fbpx

Stylowa mapa Krakowa – subiektywny przewodnik

104 komentarze

Wiem, że mój zeszłoroczny przewodnik o nazwie „Stylowa mapa Trójmiasta” bardzo przypadł wam do gustu, więc cieszę się, że dzisiaj mogę was zaprosić na wersję krakowską. Oprowadzę was po kilkunastu punktach z mapy Krakowa w których znajdziecie dobry produkt, pasję, rzemiosło i przedmioty z duszą.

A w podróż po Krakowie zapraszam was wraz z marką Mercedes-Maybach, która od ponad stu lat jest ikoną luksusu w świecie motoryzacji. W zeszłym roku minęło równe 100 lat od momentu, gdy świat ujrzał pierwszego Maybacha i choć przez ten czas bardzo dużo się zmieniło w branży motoryzacyjnej, to motto założycieli – „tworzyć najlepsze z najlepszych” – nadal przyświeca ich następcom. Mogłem się o tym przekonać osobiście, bo przez kilka dni miałem do dyspozycji wspaniałego Mercedesa-Maybacha S680. To jedna z najbardziej prestiżowych limuzyn, jakie są dostępne na polskim rynku. By stać się jej właścicielem trzeba się liczyć z wydatkiem powyżej miliona złotych, a zatem jest to auto reprezentacyjne w którym właściciel raczej siedzi z tyłu, a jego kierowca z przodu :) Ja jednak nie mogłem sobie odmówić przyjemności kierowania S680-ką, bo obecnie jest to jedno z niewielu seryjnie produkowanych aut z silnikiem V12.

Moc? 612 koni mechanicznych i imponujący moment obrotowy 900 Nm. Dzięki tym parametrom, to potężne auto o wadze ponad dwóch ton może w 4,5 sekundy osiągnąć prędkość 100 km/h. Ale to, co na mnie zrobiło największe wrażenie, to po prostu komfort jazdy i cisza wewnątrz auta. Maybach S680 po prostu płynie po drogach. Zawieszenie tego auta jest kapitalne. Jest miękko i bezszelestnie. Nawet na krakowskich brukach :) Wyzwaniem natomiast jest poruszanie się tym autem w typowej przestrzeni miejskiej, gdzie miejsca parkingowe nie przewidują aut o takich gabarytach (ponad 5,5 metra długości), ale powiedzmy sobie szczerze – to nie jest auto miejskie.

A jak jest tam, gdzie powinno się podróżować takim autem, czyli na tylnych fotelach? Po królewsku :) Ogromna ilość miejsca dla pasażerów, fotele z ponadprzeciętnymi funkcjami masażu, które dodatkowo mogą stać się leżanką, rozkładany stolik do pracy z laptopem, lodówka, tablety i dodatkowe wyciszenie przestrzeni dla pasażerów. No w takich warunkach to można odpoczywać podróżując.

Gdybym miał jednym słowem opisać to auto, to użyłbym słowa majestatyczny. Mercedes-Maybach S680 po prostu robi ogromne wrażenie zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Jedna z rzeczy, którą chyba najbardziej zapamiętałem z tych dni gdy jeździłem S680, to fakt, że na każdym kroku wzbudzał on niemałe zainteresowanie. Kierowcy zwalniali, piesi odwracali głowę, a jak się gdzieś zatrzymywałem, to przechodnie robili mu zdjęcia.

Jest to o tyle ciekawe, że Mercedes-Maybach S680 w mojej opinii nie jest jakimś mocno dizajnerskim autem albo autem z którego luksus aż wypływa. Nie. To auto jest dostojne, piękne, ale jednocześnie dyskretne. To jak z dobrym męskim garniturem albo płaszczem. Na ulicach zdominowanych przez modę casualową, błyskawicznie przyciąga uwagę, a jednocześnie jest stonowany, nienachalny i po prostu klasyczny w najlepszym tego słowa znaczeniu. Takie są auta Mercedes-Maybach.

J.TURBASA

ul. Świętej Gertrudy 15

W „Stylowej mapie Krakowa” nie mogło oczywiście zabraknąć legendarnego krakowskiego punktu związanego z dobrym stylem i tradycyjnym rzemiosłem, którego sława od dekad wykracza poza granice Krakowa. Chodzi oczywiście o pracownię krawiecką J.Turbasa, którą w roku 1946 założył Józef Turbasa, a jego dzieło od ponad 35 lat kontynuuje syn – Jerzy Turbasa. Z zawodu architekt, a z pasji krawiec i pisarz. Pan Jerzy z wyróżnieniem ukończył architekturę na Politechnice Krakowskiej, gdzie następnie pracował jako asystent. Jako architekt zrealizował kilkadziesiąt projektów w Warszawie i Krakowie. Mimo dobrze rozwijającej się kariery, w roku 1986 postanowił porzucić architekturę i dołączył do zespołu pracowni krawieckiej swojego ojca. Poprzeczka była postawiona wysoko. Józefa Turbasę nazywano królem polskich krawców albo pierwszym krawcem Rzeczypospolitej. Na to określenie i renomę pracował wiele lat. O jego pracy powstało kilka filmów dokumentalnych, książka, wiele artykułów prasowych, a nawet… fragment wiersza autorstwa Wisławy Szymborskiej. Gdyby żył, w zeszłym roku świętowałby setne urodziny. Niestety mistrz zmarł w roku 2010. W roku 2017 jedna z krakowskich ulic otrzymała jego imię.

U Turbasy swoje ubrania zamawiały takie osobistości jak: Andrzej Wajda, Krzysztof Penderecki, Czesław Miłosz, Stanisław Lem, Tomasz Stańko, Aleksander Kwaśniewski.

Specjalizacją pracowni Jerzego Turbasy są zestawy formalne (smokingi, fraki, żakiety, surduty, strollery), ale oczywiście sportowe marynarki i płaszcze też można tutaj zamówić. Wszystkie ubrania szyte są wyłącznie w opcji tradycyjnego krawiectwa miarowego, czyli bespoke. Uszycie jednego zestawu wymaga nakładu pracy od 60 do 80 godzin. Ceny za garnitur dwuczęściowy zaczynają się od 8200 zł, za marynarkę od 6000 zł, a za smoking od 12 500 zł. Tanio nie jest, ale Józef Turbasa podobno mawiał, że w jego pracowni szycie jest gratis, a klient płaci tylko za krój ;)

Mimo wielu propozycji pan Jerzy nigdy nie zdecydował się na wprowadzenie do oferty prostszej i tańszej opcji szycia pasowanego (Made to Measure). Na przestrzeni lat pojawiały się także propozycje współtworzenia gotowych kolekcji z polskimi markami garniturowymi, ale one również były odrzucane. Jerzy Turbasa pozostał wierny misji swojego ojca, który zawsze chciał szyć ubrania idealnie dopasowane do figury i charakteru klienta, a taką możliwość według niego daje wyłącznie tradycyjne krawiectwo miarowe. Realizacje pracowni J.Turbasa możecie zobaczyć na ich profilu instagramowym.

Czy kolejne pokolenie rodziny Turbasów będzie kontynuować dzieło dziadka Józefa? Jeszcze nie wiadomo, bo wnuk Jakub na chwilę obecną też wybrał architekturę, jak kiedyś jego ojciec Jerzy. Ale jedno jest pewne – jeśli zdecyduje się kontynuować dzieło dziadka i ojca, to pracownia nawet nie będzie musiała zmieniać nazwy. Może pozostać przy nazwie J.Turbasa :) A szkoda by było nie kontynuować tej pięknej krawieckiej sagi…

MAYBACH BOUTIQUE

Galeria Krakowska (poziom 0), ul. Pawia 5

Jak już wiecie ze wstępu, partnerem mojego przewodnika po Krakowie jest marka Mercedes-Maybach, a jednym z powodów mojej wizyty w Krakowie było niedawne otwarcie pierwszego w Polsce i piątego w Europie butiku Maybach z akcesoriami tej marki.

