fbpx

Ponidzie. Poznaj polską Toskanię [część 2]

21 komentarzy

„A gdyby tak rzucić wszystko i pojechać na Ponidzie…”. Mam nadzieję, że taka myśl pojawiła się w waszej głowie po przeczytaniu pierwszej części mojego przewodnika po Ponidziu (jeśli przeoczyliście, to tutaj zapraszam). Przypomnę, że to tam się urodziłem i wychowałem, stąd pomysł, by moim odbiorcom przybliżyć uroki tego pięknego regionu. Cieszę się, że dzięki temu projektowi mogę wrócić wspomnieniami do czasów, gdy mieszkałem w Pińczowie, bo to właśnie to miasteczko zostanie w moim sercu na zawsze. Jeśli jeszcze nigdy nie byliście w tych stronach, to gorąco zachęcam, by wpaść tu chociaż na kilka dni. Z Krakowa dojedziecie tu w godzinę z hakiem, z Katowic w dwie godziny, a z Warszawy w dwie i pół godziny.

W niniejszym wpisie przeczytacie o:

a w części pierwszej pisałem m.in. o Pińczowie, Młodzawach, Złotej Pińczowskiej, Michałowie, Stradowie. Tutaj pierwsza część przewodnika: „Ponidzie. Poznaj polską Toskanię”.

Przypomnę, że niniejszy przewodnik powstał w ramach mojej współpracy komercyjnej z hotelem Bristol Art & Medical SPA z Buska-Zdroju. To piękny i kameralny obiekt będący połączeniem nowoczesnego uzdrowiska, luksusowego salonu odnowy biologicznej i inspirującego centrum sztuki, a zatem w jednym miejscu można nasycić i duszę, i ciało.

Zakres usług medycznych jest bardzo szeroki i są to m.in. balneoterapia (zabiegi z użyciem wód mineralnych, borowin i gazów), peloidoterapia (zabiegi z użyciem torfu i błota), hydroterapia, kinezyterapia, fizykoterapia, termoterapia, a także masaże, medycyna manualna i bardzo popularne pakiety dietetyczne. W tej ostatniej kategorii na uwagę zasługują Siarczkowe Diety Redukcyjne, czyli autorskie siedmio- i dziesięciodniowe programy oparte na wykorzystaniu wód siarczkowych. Szczegóły znajdziecie tutaj. Na miejscu można skorzystać także z kompleksowych badań diagnostycznych i konsultacji lekarskich, czyli przyjeżdżacie na miły wypoczynek, a przy okazji sprawdzacie swój stan zdrowia.

Ale jeśli nie macie ochoty korzystać z oferty medycznej i usług SPA, to w hotelu Bristol wypoczniecie i bez tego, bowiem do dyspozycji gości jest m.in. basen (oczyszczany nanosrebrem), kameralny ogród z unikalną kolekcją rzeźb, a także niedawno otwarta świetna strefa wypoczynkowa na dachu z widokiem na park zdrojowy, gdzie goście hotelowi mogą bezpłatnie skorzystać ze strefy saun i mini basenów termalnych. A jeśli dodamy do tego samo położenie hotelu (tuż przy parku zdrojowym), świetną kuchnię oraz regularnie organizowane koncerty i wernisaże (aktualnie jest to wystawa Oskara Zięty), to otrzymujemy receptę na dobry relaks dla duszy i ciała. I ja tak właśnie czułem się podczas mojego pobytu w Bristolu.

Dodam tylko, że samo Busko-Zdrój jest świetną bazą do odkrywania uroków Ponidzia, bo stąd wszędzie jest blisko. W pierwszej części przewodnika skupiłem się na Pińczowie i zachodniej części Ponidzia, a dzisiaj zabiorę was na wschodnią część tego regionu. Zaczynam oczywiście od Buska-Zdroju.

TĘŻNIA BUSKO-ZDRÓJ


Subiektywna ocena: 10/10
Pinezka do mapy Google

Busko-Zdrój teoretycznie nie leży na Ponidziu, ale skoro namawiam was, by właśnie to miasto było bazą wypadową do zwiedzania Ponidzia, to nie sposób nie wspomnieć o jego największych atrakcjach. A Busko ma się czym pochwalić, oj ma. Mam tu na myśli otwartą w roku 2021 tężnię solankową, która błyskawicznie stała się jedną z największych atrakcji województwa świętokrzyskiego i wcale mnie to nie dziwi. Jest to jeden z największych tego typu obiektów w Polsce i muszę przyznać, że na żywo robi duże wrażenie.

