Kazimierz Dolny nad Wisłą. Niewielkie miasteczko na Lubelszczyźnie, do którego pierwszy raz przyjechałem jakieś 10 lat temu i tak się nim zauroczyłem, że staram się wracać tu co najmniej raz w roku. Najchętniej jesienią lub wiosną, bo to wtedy „Kazik” pokazuje swoje najpiękniejsze oblicze.
Tym razem przyjechałem tu w towarzystwie marki Barbour, z którą stworzyliśmy jesienny mini przewodnik po moich ulubionych zakątkach Kazimierza i okolic. Uprzedzę, że to nie kompleksowy przewodnik, lecz subiektywna lista miejsc do których zaglądam niemal zawsze, gdy tu jestem.
[MATERIAŁ POWSTAŁ W RAMACH PŁATNEJ WSPÓŁPRACY Z MARKĄ BARBOUR]

BARBOUR – IDEALNY TOWARZYSZ JESIENNYCH WYCIECZEK
Jeśli miałbym wskazać markę, która najlepiej oddaje ducha tej wycieczki, to byłby to właśnie Barbour. Bo wszystko, co z nim związane – natura, jakość, autentyczność i ponadczasowy styl – idealnie pasuje do klimatu Kazimierza. Jesień i wczesna zima to czas, kiedy ubrania Barboura pokazują pełnię swoich zalet: chronią przed chłodem, wiatrem i deszczem, a jednocześnie pozwalają wyglądać stylowo, nawet po całym dniu w terenie.
Podczas tej wycieczki towarzyszyło mi kilka klasyków z oferty Barboura: woskowana kurtka Beaufort, pikowana kurtka Bedale, kamizelka woskowana Westmorland, wełniany sweter, granatowy kardigan, flanelowa koszula Dunoon oraz torba Tote Bag. Wszystkie te rzeczy mają w sobie to, co w Barbourze najbardziej cenię – są wygodne, funkcjonalne i mają niepodrabialny charakter.


Ruszamy zatem do miejsc, które staram się zawsze odwiedzać, gdy jestem w Kazimierzu.
NAJLEPSZE PUNKTY WIDOKOWE
Nie ma wizyty w Kazimierzu bez wejścia na Górę Trzech Krzyży. To jedno z najpiękniejszych miejsc widokowych w Polsce, utrwalane przez dziesiątki polskich artystów.



Wejście na górę zajmuje kilka minut (i trochę tchu), ale każdy krok wynagradza panorama, której nie da się pomylić z żadną inną. Z góry widać całe miasteczko, Wisłę i okolicę, a zachód słońca jest tu obłędny i jest to jeden z tych widoków, które warto choć raz zobaczyć w swoim życiu. W moim sercu mogą z nim konkurować tylko widoki z mojego Ponidzia :)



Jeśli jednak macie ochotę na coś mniej oczywistego, polecam Skarpę Dobrską – mało znany punkt widokowy położony kilka kilometrów od Kazimierza. Można tam dotrzeć samochodem, rowerem albo pieszo (długi spacer), a nagrodą będzie piękna panorama Doliny Wisły. Najpiękniej jest tu wiosną, gdy wszystko u podnóża skarpy kwitnie. Idealne miejsce na piknik, plener zdjęciowy lub po prostu chwilę ciszy. Nawet w sezonie nie spotkacie tu turystów.



A jeśli chcecie spojrzeć na Kazimierz z zupełnie innego kąta – ze środka jego historii – koniecznie zajrzyjcie na bulwary wiślane. Dziś to miejsce spacerów i spotkań, ale przed wiekami właśnie tu tętniło życie handlowe miasta.





