Rok 2025 już za nami, ale zanim całkiem zamkniemy ten rozdział, warto na chwilę się zatrzymać. W mijających dwunastu miesiącach w modzie męskiej wydarzyło się całkiem sporo – od symbolicznych pożegnań, przez rynkowe przesilenia, po ciche, ale istotne zmiany w sposobie myślenia o ubraniach. Poniżej moje subiektywne podsumowanie momentów, które szczególnie utkwiły mi w pamięci.

ODSZEDŁ GIORGIO ARMANI
We wrześniu, w wieku 91 lat zmarł Giorgio Armani. Na zawsze już pozostanie jednym z najważniejszych nazwisk współczesnej mody. Przez pięć dekad był ikoną elegancji i minimalizmu. Pozostawił po sobie imperium wyceniane na 11-13 miliardów euro. Jego wpływ na to jak wygląda współczesna moda był naprawdę znaczący. Opisałem to szerzej w artykule Giorgio Armani: 9 idei, które na zawsze zmieniły modę męską.

CIEMNA STRONA LUKSUSU
Wiele wskazuje na to, że po tłustych latach dla segmentu luksusowego, przyjdzie solidny wstrząs. Klienci czują coraz większe zniesmaczenie, gdy obserwują stale rosnące ceny na tym rynku, podczas gdy co kilka miesięcy ujawniane są kompromitujące fakty dotyczące etyki produkcji (a raczej jej braku) w tej branży. W minionym roku na światło dzienne wyszły afery, które pokazują, że najdroższe marki nie kontrolują swoich łańcuchów dostaw. I nie są to już doniesienia prasowe, lecz zarzuty prokuratorskie.
W lipcu ujawniono, że sąd w Mediolanie objął markę Loro Piana roczną administracją sądową za bezpośredni brak nadzoru nad łańcuchem dostaw i tolerowanie warunków pracy. Wcześniej podobne zarzuty ujawniono wobec marek Dior, Armani, Valentino i Alviero Martini.
Dochodzenie ujawniło, że pracownicy w chińsko-włoskich warsztatach szyli luksusowe produkty Loro Piana pracując nawet 90 godzin na tydzień, za 4 euro za godzinę i mieszkając w nielegalnych warsztatach. Po interwencji zamknięto trzy takie lokalizacje, a ich właściciele zostali aresztowani.
MAGAZYN GQ DEBIUTUJE NA POLSKIM RYNKU
W grudniu zadebiutował na naszym rynku legendarny magazyn GQ. Chyba mało kto się tego spodziewał, bo jednak ostatnie lata przynosiły wieści o kolejnych likwidacjach polskich czasopism z segmentu męskiego. Przypomnę, że w ostatnich latach zamknięto takie tytuły jak Playboy, Esquire, Mens Health, Elle Man, Logo.
Polską edycją GQ pokieruje Olivier Janiak, a magazyn będzie wydawany jako dwumiesięcznik.

Nieskromnie pochwalę się, że będę stałym współpracownikiem GQ Poland i będę miał tam stałą rubrykę o nazwie „Atelier Polonia” w której będę chciał opisywać małe polskie pracownie, które nie są szeroko znane, a spod ich ręki wychodzą produkty na światowym poziomie. W najbliższym numerze będzie o polskim bespoke.
BRYTYJSKA WIEŚ
Styl British Country był w mijającym roku odmieniany przez wszystkie przypadki. Klienci pokochali estetykę ubrań i dodatków wywodzących się z brytyjskiej wsi – tweed, flanelę, grube dzianiny, kurtki woskowane czy klasyczne akcesoria. Kolekcje w tym duchu pojawiały się zarówno u marek luksusowych, jak i bardziej dostępnych. Polecam wam mój artykuł Jak brytyjska wieś podbiła świat mody. Kompleksowy przewodnik po stylu British Country.