Jeśli tężnie kojarzą wam się z turystyką dla starszych ludzi i nigdy was do tego nie ciągnęło, to zapewniam, że ten obiekt pozytywnie was zaskoczy. Przede wszystkim wizualnie jest to bardzo udany projekt, łączący nowoczesne i proste linie z bardzo tradycyjnymi materiałami. Tężnię tworzą dwa wielkie pierścienie z tarniny ułożonej na modrzewiowej konstrukcji. Ściany tężni mają wysokość około dziesięciu metrów a średnica pierścienia ma ponad siedemdziesiąt metrów. Centralną część stanowi brukowany dziedziniec z ławeczkami. Duże wrażenie robi taras widokowy, gdzie również znajdują się ławki. Najprzyjemniej jest w korytarzach pomiędzy pierścieniami. Jest tam wspaniały mikroklimat, cień i sporo niższa temperatura niż na zewnątrz.

W okresie letnim (czerwiec-sierpień) tężnia jest czynna codziennie od 10:00 do 21:00. W miesiącach kwiecień – maj oraz wrzesień – październik są to godziny od 10:00 do 19:00. W okresie od listopada do marca tężnia jest wyłączona. Bilet normalny kosztuje 10 zł.

PARK ZDROJOWY W BUSKU-ZDROJU


Subiektywna ocena: 9/10
Pinezka do mapy Google

A tuż obok tężni jest piękny park zdrojowy, który został założony w latach 30. XIX wieku. Występuje tu wiele gatunków roślin i drzew, w tym dużo ponad stuletnich. Jakiś czas temu park przeszedł kompleksową rewitalizację i bez wątpienia jest prawdziwą wizytówką Buska. Dodam tylko, że park zdrojowy możecie mieć tuż za oknem, jeśli będziecie spać w zabytkowej części Hotelu Bristol. Ja miałem tę przyjemność, czego dowodem niech będzie ta fotka.

Będąc w parku zdrojowym nie sposób nie zauważyć na jego końcu okazałego budynku sanatorium Marconi. Nazwę swą zawdzięcza Henrykowi Marconiemu – architektowi włoskiego pochodzenia, który zaprojektował ten kompleks prawie dwieście lat temu. I trzeba przyznać, że te włoskie inspiracje widać w detalach zarówno samego parku, jak i sanatorium. Architektura budynku utrzymana jest w stylu obiektów publicznych czasów późnorzymskich, który upodobał sobie wówczas Marconi. Sanatorium zostało oddane do użytku 1 czerwca 1836 roku i oczywiście nadal jest czynne.

Park jest czynny całą dobę, więc polecam też spacer nocą. Wstęp jest bezpłatny.

SOSNA NA SZCZUDŁACH W WEŁECZU


Subiektywna ocena: 10/10
Pinezka do mapy Google

Zaledwie kilka kilometrów od Buska (droga na Pińczów), znajduje się jeden z najciekawszych okazów przyrodniczych z tego terenu. Chodzi o pomnik przyrody o nazwie Sosna Wisząca w Wełeczu, czyli imponujące drzewo z odkrytym systemem korzeniowym. Podobno kiedyś w tym miejscu była piaskownia, a wspomniana sosna rosła na wzniesieniu. Gdy wybrano stąd zasoby piasku, to odsłonił się system korzeniowy, ale sosna nadal stała stabilnie. Na szczęście nikt jej nie wyciął. Obecnie jest to pomnik przyrody, który robi niesamowite wrażenie na żywo.

Do Wełecza można też dojechać rowerem (to zaledwie 5 km z centrum miasta) korzystając ze stosunkowo nowej i bardzo malowniczej drogi rowerowej Busko-Wełecz-Kameduły. A jeśli będziecie jechać autem, to w odległości 50 metrów od sosny jest bezpłatny parking.