KAZIMIERSKIE WĄWOZY – KORYTARZE CISZY
Trudno mówić o Kazimierzu Dolnym, nie wspominając o wąwozach. To właśnie one nadają tej części Lubelszczyzny niepowtarzalny charakter. Powstały w wyniku erozji miękkiego gruntu, który przez setki lat rozmywały deszcze i przecinały koła wozów jadących do pól. Tak powstała sieć ponad 150 km wąwozów, które niczym zielone korytarze oplatają Kazimierz i jego okolice.
Najbardziej znany z nich to oczywiście Wąwóz Korzeniowy Dół – bez wątpienia jeden z najpiękniejszych polskich wąwozów i obowiązkowy punkt każdego spaceru po Kazimierzu. To miejsce zachwyca o każdej porze roku. Wąwóz ma około 400 metrów długości, a w jego środkowej części ściany sięgają miejscami do 8 metrów wysokości. W letnie weekendy bywa tu tłoczno, ale poza sezonem i w tygodniu można mieć cały wąwóz tylko dla siebie.





A jeśli lubicie niebanalne atrakcje, to Wąwóz Korzeniowy Dół można też zwiedzać po zmroku z pochodniami. Takie wieczorne spacery organizują lokalni przewodnicy. Sam jeszcze nie skorzystałem, ale podobno warto.
Korzeniowy Dół jest bardzo malowniczy, ale niezbyt długi. Jeśli więc szukacie propozycji na dłuższy marsz, to ja przy każdej wizycie w Kazimierzu robię sobie spacer Wąwozem Plebanka i dalej w Wąwóz Małachowskiego, czyli dwa w jednym :) To dwa mniej uczęszczane wąwozy, które spokojnym spacerem można przejść w godzinkę. Idealna opcja, jeśli przyjeżdżacie do Kazimierza tylko na kilka godzin.
Ale jak wspomniałem, Kazimierz i okolice to setki wąwozów. Jeśli chcielibyście odkryć inne lessowe labirynty, warto rozważyć m.in. Norowy Dół, Kamienny Dół, Kwaskową Górę czy Głęboki Jar. Krótkie opisy znajdziecie tutaj.
KAZIMIERSKI RYNEK – NAJPIĘKNIEJSZY, GDY WSZYSCY JUŻ WYJECHALI
Rynek w Kazimierzu Dolnym to prawdziwe serce miasteczka i jedno z najpiękniejszych tego typu miejsc w Polsce. Jego układ zachował się niemal bez zmian od czasów renesansu.




W sezonie letnim kazimierski rynek traci swój urok ze względu na tłumy turystów, ale poza sezonem jest tu wspaniale, wtedy faktycznie można w spokoju przyjrzeć się jego najpiękniejszym fragmentom. Na mnie największe wrażenie zawsze robią Kamienice Przybyłów – stojące obok siebie, niemal bliźniacze budowle, które są prawdziwymi perłami polskiego renesansu.


Zbudowane w 1615 roku przez zamożnych kazimierskich kupców i handlarzy zbożem, stanowiły wizytówkę ich bogactwa i ambicji. Obie kamienice zdobią fasady pełne symbolicznych detali.
Warto się przy nich zatrzymać, szczególnie gdy słońce stoi nisko – wtedy ornamenty i płaskorzeźby ożywają światłem i cieniem, pokazując, jak niezwykłą wrażliwość mieli ówcześni architekci.

SKŁAD KONCEPT – MÓJ PUNKT OBOWIĄZKOWY
A skoro już jesteśmy na rynku, to chciałbym wam polecić moje ulubione miejsce zakupowe, do którego zawsze z przyjemnością zaglądam. SKŁAD Koncept – pod taką nazwą kryje się stylowy sklep na parterze kamieniczki Rynek 17. To autorski koncept rodzinny, łączący delikatesy z wyselekcjonowaną ofertą produktów wyposażenia wnętrz i mini kawiarenką.