DUŻE ZMIANY W DOMACH MODY
Rok 2025 był rokiem znaczących zmian personalnych i własnościowych w największych domach mody, które mogą zdefiniować ich kierunek na kolejne lata.
Jednym z najgłośniejszych wydarzeń była historyczna transakcja, w której włoska grupa Prada przejęła markę Versace za ok. 1,25 mld euro, kończąc tym samym wieloletni okres pod skrzydłami Capri Holdings i wpisując Versace w portfolio, które obejmuje już Pradę, Miu Miu, Church’s czy Marchesi.
Wraz z tym przejęciem doszło też do rotacji na najwyższych stanowiskach kreatywnych: Donatella Versace po wielu latach ustąpiła z funkcji dyrektor kreatywnej, a jej miejsce objął Dario Vitale, który niespodziewanie po kilku miesiącach opuścił Versace.
Zmiany nie ominęły też innych topowych marek. Gucci zakończył współpracę z Sabato De Sarno, który opuścił stanowisko dyrektora kreatywnego w lutym 2025 r. po niełatwym okresie spadku sprzedaży i krytyki rynkowej, a jego miejsce zajął Demna, znany z pracy w Balenciaga i charakterystycznego, często kontrowersyjnego stylu.
W odpowiedzi na te ruchy Balenciaga powołała Pierpaolo Piccioli – legendę Valentino – na nowego dyrektora kreatywnego, co zapowiada odejście od surowej estetyki Demny w kierunku bardziej klasycznej elegancji i stabilizacji marki po turbulentnych latach.
Nie tylko włoskie domy mody zmieniły swoje twarze. Hermes powierzył dział męski młodej projektantce Grace Wales Bonner, która zastąpiła Véronique Nichanian po niemal czterech dekadach współtworzenia wizerunku marki.
Te zmiany personalne i własnościowe to nie przypadek, a odpowiedź na presję rynku, spadki sprzedaży w segmencie luksusowym, oraz potrzebę odświeżenia narracji kreatywnej. Wiele marek stawia w 2026 roku na nowe twarze i nowe strategie, aby odzyskać uwagę klientów, którzy coraz częściej wybierają jakość, autentyczność i subtelność nad ostentacyjną prezentację logo.
POLANEX REAKTYWACJA
Rok 2025 przyniósł reaktywację jednej z najstarszych polskich marek odzieżowych. Mowa o gnieźnieńskim Polanexie, który zaczął swoją działalność w roku 1945. W latach świetności zatrudniali kilka tysięcy osób i szyli miliony koszul, bo to właśnie w tym asortymencie się wyspecjalizowali. Przez ostatnie lata szyli głównie dla zagranicznych marek takich jak Karl Lagerfeld, Oscar of Sweden i Morris.
Ostatnie lata przyniosły wiele zmian organizacyjnych w Polanexie, a jedną z nich była decyzja o uruchomieniu własnej marki w segmencie premium – POLANEX since 1945. Obecnie w ich ofercie jest około sto modeli koszul. Wszystkie szyte w Polsce z europejskich tkanin. Warto się im przyglądać.
Szerzej o Polanexie pisałem tutaj.

500 NOWYCH SKLEPÓW W ROK – SINSAY NIE ZATRZYMUJE SIĘ
Rok 2025 to bez wątpienia triumf polskiej marki Sinsay, która pod skrzydłami grupy LPP stała się jednym z najbardziej dynamicznych przypadków w światowej branży odzieżowej.
Ten stosunkowo młody brand z Gdańska wyraźnie przejął rolę konia pociągowego spółki LPP – tylko w 2025 roku sieć Sinsay powiększyła się o ponad 500 nowych sklepów, a łączna liczba punktów sprzedaży przekroczyła już 2000 lokalizacji w 24 krajach. Nie mieliśmy dotychczas marki odzieżowej, która w takiej skali zdobywałaby europejskie rynki. Ale to nie koniec ambitnych planów, bowiem w najbliższych latach Sinsay chce dojść do liczby 6000 sklepów, co prawdopodobnie da im światową pozycję numer jeden pod względem liczby sklepów stacjonarnych w tej branży.
To, co wyróżnia ekspansję Sinsay, to nie tylko rozmiar sieci, ale też ewolucja doświadczenia cyfrowego i funkcjonalności ich sklepu internetowego oraz aplikacji, które coraz częściej przypominają rozwiązania znane z platform typu SHEIN, łącząc szybki e-commerce z omnichannelową logiką zakupów. W rezultacie Sinsay niewiele ustępuje globalnym graczom pod względem zasięgu, a tempo jego rozwoju stawia markę w gronie najważniejszych budowniczych nowego fast fashion 2.0 w Europie.
10-LETNIA GWARANCJA W TATUUM
Ciekawe zmiany przechodzi polska marka Tatuum, która kiedyś była jedną z moich ulubionych. Cieszę się, że wracają do swoich korzeni, jeśli chodzi o wzornictwo, kampanie reklamowe i dawną jakość. Potwierdzeniem tej ostatniej cechy ma być nowatorski program, jakiego prawdopodobnie nie ma żadna inna polska marka z tego segmentu i tej półki cenowej. Chodzi o 10-letnią gwarancję i dożywotni serwis na ubrania zakupione po 1 września 2025 r., w ramach programu lojalnościowego TATUUM TUUGETHER FOREVER.