DZIKIE PLAŻE NAD NIDĄ

Subiektywna ocena: 10/10
Pinezka do mapy Google

Nie byłoby Ponidzia bez Nidy, więc być na Ponidziu i nie być nad Nidą, to duży grzech :) Uroki Nidy można podziwiać z powietrza (np. lot widokowy, który polecałem wam w pierwszej części przewodnika), z wody (spływ kajakowy), ale też z lądu. Tę ostatnią opcję polecam tym, którzy zamiast aktywnego wypoczynku, wolą po prostu poleżeć sobie na kocyku/leżaku/ręczniku. Nida jest bardzo krętą rzeką i dzięki temu na jej zakolach tworzą się naturalne malutkie plaże z pięknym piaskiem. Idealne miejsca na błogie lenistwo z dala od cywilizacji.

Takich dzikich plaż najwięcej jest w okolicach Motkowic, Krzyżanowic, Nieprowic i Skotnik Dolnych. Do części z nich można dojechać autem polnymi drogami, a rowerami to niemal do każdej dojedziecie. Ja zostawiam wam pinezkę na urokliwą plażę w pobliżu Krzyżanowic. Żeby tam dojechać należy zjechać z drogi asfaltowej Gacki – Krzyżanowice w polną drogę dokładnie na wysokości znaków, gdzie kończą się Leszcze i zaczynają Krzyżanowice. Ostry skręt w lewo, a później cały czas prosto polną drogą i na jedynym rozwidleniu należy pojechać w prawo. Po kilku minutach dotrzecie do malutkiej piaszczystej plaży.

A jak już będziecie w tym miejscu i będziecie chcieli zwiedzić coś dodatkowo, to w pobliżu na wzgórzu kredowym jest rezerwat przyrody Krzyżanowice z którego roztacza się bardzo ładna panorama na Nidę. A i sama roślinność tego rezerwatu też jest ciekawa. To blisko 200 gatunków roślin.

„JEZIORKA” W GACKACH


Subiektywna ocena: 9/10
Pinezka do mapy Google

Mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Pińczowem a Buskiem jest wieś Gacki, która od dekad słynie z bogatych złóż gipsowych. Przemysłowe wydobycie rozpoczęło się tutaj równe 70 lat temu, w roku 1952. Złoża zlokalizowane we wschodniej części nadal są eksploatowane, a wyrobiska po zachodniej stronie wiele lat temu zostały wypełnione wodą i tworzą dwa malownicze zbiorniki wodne o głębokości nawet kilkudziesięciu metrów. Ten większy nazywa się Podkowa, bo kształtem rzeczywiście przypomina podkowę. Mniejszy zbiornik nazywa się Pompa.

Przy jednym i drugim zbiorniku są utworzone płatne piaszczyste plaże z małą bazą gastronomiczną, sanitarną i kempingową. Można tam też wypożyczyć sprzęt wodny. Ale jeśli wolicie wypoczynek w bardziej kameralnych okolicznościach przyrody, to na zachodniej części zbiornika Podkowa jest kilka takich miejsc w których można sobie znaleźć swoją plażę w zaroślach. Oczywiście tę opcję polecam wyłącznie do odpoczynku na brzegu, bo jeśli planujecie pływanie (a warto, bo woda jest tam bardzo czysta), to ze względów bezpieczeństwa, rekomenduję do tego dwie wydzielone plaże o których wspominam (Loch Ness przy zbiorniku Pompa lub Camping Gacki przy zbiorniku Podkowa). Gacki to także doskonałe miejsce do wędkowania.

Duże wrażenie robi też północna ściana zbiornika Podkowa. To pionowa skarpa gipsowa o wysokości kilkunastu metrów. Widać ją od strony zbiornika Podkowa, ale można tam również dojechać od góry (tutaj pinezka) i zrobić piękne zdjęcia ze skarpy z panoramą całego zbiornika.

CHROBERZ


Subiektywna ocena: 7/10
Pinezka do mapy Google

Mniej więcej piętnaście kilometrów od Buska leży Chroberz, wieś o długiej historii, która ma kilka atrakcji wartych odwiedzenia. Najważniejsza z nich to Pałac Wielopolskich i jego park. To pozostałość po Wielopolskich, którzy w roku 1727 odkupili Chroberz od rodu Myszkowskich. W połowie XIX wieku Aleksander Wielopolski postanowił z Chrobrza uczynić główną siedzibę ordynacji i zlecił budowę reprezentacyjnego pałacu, który miał pomieścić rodzinne księgozbiory i być rezydencją wypoczynkową. Projekt pałacu wykonał ceniony architekt włoskiego pochodzenia Henryk Marconi. Ten sam, który zaprojektował buskie sanatorium. Pałac w Chrobrzu wybudowano w latach 1857-1858.