W części delikatesowej można znaleźć lokalne rarytasy: wina, konfitury, kawy, herbaty, czekolady, cydr, nalewki, a także najlepsze na świecie krówki. Zapytajcie koniecznie o krówki handmade (albo o krówki polecane przez Mr. Vintage), bo w ofercie SKŁADU są dwa rodzaje tych tradycyjnych polskich cukierków mlecznych. Te w wersji handmade są sporo droższe, ale to prawdziwe niebo w gębie, złożone tylko z trzech składników (masło, cukier, mleko). Ja już wiem, że innych krówek nie chcę, bo te z Kazimierza nie mają sobie równych. A próbowałem wielu :)



Z kolei w części wnętrzarskiej zawsze jest na czym oko zawiesić. Ekspozycja jest tu regularnie zmieniana, a produkty pojawiają się w krótkich seriach. Wśród nich między innymi: fajna selekcja książek i albumów, koce, poduchy, lampy, abażury, szkło, ceramika, plecione kosze, meble. Wszystko jakościowe i w ponadczasowej estetyce. Część produktów wnętrzarskich i delikatesowych dostępna jest online – tutaj link do sklepu internetowego.


SKŁAD Koncept to także najlepsze miejsce widokowe na rynku, bowiem przed sklepem jest zawsze wystawionych kilka stolików i można przy nich wypić pyszną kawę i herbatę.



A z rekomendacji zakupowych polecam też zajrzeć do licznych galerii i sklepów z rękodziełem, których w Kazimierzu nie brakuje. Najwięcej znajdziecie ich na ulicy Lubelskiej, Nadrzecznej i Klasztornej. Każdy ma inny styl i asortyment, więc warto wejść do kilku.



ULUBIONA ARCHITEKTURA I ZAKAMARKI KAZIMIERZA
Wspomniałem w skrócie o architekturze na rynku, ale przecież Kazimierz to także ciekawa architektura w innych miejscach i warto się jej przyjrzeć podczas spacerów po uliczkach i zakamarkach tego miasteczka. To także jedna z moich ulubionych kazimierskich aktywności.
ULICA KRAKOWSKA – jedna z najciekawszych ulic, bo jest tu cały przekrój tego, co działo się w architekturze Kazimierza na przestrzeni ostatnich wieków. Ulica ta zaczyna się widokiem na okazały Klasztor Ojców Franciszkanów z XVII wieku. Dalej, schodząc w dół ulicą Krakowską, mijacie okazałe domy z białego kamienia, kilka restauracji i pensjonatów, następnie drewniane wille przyklejone do stromej skarpy, a po prawej stronie urocze domki kryte gontem.

Waszą uwagę zapewne zwróci budynek-twierdza pod numerem 51A, jakby wyjęty z filmu o Jamesie Bondzie. Dziś to prywatny dom, zbudowany na fundamentach XVII-wiecznej Faktorii Angielskiej. Sam projekt sprzed kilkunastu lat wzbudził wiele emocji, ale trzeba przyznać – to architektura na światowym poziomie. Jeśli chcielibyście zobaczyć jego wnętrza, to tutaj jest ciekawe opracowanie.

Niżej, idąc w stronę Wisły, znajdziecie też kilka efektownych budynków: Willę Profesora, Willę Murka oraz jeden z kazimierskich spichlerzy, w którym obecnie mieści się hotel.

ULICA LUBELSKA – tutaj również można zobaczyć interesujący przekrój architektury i już na początku tej ulicy jest kilka ważnych budynków. Między innymi synagoga, kościół św. Anny, budynek Kazimierskiego Ośrodka Kultury, a także kilka galerii sztuki. A jeśli pójdziecie ulicą Lubelską do końca, to traficie na budynek, który dostał kilka branżowych wyróżnień, ale budził też niemałe kontrowersje. Chodzi o kompleks szkolny, który rozbudowano kilkanaście lat temu.



ULICA PUŁAWSKA – spokojna, z drewnianymi domami i dawnymi spichlerzami, które przypominają o kupieckiej przeszłości miasta.
Kazimierz warto odkrywać bez planu – to miasto, które najpiękniejsze jest wtedy, gdy się w nim zgubisz.