DODATKOWA OPŁATA ZA PACZKI Z SHEIN, TEMU ITP.
W ostatnich latach byliśmy świadkami dynamicznego rozwoju chińskich platform z tanią odzieżą, które zaczęły bardzo skutecznie podbierać klientów gigantom o ugruntowanej pozycji takim jak H&M i Zara. Chińczycy z SHEIN zaproponowali bardzo niskie ceny, nieustanne promocje, ogromny wybór i bezpłatną dostawę. To wystarczyło, by w ciągu 2-3 lat stać się liderem sprzedaży online na wielu rynkach. Z oficjalnych danych wynika, że obecnie prawie 9 milionów Polaków robi zakupy na platformie SHEIN. Niebywały wynik, jak na platformę o której 5 lat temu jeszcze nikt w Polsce nie słyszał.
Przez kilka lat zagrożenie ze strony chińskich platform było ignorowane przez Unię Europejską. Chińczycy zdobywali kolejne rynki, omijali europejskie systemy podatkowe i celne, bo paczki miały zaniżoną wartość. W końcu doszło do porozumienia i 12 grudnia ogłoszono, że ministrowie finansów państw UE zgodzili się na tymczasowe nałożenie opłat celnych na małe paczki wysyłane do UE z państw trzecich, czyli głównie z Chin.
Oznacza to, że od 1 lipca 2026 r. produkty trafiające do UE w małych paczkach o wartości do 150 euro objęte będą stałą opłatą celną w wysokości 3 euro. Dotychczas były bez żadnych dopłat. Czy to zatrzyma zalew europejskiego rynku przez odzież z chińskich platform? Jestem przekonany, że nie.
AMERYKAŃSKIE MARKI WRACAJĄ Z PRODUKCJĄ DO USA
Po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta i jego powrocie do twardej polityki protekcjonistycznej temat relokacji produkcji ponownie stał się jednym z najgorętszych wątków w amerykańskiej branży odzieżowej. Trump od początku zapowiadał chęć wymuszenia na rodzimych markach powrotu produkcji do USA, strasząc drakońskimi cłami na importowane ubrania, obuwie i dodatki. W grę wchodziły stawki przekraczające 40%, obejmujące m.in. Chiny, Bangladesz, Meksyk czy Wietnam – kraje, do których przez ostatnie dwie dekady przeniosła się znaczna część produkcji amerykańskich marek.
Szybko okazało się jednak, że problem jest bardziej złożony. Lata outsourcingu sprawiły, że w samych Stanach niemal zniknęło zaplecze produkcyjne: szwalnie, fabryki obuwia i wyspecjalizowani podwykonawcy. Mimo to część marek zaczęła dostosowywać się do nowej rzeczywistości. Levi’s rozszerzył program Made in USA w wybranych liniach premium, Todd Snyder i Buck Mason mocniej postawiły na lokalne łańcuchy dostaw, a New Balance zwiększa produkcję swoich linii produkowanych w Stanach. Co istotne, presja celna zaczęła być odczuwalna nawet przez gigantów – Nike, symbol globalizacji produkcji, publicznie przyznał, że analizuje scenariusze częściowej dywersyfikacji i uniezależniania się od Azji.

Co ciekawe, pomysł Trumpa, który początkowo wydawał się ekonomicznie absurdalny, spotkał się z dużym entuzjazmem społecznym. Wielu Amerykanów zaczęło dostrzegać skalę uzależnienia od Chin i innych krajów Azji, nie tylko w modzie, ale w całym przemyśle. Lokalna produkcja przestała być więc wyłącznie kwestią ceny, a zaczęła być postrzegana jako element bezpieczeństwa gospodarczego, kontroli jakości i suwerenności przemysłowej. W efekcie rok 2025 przyniósł wyraźną zmianę narracji: Made in USA przestało być niszowym hasłem marketingowym, a zaczęło funkcjonować jako realna, choć kosztowna i ograniczona skalą strategia.
KAMPANIE Z DOJRZAŁYMI TWARZAMI
Rok 2025 przyniósł także wyraźny i ciekawy trend w kampaniach reklamowych – marki zaczęły sięgać po dojrzałe twarze aktorów i ikon kultury, często takich, których nazwiska mają większą wagę kulturową niż typowe influencerskie nazwiska. To nie była jedna czy dwie kampanie, tylko seria świadomych wyborów, które pokazują, że dojrzałość i doświadczenie stały się ponownie pożądane.
Jednym z pierwszych wysokobudżetowych przykładów był John Malkovich w kampanii JW Anderson, aktor znany z nieoczywistych ról, który swoją osobowością i charyzmą zadaje pytania o to, czym dziś jest męskość i indywidualny styl. W podobnym tonie Bill Nighy – twarz John Smedley – promował klasyczne dzianiny z taką subtelnością, że kampania stała się jednym z najczęściej komentowanych projektów sezonu.


Marki z najwyższej półki również stawiały na rozpoznawalność dojrzałych aktorów: Moncler zaprosił Roberta De Niro i Al Pacino, znakomicie wpisując ich legendarny status w narrację luksusu jako doświadczenia, nie tylko produktu. Z kolei Stanley Tucci promował N.Peal, co w naturalny sposób łączyło klasyczną elegancję z filmową estetyką.


Mads Mikkelsen w reklamie Zegny pokazał, że współczesna elegancja to także charakter i świadomość własnej tożsamości, a Samuel L. Jackson w kampanii dla Adidas Originals przypomniał, że sportowy styl może mieć głos i osobowość poza stereotypami młodości. W segmencie bardziej dostępnych marek Adrien Brody wystąpił jako twarz COS, a Marcin Dorociński promował Bytom.