Akcesoria modowe sygnowane przez marki motoryzacyjne nie są żadną nowością, aczkolwiek w przypadku Maybacha jest to nieco inny koncept niż u innych firm z tej branży. Z moich obserwacji wynika, że większość takich kolekcji jest mocno nijaka, przewidywalna i ma się wrażenie jakby to były produkty z katalogu jakiegoś masowego producenta, a różni je tylko logotyp marki motoryzacyjnej. Jeśli chodzi o Maybacha, to są to bardzo dopracowane produkty zaprojektowane specjalnie dla tej marki, więc dopasowane do jej stylistyki, ale też dorównujące jakością tym luksusowym autom. Nie są to zatem wyłącznie gadżety reklamowe, lecz pełnoprawne produkty z najwyższej półki o świetnym dizajnie i jakości. Zdecydowana większość z nich powstaje w małych niemieckich manufakturach w bardzo krótkich seriach.

Jak wspominałem, marka Maybach ma już ponad sto lat, ale ich działalność związana z akcesoriami jest znacznie krótsza. Zaczęło się w roku 2010 od okularów, które bardzo szybko zdobyły uznanie klientów z całego świata. Później pojawiły się akcesoria skórzane, artykuły piśmiennicze, szale, odzież i wiele innych dodatków.

Nie miałem wcześniej styczności z tymi produktami, dopiero w krakowskim butiku mogłem się im poprzyglądać i przyznam, że robią duże wrażenie. Szczególnie okulary, które mają bardzo charakterystyczny dizajn, ale jednocześnie nie są „nachalne”, jak wiele okularów luksusowych marek. Widać ich klasę, jakość i męski charakter, ale są jednocześnie dyskretne, bez wielkich logotypów. W dodatku z pięknymi detalami zaczerpniętymi z aut Maybach. Na przykład mostki okularów zrobione na wzór grilla z koncepcyjnego modelu Maybach Vision 6 – no to jest mistrzostwo świata. Na uwagę zasługują też użyte materiały, (np. zauszniki tworzone z kilku warstw rogu bawoła, srebro, złoto) i sama precyzja wykończenia. Jest to rzemiosło wysokiej klasy.

W krakowskim butiku można też zobaczyć akcesoria do jazdy konnej. To wyjątkowa linia w której można zamówić m.in. siodła szyte na miarę. Na miejscu dostępne są także piękne pióra wieczne, spinki do mankietów, koce, kurtki i torby skórzane.


LOAKE

ul. Szczepańska 9

Jeśli chodzi o klasyczne obuwie, to w Krakowie nie ma zbyt wielu adresów, gdzie można się udać po porządne buty szyte metodą ramową. Moją pierwszą rekomendacją będzie salon Loake przy ulicy Szczepańskiej 9, a więc tuż przy Rynku Głównym. Jest to jeden z trzech oficjalnych sklepów tej brytyjskiej marki, jakie działają w Polsce.

Loake to jedna z najbardziej znanych i marek obuwniczych wywodzących się z wysp brytyjskich, której produkty sprzedawane są w 60 krajach na świecie. Firmę założyli bracia Loake, a ich działalność prowadzona jest nieprzerwanie od roku 1880. Obecnie w ich ofercie jest ponad trzysta modeli podzielonych na kilka linii różniących się wzornictwem, ceną, detalami i miejscem produkcji. Trzon działalności nadal stanowią klasyczne buty szyte metodą Goodyear Welted.

W krakowskim salonie dostępnych jest kilkadziesiąt modeli Loake. Oprócz tego całkiem spory wybór akcesoriów (m.in. skarpety Pedemeia, portfele Bellroy, kosmetyki do obuwia, paski), a także możliwość skorzystania z usługi gruntownej rekonstrukcji butów Loake (są odsyłane do fabryki w Kettering w Anglii). Jest kameralnie, w pięknym miejscu, z bardzo kompetentną obsługą. Polecam.


LE SZAPO

ul. Stradomska 2

Gdy kilka tygodni temu robiłem roboczą rozpiskę miejsc, które chciałbym odwiedzić tworząc „Stylową mapę Krakowa”, to jednym z pierwszych punktów na mojej liście był sklep z kapeluszami i czapkami o nazwie Le Szapo. Kojarzyłem ich z Instagrama, ale nie zdawałem sobie sprawy, że współtwórczyni tej marki – Karolina, pochodzi z Pińczowa, czyli malutkiej miejscowości w której ja też się urodziłem i wychowałem. Jak to mówią – ale ten świat jest mały…

Le Szapo to uroczy sklep na ulicy Stradomskiej 2, czyli rzut beretem (a może bardziej kapeluszem) od Wawelu. Jeśli lubicie nakrycia głowy, to jest to absolutnie obowiązkowy punkt na mapie Krakowa, gdzie znajdziecie ogromny wybór kapeluszy, czapek i kaszkietów, wysoką jakość, fachową obsługę i prawdziwą pasję. No właśnie, bo to od miłości do kapeluszy wszystko się zaczęło.

Za marką Le Szapo stoi polsko-francuskie małżeństwo. Jak wspomniałem, Karolina pochodzi z Pińczowa, a jej mąż Boris urodził się i mieszkał we Francji. Poznali się kilka lat temu na wakacjach na Mauritiusie. Karolina pracowała wówczas jako menedżerka w branży gastronomicznej w Krakowie, a Boris zajmował się sprzedażą nieruchomości we Francji. Wakacyjna znajomość szybko przerodziłą się w trwały związek. Boris porzucił Francję i przeprowadził się na stałe do Krakowa.

Pomysł na sklep z kapeluszami zrodził się trochę przypadkowo, bowiem Boris od zawsze nosił kapelusze, a po przeprowadzce do Polski okazało się, że nie za bardzo są tu miejsca gdzie można je kupić. Poza tym kilka razy zdarzyło się tak, że obcy ludzie zaczepiali go na ulicach Krakowa pytając gdzie kupił kapelusz, który miał na głowie. Tak pojawił się pomysł, by otworzyć sklep z nakryciami głowy. Karolina podeszła do tego pomysłu bardzo entuzjastycznie, bo sama też lubiła kapelusze, a poza tym zawsze marzyła o własnym biznesie. I tak w roku 2018 zaczęła się ich kapeluszowa przygoda pod nazwą Le Szapo.

Początkowo sprzedawali kapelusze zagranicznych marek (m.in. Brixton, Bailey of Hollywood i Stetson), natomiast od ponad roku intensywnie rozwijają też własną markę o nazwie Le Szapo. Obecnie spora część kapeluszy które sprzedają jest z ich logotypem i według ich autorskich projektów. Produkowane są w Polsce. Kapelusze Le Szapo wyróżnia to, że nie są takie mocno formalne i sztywne. Zastosowane filce, detale, a także sam kształt powodują, że te kapelusze bardzo fajnie wyglądają również z mniej formalnymi ubraniami. W butiku dostępne są także kaszkiety, czapki, berety. Bardzo klimatyczne miejsce, zajrzyjcie tam koniecznie. Całość oferty można też podejrzeć w sklepie online LeSzapo.com.


POSZETKA

ul. Sukiennicza 8/U3

Stałym czytelnikom tego bloga raczej nie muszę przedstawiać katowickiej marki Poszetka, ale warto przypomnieć ich historię, bo tak się składa, że ja, jako bloger zaczynałem mniej więcej w tym samym czasie, gdy Joanna Godziek wpadła na pomysł by szyć i sprzedawać poszetki – wówczas totalnie niszowy i zapomniany dodatek męski. Zanim pojawił się ten pomysł biznesowy, to Joanna uszyła kilka poszetek dla swojego męża Tomka, który nie mógł ich znaleźć w polskich sklepach. Dzisiaj trudno w to uwierzyć, bo poszetki są niemal w każdym sklepie z odzieżą męską, ale wtedy faktycznie praktycznie ich nie było w polskich sklepach, a jeśli były jakieś egzemplarze, to najczęściej nazywano je… butonierkami. 

Poszetka.com była zatem pionierem rodzimego rynku poszetkowego i miała spory udział w ponownym spopularyzowaniu tego akcesorium wśród polskich mężczyzn. Pomysł bardzo szybko chwycił i tak ruszył sklep internetowy, a wkrótce po tym marka zaczęła rozszerzać asortyment o ręcznie szyte muchy i krawaty.

W roku 2012 Joanna już z pełnym wsparciem Tomka (zrezygnował z pracy w branży deweloperskiej na rzecz rodzinnego biznesu) uruchomiła butik stacjonarny w Katowicach, a w ich ofercie zaczęły pojawiać się autorskie kolekcje ubrań (m.in. koszule, swetry, spodnie, marynarki, garnitury, płaszcze) oraz szycie miarowe.