Jest to piękny budynek, ale niestety od lat nie ma on szczęścia do zarządców i jego stan jest bardzo kiepski, a szkoda, bo mógłby być jedną z największych atrakcji Ponidzia. Obecnie zwiedzanie pałacu w środku jest mocno utrudnione (trzeba się umawiać telefonicznie), pozostaje podziwianie z zewnątrz. Otoczenie pałacu też jest mocno zaniedbane, ale warto przejść się po pałacowym parku, chociażby po to by zobaczyć okazałego platana, którego nie sposób przeoczyć. Drzewo to ma kilkaset lat.

Warto odnotować, że dwadzieścia pięć lat temu w Pałacu Wielopolskich i w parku kręcono sceny do filmu „Przedwiośnie” w reżyserii Filipa Bajona.

SPŁYW KAJAKIEM PO NIDZIE


Subiektywna ocena: 10/10
Pinezka do mapy Google

Skoro już jesteśmy w Chrobrzu, to warto wspomnieć o tym, że jest tutaj przystań kajakowa, a same spływy kajakowe są bez wątpienia jedną z największych atrakcji Ponidzia i gorąco wam je polecam. O urokach Nidy pisało wielu artystów i wcale się nie dziwię, bo jest to jedna z najpiękniejszych polskich rzek, która zachwyca czystością, meandrami, rozlewiskami, wysepkami, starorzeczami i ciszą. Adolf Dygasiński tak o tym pisał: „Pięknym jest kraj cały, który przepasała wstęgą swoją Nida. Nigdzie tak pięknie nie śpiewają słowiki ani skowronki, nigdzie bzy nie mają woni tak miłej, nigdzie róża rankiem nie przyozdabia świata cudowniej. Wszystko to pozostaje wyryte w pamięci tego, kto się urodził i wychował na Ponidziu„.

Nida jest spokojną i płytką rzeką, więc nawet osoby początkujące dadzą sobie radę i jest to wspaniała atrakcja dla całej rodziny albo dla… samotników. Bo dużym plusem jest to, że Nida nie jest jeszcze jakoś szczególnie popularnym miejscem, więc można założyć, że cały szlak kajakowy będziecie mieć tylko dla siebie. W zasadzie cała Nida nadaje się do turystyki kajakowej i jeśli macie czas, to w kajaku można tu spędzić nawet kilka dni, ale ja chciałbym wam polecić trasy kilkugodzinne w środkowym i południowym fragmencie rzeki. Ale jeśli chcielibyście bardziej oddalić się od Buska i Pińczowa, to piękne trasy kajakowe są też na Białej Nidzie i Czarnej Nidzie, czyli źródłowych odcinkach Nidy.

Polecam następujące trasy:

Pińczów – Krzyżanowice (około 2,5 godziny)
Pińczów – Chroberz (około 3,5 godziny)
Pińczów – Nieprowice (około 4,5 godziny)
Kowala – Chroberz (około 2,5 godziny)
Kowala – Nieprowice (około 3,5 godziny)
Chroberz – Nieprowice (około 1,5 godziny)
Chroberz – Wiślica (około 3 godziny)

Jeśli chodzi o te trasy, to warto skorzystać z wypożyczalni, które są najbliższe tym miejscowościom. Są to m.in. Agroturystyka Przy Chroberskiej Nidzie z ChrobrzaWypożyczalnia Kajaków „Nida” z Krzyżanowic, Klub Wodny Kon-Tiki z Pińczowa. Oczywiście każda z tych wypożyczalni dostarcza kajaki w wyznaczone miejsce i później odbiera uczestników spływu z ustalonego miejsca.

Wypożyczenie kajaka na cały dzień to koszt ok. 60-70 zł. Przy kilku osobach zazwyczaj uwzględnia to także dostarczenie kajaków w ustalone miejsce oraz odbiór uczestników z miejsca zakończenia spływu.