To, co łączy te wszystkie kampanie, to nie nostalgia. To świadoma decyzja, by ubrać w modę postaci, które mają historię, doświadczenie i autorytet. Niby nic nowego w marketingu, ale jednak w ostatnich latach wiele marek sięgnęło po młodsze twarze – sportowców, raperów, influencerów.
To sygnał, że w 2025 roku moda zaczęła mówić językiem dojrzałości, doświadczenia i przewagi narracyjnej, a nie tylko szybkości i nowości.
DAN JOHN WCHODZI NA POLSKI RYNEK
Polski rynek powoli zyskuje kolejne ciekawe męskie marki, które dotychczas omijały nasz kraj. Jednym z ciekawszych debiutów minionego roku jest włoska marka Dan John, która powstała stosunkowo niedawno, bo w roku 2015, a obecnie jest już obecna w ponad dwudziestu krajach. Podobno Polska jest dla nich kluczowym rynkiem w dalszym rozwoju. Pierwszy salon otwarto w październiku w warszawskim centrum handlowym Targówek.

Marka Dan John stawia na typowo włoską estetykę, znaną z takich marek jak Pini Parma, Eleventy czy Brunello Cucinelli, ale w cenach znacznie niższych. Oczywiście kosztem niższej jakości – Dan John używa dużo syntetyków, więc trzeba uważnie sprawdzać składy surowcowe produktów.
KOLEJNE SKLEPY BOGGI
A skoro mowa o markach włoskich i kolejnych otwarciach, to warto odnotować, że swoją sieć rozwija w Polsce marka Boggi Milano. Obecnie jest to już sześć butików i z tego co wiem, na ten rok planowane są kolejne otwarcia.
KONIEC MARKI OSOVSKI
Ostatni dzień minionego roku przyniósł komunikat o tym, że marka OSOVSKI, która stałym czytelnikom bloga jest zapewne dobrze znana, kończy swoją działalność.

Nie wiem czy to jeszcze pamiętacie, ale dokładnie 10 lat temu wypuściliśmy wspólnie dwie kolekcje koszul z metką OSOVSKI & Mr. Vintage. Był to mój pierwszy tak duży projekt z marką odzieżową i wspominam go bardzo dobrze. Zresztą chyba nie tylko ja, bo regularnie dostaję pytania, gdzie obecnie kupić koszule o takiej jakości. Bo ich jakość naprawdę była niezrównana. Sam nadal mam około dziesięć egzemplarzy z tamtych kolekcji, które regularnie noszę, co oznacza, że ich cykl życia jest ponadprzeciętny. Przypomnę, że wykorzystaliśmy wtedy wyłącznie tkaniny od topowych włoskich dostawców: Thomas Mason i Albini. Trwałość tych materiałów jest godna podziwu.
Później marka OSOVSKI radziła sobie całkiem dobrze, aż do momentu, gdy kilka lat temu doszło do zmian właścicielskich. Twórca marki – Krzysztof Osowski – sprzedał swoje udziały i od tamtej pory coś zaczęło się psuć: spadek jakości, nieustanne promocje cenowe, problemy z wysyłką zamówień, ze zwrotami. Klienci byli coraz bardziej wkurzeni standardem obsługi i kilka razy nawet do mnie kierowali swoje pretensje, pamiętając, że kiedyś współpracowaliśmy.
80-LECIE MARKI BYTOM
Rok 2025 był rokiem jubileuszu marki Bytom, która obchodziła swoje 80-lecie. To jedna z tych marek, które są nierozerwalnie związane z historią polskiej mody męskiej, z jej wzlotami, upadkami i próbami odnalezienia się w nowych realiach rynkowych. Przez dekady Bytom był synonimem klasycznej elegancji dostępnej dla szerokiego grona klientów.
Ostatnie lata pokazują jednak, że marka próbuje na nowo zdefiniować swoją tożsamość. Z jednej strony wciąż balansuje między masowym klientem (przystępne ceny, dużo casualu), a aspiracją do wyższej półki (dobre włoskie tkaniny w garniturach).
15-LECIE MARKI POSZETKA
Urodziny, choć nie tak zacne obchodziła również w minionym roku katowicka Poszetka. Marka, która zapewne znana jest wszystkim czytelnikom bloga, bo pojawia się tu regularnie właśnie od tych piętnastu lat, a dwa lata temu mieliśmy okazję do bliższej współpracy w ramach linii „Baltic”.
Cieszę się, że Poszetka nie osiada na laurach, wciąż się rozwija i wciąż tworzy jedne z najlepszych kolekcji na polskim rynku. W roku 2025 też nie zabrakło u nich produktów, które uzyskiwały status „Sold Out” w ciągu kilkudziesięciu godzin. A zatem sto lat!

ZAREMBA 1894 BESPOKE – TRUDNA LEKCJA O ZAUFANIU I ODPOWIEDZIALNOŚCI
Rok 2025 przyniósł też jeden z najbardziej smutnych momentów dla polskiego krawiectwa miarowego. Pracownia Zaremba 1894 Bespoke, legenda na tym rynku, uznawana za jedną z najbardziej renomowanych w Polsce, od dłuższego czasu znajduje się w głębokim kryzysie.
W minionym roku docierały do mnie niepokojące wiadomości od ich klientów, dostawców i byłych pracowników. Firma usunęła w pewnym momencie oficjalną wizytówkę z Google, bo pojawiało się tam coraz więcej negatywnych komentarzy.

