są też fajne płaszcze, kurtki, buty i dodatki (poszetki, krawaty, szaliki). Jeśli chodzi o marki, to dominują włoskie lub te, które włoskim stylem się inspirują. To między innymi Suitsupply, Hacket London, Oscar Jacobson, Boggi, Tagliatore, Gutteridge, Lardini, Lubiam, Canali, Corneliani, Tombolini, Eleventy, Emanuel Berg, Polo Ralph Lauren, Macaroni Tomato, Dondup, Zegna, Barbour i wiele, wiele innych. Podczas mojej wizyty wypatrzyłem nawet kilka sztuk z linii Lancerto & Mr. Vintage.

Nowy asortyment pojawia się w zasadzie codziennie, więc warto tam zaglądać regularnie. Bieżące oferty i ceny można podglądać na fan page’u Style Shop. W planach jest także uruchomienie sklepu online.

Warto podkreślić, że cały proces obsługi klienta w Style Shop bardziej przypomina usługę zakupów ze stylistą niż zwykłe zakupy. Paweł nie dość, że ma dużą wiedzę i jest osobą bardzo sympatyczną, to dba o to, by każdy klient z idealnie dopasowanym ubraniem. Na miejscu można zamówić wykonanie wszystkich niezbędnych przeróbek krawieckich w bardzo atrakcyjnych cenach (20 zł za przeróbkę).


HARATYK

Śródmieście, ul. Tamka 37

Hasło „niezależny polski projektant” stałym czytelnikom tego bloga zapewne kojarzy się albo z dzianinową odzieżą sprzedawaną w nieprzyzwoicie wysokich cenach albo z ubraniami tak odjechanymi, że trzeba mieć sporo odwagi by kupić, a co dopiero założyć ;) Ale jest jedno nazwisko, które moim zasługuje na wyróżnienie i nijak nie pasuje do tych stereotypów. Nie dość, że są to kolekcje do noszenia, a nie do podziwiania, to jeszcze dobrej jakości i w uczciwych cenach.

Mowa o Wojtku Haratyku, którego atelier mieści się przy ul. Tamka 37. To prawdopodobnie najmniejszy męski butik w Warszawie, a na pewno najmniejszy w moim subiektywnym przewodniku. Ale jest dzięki temu bardzo przytulnie i kameralnie.

Wojtek Haratyk jest samoukiem. Chciał zostać architektem, a zajął się modą. Zaczynał w roku 2010 jako dwudziestolatek na kieleckim konkursie Off Fashion, gdzie zdobył wyróżnienie za najlepszą kolekcję męską. Później były kolejne konkursy i nagrody. Własny butik pojawił się w roku 2017. To malutki lokal z antresolą w którym działał kiedyś zakład krawiecki.

Jeśli chodzi o asortyment, to w butiku można kupić produkty gotowe, a także skorzystać z usługi szycia miarowego (MTM). Stylistyka marki Haratyk to bardzo udane połączenie miejskiej nowoczesności i starej dobrej klasyki (spodnie z wysokim stanem, szerokie klapy, klasyczne płaszcze). Projektant nazywa to estetyką urban dandy.

Wszystkie ubrania są szyte w Polsce, a tkaniny pochodzą od topowych dostawców z Włoch i Wielkiej Brytanii. Niewątpliwą zaletą są bardzo krótkie serie. Marynarki kosztują około 2000 zł, koszule 500 zł, spodnie 800 zł. W butiku można też kupić pojedyncze sample w bardzo atrakcyjnych cenach. Część produktów dostępna jest online.



ZACK ROMAN & LOOM 10

Śródmieście, ul. Niecała 7 i 10

Kolejną firmą, która ma blogowe korzenie jest Zack Roman. To marka założona przez Romana Zaczkiewicza, który pod pseudonimem Szarmant dał się poznać jako entuzjasta klasycznej męskiej elegancji i promotor tego stylu. Na blogu Romana można było przeczytać recenzje warszawskich rzemieślników u których zamawiał marynarki, płaszcze, rękawiczki, koszule.