MAŁE (I WIĘKSZE) CO NIECO, CZYLI POLECAJKI KULINARNE
Oferta kulinarna Kazimierza jest naprawdę bardzo dobra i myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Poniżej zamieszczam moje rekomendacje.
PIEKARNIA SARZYŃSKI – miejsce z ponad stuletnią historią, warte polecenia z kilku powodów. Po pierwsze, można tu przez cały rok zjeść pyszne śniadania 7 dni w tygodniu. Po drugie, kupicie tu bardzo dobre pieczywo i wyroby cukiernicze – jesienią polecam szczególnie drożdżówki ze śliwką premium. Po trzecie, jest tu też klimatyczna część z pyszną pizzą.

BAJGIEL – idealne miejsce na drugie śniadanie, bo jak sama nazwa wskazuje, specjalizują się przede wszystkim w kanapkach z bajgli, wypiekanych według rodzinnej receptury. Pysznie, a do tego klimatyczne wnętrze. W sezonie letnim dostępny jest też duży balkon z widokiem na Mały Rynek.
KNAJPA ARTYSTYCZNA – najczęściej jadam właśnie tutaj. Przypasowała mi ich prosta, domowa kuchnia. Sprawdzone polecajki to: pierogi z mięsem i kurkami, czerwone naleśniki ze szpinakiem, schabowy, gołąbki, placek ziemniaczany i zupy. Bardzo smacznie i w przystępnych cenach.


STARA ŁAŹNIA – klimatyczna restauracja położona blisko rynku, która łączy historię z nowoczesną kuchnią. Sama nazwa nawiązuje do dawnej funkcji budynku – kiedyś rzeczywiście mieściła się tu łaźnia miejska.
KASLIK – sam tam jeszcze nie byłem, bo nie przepadam za kuchnią libańską, ale jest to najczęściej polecana kazimierska restauracja (przez lokalsów i na platformach z ocenami lokali), więc warto wziąć pod uwagę.
HERBACIARNIA U DZIWISZA – na dobrą herbatę, kawę i coś słodkiego warto wpaść do Dziwisza. To kultowe i klimatyczne miejsce na mapie Kazimierza. Na miejscu sprzedawane są też czekolady własnej produkcji.

MIĘTOWE-MANUFAKTURA LODÓW – co prawda późną jesienią nie spróbujecie tu lodów (czynne od wiosny do końca wczesnej jesieni), ale adres ten warto zapamiętać, bo moim zdaniem są tu najlepsze lody w Kazimierzu Dolnym. Desery też niczego sobie.
WINNICE, KTÓRE MAJĄ KLASĘ (I TROCHĘ BARBOURA W DUSZY)
Matka natura hojnie obdarzyła region Kazimierza Dolnego – dała mu nie tylko piękne wąwozy, bujną roślinność i malownicze wzgórza, ale też świetne warunki do uprawy winorośli. Działa tu kilkanaście winnic, więc te okolice to doskonały kierunek również dla miłośników enoturystyki.

Ja postanowiłem odwiedzić jedną z najbardziej cenionych – Winnicę Kamila Barczentewicza, położoną w miejscowości Dobre, kilka kilometrów od Kazimierza. Choć to stosunkowo młoda winnica (oficjalnie zadebiutowała w 2021 roku), to już zdobyła uznanie branży i eksportuje swoje wina za granicę. Specjalizują się w szlachetnych odmianach winorośli, przede wszystkim w Pinot Noir, które jest oczkiem w głowie Kamila – założyciela winnicy.
Wina Barczentewicz można kupić na miejscu, podczas degustacji odbywających się w każdą sobotę (od wiosny do wczesnej jesieni), a także poprzez kontakt mailowy lub w wybranych sklepach i restauracjach – ich listę znajdziecie tutaj.




Nie lada atrakcją sobotnich degustacji jest też przejazd starymi Land Roverami na szczyt winnicy, skąd roztacza się wspaniały widok na okolicę.