Według relacji jakie do mnie docierały, pracownia Zaremba 1894 Bespoke nie wywiązywała się ze zleceń, właściciel w nieskończoność przesuwał i odwoływał spotkania z klientami, zamówione produkty zawierały rażące błędy, a gdy klient nie akceptował takiego standardu obsługi, to pojawiały się problemy z odzyskaniem wpłaconych środków. Dodatkowo negatywne komentarze były systematycznie usuwane z kanałów społecznościowych pracowni, co jeszcze bardziej utrudniało rzetelną ocenę sytuacji.
Piszę o tym z poczuciem osobistej odpowiedzialności, bowiem pracownia Zaremba 1894 Bespoke pojawiała się w przeszłości w moich rekomendacjach, zarówno na blogu, jak i w książce „Rzeczowo o modzie męskiej”. Dziś jednak uczciwość wobec czytelników wymaga jasnego sygnału ostrzegawczego -decyzja o skorzystaniu z usług tej pracowni wiąże się obecnie z realnym ryzykiem.
RYNEK ODZIEŻY UŻYWANEJ NADAL ROŚNIE
Rok 2025 był kolejnym, w którym wyraźnie widać było rosnące zainteresowanie odzieżą używaną i re-commerce i to nie tylko w sieci, ale w świadomości konsumenckiej. W Polsce segment ten nadal się rozkręca. Potwierdzeniem tych słów mogą być dane z Vinted, czyli największej platformy sprzedażowej odzieży używanej. W roku 2025 polskich użytkowników było tam już ponad 7 milionów, czyli znacznie więcej niż rok wcześniej, gdy było to nieco ponad 5 milionów osób.
Klienci kupują używane ubrania nie tylko dlatego, że są tańsze, ale też dlatego, że oferują unikatowe modele, wyższą jakość niż wiele nowości oraz realny wpływ na środowisko. Moda z drugiej ręki stała się elementem stylu życia. Przyznam szczerze, że ja też do tego wróciłem i gdybym miał wymienić moje trzy najlepsze zakupy odzieżowe z minionego roku, to okazuje się, że wszystkie trzy kupiłem na Vinted (sweter kaszmirowy Piacenza 1733, sweter krykietowy Polo Ralph Lauren i pikowana kamizelka Morris).
Rok 2025 pokazał wyraźnie, że męska moda znalazła się w punkcie zwrotnym – między zmęczeniem nadmiarem, a poszukiwaniem jakości, sensu i autentyczności. Coraz częściej patrzymy bliżej, uważniej i mniej bezkrytycznie – zarówno na metki, jak i na historie, które za nimi stoją.
Jestem ciekaw waszej perspektywy. Co wam najbardziej utkwiło w pamięci, jeśli chodzi o modowe momenty roku 2025? Marka, kampania, powrót, upadek, a może zupełnie osobiste odkrycie? Dajcie znać w komentarzach.