Obecnie Poszetka.com jest już całkiem sporą marką z regularnymi kolekcjami ubrań i dodatków, która ma wiernych klientów na całym świecie i cztery sklepy stacjonarne w Polsce. Ten krakowski był pierwszym poza Katowicami. Później otwarto salon we Wrocławiu, a kilka dni temu w Warszawie. Ich asortyment wyróżnia się jakością i stylistyką, która bliska jest klasycznej elegancji, ale jednocześnie bardzo nowoczesna i podążająca za światowymi trendami.

W krakowskim salonie dostępny jest cały asortyment Poszetki (możecie go podejrzeć w sklepie www), więc można się tam ubrać od stóp do głów. Na miejscu można także skorzystać z usług szycia na zamówienie w wersji damskiej i męskiej. Jako ciekawostkę dodam, że swoją marynarkę zamawiała tu m.in. Iga Świątek.


SOSENKO ANTYKI

Rynek Główny 29 (I piętro)

Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, to zapewne znacie moje zamiłowanie do staroci i przedmiotów z historią, bo regularnie publikuję tam relacje z targów staroci. Jeśli więc podzielacie moją sympatię do tego tematu, to będąc w Krakowie koniecznie musicie odwiedzić wyjątkowe miejsce pod adresem Rynek Główny 29. To właśnie tam na pierwszym piętrze swoją siedzibę ma najbardziej znany polski antykwariat. Założony przez pana Marka Sosenko, nazywanego królem polskich kolekcjonerów. Pan Marek wraz z żoną Bożeną kolekcjonuje antyki od kilkudziesięciu lat i w tej dziedzinie jest niezrównanym autorytetem na polskim rynku. A może nie tylko polskim, ale o tym za chwilę :)

Przyznam szczerze, że choć od wielu lat wiedziałem o tym miejscu, to dopiero podczas tworzenia „Stylowej mapy Krakowa” odważyłem się tam wejść. Jakoś ten antykwariat wydawał mi się taki niedostępny, zbyt ekskluzywny, a to był błąd. Po pierwsze, atmosfera jest tam wspaniała. Państwo Sosenko to osoby z ogromną pasją, wiedzą, klasą i otwartością na odwiedzających. Po drugie, asortyment tego antykwariatu wcale nie jest tak ekskluzywny jak mi się wydawało.

Owszem, są tu też imponujące przedmioty za kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale są też urocze rzeczy z historią, które kosztują kilkadziesiąt złotych. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, nie tylko ze względu na szeroki wachlarz cenowy, ale też na szeroki wybór branż z jakich pochodzą przedmioty dostępne w antykwariacie. Poza obrazami, grafikami, meblami i porcelaną, jest tu ogromny wybór rzeczy związanych w zasadzie z każdą dziedziną życia: motoryzacja, krawiectwo, farmacja, sport, dewocjonalia, militaria, reklama, turystyka, technika i wiele innych. Są to rzeczy unikalne, dlatego warto odwiedzić to miejsce nawet jeśli nie macie konkretnych planów zakupowych. Za oglądanie nic się nie płaci, a są to przedmioty, jakich nigdzie indziej nie zobaczycie.

Poza sprzedażą antyków państwo Sosenko regularnie wypożyczają także przedmioty do krajowych i międzynarodowych produkcji filmowych. Ta najbardziej znana to film Stevena Spielberga „Lista Schindlera”, gdzie zagrało wiele obiektów z kolekcji pana Marka. Renoma antykwariatu Sosenko znana jest także poza granicami. Kilka lat temu odwiedził go między innymi Rod Stewart, który był w Krakowie podczas trasy koncertowej. Niewiele osób o tym wie, ale Stewart jest wielkim pasjonatem kolei i zbiera m.in. stare kolejki, a w swoim kalifornijskim domu ma imponującą makietę kolejową o długości 38 metrów. Podobno usłyszał, że u Sosenków można coś ciekawego znaleźć, ale ze starymi zabawkami to akurat nie taka prosta sprawa w tym miejscu.

Rod Stewart zapewne nie wiedział, że akurat stare zabawki to bardzo trudno kupić u pana Marka Sosenko, ponieważ jest to jego największy konik, a przedmioty z tej kolekcji zazwyczaj nie są na sprzedaż. Jest to największa w Polsce kolekcja starych zabawek, która obejmuje ponad 40 tysięcy obiektów (!) i zajmuje trzy magazyny. Niestety w antykwariacie przy Rynku Głównym nie można jej zobaczyć, ale co jakiś czas część tego niezwykłego zbioru jest pokazywana na wystawach czasowych w innych miastach. W niedalekiej przyszłości planowane jest także uruchomienie muzeum zabawek w Krakowie, gdzie będzie można zobaczyć całość kolekcji zbieranej przez wiele lat. Nie mogę się już doczekać.


GALERIA CONNAISSEUR I SZTUKANAPREZENT.PL

Rynek Główny 7 (I piętro)

A jeśli już będziecie u pana Sosenko, to warto też przejść na drugą stronę rynku pod adres Rynek Główny 7, gdzie na pierwszym piętrze swoją siedzibę ma renomowana krakowska galeria sztuki CONNAISSEUR, a także jej młodsza siostra, czyli sklep internetowy SztukaNaPrezent.pl. Sama nazwa sugeruje, że jest to dobre miejsce na niebanalne pomysły na prezent. Galeria CONNAISSEUR specjalizuje się w polskim malarstwie XIX i XX wieku i są to dość drogie rzeczy, ale już „Sztuka na prezent”, to ceny zaczynające się od kilkudziesięciu złotych. A są to przedmioty unikalne, głównie z drugiej połowy XX wieku. Pełną ofertę możecie zobaczyć w ich sklepie internetowym.

Poza możliwością zobaczenia/kupienia mniejszych i większych dzieł sztuki, dodatkowym atutem tego miejsca jest piękny widok na Rynek Główny.


KAROL STANIOS SZEWSTWO MIAROWE

ul. Kalwaryjska 32

Podobno po wojnie było w Krakowie kilkuset szewców, a ich podstawowym zajęciem było nie jak teraz naprawianie butów, lecz szycie ich od zera. Obecnie jest ich znacznie mniej, a takich, którzy szyją buty, to pewnie można policzyć na palcach jednej ręki. Jednym z nich jest Karol Stanios, 37-latek, który jest szewcem tworzącym luksusowe buty na miarę. O jego umiejętnościach słyszałem już od kilku lat, ale nie mieliśmy okazji spotkać się wcześniej.

Karol jest samoukiem i swoją przygodę z szewstwem zaczynał od szycia bardzo prymitywnych butów na własne potrzeby. Ale nie takich do chodzenia na co dzień, lecz do inscenizacji, bo jeszcze jako nastolatek stał się aktywnym członkiem grup rekonstrukcyjnych, które na różnych wydarzeniach demonstrowały jak wyglądało życie Słowian. Wymagało to przygotowania odpowiedniego stroju i butów. Nie był to produkt powszechnie dostępny w sklepach, więc Karol sam zaczął sobie szyć bardzo proste buty z dwóch kawałków skóry. Tak zaczęła się jego pasja obuwnicza, którą wykonywał hobbystycznie po godzinach. Z czasem pojawiły się też zlecenia od innych osób i tak pojawił się pomysł, by porzucić etat, postawić na swoją pasję i otworzyć własną pracownię szewską.

Karol wiedzę zdobywał wyłącznie samodzielnie – z książek, z internetu, a przede wszystkim metodą prób i błędów. Początkowo zajmował się głównie naprawami obuwia, ale od początku marzył, by zająć się wyłącznie szyciem butów luksusowych dla najbardziej wymagających klientów. I od kilku miesięcy udaje się to marzenie realizować. Karol nie przyjmuje już napraw szewskich, lecz skupia się wyłącznie na szewstwie miarowym.

Jest to bardzo pracochłonne zajęcie, bowiem wszystko powstaje tutaj od zera pod konkretnego klienta. W miesiącu powstają tu maksymalnie cztery pary butów, dlatego nie jest to tania usługa. Półbuty męskie w opcji Made to Measure kosztują obecnie 4800 zł,a trzewiki 5800 zł + koszt buta próbnego przy pierwszym zamówieniu. Cena wydaje się wysoka, ale trzeba pamiętać, że jest to zakup na co najmniej kilkanaście lat, poza tym otrzymujecie produkt najwyższej jakości wykonany w stu procentach ręcznie i z nieograniczoną możliwością personalizacji.