Nie omieszkałem skorzystać z takiej wycieczki, a jak widać na zdjęciach – z Kamilem łączy nas nie tylko sympatia do dobrego wina i dawnej motoryzacji, ale też do marki Barbour :) Zupełnie się nie umawialiśmy, a okazało się, że obaj mieliśmy na sobie tego dnia tę samą kurtkę – poczciwego Beauforta w kolorze Bark.




A jeśli macie ochotę na dalsze winiarskie odkrycia, to poza Winnicą Barczentewicz, to warto odwiedzić również Winnicę Giermasińskich, Winnicę Kazimierskie Wzgórza, Winnicę Skarpa Dobrska i kilka innych, które razem tworzą naprawdę ciekawą mapę winiarską regionu. Tutaj znajdziecie pomocną rozpiskę.
GDZIE SIĘ ZATRZYMAĆ – Z KOMINKIEM I KLIMATEM
Skoro już wiecie co zobaczyć, co kupić i co zjeść, to pora jeszcze na rekomendacje noclegowe.
Przy okazji tego ostatniego wyjazdu zamarzył się domek z kominkiem – coś, co idealnie pasowałoby do klimatu Barboura i całej idei tego przewodnika, czyli wypoczynku w rytmie „slow” i blisko natury. I tak trafiłem na Odetchnij Tu w Bochotnicy (kilka minut samochodem od centrum Kazimierza), miejsce, które totalnie mnie zachwyciło.


To bardzo lubiana przeze mnie formuła butikowej agroturystyki, czyli samodzielnych domków położonych na kompletnym odludziu i najlepiej pośród drzew. Tutaj są to trzy domki położone na działce otoczonej lasem mieszanym. I to jest prawdziwy luksus – cisza i natura kilka metrów na oknem.
No właśnie, a okna są tu wspaniałe, bo frontowa ściana każdego domku jest przeszklona aż do dachu, co sprawia, że natura niemal wchodzi tu do środka.


W środku jest przytulnie, nowocześnie i bardzo estetycznie. Do dyspozycji gości jest też balia i sauna, a sezonie letnim pięknie położony podgrzewany basen z widokiem na las.


Szczerze mówiąc, trochę się wahałem, czy wam to miejsce polecać, bo mam wrażenie, że po tym wpisie wszystkie terminy będą zajęte na pół roku do przodu :) Ale niech będzie, warto. Rezerwacje można składać bezpośrednio w Odetchnij Tu lub przez ich profile na platformie Slowhop i Alohacamp.




A jeśli nie uda wam się zarezerwować domku w Odetchnij Tu albo szukacie czegoś bliżej miasteczka, to sprawdźcie też Uroczysko nad Wąwozem – klimatyczne apartamenty w starej stodole oraz Skład Koncept 77 Apartament, położony blisko rynku w Kazimierzu.
Mam nadzieję, że ten mini przewodnik zachęci was do odwiedzenia Kazimierza Dolnego poza sezonem – wtedy jest tu naprawdę magicznie. A jeśli macie własne polecajki (widokowe, kulinarne i noclegowe), podzielcie się nimi w komentarzach.
Zachęcam też do obejrzenia krótkiej wersji wideo z mojej wycieczki do Kazimierza:
Podziękowania dla marki Barbour za patronat nad tym projektem.
Autorem zdjęć jest Adrian Hołda.