Kilka moich spostrzeżeń odnośnie niektórych tematów poruszanych w tym wpisie. Ciemna strona luksusu Nie jestem pewien, na ile tak naprawdę te całe zawirowania wokół wykorzystywania pracowników tak realnie obchodzą prawdziwą grupę docelową, czyli tych naprawdę zamożnych klientów – mam tu na myśli osoby, które idą do salonu Loro Piana i kupują np. 5 swetrów i dwa płaszcze od razu i nie jest to dla nich praktycznie żaden wydatek. Czy dla nich kwestia warunków zatrudnienia i marży sprzedawcy ma rzeczywiście znaczenie? Mam w tej kwestii wątpliwości. Dodatkowa opłata za paczki z Shein, Temu itp. Bardzo dobrze, jechać z nimi jak najmocniej.… Czytaj więcej »
Na pewno na plus popularność stylu”old money” wśród młodych ludzi. Może to efekt dużej ilości rolek na tik toku czy fb. W każdym bądź razie cieszy że młodzież chętniej sięga po polo, spodnie chino i mokasyny niż rozciągnięty t-shirt, podarte jeansy i trampki.
Tak, to dobry trend według mnie. Widać też młodych influencerów z Polski, którzy zajmują się modą męską i oni też propagują ten trend.
Dzięki za obszerny komentarz. Odniosę się po kolei: 1. Myślę, że niestety niewielu klientów luksusowych marek interesują te afery. 2. Też jestem za, ale tak jak napisałem – opłata w wysokości 3 euro niewiele zmieni. To musiałoby być 10 euro, by ludzie przestali zamawiać bluzy za kilkanaście złotych. 3. Zgadzam się, Tucci nie wyszedł jakoś super na tych zdjęciach, choć sam pomysł na kampanię i sparowanie go z niszową marką – bardzo OK. 4. Hmmm, nie zgodzę się z tym, że obecnie zakupy na Vinted są nieopłacalne. Przywołane moje trzy najlepsze zakupy z minionego roku to m.in. kaszmirowy sweter Piacenza… Czytaj więcej »
Odnośnie Temu / Shein: dlatego napisałem, że jechać z nimi jak najmocniej, czyli wyższe opłaty niż 3 Euro byłyby jeszcze lepsze, no ale nawet te parę euraczy lepsze niż nic. Jak ruszy się jeden kamyk, nawet malutki, to już jest precedens i w przyszłości łatwiej będzie można ruszyć większy kamień, czyli zwiększyć opłaty. Jeśli zaś chodzi o Vinted, to na 100% masz rację z tym, że wyszukanie czegoś fajnego wymaga czasu i trzeba trafić. Ja akurat na Vinted zaglądałem od czasu do czasu, gdy akurat miałem chwilę np. czekając w serwisie na odbiór auta czy w poczekalni na lotnisku. Przyznasz… Czytaj więcej »
Tak, perełek jest stosunkowo mało (co nie dziwi, bo to jednak odzwierciedlenie rynku), ale ja bez większych problemów je znajduję. Grunt to opanowanie metod wyszukiwania, by już na poziomie filtrów i słów kluczowych automat odrzucał ci 90% badziewia.
Jako fan Vinted, moje 3 grosze. Od kilku lat 90% moich zakupów ciuchowych to Vinted, nowe to tylko buty ( też warto na Vinted) oraz bielizna. Czy kilka lat temu było taniej? Było ale wszystko drożeje. Natomiast wciąż można tam się super ubrać, w dobrej jakości odzież, za ułamek kwoty sklepowej. Mam obecnie 12 lnianych koszul Ralpha, w różnych kolorach, gładkie i w paski. Wszystkie kupowałem w cenie pomiędzy 60 a 100zł, każda w idealnym stanie. Przyjmijmy średnią 80 zł czyli wydałem 960zł. Obecna regularna cena takich koszul na stronie RL to pomiędzy 759 a 819 zł. Do the maths.… Czytaj więcej »
Przyłączę się, długo się opierałem Vintedowi, choć konto miałem już ponad 2 lata, aż jakieś 1,5 roku temu pykło i zauroczył mnie ten potral. Też paręnaście rzeczy już kupiłem, również głównie RL i sporo wakacyjnych w stylu marynarskim (biało niebieskie). Jedyny minus, że baaardzo uzależnia i jak cos ci wpadnie w oko to mieli dotąd aż kupisz :)
Jak radzicie sobie z odsiewaniem podróbek LR? Przecież vinted jest tym zalane, większość osób wstawia zbyt słabe zdjęcia żeby robić legit checka, a już nie wspomnę o tym, że niektóre podróbki są bardzo dobrze zrobione.
Po obejrzeniu setek przedmiotów to już widzę czy podróbka czy ori. Poza tym zawsze można poprosić o zrobienie konkretnych zdjęć i podesłanie. I mam taką zasadę, że jeśli chce dodatkowe zdjęcia i/lub wymiary, a sprzedawca odczytał wiadomość i nawet nic nie odpisał, to rezygnuje z zakupu i takiej osoby. W temacie podróbek to jest rzecz, która mnie na Vinted niesamowicie irytuje ale nawet nie w kontekście sprzedających tylko zachowania samego Vinted. Wielokrotnie zgłaszałem podrobki ubrań czy perfum i praktycznie zawsze dostaje odpowiedź, że wszystko jest ok. Z drugiej kilka razy mi zablokowali moje ogłoszenie i napisali, że to fejk, jak… Czytaj więcej »
Potwierdzam, obsługa klienta na Vinted to dramat. Kilka razy zgłaszałem ewidentne podróbki, bot odrzuca zgłoszenie po kilkunmastu sekundach (!) – teraz mam to w dupie. Swoją drogą, spróbujcie znaleźć maila albo, o huhu, telefon na infolinię Vinted – powodzenia.