WOLA CHROBERSKA – MAŁO ZNANY WĄWÓZ i „GIEWONT” PONIDZIA


Subiektywna ocena: 9/10
Pinezka do mapy Google

A jak już będziecie w Chrobrzu, to warto zajrzeć też do Woli Chroberskiej, gdzie są dwie interesujące atrakcje, o których niewiele osób wie. Zacznę od mało znanego wąwozu lessowego położonego przy drodze Zagaje Stradowskie – Wola Chroberska. Kilka razy tamtędy przejeżdżałem i nigdy nie zauważyłem, że dosłownie 10 metrów od drogi asfaltowej zaczyna się ten uroczy zakątek. Nie jest może on tak imponujący jak wąwozy w Kazimierzu Dolnym czy Sandomierzu, ale jeśli będziecie przejeżdżać obok, to bez dwóch zdań warto się zatrzymać i przejść tym „tunelem” wyrzeźbionym przez naturę w żyznej ponidziańskiej glebie.

A druga atrakcja w Woli Chroberskiej, którą warto odwiedzić, to wzniesienie nazywane „ponidziańskim Giewontem” (w Google Maps oznaczony jako Krzyż na wzniesieniu). A to za sprawą krzyża, który znajduje się na szczycie Wielkiej Góry – to oficjalna nazwa tego miejsca. Dla samego krzyża raczej nie warto się tam wspinać, ale widok z góry jak najbardziej jest tego wart.

CHOTEL CZERWONY


Subiektywna ocena: 8/10
Pinezka do mapy Google

Ogromnym urokiem Ponidzia jest to, że nawet przy fajnych atrakcjach turystycznych możecie nie spotkać żywej duszy. Tak jest na przykład w Chotlu Czerwonym, gdzie znajduje się uroczy kościół jak z jakiejś gry lub filmu fantasy. Widoczny z daleka, bo nie dość, że strzelisty, to jeszcze położony na wyniosłym wzgórzu gipsowym. Wybudowano go w roku 1440 i jest to jeden z najlepiej zachowanych gotyckich kościółków w Polsce. Duże wrażenie robi też samo otoczenie, a dokładniej zbocza skalne na których można zobaczyć tzw. jaskółcze ogony, czyli efektowne wzory utworzone przez naturę z kryształów selenitu. Ich wysokość dochodzi nawet do trzech metrów.

U podnóża kościoła jest bezpłatny parking. Na teren kościoła można wejść z trzech stron. Kościół niestety jest zamknięty, chyba, że traficie akurat na mszę, to wtedy pewnie można zobaczyć też wnętrze.

REZERWAT PRZĘŚLIN


Subiektywna ocena: 8/10
Pinezka do mapy Google

A dosłownie kilkaset metrów od kościoła w Chotlu Czerwonym jest rezerwat Przęślin – niezwykła góra gipsowa pośrodku pól i łąk. Z jej szczytu roztacza się ładna panorama na okolicę, ale nie tylko to można tam podziwiać. Wchodząc na górę zwróćcie uwagę na odsłonięty fragment skarpy gipsowej, tam też można zobaczyć błyszczące kryształy gipsu, które tworzą tzw. jaskółcze ogony. Z kolei na górze i na zboczach można zobaczyć ciekawe okazy roślinności stepowej. Występuje tu szereg roślin chronionych, a wśród nich m.in.: len włochaty, len złocisty, miłek wiosenny, ostnica włosowata, dziewięćsił bezłodygowy, zawilec wielkokwiatowy.

Jeśli macie ochotę na krótki spacer, to do rezerwatu Przęślin można dojść pieszo z parkingu przed kościołem w Chotlu Czerwonym (to ok. 10 min pieszo). Ale można też dojechać pod sam rezerwat polną drogą, o ile macie auto z trochę wyższym zawieszeniem.

WIŚLICA


Subiektywna ocena: 10/10
Pinezka do mapy Google

Ponidzie ma wiele historycznych miejsc nie tylko o znaczeniu regionalnym, ale też w odniesieniu do historii Polski, o czym mało kto wie. Na przykład o tym, że pod Pińczowem, we wsi Kopernia podpisano akt lokacyjny Krakowa, czyli zdecydowano gdzie i w jakiej formie powstanie to miasto. Dokument ten sporządzono 5 czerwca 1257 r. Obecnie jest to jeden z najcenniejszych polskich dokumentów historycznych i przechowywany jest w Archiwum Narodowym w Krakowie.

Ciekawe powiązania z historią Polski ma także miasteczko Wiślica, położone w południowej części Ponidzia. Obecnie to jedno z najmniejszych miast w Polsce. Mieszka tam zaledwie 500 mieszkańców, a prawa miejskie odzyskali w roku 2018, po stu pięćdziesięciu latach przerwy. Wiślica od wczesnego średniowiecza do końca XV wieku była jednym z najważniejszych miejsc na terenach dorzecza górnej Wisły. To tutaj ogłoszono słynne Statuty Wiślickie – zbiór praw dla Małopolski.