Cechą charakterystyczną butów wychodzących z pracowni Karola jest dynamiczne kopyto o pięknych liniach, wąska talia oraz bardzo dopracowane detale. Pamiętam jak kilka lat temu widziałem na forum internetowym jakieś pierwsze buty miarowe autorstwa Karola, to sporo im brakowało, ale to co zobaczyłem będąc teraz w Krakowie, to jest ogromny postęp. Dlatego mocno trzymam kciuki za jego działalność, bo to bardzo utalentowany artysta-rzemieślnik.


TWOJE PIÓRO

ul. Jana Kilińskiego 2

Kiedyś pióra wieczne były podstawowym narzędziem piśmienniczym, ale już od dobrych kilku dekad w tej kategorii produktowej wygrywają długopisy. Są znacznie tańsze, łatwiej dostępne, nie trzeba też specjalnie przykładać się do pisania tak, jak w przypadku pióra. Na szczęście ta malutka nisza ma swoich wiernych sympatyków, którzy preferują pisanie atramentem i przyznam szczerze, że ja też się w to wkręciłem dobrych kilka lat temu i od tamtej pory regularnie używam piór wiecznych. Nie tylko samo pisanie jest dla mnie przyjemnością, ale też obcowanie z pięknie zaprojektowanymi przedmiotami, jakimi są pióra. Czasem to są małe dzieła sztuki, dlatego zawsze chętnie zaglądam do sklepów z tym staromodnym asortymentem zobaczyć co nowego pojawiło się w ofercie. Mam wrażenie, że w ostatnich latach przybyło w Polsce miejsc z pięknymi i jakościowymi rzeczami dla sympatyków ręcznego pisania.

W Krakowie koniecznie chciałem odwiedzić punkt, który dobrze znałem z oferty internetowej, natomiast nie miałem wcześniej okazji odwiedzić ich salonu stacjonarnego. Mowa o firmie Twoje Pióro, która od kilkunastu lat zajmuje się sprzedażą piór wiecznych i akcesoriów do pisania.

W ich ofercie znajdziecie większość najpopularniejszych marek z tej branży i raczej każdy znajdzie tu coś dla siebie, bo są to modele piór od kilkudziesięciu złotych aż do kilkunastu tysięcy złotych. Łącznie kilkaset modeli, więc jest z czego wybierać (Niemcy: Faber Castell, Graf von Faber Castell, Kaweco, Pelikan, Lamy; Francja: Waterman i Parker; Włochy: Montegrappa, Leonardo; Szwajcaria: Caran d’ACHE; USA: Sheaffer, Cross, Monteverde; Japonia: Pilot, Platinium, Sailor). Na miejscu dostępna jest też szeroka oferta atramentów (ponad 500 rodzajów), akcesoriów do kaligrafii, notesów (m.in. Leuchtturm 1917, Rhodia, Moleskine, Filofax, Paperblanks), a także części zamienne do piór. Można tu też zamówić grawerowanie na zakupionych produktach. W skrócie – raj dla pióromaniaków.


WŁUDYKA I SYNOWIE

ul. Rzeźnicza 1

W dzisiejszych czasach zawód krawca nie jest zbyt atrakcyjną perspektywą dla młodych ludzi, ale na szczęście są też tacy, którzy w tej niszy widzą swoją przyszłość i dzięki temu jest szansa, że rodzime rzemiosło krawieckie nie zniknie, wyparte przez masowe produkty. Będąc w Krakowie miałem przyjemność odwiedzić pracownię krawiectwa miarowego „Włudyka i Synowie” w której już drugie pokolenie tej rodziny realizuje krawieckie pasje.

Pracownia powstała w roku 1992, a założył ją pan Bolesław Włudyka, który wcześniej pracował jako krawiec w spółdzielni krawieckiej dokładnie w tym samym miejscu, czyli na Rzeźniczej 1. Do lat 90. spółdzielnie pracownicze były bardzo popularną formą pracy w wielu branżach. Niestety nowa rzeczywistość doprowadziła do likwidacji większości z nich, ale była to też szansa na założenie własnych biznesów. Z możliwości tej skorzystał pan Włudyka, który przejął lokal po spółdzielni krawieckiej, a także pracowników i postanowił działać na własny rachunek. Mija właśnie 30 lat od tego momentu.

W rodzinny biznes od lat zaangażowani są także synowie Paweł i Łukasz, którzy z sukcesem wprowadzili zmiany mające na celu odmłodzenie grupy docelowej, skupienie się na szyciu miarowym dla wymagających klientów, a także na rozwijaniu gotowych produktów (o tym za chwilę). Obecnie pracownia skupia się na dwóch kluczowych usługach. Pierwsza z nich to szycie miarowe odzieży eleganckiej (garnitury, marynarki, spodnie, kamizelki, koszule), a druga to togi adwokackie, ławnicze, prokuratorskie, sędziowskie oraz radcowskie, które można zamawiać również za pomocą formularza elektronicznego, dzięki czemu pracownia ma wiernych klientów z całej Polski.

Jeśli chodzi o szycie na zamówienie, to dostępne są tu dwie opcje. Made To Measure, czyli usługa w której pracownia zbiera niezbędne wymiary, a sam proces szycia realizuje dla nich szwalnia, która w takim krawiectwie się specjalizuje. Wersja dla bardziej wymagających klientów to tzw. bespoke, czyli tradycyjne krawiectwo miarowe, które od początku do końca powstaje w ich pracowni z dużym nakładem pracy ręcznej. Garnitury MTM zaczynają się od kwoty 3400 zł, a za opcję bespoke trzeba zapłacić 4500 zł (+ koszt wybranej tkaniny).

Na miejscu można także zamówić koszule miarowe (od 490 zł) oraz kupić gotowe akcesoria i odzież. Zresztą ta nowa część działalności (odzież gotowa) ma być mocno rozwijana w najbliższych miesiącach i latach. Paweł i Łukasz chcieliby mieć na miejscu także butik w którym klienci będą mogli od ręki kupić garnitur, koszule, dodatki i wiele innych produktów. Cześć z nich dostępna jest już w sklepie internetowym i warto się im przyjrzeć, bo jest to bardzo dobra jakość w przystępnej cenie (np. krawaty z grenadyny za 239 zł – taniej chyba obecnie nie kupicie w Polsce). Bardzo sympatyczne miejsce i bardzo kompetentni panowie otwarci na nowoczesne krawiectwo. Polecam.


KOBALT

ul. Grodzka 62

Jeśli śledzicie mojego bloga regularnie, to zapewne znacie moją słabość do polskiej ceramiki i porcelany. W zeszłym roku napisałem nawet o tym dwa obszerne artykuły w których przedstawiłem kilkadziesiąt rodzimych marek zajmujących się projektowaniem i produkcją ceramiki oraz porcelany (część 1, część 2). Jeśli nie czytaliście tych wpisów, to gorąco polecam, bo w tej branży mamy się czym pochwalić.

U mnie w domu zdecydowanie najwięcej jest ceramiki z Bolesławca. To bardzo charakterystyczny i trwały produkt, który jest jednym z naszych hitów eksportowych, o czym mało kto wie. Na naszym rynku zostaje niewielka część tego, co powstaje w bolesławieckich fabrykach i manufakturach, bo znaczna część produkcji trafia na eksport. Te naczynia uwielbiają Japończycy, Koreańczycy, Islandczycy, Niemcy, Amerykanie, a nawet Australijczycy.

Ponieważ Kraków jest miastem nastawionym na zagranicznego turystę, to nie brakuje tu sklepów w których można kupić ceramikę z Bolesławca. Ja chciałbym wam polecić piękny sklepik na ulicy Grodzkiej u podnóża Wawelu, który wyróżnia się na tle innych nie tylko bardzo estetyczną ekspozycją, ale też wyselekcjonowanym asortymentem, bowiem wzorów i kolekcji z Bolesławca są setki, jeśli nie tysiące. Sztuką jest wybrać te najciekawsze.