Pasja ta zaowocowała pomysłem na własny biznes. Roman postanowił zostać agentem tkaninowym i wprowadził na polski rynek tak uznane tkalnie jak Harrisons of Edinburgh i H. Lesser. Później się pojawił pomysł na produkty sygnowane własnym nazwiskiem. To były krawaty, koszule, muchy. Najpierw pod logo Szarmant, a kilka lat później nastąpiła zmiana nazwy na Zack Roman. Obecny asortyment marki pozwala się ubrać od stóp do głów.

fot. Anna Ulanicka

Roman wypromował na polskim rynku kilka produktów, które później wprowadziło do swojej oferty wiele innych marek. To między innymi garnitury dwurzędowe, kapelusze, koszule z kołnierzem na szpilkę, płaszcze ulster.

Stylistyka kolekcji Zack Roman mocno nawiązuje do brytyjskiego stylu, choć konstrukcyjnie są to lekkie marynarki i płaszcze z których słynie raczej moda włoska, a nie brytyjska. Obecnie większość produktów powstaje w Polsce.

Na miejscu dostępna jest także kompleksowa oferta szycia miarowego.

fot. Anna Ulanicka

fot. Anna Ulanicka
fot. Anna Ulanicka

Butik Zack Roman działa przy ulicy Niecałej 7. W tym samym lokalu panie też znajdą coś dla siebie, bowiem jest to także siedziba marki Monika Kamińska, która oferuje damską ponadczasową klasykę z naturalnych tkanin.

A skoro już jesteśmy na Niecałej, to warto też wspomnieć o adresie Niecała 10. Działa tam druga marka należąca do Romana Zaczkiewicza – Loom 10. To atelier w którym można kupić luksusowe tkaniny z Włoch i Wielkiej Brytanii w ilościach detalicznych. Czyli dla kogoś, kto chce samodzielnie sobie coś uszyć, bądź zanieść do krawca gotowy kupon. 

Do wyboru są dziesiątki próbników garniturowych, marynarkowych i koszulowych, takich marek jak Scabal, Drago, Carlo Barbera, Piacenza 1733, Fordam, Huddersfield Fine Worsteds, Hardy-Minnis, Dugdale Bros, Bateman Ogden, Harrisons 1863, W.Bill, H.Lesser, Smith Woollens, Porter & Harding, Moon, Holland & Sherry, Loro Piana, Embassy, Atelier Romentino, Testa, Soktas, Getzner.

W Loom 10 znajdziecie też bogaty wybór guzików, podszewek i dodatków krawieckich. Większość tkanin dostępnych jest na zamówienie (dostawa do 5 dni roboczych), ale są też belki dostępne od ręki. Przy tych drugich ceny zaczynają się od 150 zł za metr bieżący tkaniny 100% wełna. Tkaniny na zamówienie od 250 zł.

fot. Anna Ulanicka



MYSIA 3

Śródmieście, ul. Mysia 3

W pierwszej części „Stylowej mapy Warszawy” pisałem o Elektrowni Powiśle – kameralnej galerii z wyselekcjonowaną ofertą, ale jest jeszcze co najmniej jedna spokojna galeria handlowa, którą warto znać. Mysia 3 – pod tym adresem funkcjonował kiedyś urząd cenzury, a obecnie to pięciopiętrowa przestrzeń z bardzo fajną ofertą łączącą modę, artykuły wyposażenia wnętrz, upominki, sztukę i kulturę. Szczególnej uwadze polecam COS, MUJI, NAP oraz Leica 6×7 Gallery.

COS to szwedzka marka należąca do H&M Group. Minimalistyczna stylistyka, dobra jakość i przystępne ceny. Jeśli potrzebujecie coś z tzw. ubrań basicowych, to warto tam zajrzeć. Z kolei MUJI to japońska marka, która też odwołuje się do minimalizmu, aczkolwiek u nich ubrania to tylko część oferty. Większość stanowią dodatki do wnętrz i akcesoria biurowe. Ceny bardzo przystępne. Po dodatki wnętrzarskie warto zajrzeć także do NAP. To sklep z wyselekcjonowaną ofertą polskich i zagranicznych marek. Ceny z wysokiej półki, ale asortyment także. Z kolei Leica 6×7 Gallery to galeria współczesnej fotografii dokumentalnej i artystycznej. Można tu tylko pooglądać, ale można też kupić prace topowych polskich fotografów.