Najbardziej znany zabytek Wiślicy to imponująca bazylika kolegiacka, której budowę rozpoczęto w połowie XIV wieku, a jej fundatorem był sam Kazimierz Wielki. Jest to najstarszy i największy kościół dwunawowy w Polsce. Warto go zobaczyć na zewnątrz i w środku. Co ciekawe, ta świątynia stoi na fundamentach dwóch jeszcze starszych kościołów (z XII i XIII wieku), których ślady można zobaczyć w pawilonie archeologicznym znajdującym się na tyłach świątyni. Odkrycia tego dokonano dopiero w latach 50. XX wieku podczas budowy wodociągu.

Odkopano też wtedy dwa imponujące obiekty w podziemiach kolegiaty. Pierwszy z nich przez wiele lat był uznawany za wielką misę chrzcielną, co było nie lada zagadką, bo datowano ją na rok 880, a to oznaczałoby, że w Wiślicy obrządek chrztu praktykowano sporo przed oficjalnym przyjęciem chrztu przez Polskę (966 r.). Najnowsze badania jednak temu przeczą i podobno nie jest to misa chrzcielna, lecz zbiornik w którym wyrabiano zaprawę murarską lub gromadzono wodę deszczową.

A drugie znalezisko o wysokiej randze historycznej, to płyta wiślicka, zwana też płytą orantów. To dawna posadzka kościelna, którą po kilkuset latach odkryto w doskonałym stanie w podziemiach kolegiaty. Jest to znakomity przykład sztuki romańskiej, unikalny w skali kraju. Przez wiele lat był on w zasadzie niedostępny dla zwykłych turystów, ale kilka dni temu oficjalnie zakończono trwający cztery lata remont podziemi wiślickiej kolegiaty i płyta orantów będzie już normalnie dostępna dla zwiedzających. W ogóle po tym remoncie będzie to jedno z najciekawszych muzeów w całym województwie świętokrzyskim, więc warto odwiedzić. Ja niestety nie miałem okazji tego zobaczyć, bo zdjęcia do tego materiału robiliśmy w maju, gdy trwały jeszcze prace remontowe.

Muzeum Archeologiczne w Wiślicy jest czynne od wtorku do niedzieli. Bilet normalny kosztuje 20 zł, a ulgowy 12 zł. W niedzielę wstęp jest bezpłatny. Samochód można zaparkować bezpłatnie przy rynku lub w bocznych uliczkach.

Wycieczkę po Ponidziu zaczęliśmy w Pińczowie, a kończymy w Wiślicy. Trochę przypadkowo tak wyszło, ale jest to bardzo ładna klamra spinająca pierwszą i drugą część przewodnika, bowiem miasta te łączy rzeka Nida, czyli „kręgosłup” Ponidzia, bez którego nie byłoby tej pięknej krainy. Mam nadzieję, że będziecie mieli okazję poznać jej uroki. Zapraszamy!

Mecenasem tego projektu jest Hotel Bristol Art & Medical SPA z Buska-Zdroju
Autorem zdjęć jest Michał Janyst

Podziękowania dla MINI Polska za użyczenie auta MINI Countryman John Cooper Works

Podobne wpisy

Subscribe
Powiadom o
21 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
AGAT
4 miesięcy temu

Czy na tym blogu są jakieś wpisy, które nie są sponsorowane?

Druh
4 miesięcy temu

Kiedy te zdjęcia były robione? Albo inaczej: czy tam zawsze jest tak cudownie pusto? Zero luda, wygląda bosko.