Sklep nazywa się Kobalt, a założyła go kilkanaście lat temu pani Agnieszka Mizerek, która od zawsze była zakochana w ceramice z Bolesławca i postanowiła to przekuć w biznes. W ofercie Kobaltu znajdziecie klasyczne linie z Bolesławca, ale też bardzo krótkie i unikalne serie kolekcjonerskie, które są bardzo trudno dostępne na polskim rynku. To totalne unikaty z których powstały tylko pojedyncze sztuki. Warto zajrzeć jak będziecie w okolicach Wawelu. Spora cześć asortymentu dostępna jest też w sprzedaży online.


NOBLE OPTIC HOUSE

Galeria Krakowska (poziom 1), ul. Pawia 5

A jeśli zainteresował was temat ekskluzywnych okularów o których wspomniałem w akapicie dotyczącym butiku Maybach, to w tej samej Galerii Krakowskiej jest miejsce, które z pewnością przypadnie do gustu wymagającym okularnikom. To salon optyczny Noble Optic House, który jest jednym z najlepiej zaopatrzonych w Polsce butików z okularami z najwyższej półki. To marki takie jak: Maybach, Bentley, Dita (w tym kapitalna linia Dita Epiluxury), Chrome Hearts, Gold & Wood, Zilli. W ich ofercie dostępne są także bardziej popularne i przystępniejsze cenowo marki jak: Massada, Oliver Peoples, Balmain, Tom Ford, Porsche, Dolce & Gabbana, Gucci, Prada, Celine. Generalnie jest w czym wybierać. Pełną ofertę można zobaczyć też w ich sklepie internetowym.


SOSENKO HOME DECOR

ul. Królewska 16

Antykwariat państwa Sosenko przy Rynku Głównym o którym wspomniałem kilka akapitów wyżej specjalizuje się głównie w przedmiotach przedwojennych, ale na mapie Krakowa jest jeszcze jeden bardzo interesujący punkt z tym samym nazwiskiem w nazwie.

Chodzi o piękny dwupoziomowy butik Sosenko Home Decor przy ulicy Królewskiej 16 w którym znajduje się kilka tysięcy obiektów vintage. Prowadzi go Katarzyna Sosenko, czyli kolejne pokolenie tej kolekcjonerskiej rodziny. Kasia z wykształcenia jest historykiem sztuki i od wielu lat aktywnie pomaga rodzicom w zarządzaniu ogromnymi rodzinnymi zbiorami oraz w prowadzeniu antykwariatu przy Rynku Głównym, ale kilka lat temu postanowiła stworzyć swoje miejsce. Tak powstał koncept Sosenko Home Decor, który jak mówi założycielka, miał odmłodzić antyki i przyciągnąć nowe pokolenie konsumentów. Niekoniecznie kolekcjonerów, ale też młodych ludzi urządzających swoje wnętrza i szukających unikalnych przedmiotów z duszą.

Butik Kasi Sosenko skupia się głównie na przedmiotach powojennych, czyli wzornictwie, które w ostatniej dekadzie na nowo zaczęło być doceniane w Polsce. Bo jeszcze kilkanaście lat temu kultowe meble i przedmioty użytkowe z lat 50-80. były przez Polaków bez sentymentu wyrzucane, ponieważ kojarzyły się z PRLem, a wiadomo jakie są stereotypy związane z tą epoką. Rzecz w tym, że wzornictwo przemysłowe z tamtego okresu było naprawdę na wysokim poziomie. No cóż, musiało minąć kilka dekad, by nowe pokolenie dostrzegło ten dobry dizajn.

Dzisiaj polskie krzesła i fotele, które jeszcze kilka lat temu były wystawiane pod osiedlowe śmietniki potrafią kosztować po renowacji nawet kilka tysięcy złotych. Podobnie jest z ceramiką i szkłem ozdobnym. Takich rzeczy jest całkiem sporo w Sosenko Home Decor, ale na uwagę zasługują także przedmioty pozyskiwane z zagranicy. One nie są tak opatrzone jak rodzime projekty i rzeczywiście wieloma z nich można się zachwycać (szczególnie lampy).

Kasia Sosenko ma stałych dostawców i kolekcjonerów z całego świata od których pozyskuje towar. Bardzo mało jest w Polsce miejsc z tak dobrą selekcją przedmiotów vintage i widać tu ogromne doświadczenie i wyczucie założycielki, która na co dzień zajmuje się też projektowaniem i stylizacją wnętrz łączących nowoczesność i tradycję. Tę umiejętność aranżacji przestrzeni widać także w butiku, gdzie każde pomieszczenie i każdy kącik są perfekcyjnie urządzone. Takich miejsc jest w Polsce mało, dlatego jak będziecie w Krakowie, to koniecznie zajrzycie. Jest to też niebywała kopalnia nieoczywistych prezentów. A jeśli nie dacie rady być osobiście, to większość asortymentu dostępna jest też online w sklepie internetowym SosenkoHomeDecor.com


ANDRE GRAND & NORD SHOES

ul. Floriańska 16

Pod obco brzmiącą nazwą Andre Grand kryje się lokalna i stosunkowo mało znana marka z elegancką odzieżą męską. Ich piękny butik znajdziecie na rogu ulicy Floriańskiej i świętego Tomasza. Marka ta istnieje na rynku od kilkunastu lat, obecnie mają też butik w Warszawie.

Andre Grand skupia się głównie na szyciu miarowym, ale w ich salonie dostępne są także produkty gotowe. Jeśli chodzi o akcesoria (krawaty, spinki, paski, muchy), to wybór jest bardzo duży, natomiast jeśli chodzi o garnitury i koszule, to może nie ma tu tak dużego wyboru jak w sklepach popularnych marek znanych z galerii handlowych, ale są to fajnie wyselekcjonowane tkaniny. Produkty te są szyte w Polsce z włoskich wełen. Cena gotowego garnituru to 2499 zł.

Ale pomiędzy szyciem na miarę, a produktem gotowym jest także usługa Made to Order z której można tutaj skorzystać, a która jest bardzo mało popularna w Polsce. Polega to na tym, że dla klienta szyty jest garnitur w standardowej rozmiarówce, ale z możliwością wyboru tkaniny i kilku detali (podszewka, guziki, fason marynarki). Co ważne – w cenie gotowego garnituru (2499 zł). Proces realizacji takiego zamówienia jest nie tylko tańszy, ale też szybszy niż w przypadku zamówienia miarowego. W opcji Made to Order dostępnych jest ponad 200 włoskich tkanin.

Jeśli jednak standardowa rozmiarówka jest niewystarczająca, bądź klient chciałby bardziej spersonalizować swoje zamówienie, to dostępne opcje szycia na miarę MTM (cena za garnitur dwuczęściowy od 3499 zł) lub bespoke.

Ale jest jeszcze jeden powód dla którego warto odwiedzić Andre Grand. Otóż w tym samym lokalu działa także salon obuwia marki Nord Shoes, która jest jedyną polską firmą produkującą buty metodą Goodyear Welted. To produkt, który z powodzeniem może konkurować ze znacznie bardziej znanymi markami zagranicznymi. W krakowskim salonie dostępnych jest około 300 modeli męskich i damskich.

Podróż po Krakowie kończymy zatem na ulicy Floriańskiej. Mam nadzieję, że zachęciłem was do odwiedzenia opisanych miejsc, a jeśli znacie jeszcze jakieś inne adresy z mapy Krakowa, które warto odwiedzić, to koniecznie podzielcie się w komentarzach. Na mojej liście było jeszcze kilka punktów, ale nie do wszystkich udało się dotrzeć lub właściciele nie byli zainteresowani taką współpracą, być może innym razem będzie okazja.

Autorem zdjęć jest Łukasz Znojek

Dziękuję marce Mercedes-Maybach za wspólną realizację tego projektu.

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
104 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Adam
1 miesiąc temu

pewnie ciężko zdać taki samochód:)

z ciekawości, czym się Pan porusza na codzień?

Piotr
1 miesiąc temu

Przy ulicy Krakowskiej na wysokości placu Wolnica jest mała pracownia J. Chorąży z ręcznie szytymi kaszkietami z różnego rodzaju materiałów, nawet Harris Tweed. Bardzo niepozorne miejsce z fajnym produktem

Paw
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Tak, mam z tego punktu kaszkiet typu angielka i szyprówkę. Fajny rzemieślniczy punkt. Krakowska 35a

Bartłomiej
1 miesiąc temu

Wow! Kiedyś Skoda, dzisiaj Maybach. Miło widzieć profesjonalny rozwój przez lata. Gratulacje i nie mogę się doczekać pełnej lektury w wolny wieczór.