EMANUEL BERG

Mokotów, ul. Wołoska 12

Sklepów z koszulami w Warszawie nie brakuje, ale jeśli chcielibyście trafić do miejsca gdzie nie dostaniecie oczopląsu, lecz starannie wyselekcjonowaną ofertę, to polecam butik marki Emanuel Berg. Ja akurat odwiedziłem ich w Galerii Mokotów, ale jest też drugi punkt w Klifie.

Marka Emanuel Berg to specjaliści od najwyższej jakości koszul i jedyna polska firma, która od kilku lat regularnie wystawia się na włoskich targach Pitti Uomo. Koszule Berga rekomendował w swoich książkach m.in. Bernhard Roetzel, autor bestsellera „Gentleman – Moda ponadczasowa”. Założycielem firmy jest Jarosław Berg-Szychułda, który urodził się w Polsce, a pierwsze kroki biznesowe stawiał w Niemczech. Koszule szyte są w zakładzie produkcyjnym w Tczewie, a tkaniny do produkcji dostarcza przede wszystkim włoska grupa Albini, czyli są to marki Thomas Mason, Albini 1876 oraz Albiate 1830.


Marka Emanuel Berg to nie tylko koszule gotowe, ale też szyte na zamówienie. Usługa ta ma wielu stałych klientów, którzy regularnie wracają po nowe egzemplarze. Od kilku lat dostępne są także inne ubrania szyte na zamówienie (garnitury, marynarki, spodnie), ale butiki Emanuel Berg warto odwiedzić nie tylko z powodu ubrań, lecz także butów, bowiem jest to jedyne oficjalne miejsce w Polsce w którym można kupić obuwie legendarnej brytyjskiej marki Crockett & Jones.

To jedna z najbardziej cenionych firm jeśli chodzi o segment klasycznego obuwia. Wybór w salonach Berg może nie jest jakiś oszałamiający ze względu na ograniczoną powierzchnię (około 20 modeli w Galerii Mokotów), ale w razie potrzeby można zamówić dowolny model z katalogu C&J.

Warto też wspomnieć, że jeszcze kilka lat temu marka Emanuel Berg słynęła przede wszystkim z koszul klasycznych (białe i błękitne), ale od kilku sezonów stale poszerzana jest oferta casualowa i rzeczywiście są to bardzo interesujące wzory, w wielu przypadkach projektowane na wyłączność tej marki.


JAN KIELMAN

Śródmieście, ul. Chmielna 6

Pisząc o stylowych punktach z mapy Warszawy nie można pominąć adresu Chmielna 6. to tu swoją siedzibę ma najbardziej znany i najbardziej prestiżowy polski zakład szewski – Jan Kielman. Jego historia sięga roku 1883. Pierwszym pokoleniem tej szewskiej rodziny był Jan Kielman. W latach 20 ubiegłego wieku dołączył do niego syn Wacław, który zdobywał praktyki w słynnej szwajcarskiej firmie Bally. Warto przypomnieć, że w dwudziestoleciu międzywojennym w Warszawie funkcjonowało ponad 400 pracowni szewskich, więc konkurencja była ogromna. Wśród najbardziej znanych klientów Kielmana z lat międzywojennych byli: Charles De Gaulle, prezydent Ignacy Mościcki, generał Władysław Sikorski, Jan Kiepura, Adolf Dymsza, Mieczysława Ćwiklińska, Marian Brandys oraz młodziutka Hanka Bielicka.