Druh
4 miesięcy temu
Reply to  Mr. Vintage

To bardzo dobra wiadomość. A materiał ogólnie bardzo wartościowy, dzięki za włożony wysiłek.

czytelnik
4 miesięcy temu

jestem pod wrazeniem ogromu wlozonej pracy w przygotowanie wpisu. gratuluje

k.
4 miesięcy temu

W ogólnie pięknym artykule opis Wiślicy trochę zgrzyta, bo kilka rzeczy jest tam pomieszanych. Z tych twardych, bo topograficznych: jedno zlały się podziemia bezpośrednio pod kolegiatą, gdzie znajduje się płyta orantów oraz pozostałości dwóch poprzednich architektonicznych wcieleń kolegiaty, z pawilonem położonym kilkadziesiąt metrów dalej, gdzie z kolei zachowały się pozostałości zupełnie innego kościoła pw. św. Mikołaja, który stał obok romańskiej kolegiaty, ale nie był z nią tożsamy oraz nieszczęsna „misa”. A z rzeczy już bardziej zależnych od interpretacji, to obecnie uważa się najpowszechniej, że w ogóle nie ma żadnej misy, a tylko naturalna wychodnia gipsu nieco, pewnie zresztą nieintencjonalnie, podrasowana… Czytaj więcej »

majki
4 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za świetny przewodnik po Ponidziu – doceniam i cieszę się ze wszystkich działań popularyzatorskich innych niż promocja jednego czy drugiego „resortu nad jeziorem” ;)

Czy jest szansa na inne, podobne wpisy, pokazujące piękno woj. świętokrzyskiego? :)

Mr.Regeneris
4 miesięcy temu

Ta tężnia robi wrażenie. Busko dużo się zmieniło od czasu kiedy byliśmy tam z żoną. Zawsze byliśmy tam względem kąpieli siarczkowych, które świetnie działają na stawy i skórę. Lecz od czasu kiedy już w Świeradowie Zdrój można było zażyć takich kąpieli nie odwiedzaliśmy tego miejsca. Po Twoim wpisie, chyba jednak warto tam się znowu zapuścić i zobaczyć to co nam umknęło i połączyć wypad z kąpielami. Dziękuję za ogrom pracy włożonej w piękny wpis.
ps. Kąpiele stosujemy prewencyjnie mamy 36 lat ;-)

Łukasz
4 miesięcy temu

Panie Michale, Jedną z moich ulubionych marynarek z Pana kolekcji jest Asturia. Idę na ślub w stylu boho, więc będzie pasować idealnie. Jaki krawat dobrał by Pan do tej marynarki, białej koszuli i granatowych wełnianych spodni?

Joannes
4 miesięcy temu

Szanowny Panie Redaktorze, dziękuję za wspaniały opis Ponidzia w formie przewodnika. O tym jak nieznana i zapomniana jest to kraina świadczy fakt, iż edytor tekstu słowo Ponidzie uznaje za nieznane, błędne i podkreśla czerwonym wężykiem. Stąd bardzo zachęcam do rozbudowy bloga o inne atrakcje turystyczne, dotąd nieopisane, mało znane fakty historyczne, wydarzenia kulturalne i postacie. I tak, jeżeli chodzi o spór historyczny dotyczący daty i miejsca Chrztu Polski, przytaczam poniżej homilie Jana Pawła II w Masłowie k. Kielc, który powiedział wówczas: ?Dziękuję Bożej Opatrzności, że mogłem sprawować Eucharystię tu, na ziemi Świętego Krzyża. Na tę ziemię chrześcijaństwo przyszło bardzo wcześnie.… Czytaj więcej »

Saszoneusz
4 miesięcy temu

A poza restauracja hotelowa czy w okolicy jest jakiś lokal godny polecenia? Jakaś zaginiona perła Ponidzia odkrywająca na nowo polską kuchnie?:)

Ewa
4 miesięcy temu

Dziękuję za cudny opis tej niezwykłej krainy w formie obu przewodników! Pochodzę ze świętokrzyskiego, lecz na stałe mieszkam na Dolnym Śląsku, gdzie zawsze opowiadam o urokach bezludnego Ponidzia! Wspaniale, że tak wiele zostało ujęte w obu pańskich przewodnikach?? Będzie co podsyłać wrocławskim znajomym!

Kjuri
4 miesięcy temu

Kiedyś z Jędrzejowa do Pińczowa kursowała kolejka wąskotorowa Ciuchcia Express Ponidzie! Jechałam nią jako dzieciak. Widoki obłędne, niesamowity klimat. Czy kolejka nadal działa? Jeśli tak-może warto zaktualizować wpis o informację na jej temat?

Inga
3 miesięcy temu

Jutro wybieram się na Ponidzie i na pewno skorzystam z przewodnika.

Blog Ozonee
3 miesięcy temu

Fajny region, dotychczas zupełnie przeze mnie nieodkryty :) myślę, że warto to nadrobić! Na pewno da się tam odpocząć w trybie slow :)