Paw
1 miesiąc temu

Jest w Krakowie ciekawy punkt o nazwie Janina. Może nie ma tam wyrobów z topowych materiałów ale zakład ponoć szyje muchy, krawaty i inne akcesoria do 1902r.
https://www.facebook.com/JaninaKrawaty

Krakus
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Mam podobna opinię o tym miejscu. Mocno trąci latami 90-tymi i raczej nie warto sobie zawracać głowę, jeśli szukacie czegoś ładnego. To produkt nie dostosowany do współczesnych czasów. Zresztą to, że nie mają sklepu www też potwierdza, że nie za bardzo interesuje ich nowe grono klientów (młodszych). Już wolę pójść do Poszetki na Sukienniczą, gdzie krawatów jest znacznie mniej, ale praktycznie każdy bym chciał. Do tego uszyte są staranniej, z lepszych tkanin i z wieloma smaczkami (np. brak podszewki, ręcznie rolowane krawędzie).

maaagic_boy
1 miesiąc temu

Trochę słaby wpis – być może wynika to z nienajlepszej stylowości Krakowa? I trochę dziwi mnie, że pojawily się miejsca, które tylko sprzedają, a nie wytwarzają czy produkują. Moznaby napisać, między innymi, o Krakowskiej Hucie Szkła (Zabłocie).

Michał
1 miesiąc temu

Mapa fajna, jak zwykle. Na początku chcę napisać, że czytam Michale Twój blog od 7-8 lat z wielką przyjemnością. Zainspirowałeś mnie do zmiany swojego stylu, a także do zwracania uwagi do jakości, materiałów, oraz sposobu wykoniania. A teraz – jeden komentarz. Rozumiem, że to Twoja praca i marka płaci Ci za reklamę, za co Cię podziwiam. Wydaje mi się jednak, że w 2022 roku na blogu, który promuje slow fashion, kolejna stylowa mapa mogłaby reklamą komunikacji miejskiej, rowerów miejskich, albo mały, przyjaznych środowisku MIEJSKICH aut. 5.5-metrowe auto spalające ok 14L/100km benzyny do tej kategorii się nie zalicza. Ktoś może mi… Czytaj więcej »

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Jak już piszemy o wartościach i historii marki Mercedes, nie zapominajmy o ręcznej pracy – tak, tak – robotników przymusowych (tak, wiem, wypłacili odszkodowania z tego tytułu).

W Poznaniu poruszanie się komunikacją miejską dałoby raczej podwaliny pod poradnik survivalowy, więc na miejscu byłby tzw. workwear.

Klemens
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Widze sporo zdjęć z reklamowanym przez Pana samochodem z strefy ograniczonego ruchu, która obejmuje prawie całe cale Stare Miasto. Nie widzę za to niezbędnej w takim miejscu wyjazdówki. Czyżby przy okazji reklamy Maybacha ?reklamował? Pan łamanie prawa?

Jeśli tak, to jako stały czytelnik Pańskiego bloga jest mi przykro.

Wojtek
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Oczywiście super by było jakby wszyscy mieli świadomość ekologiczną. Wierzę, że Mr Vintage też ją ma.
Tylko, że blog nie jest o ekologii.
Nie można generalizować, ale jeśli ktoś kupuje buty, okulary, pióro za kilka tysięcy, garnitur/smoking za kilkanaście to szybciej zainteresuje się mercedesem, niż zagadnieniem „jak stylowo jechać tramwajem”
Większość(podkreślam – nie wszyscy) stylowych mężczyzn to konserwatyści, którym nie przeszkadza, że ich whiskey, cygaro, egzotyczna skóra na buty przyleciała samolotem z drugiego końca świata.
Dla mnie, stylowa mapa i ekskluzywny samochód spalinowy pasują do siebie.

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Wojtek

A dlaczego mamy zakładać, że stylowo = drogo?

Wojtek
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Oczywiście stylowo nie musi być drogo. W tym wpisie dominują jednak drogie miejsca, a Mercedes jest partnerem TEGO wpisu. Gdyby Mr. Vintage napisał artykuł jak stylowo ubrać się w second handzie to Mercedes pewnie by się nie zgłosił i za ten ciekawy wpis nie zapłacił ;)

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Wojtek

Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie mam problemu z tym, że Mercedes jest sponsorem wpisu i rozumiem koncept. Wiadomo, że we współpracy z przedsiębiorstwem komunikacji miejskiej nie dałoby się stworzyć takiego materiału ;-) Będę się jednak upierał, że rower też może być stylowy – ale to tak na marginesie tego artykułu.

Michał (autor aryginalnego komentarza)
29 dni temu
Reply to  Wojtek

A widzisz, mi to średnio pasuje. Stylowym mężczyznom powinno przeszkadzać, że ich whiskey, cygaro, skóra na buty przyleciały samolotem z drugiego końca świata. Zwłaszcza, że Mercedes ma w swojej ofercie luksusowe auto elektryczne, jeśli już mamy być luksusowi.

Bozydar
27 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Opinie a fakty to jedna różne rzeczy. Ekologiczność takiego czy innego samochodu jest w dużym stopniu mierzalna (chociażby słynny jakiś czas temu https://www.greenncap.com/european-lca-results/). Te raporty uwzględniają już miks energetyczny, w którym to znaczącą część energii pozyskuje się paliw kopalnianych. Uwzględniają też emisję gazów przy produkcji baterii. Nawet wtedy samochody elektryczne są bardziej „eco”, choć nie aż tak bardzo, jak się niektórym wydaje. Inną też sprawą jest to, iż silniki spalinowe kopcą tam gdzie się je użytkuje – głównie w wielkich miastach. Elektrownie kopcą poza miastami. Poza tym nowoczesna elektrownia emituje miej „syfu” per kg paliwa niż jakikolwiek silnik samochodowy z… Czytaj więcej »

Bozydar
27 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Ależ oczywiście że myśli. Nikt nie zamierza zużytych baterii po prostu wyrzucać na śmietnik. To również jest uwzględniane przy różnych raportach.

Koszt wymiany baterii spada z roku na rok.

Trudno też się odnieść do długości cyklu życia aut… Dla jednych 10-letnie auto już dawno powinno być na złomie, a dla innych 20-letni Passat kopcący jak lokomotywa to świetne auto.

Być może elektryki to ślepa uliczka. Być może samochody „na wodór” to przyszłość.
Jedno jest jednak pewne: spalinówki to przeszłość.

A
25 dni temu
Reply to  Bozydar

Te raporty są często życzeniowe. Generalnie biorą to co im pasuje w danym momencie. Chociażby zużycie metali rzadkich jest większe w elektrykach, baterie się zużywają i ciężko twierdzić, że wymiana baterii co kilka lat jest bardzo eko. Auta, często są utylizowane np. 12-20 lat.
Dalej, producenci sami robią problem – produkują bardzo mocne i drogie auta elektryczne. Nie produkują aut tanich. Eko, eko, ale trzeba zarobić

JAROSŁAW
29 dni temu
Reply to  Michał

Kierowcy zwalniali, piesi odwracali głowę, a jak się gdzieś zatrzymywałem, to przechodnie robili mu zdjęcia.
Jest to o tyle ciekawe, że Mercedes-Maybach S680 w mojej opinii nie jest jakimś mocno dizajnerskim autem albo autem z którego luksus aż wypływa. Nie. To auto jest dostojne, piękne, ale jednocześnie dyskretne. Czyli jaki jest ten Mercedes? Bo dyskretnie cieżko nim się poruszać skoro wszyscy robią mu zdjęcia .

Paweł
27 dni temu
Reply to  Michał
  1. To (już) nie jest blog o ubraniach.
  2. Jak stylowo ubrać się na rower do pracy? Polecam (prawie) porzucić samochód i dojeżdżać na rowerze cały rok tak jak ja. Odpowiedź na styl sama się znajdzie (albo problem zniknie).
gaq
1 miesiąc temu

Cóż to za szary garnitur w którym odwiedził pa kilka opisanych wyżej miejsc?

Kamil J
27 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Myślałem zawsze, że taki składak to rzecz niemożliwa do wykonania. Nieźle wyszło.