Super wpis!! Rewelacja, znam Kazimierz.
Dzięki!
Fajne było by więcej takich relacji, modowo-podróżniczych. Ciekawe miejsce.
To polecam przy okazji podobny materiał o moim rodzinnym Ponidziu:
https://mrvintage.pl/2022/07/ponidzie-poznaj-polska-toskanie-czesc-1.html
https://mrvintage.pl/2022/07/ponidzie-poznaj-polska-toskanie-czesc-2.html
Ten dość nietypowy Defender to już klasyk tematu ;-)
W winnicy mają kilka różnych wersji i kolorów.
Fotografie pan Adriana absolutnie wspaniałe. Wielkie gratulacje. Podziwiam! Zrobiliście mi Panowie wieczór tym materiałem za co bardzo dziękuje. A reklama taka jak powinna być. Nienachalna ale zapamiętana.
Dziękuję pięknie w imieniu swoim i fotografa.
Mała uwaga od geografa. Kilka lat temu zmieniła się nazwa jednej z krain geograficznych. Nie ma już Kotliny Chodelskiej a jest Obniżenie Chodelskie. Skorygowano błąd sprzed lat – kotlina to bowiem obniżenie wśród gór, a okolice Kazimierza choć faliste to jednak górami nie są.
A po za tym to fantastyczny artykuł i rewelacyjne zdjęcia. Kazimierz zachwyca sam z siebie ale świetnie go pokazałeś.
A ja rozglądam się teraz za „poczciwym Beaufortem w kolorze Bark” :-)
Dzięki, poprawię ten fragment.
Świetny wpis, piękne zdjęcia i fajne stylizacje – zamszowe derby super pasują do sztruksu.
A kij z Barburem – ja chcę na wycieczkę do Kazimierza! I serio tam pojadę.
Spokojnie, w innych kurtkach też wpuszczają ;)
Dobre, dobre :D.
świetny wpis, może macie jakieś godne polecenia blogi podroznicze w podobnej tematyce?
Piękna reklama Barboura i piękne miasteczko. Byłem w Kazimierzu jakieś 15 lat temu, ale nie dostrzegł em w nim tego uroku, ale podczas szkolnej wycieczki były inne priorytety ;) Trzeba będzie wrócić.
Wciągający artykuł, zachęca do odwiedzin.
– Pytanie kolejne. Zatem. Jak się nazywa miasto nad Wisłą. Dla ułatwienia dodajemy, że jest to imię króla, który zostawił Polskę murowaną. (?)
– Panie Kazimierzu! Ma pan klucz od kabiny?
– Bardzo państwa, proszę nie podpowiadać. Bardzo proszę.
– Kluczbork.
– Odpowiedź prawidłowa ? Kazimierz.
– Roman.
(Tak mi się skojarzyło ;-)
Czy Pan wybiera stroje Jana Urban?
Tak.
Tu już się nie da tak „poszaleć” jak z poprzednim szkoleniowcem?
Każda taka koncepcja wizerunkowa jest przygotowywana pod konkretną osobę, jej potrzeby, charakter i to, co chce światu komunikować. Selekcjoner Probierz i Urban mieli dość mocno różniące się potrzeby i oczekiwania, a ja się do tego dostosowałem.
Teraz wygląda to lepiej, widać że nowy boss lubi być ubrany jak Hiszpanie
W języku polskim odmieniamy nazwiska :)
Świetny arykuł i zdjęcia! Kaslik zdecydowanie trzeba odwiedzić, chociaż minusem są długie kolejki, nawet w sezonie zimowym.
Niestety kurtka pikowana już wyprzedana :(
Super wpis, o Kazimierzu zawsze warto poczytać.Tym większa radość, że na blogu, który śledzę od lat znalazła się również wzmianka o AlohaCamp. Zapraszamy po więcej fotogenicznych miejsc w Naturze:)
Dzięki, to chyba właśnie na waszej platformie ich znalazłem, tylko nie dało się zrobić rezerwacji jednego noclegu (minimum dwa mają ustawione), ale napisałem do nich bezpośrednio i udało się.
Kazimierz kocham:) Niedaleko jest jeszcze fajne, klimatyczne welness miejsce – 'Łubinowe Wzgórze’
Ps. no i oczywiście Nałęczów który też jest mocno klimatyczny z pięknymi willami.
A tam jeszcze nigdy nie byłem.
Co sądzi Pan o umieszczonym logo marki Barbour na kołnierzu kurtki?
Korekta- o umieszczeniu
Masz na myśli metalową przypinkę?
Przypiąłem ją na próbę do zdjęć i nawet mi się podoba.
To mnie uspokoiłeś. Myślałem, że wpadła na to sama firma. Według mnie tak umieszczone logo odbiera stylu kurtce. To trochę jak loga na polskich butach, o czym pisałeś wiele lat temu.
OK, szanuję i takie zdanie, choć moim zdaniem to fajna opcja na personalizację swojego Barboura i marka ta od lat ma w sprzedaży różne piny.