Tuż przed II wojną światową pracownia Kielmana zatrudniała ponad 50 osób. Sam okres II wojny był bardzo trudny dla firmy i rodziny. Sklep i pracownia uległy całkowitemu zniszczeniu. Po wojnie Wacław mozolnie odbudował firmę wraz ze wspólnikiem Leonem Solnickim. Nowy zakład zajął niewielki lokal przy Chmielnej 6. Nie była to już taka skala działalności jak wcześniej. Dodatkowo nadeszły ponure czasy nowego systemu, a Wacław Kielman nie chciał współpracować z lokalną władzą PZPR. Podczas spotkań dawano mu do zrozumienia, że w Polsce Ludowej nie będzie miejsca do prowadzenia prywatnej działalności, a zamknięcie jego firmy jest tylko kwestią czasu. Ta trudna sytuacja spowodowała, że syn Wacława, Jan II nie zamierzał wiązać się z rodzinnym biznesem i został prawnikiem. Do pomocy natomiast zaangażowała się Leokadia  – synowa Wacława, która przejęła stery i uratowała pracownię przed upadkiem. Obecnie nad biznesem czuwa Maciej Kielman, czyli czwarte pokolenie rodziny Kielmanów.

Pracownia z Chmielnej 6 była wielokrotnie opisywana w zagranicznych publikacjach, między innymi w angielskim wydawnictwie „Europe’s Elite 1000, Millennium Issue” opisującym historię tysiąca najbardziej ekskluzywnych miejsc w Europie. 

W pracowni Kielmana każda para butów powstaje na indywidualne zamówienie dla konkretnej osoby. Nie ma więc dwóch takich samych par butów. Wszystkie czynności związane z realizacją zamówień wykonywane są wyłącznie ręcznie, bez użycia maszyn szewskich. Buty z Chmielnej 6 to obuwnicze dzieła sztuki. Jeśli nie wierzycie, to zajrzyjcie na ich Instagram.


Dziękuję marce DS Automobiles za patronat nad tym cyklem.
Autorem zdjęć jest Łukasz Znojek.

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
35 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Profondo
22 dni temu

Przeczytałem, obejrzałem. Z niekłamaną przyjemnością. Jeszcze raz przeczytam, obejrzę. Chyba jeszcze dziś. Brawo Ty!

Michał
22 dni temu

Ale to jest dobre.

kyubey
22 dni temu

Być u Kielmana i nie wdepnąć do Januszkiewicza? Chociażby dla ładnych zdjęć z tym antykwariatem pod chmurką warto by zrobić te pół kroku.

Bg
22 dni temu
Reply to  kyubey

Podobno już nie przyjmuje zamówień.

Dominik
21 dni temu
Reply to  Bg

Przyjmuje. Swoje złożyłem bodaj dwa tygodnie temu.

Profondo
22 dni temu

A propos Berga i Pitti Uomo. Nie miałeś Michale nigdy ochoty wybrać się tam?

Profondo
21 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Większego domatora niż ja trudno znaleźć, ale na Pitti wybrałbym się chętnie. Zresztą tak trochę się dzisiaj rozmarzyłem… Wróciła normalność, Mr Vintage opublikował już subiektywne przewodniki po Krakowie, Wrocławiu i zapowiedział, że następne w kolejce są (już niedługo) Mediolan, Londyn, Paryż, Berlin. Marzenie ściętej głowy?

Michał
20 dni temu
Reply to  Profondo

Po Poznaniu również :)

Last edited 20 dni temu by Michał
Profondo
20 dni temu
Reply to  Michał

Czemu nie? Przewodnik po Warszawie jest tak udany, że aż kusi, by pójść za ciosem.

Michał
22 dni temu

Panie Michale, czy był na blogu może kiedyś wpis nt. ubioru typu Workwear? Jeśli nie to podpowiadam.
Czy zna ktoś firmę produkującą buty w powyższym stylu (oprócz Red Wing)?
Czy oprócz The Faster Dog jest jeszcze w Polsce sklep gdzie można kupić ww. buty czy odzież w tym nurcie?

Michał
16 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

https://youtu.be/luMBPIt9yAg
Ocena jednego z ich modeli, w skrócie cena zawyżona w stosunku do jakości. Przed kupnem innych dobrze by sprawdzić recenzje.

Andrzej
20 dni temu
Reply to  Michał

Dobrą firmą, którą mogę polecić jest Thorogood oraz Wolverine. Niestety obie trudno dostać w PL i trzeba zamawiać z EU lub nawet US.