Przemysław
5 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

W Krakowie było wtedy bardzo jesiennie – pochmurno i chłodno. Czy ten garnitur nie był zbyt jaskrawy do takiej pogody?

mr.regeneris
1 miesiąc temu

Jak zwykle świetnie przygotowany wpis. Rzetelnie i fachowo. Szanuję profesjonalne podejście. Może kiedyś uda się nam Ciebie zaprosić.

Jajeczko
1 miesiąc temu

O kurczę, ale luksusowo się zrobiło, przez chwilę myślałem, że pomyliłem bloga. Do tej pory nie sądziłem, że to byłoby dobre miejsce do reklamowania majestatycznego auta za ponad bańkę, które na dodatek pali jak smok, zwłaszcza w kontekście najwyższej od 30 lat inflacji, nadchodzacym kryzysie ekonomicznym, dołku energetycznym i nadchodzącej katastrofie klimatycznej, ale pewnie nie kumam szerszego kontekstu, a może mam za niskie poczucie własnej wartości?

Kamil
1 miesiąc temu
Reply to  Jajeczko

Dystans. Nikt nie każe kupować. To że na mieście widzisz reklamę łódki Bols nie oznacza że musisz rzucić wszystko i zakochać się w morzu. Jak autor nadmienił oni chcieli zareklamować się autor widział wspólny interes i wartości marki. Wyszło bardzo estetycznie i tyle.
Ja patrząc na to auto nie odczułem potrzeby sprzedaży nerek oraz czego tam jeszcze by już już stać się właścicielem takiego auta.

Michał
29 dni temu
Reply to  Jajeczko

Czyli jednak nie jestem sam w tym poglądzie.

Gość
1 miesiąc temu

Artykuł zacny a i w pamięci pozostał mi moment kiedy przechadzając się Wrocławskimi bulwarami na ul. Księcia Witolda „spotkałem” pięknie zaparkowanego identycznego Mercedesa-Maybacha. Wrażenie robił przeogromne bo luksus to chyba za mało powiedziane kiedy patrzysz na takie cacko.
Czekam niecierpliwie na Wrocław:-)

Margo
1 miesiąc temu

Świetna współpraca i materiał (tekst i zdjęcia). Spokojnie mógłby być wydrukowany w jakimś Esquire albo GQ (gdyby były w Polsce).
Nie sądziłem, że Turbasa jest tak drogim krawcem. Czy to najdroższa pracowania w Polsce?

Karol
1 miesiąc temu
Reply to  Mr. Vintage

Zaremba- cena garnituru zaczyna się od 13 500zł.

Krakus
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

Widzę, że ceny iście europejskie u Zaremby, ale nawet jeśli one kogoś nie odstraszą, to proponuję poczytać sobie opinie ich klientów w Google, bo mają sporo za uszami.

Jacenty
27 dni temu
Reply to  Margo

Oni tam sami mówią, że chodzą z księżycem w butonierce, więc oczywista, że tanio być nie może xD

Je
1 miesiąc temu

No proszę, p. Włudyka jest o parę kroków a ja jeszcze tkwię w czasie kiedy była tu pracownia krawiecka Lord. A często tędy przejeżdżam, bo przechodzę trochę dalej… A jak wyjeżdżam na ku rondu to patrzę gdzie indziej.
Dziękuję za wskazanie na mapie!

Karol
1 miesiąc temu

a propos – antyki porcelanowe z Ćmielowa również są dostępne w sklepie przy Starowiślnej 64
https://pl-pl.facebook.com/cmielowsklepkrakow/

Kamil
1 miesiąc temu

Świetne zdjęcia. Ciekawe historie miejsc ludzi i rzeczy. Z przyjemnością spędzony czas. Dziękuję.

Wiktoria
1 miesiąc temu

Przepięknie przedstawiony post. Jestem zachwycona bo często spędzam czas w Krakowie a nawet połowy tych miejsc nie znałam. Gratuluje współpracy. Miło widzieć ciągle Pana prace od lat.

Karol
1 miesiąc temu

Zajrzałem na stronę Andre Grand i zakładka „Realizacje”, dla mnie ich garnitury wyglądają strasznie tandetnie, odpustowo.

CoolHandLuke
1 miesiąc temu

Bardzo fajny wpis. W Krakowie od paru lat nie mieszkam, ale Krakusem jestem z urodzenia i na zawsze zostanę ;) Tymczasem o wielu z tych miejsc pierwszy raz słyszę. Znana mi jest natomiast dobrze pracownia krawiecka Panów Wludyków – parę lat wstecz wykonywałem tam szereg przeróbek krawieckich różnych garniturów czy marynarek, zawsze byłem zadowolony, zarówno z jakości, jak i z ceny. Co więcej, moja togą radcy prawnego pochodzi właśnie stamtąd, nosząc co prawda logo poprzedniej nazwy pracowni, tj. „Lord” :) Milo wiedzieć, że panowie się rozwijają, a z tego miejsca wypada mi tylko pozdrowić całą ekipę pracowni, zwłaszcza Pana Łukasza… Czytaj więcej »

harvester
1 miesiąc temu

Świetny materiał!

Rafał
1 miesiąc temu

Wielka szkoda, że poświęcając tyle uwagi Le Szapo we wpisie nie znalazło się miejsce dla pracowni czapniczej i kapeluszniczej Józefa Chorążego przy ul. Krakowskiej. Tym bardziej, że w ofercie dominują własnoręcznie szyte nakrycia głowy (w tym fasony historyczne, na potrzeby m.in. grup rekonstrukcyjnych), a pan Józef jest ostatnim w mieście przedstawicielem cechu czapników…

Kamil
29 dni temu

„Nord Shoes, która jest jedyną polską firmą produkującą buty metodą Goodyear Welted” – a Królewski Herb?

Kamil
28 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Dzięki za wyjaśnienie :) btw – świetny wpis główny

Gisch
29 dni temu
Reply to  Kamil

Tak, wszystkie ich buty są produkowane w Portugalii, natomiast część jest robiona z polskich skór (Weinheimer są produkowane w polskim Kegarze, który kontynuuje tradycje niemieckiej garbarni Freudenberg – podobno nie są aż tak dobre jak tamte, uważane kiedyś za najlepsze czarne skóry cielęce w ogóle, ale to wciąż naprawdę dobra klasa – mam czarne wiedenki od nich i są naprawdę bardzo przyzwoite).

Dawid
17 dni temu
Reply to  Gisch

Gucci również swego czasu importowało część skór z Polski…

Andrzej
29 dni temu

Gospodarzu, doszły mnie słuchy, że zakończyłeś współpracę z Lancerto. Prawda to? Szkoda by było, bo marynarki są świetne.

Michał
29 dni temu

Michale, czy widziałeś może wyniki ostatniej kontroli UOKiK-u w branży odzieżowej? Pojawiły się dzisiaj na ich stronie internetowej. W dalszym ciągu jest nieciekawie, ale na szczęście temat stał się medialny. Mało tego – od razu publikują nazwy kontrolowanych firm :-)

bożydar
28 dni temu
Reply to  Michał

Nawet Lancerto tam jest.

Gisch
26 dni temu
Reply to  bożydar

Przynajmniej połowa tych wyników to jakieś nieporozumienie, kwestionowanie garnituru, bo zamiast wiskozy w rękawach jest acetat, a reszta jest w 100 % zgodna, albo 1 czy 2 % różnicy w składzie zmierzonym i zadeklarowanym (swoją drogą ciekawe jaki jest margines błędu w tych pomiarach). A przy nich takie kwiatki jak 60 % poliestru zamiast 70 % wełny. UOKiK powinien jakoś różnicować skale tych przeinaczeń i takich producentów, którzy ubrania z 80 % wełny według metki sprzedają bez choćby grama tejże wełny karać wyjątkowo surowo (być może przydałaby się nowelizacja przepisów w tej materii, gdyby były groźniejsze może nie dopuszczano by… Czytaj więcej »

bożydar
26 dni temu
Reply to  Gisch

Pełna zgoda. Szczególnie polecam prześledzić, jakie przekręty robi firma Dastan ze swoimi koszulami. Deklarują 100% bawełna, a dają kupę poliestru. Tutaj raport: https://uokik.gov.pl/download.php?plik=26761

Karol
26 dni temu
Reply to  Gisch

Jaka jest właściwie różnica pomiędzy wiskozą i acetatem? Z tego, co widziałem podszewki są głównie z miksu 50/50

wacuś
28 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Jeśli chinosy Lavard mają deklarowany skład: „Tkanina: 60% wełna, 20% wiskoza, 20% poliester Podszewka:100% wiskoza”, natomiast badanie wykazało w rzeczywistości „Tkanina: 70% poliester, 30% wiskoza; Podszewka: 100% poliester”, to rzeczywiście firma jedzie po bandzie.