No niestety, trzeba się pogodzić z tym, że przy takiej skali działalności (120 milionów użytkowników Vinted na całym świecie) nie ma co liczyć na jakieś indywidualne korespondencje i interwencje. Trzeba po prostu samodzielnie robić dobrą selekcję, by odrzucać np. podróbki. Plusem tej platformy jest to, że w sytuacjach konfliktowych najczęściej staje po stronie kupującego.
Po prostu nie lubię celowego projektowania strony w taki sposób, aby maksymalnie utrudniała i zniechęcała do skorzystania z pomocy. W architekturze nazywa się to po angielsku hostile architecture – np. projektowanie ławki, aby nie dało się położyć, murku, aby nie można było usiąść, oświetlenia, aby nie dało się go zgasić. W Internecie zaś takie działania to dark patterns i niestety, stosowane są one coraz częściej (inny przykład to utrudnianie wypisania się z płatnych subskrypcji, ukrywając tę opcję za wieloma kliknięciami). Vinted chociaż nie jest chciwy i nie zabiera dużo w prowizji (jest ona ukryta w wysyłce), taki ebay to dopiero… Czytaj więcej »
Ustawiasz jakieś powiadomienia na telefon o nowych ofertach na Vinted odnośnie rzeczy/marek, których szukasz?
Nie, po prostu często przeglądam Vinted, szukając konkretnych rzeczy, których akurat potrzebuję. Kliknięcie kilku filtrów to kilkanaście sekund, ustawiam od najnowszych żeby nie przeglądać tego co już widziałem.
Czy zdarzyło Ci się, że kupiłeś coś na Vinted ale okazało się, że jednak nie pasuje to na Ciebie? Ja tego się najbardziej obawiam, że nie można zwracać rzeczy na Viinted. Czy zawsze patrzysz by opis zawierał dokładne wymiary?
Jak ustawisz powiadomienia na vinted (gwiazdka że lubisz) to bankowo będziesz dostawał dziesiątki podobnych rzeczy dziennie. I fakt jak cos ci się spodoba i masz pewność, że oryginał lepiej od razu wziąć bo ktoś kupi szybciej. Odnośnie weryfikacji oryginalności to jak mówił przedmówca kilkadziesiąt razy obejrzysz podobne i wejdzie w krew. Osobiście ja staram się nie kupować „nówek z metkami” RL co do nich to jest baaardzo dużo podróbek zwłaszcza jak jest 1 max 2 zdjęcia wrzucone.
Pan filtruje po markach czy po hasłach np. kaszmir?
Najczęściej po markach (mam kilkadziesiąt ulubionych), choć pod hasłach też (np. kaszmir).
Ustawiasz jakieś powiadomienia na telefon o nowych ofertach na Vinted odnośnie rzeczy/marek, których szukasz?
Nie, staram się po prostu przeglądać regularnie zapisane wyszukiwania, koniecznie z sortowaniem od najnowszych.
Czy zdarzyło Ci się, że kupiłeś coś na Vinted ale okazało się, że jednak nie pasuje to na Ciebie? Ja tego się najbardziej obawiam, że nie można zwracać rzeczy na Viinted. Czy zawsze patrzysz by opis zawierał dokładne wymiary?
Tak, wymiary to podstawa (szerokość i długość), by uniknąć nietrafionych zakupów. Kilka razy zdarzyło mi się kupić coś, co okazało się nietrafionym zakupem, ale plusem takich ubrań z drugiej ręki jest to, że bez trudu jesteś w stanie to odsprzedać ponownie.
Świetne myślenie: najpierw zarżnijmy rodzimą produkcję normami, kosztami i opłatami, doprowadzając do zamknięcia tysięcy zakładów produkcyjnych i wyprowadzając produkcję na daleki wschód, a teraz wprowadzajmy opłaty dla kupujących na produkty ze wschodu – w czasie gdy produkcji europejskiej ze świecą szukać.
Sens to miałoby wprowadzanie jakichś ulg dla przedsiębiorców europejskich produkujących na miejscu, a nie wzrost ceł na wszystko spoza Unii – w tym momencie to jedynie skok na kasę konsumentów i jak ktoś tego nie widzi, bo mu mydlą oczy różnymi wzniosłymi hasłami towarzyszącymi wprowadzaniu kolejnych nowych opłat to tylko pogratulować.
Szczerze mówiąc mnie osobiście nie przeszkadza, że ludzie zamawiający z Shein czy Temu tony tandetnych ubrań będą dodatkowo płacić po te kilkanaście złotych. Nasza gospodarka i tak nic na tym nie zyskuje, a wręcz ponosi koszty utylizacji tych szmat. Naprawdę nic się nie stanie, jeśli jedna czy druga nastolatka zamiast 10 bluzek miesięcznie kupi tylko 5. A jeśli już chcesz się bawić w geopolitykę, to sprawdź sobie dlaczego patrząc z perspektywy EU lawinowy eksport z Chin powinno się zatrzymać – jest sporo wartościowych treści na YT,.
Teoretycznie można robić jedno (dodatkowe opłaty za przesyłki z Chin) i drugie (ulgi dla europejskich producentów).
Pomijając ciuchy, masa Januszeksów stoi na tym, że sprowadzają badziew z Chin i sprzedają to z narzutem 200-300 a nawet więcej %. Miałem tak z zamiennikiem pilota do klimy – na allegro 80 zł, identyczny na aliexpress – za 19 zł – z darmową dostawą. To ja pieprze tych polskich przedsiębiorców, wolę kupić bezpośrednio od Chińczyka. To są biznesy, których naprawdę nie warto jest chronić, powinny one upaść.