Teodor
20 dni temu
Reply to  Michał

Temat ciekawy, ogólnie trend ciekawy zyskujący na popularności. Właściwie pod workwear można by podciągnąć większość marek specjalizujących się w denimie, te wszystkie Lee, Levi’s ze swoimi flanelowymi i denimowymi koszulami i kurtkami, „koszulo-kurtkami”. Mają w ofercie rzeczy totalnie cywilne, ale są też i modele wyraźnie nawiązujące do robotniczych korzeni marki. Wspomniane już Red Wings, Wolverine, Carhartt, Dickies Przy czym mamy tu chyba wszyscy na myśli workwear jako odmianę odzieży casualowej noszonej po pracy lub w pracy przez osoby nie wykonujące pracy fizycznej? Bo prawdziwa współczesna odzież robocza dla drwali, budowlańców, rybaków, wiertaczy z pól naftowych, to raczej coś innego. Dochodzą… Czytaj więcej »

Hubert
22 dni temu

Mam pytanie trochę odbiegające od tematu. Czy do błękitnej koszuli, biała poszetka byłaby błędem?

Sebastian
21 dni temu
Reply to  Hubert

Nie, biała lniana pasuje do wszystkiego:).

G
21 dni temu

Bardzo ładny krawat, gdzie kupiony? :)

Piotr
21 dni temu

Torba od Zaremby? Wygląda ekstra, ale czy można ją gdzieś dorwać? W sklepie internetowym nie widzę…

Wiesław
21 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Witam, tak z ciekawości. Jak wygląda porównanie toreb od Zaremby do np Barona? Bo cena kosmiczna. Albo paaski, w tej cenie mam 2x Yanko. Ceny chyba trochę wyjechane w górę.

Krzysztof
20 dni temu
Reply to  Wiesław

Przy ręcznej robocie, materiałach (podszewka też skórzana) i tej ilości prestiżowych nazwisk, nie może być taniej. :)
Nie mam torby od Zaremby, ale ze zdjęć, można wnioskować, że to naprawdę wysoka półka. Żeby sięgnąć, trzeba wziąć stołeczek.
Torby od Barona są przyzwoite i dobrze się noszą, ale wykończenie, zwłaszcza wnętrze, to trochę inna bajka. Osobiście polecam Sartolane, mam od nich torbę już kilka lat i jest nadal świetna. Nie sprawdzałem ostatnio cen, ale były o połowę niższe niż obecne u Zaręby. W mojej opinii wygrywają też z Baronem.

Last edited 20 dni temu by Krzysztof
Wiesław
20 dni temu
Reply to  Krzysztof

Ja mam torbę od Barona z 2016 r, wtedy Singla kosztowła 500 zł, a podrózna za 800.

Krzysztof
20 dni temu
Reply to  Wiesław

A jak były promocje, to hulaj dusza… :))
Ehh… ?to se nigdy ne vrati?

Wiesław
20 dni temu
Reply to  Krzysztof

No niestety. A ceny wtedy były rewelka. Pamietam Singla za 515 zł była do kupienia. Stosunek jakości do ceny to brak słów.

gaq
20 dni temu
Reply to  Wiesław

Ło, ja mam weekendówkę Barona kupioną w 2015 r. jeszcze z kodem promocyjnym od Mr. Vintage. Wyściółka we wnętrzu z poliestru, ale mi to nie przeszkadza. Użytkuję ją głównie na siłownię.

Wiesław
20 dni temu
Reply to  gaq

Też ją mam i też na siłownię.

Emil
21 dni temu

U mnie sprzedaż czarnych koszul wzrosła w tym roku aż trzykrotnie na pewno ma to związek z trwającą pandemią

Dominik
15 dni temu

Super wpis, mega wartościowy i pomocny. Trzymam kciuki żeby pojawiły się kolejne miasta i jestem ciekaw czy z naszych Kielc dałbyś rade coś wycisnąć prócz Pana Krzysztofa Krawca który na pewno jest godny polecenia. :)

Bartek
13 dni temu

Proponuję rozważyć stworzenie takiej mapy z pinezkami np. w Google Maps. Wygodne i choć wiem, że każdy z nas może to zrobić samemu to taka centralna uzupełniana przez autora to jeszcze większa wygoda ;)

Darek
2 minut temu

Doskonały sposób na promocję wartościowych miejsc w tych czasach. Gratulować i dziękować, Panie Michale.