Dawid
17 dni temu
Reply to  Michał

W raporcie pojawiają się również marki gdzie skład nie zgadza się z deklarowanym poniekad na plus, np. Bytom gdzie deklarowany jest większy udział procentowy poliestru a w rzeczywistości jest on mniejszy na rzecz wełny. Różnice minimalne, ale zawsze… Także badanie dotyczyło zgodnosci rzeczywistosc wobec deklaracji, niezaleznie czy jest to ze szkoda dla klienta czy z zyskiem…

Grzegorz
29 dni temu

Nie udało się dotrzeć do pracowni krawieckiej Pana Roberta Badury na Garncarskiej? Z pewnością pasowałaby do artykułu.

Grzegorz
29 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Rozumiem. Szkoda

Jacek.K.
28 dni temu

Jak zwykle ciekawy artykuł.Widzę ,że z wiekiem doceniamy to co ma klasę ,sztukę ,wykonanie i duszę.Widocznie nasze preferencje się zmieniają z upływem lat -co do pewnych rzeczy i zjawisk.Sam zacząłem ostatnio .przywiazywać wiekszą uwagę do klasycznych i bardziej stonowanych rzeczy.No cóż Panie Michale ,może to wynika już tez z naszego wieku .Pozdrawiam serdecznie

zz
27 dni temu

Niestety strona ta staję się coraz to bardziej stroną dla wybranych – ludzi majętnych, którzy żyją w luksusie. Szkoda…

Gisch
27 dni temu
Reply to  zz

Raczej ciężko, by autor nadal wstawiał jakieś wrzutki z lumpexów, skoro korzysta teraz z innych źródeł. Nie ma się co oszukiwać – rzeczy z wysokiej jakości materiałów, dobrze skonstruowane/uszyte i po prostu estetyczne nie są tanie i nie ma co sobie wmawiać, że jest inaczej (oczywiście można poszukiwać perełek czy wyszukiwać różne wyprzedaże itp., ale to nadal będą tylko wyjątki od reguły). Propozycji we wpisie jest wiele, niektóre w bardzo różnych przedziałach cenowych. W przewodniku po Krakowie takie nazwiska jak Turbasa muszą się jednak po prostu pojawić, bo to zakład znany bardzo szeroko i konkretna tradycja zakorzeniona w tym mieście.… Czytaj więcej »

Jacek.K
26 dni temu
Reply to  Gisch

Kolego to ma być blok poradnikowy ,a nie kasowy !!! Nie wszyscy jezdza merolami!!!

Kamil J
27 dni temu

Cały ten artykuł to wzór dla blogerów, ale pewnie też i dziennikarzy. Doskonała selekcja materiału, piękna oprawa zdjęciowa, wciągający tekst i nawet współpraca z Maybachem bardzo elegancko wpleciona w cały koncept:) Chapeau bas!
PS: ciekawi mnie trochę gdzie jest ta polska elita, która chadza jeszcze w żakietach i frakach od Turbasy bo niestety ani razu nie widziałem takiej elegancji u nas na oczy. Może obracam się w złym towarzystwie:) Ha!

Przemek
24 dni temu
Reply to  Kamil J

Wszystko zależy od tego, jak definiujesz „elitę”. Raczej nie będzie to poseł czy inny senator w garniturze z sieciówki. Ale może to być dyplomata, może to być dyrygent/kompozytor, może to być przedstawiciel inteligencji starej daty, który musi posiadać frak, choćby nie miał zbyt wielu okazji do jego założenia itd itp.

Kamil j
23 dni temu
Reply to  Przemek

To była tylko taka mała uszczypliwość :) Zwracam uwagę na to, że w Polsce jest niska świadomość dress codu i 99% obywateli nie ma prawdopodobnie bladego pojęcia co to jest frak lub żakiet, a z tych, którzy mają kolejna większość nie ma pewnie okazji i towarzystwa, w którym się w takim stroju można pokazać :) Zatem skoro pracownia specjalizuje się w tego rodzaju strojach to jest takie zabawne wrażenie, że szyją chyba pół żakietu rocznie :)

wacuś
27 dni temu

Michale, chciałem zapytać, czy swoją budrysówkę Gloverall pierzesz w pralni, czy nadal stosujesz pranie w pralce, tak jak deklarowałeś w starym wpisie https://mrvintage.pl/2010/12/moja-budrysowka.html?

wacuś
27 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Z płynem do płukania czy jednak z niego zrezygnowałeś? Czytam sporo opinii o tym, że dodatek takiego płynu upośledza naturalne właściwości wełny.
A może popełniłbyś jakiś artykuł na temat odzieży, którą wg metki powinno się prać na sucho, ale w rzeczywistości można zaryzykować jej pranie w pralce? Sam pisałeś o budrysówkach, spodniach garniturowych, można by jeszcze dodać niektóre swetry, szaliki, kaszkiety, marynarki bez konstrukcji itp. (oczywiście mam na myśli tryb prania ręcznego).

gaq
24 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

O, a czemu?

gaq
24 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Ja kiedyś w sklepie firmy Greno dowiedziałem się, że płynu do płukania nie należy dodawać przy praniu ręczników. Nie pamiętam jaki miał być tego powód.

A jak z twardością wody w Kielcach? Płyn do płukania jednak trochę zmiękcza tkaniny.

wacuś
23 dni temu
Reply to  gaq

Pewnie chodziło o to, że płyn do płukania zmniejsza higroskopijność bawełny, przez co ręczniki gorzej chłoną wodę.

Jak wiesz to powiedz
27 dni temu

Co z takiej współpracy ma Mercedes? Ile % czytelników stać na Maybacha? Pytam serio, nie znam się.

Lukasz
26 dni temu

Hej, fajny wpis, w sumie jak wszystkie Twoje mapy. To teraz stylowa mapa Katowic :)?

Gość serwisu
26 dni temu

Jest raport urzedu ochrony konsumenta w sprawie marek odzieżowych, których skład rozmija się z metką, i pojawia się tam lancerto, z którym pan współpracuje:
uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=19015

Jacek
25 dni temu

Bardzo ciekawy wpis :) Szczególnie miło zobaczyć Pracownie Włuduka – szyłem tam togę; bardzo ładnie uszyta, plusem była możliwość przymiarek etc.W porównaniu do innych, z którymi miałem styczność, jest naprawdę ok – choć tanio nie było, to warto :)

A propos krawiectwa – Panie Michale, czy spot tej koszuli Vistuli to oxford czy coś innego – https://vistula.pl/niebieska-koszula-vistula-36107-1 :)?

Jacek
25 dni temu
Reply to  Mr. Vintage

Dziękuję! Bardzo ciężko ostatnio znaleźć mi oxford w polskich sklepach – na szczęście jest TK Maxx :)

wacuś
23 dni temu

Michale, co sądzisz o kaszkietach, w których daszek jest innego koloru (odcienia) niż reszta czapki? Konkretnie chodzi mi o ten model: https://sklep.kaszkiet.pl/333,kaszkiet-w-drobna-granatowa-krate?cid=95 – odmłodzenie fasonu czapki czy niepotrzebne udziwnienie?

W bejsbolówkach takie rozwiązanie jest dość popularne, w kaszkietach spotykam się z nim pierwszy raz, dlatego chciałbym poznać Twoje zdanie.

Blog Ozonee
13 dni temu

Mieszkałem w Krakowie i nie zdawałem sobie sprawy, ile ciekawych miejsc tam jest! Koniecznie do nadrobienia przy kolejnej wizycie :)

Jacenty
8 dni temu

Panie Michale i mądrości zbiorowa, czy kaszkiet o składzie materiałowym 80% wełny i 20% poliestru jest akceptowalny? Podszewka wiskozowa.

Dwurzędówki są fajne, ale… | Mr Vintage - rzeczowo o modzie męskiej - Porady i Blog
8 dni temu

[…] sesję, jaką udało nam się zrobić w Krakowie podczas realizacji „Stylowej mapy Krakowa”. Co prawda wyszło to mocno spontanicznie, bo po skończonej pracy i w drodze na […]