Poszukałem w necie i rzeczywiście marka promuje wpinki m.in. ze swoją nazwą jako ,,give your collar some character?. Co do personalizacji pełna zgoda, natomiast logo z marką, szczególnie na kołnierzu, mi nie pasuje. Pozdrawiam. Czytam blog od początku istnienia.
Panie Michale, jakie jest Pana zdanie o bezbarwnych pastach do butów? W początkach bloga nie był Pan ich entuzjastą. Mam brązowe chukka w dwóch różnych odcieniach brązu (sztuczna patyna) i zastanawiam się, jak zachować ten efekt przy pastowaniu, a pasta bezbarwna nasuwa się jako jedno z rozwiązań.
Ja jestem fanem kremów w kolorze dobranych pod kolor skóry. Może to będzie lepszym pomysłem? Pasta bezbarwna nie ma pigmentu/barwnika i nie odżywi tak skutecznie koloru jak krem/pasta w kolorze.
A co w przypadku, jeśli na jednej parze butów kolor ma dwa różne odcienie – np. nosek jest ciemniejszy od cholewki? Czy krem niepotrzebnie nie zniweluje tej różnicy?
Nie, nie powinno to zmienić oryginalnego koloru.
Panie Michale, mam jeszcze pytanie w kwestii usunięcia starych warstw pasty – niestety była trochę ciemniejsza niż skóra butów i z czasem się porobiły nieestetyczne plamy. Czy mydło do skór pomoże, czy już za późno na cuda? Buty były pastowane pewnie co najmniej z 20-30 razy.
Dziękuję i pozdrawiam, czytelnik od 2010 r.
Można zacząć od mydła, ale jeśli nie pomoże, to silniejszy środek np. ten: https://multirenowacja.pl/renomat-saphir-100-ml-plyn-czyszczacy.html
Dziękuję.
Bardzo dobry artykuł :) Ze swojej strony polecam jeszcze punkt widokowy przy wiatraku w pobliskim Mięćmierzu oraz Albrechtówkę. Sarzyński – niezrównana w całej Polsce piekarnia, nikt tak nie łączy historii, naturalnych składników, wybornego smaku i rodzinnej tradycji, jak właśnie ta piekarnia. Warto wspomnieć, że od kilku lat jedna z przedstawicielek młodszego pokolenia prowadzi manufakturę pierników w Toruniu – Iga Sarzyńska Wzrusza Toruń. Herbaciarnia u Dziwisza – niesamowite miejsce, według mnie, również niezrównane w całym kraju. Klimat lat 20. ubiegłego stulecia, przedwojenna muzyka, multum książek godnych odkrycia, herbaty, czekolady, kawy, również zimne napoje, pyszne ciasta, a także sklepik z tym, co… Czytaj więcej »
Dzięki za miło słowa i rekomendacje.
Jako fan Barboura to wpis zdecydowanie dla mnie! Świetnie się go czytało i jeszcze lepiej oglądało. Jesienny klimat Kazimierza fantastycznie pasuje do klimatu reklamowanej firmy. To chyba jedna z najlepiej zrealizowanych i najbardziej spójnych współprac jaką ostatnio widziałem.
A abstrahując od tematu wpisu, cóż to za pióro tak pięknie fleksowało w księdze gości?
Dzięki za miłe słowa, cieszę się, że tak odbieracie wpisy robione we współpracy z różnymi markami.
Pióra zapomniałem, więc skorzystałem z jakiegoś pisaka, który był na miejscu :)
Piękne zdjęcia Kazimierza, a
na kawę to tylko do Agharty na Krakowskiej!