Dokładnie, najpierw latami wszystko wyprowadzali do azji do produkcji a teraz bija w pierś jaka krzywda się dzieje. I nie powiecie mi, że nikt z „góry” nie wiedział o co chodzi. A teraz pseudo „lewackie” hasła rzucają jak to chiny nas pożerają. Te z tyłka dylematy, zakaz wyrzucania butelek z nakrętkami, nakrętki trzeba zbierać selekcjonować, nagle w drugą stronę zakaz urywania nakrętek. Europa musi osuszać bagna, teraz europa musi przywracać bagna itp. w prostym skrócie. Prawda jest taka, że nawet jak wszystko wróci do „normy” to i tak promil taki jak my tutaj na tym forum będzie konsumował ze „świadomością”… Czytaj więcej »
4. Czy to są produkty nowe (z metkami lub bez) czy używane? Jeśli to drugie to pojęcie atrakcyjności tych zakupów znacząco spada.
Ja praktycznie wszystkie rzeczy kupuję za 5-10% ceny sklepowej i w tych cenach są to zazwyczaj rzeczy używane. Moim zdaniem świetny interes, gdy mówimy o ubraniach z wysokiej półki np. sweter kaszmirowy za 100 zł, za który w sklepie musiałbym zapłacić 2000 zł. Kilka dni temu kupiłem rewelacyjny płaszcz tweedowy za 90 zł, za który w sklepie musiałbym zapłacić co najmniej 3000 zł (wysoka gramatura, wyprodukowany w UK). Oczywiście kupuję rzeczy tylko w stanie bardzo dobrym.
Nowe rzeczy też tam są, ale odpowiednio droższe.
Jakiej firmy był ten tweedowy płaszcz?
Myślę, że to jakaś lokalna marka krawiecka, którą będzie trudno zidentyfikować – nazwa wszywce Gentleman Fashion.
Mój znajomy od od ponad roku użera się z Zarembą i nie jest w stanie odebrać prawidłowo uszytych koszul. Gość się kompromituje na każdym kroku i to jest wręcz nie do wiary jak tam wygląda obsługa klienta. Smutne to, ale sam sobie zapracował na te negatywne opinie, które konsekwentnie usuwa zewsząd. Dla zainteresowanych polecam wątek o tej pracowni na forum „But w butonierce”. Gość był na krawieckim szczycie, miał klientów z zagranicy, jego produkty sprzedawał sklep The Rake, miał piękny lokal na Nowogrodzkiej, miał renomę i nic z tego nie zostało. W dwa lata popsuł markę, która miała ponad 100… Czytaj więcej »
Pojedyncze modele widziałem w: Wólczance(tak, nie pomyliłem się), Vistuli, Herse, Poszetce i chyba to by było tyle.
Kto wie, może Zaremba padł ofiarą własnego sukcesu, jak czasami dzieje się to często w branży prawniczej. Czyli klientów jest coraz więcej, bo przychodzą z polecenia, więc napędza się taka kula śniegowa, a jeden czy drugi mecenas bierze wszystkie sprawy jak leci, bo szkoda mu odmówić i stracić pieniądze. Podąża też ścieżką maksymalizacji zysku, czyli np. nie zatrudni drugiego mecenasa, który by go odciążył, ale sam siedzi nad wszystkimi sprawami. W konsekwencji ma nadmiar roboty, zaczyna robić na odwal się, po łebkach, no i jakość spada, procesy przegrywane. Potem klienci niezadowoleni roznoszą złą opinię, no i zaczyna się pikowanie w… Czytaj więcej »
Dla niektórych firm sukces bywa zabójczy, nie radzą sobie ze wzrostem zainteresowania, nie potrafią tym sukcesem zarządzać i zaczyna się zjazd.
Gdy sklep internetowy Zaremby jeszcze działał w 2023 r. miałem z nimi ogromny problem, żeby wysłali do mnie zamówiony portfel (gotowy, nie szyty na specjalne zamówienie). Kilka tygodni mailowania, zanim zrealizowali zamówienie. Wcześniej miałem dobre doświadczenia i to mnie bardzo wtedy zaskoczyło.
…jak się dba tak się ma…
A propos Zaremby i Osovskiego… Czy wie ktoś może, co się dzieję z firmą od toreb Adam Baron? Kilka miesięcy temu zauważyłem, że zniknęli z internetu. Michał ją na pewno nie raz opisywał i polecał na blogu
Z tego co wiem, to zakończyli działalność kilka miesięcy temu.
O nie! Co za fatalna wiadomość! Znane są może jakieś szczegóły?
Strasznie mi szkoda, bo mieli wyjątkowe kroje toreb, których nie widziałem u innych producentów.
Jakość też była dobra, pewnie i bardzo dobra, ale bardzo dobre torby robią też inni, a oni mieli kilka unikalnych modeli. :(
Nie znam szczegółów.
Co jeśli nie Baron – bo nie ma i Saltorane – bo nie chcę tyle płącić?
A jaki rodzaj torby/teczki masz na myśli?
O tak, świetne podsumowanie. Poszukiwanie „sensu”, to jest to co zdominowało dla mnie miniony rok. Jakiś czas temu kiedy wymyśliłem sobie, że potrzebuję czegoś konkretnego potrafiłem danej rzeczy szukać miesiącami starając się znaleźć ten najlepszy produkt. Od paru miesięcy skupiam się jednak na tym, żeby kupować rzeczy wystarczająco dobre. Np. nadal uważam, że Ralph Lauren ma najładniejsze polówki na rynku o bardzo dobrej jakości. Co z tego jednak, skoro polo PLR wyjściowo kosztuje 600 – 700 złotych (!). Wystarczająco dobre są koszulki Profumo za ok 40% tej ceny (a mimo wszystko mówimy tu o „t-shircie z kołnierzykiem”, a nie produkcie,… Czytaj więcej »
Koszule o takiej jakości i w „tamtych” cenach (poniżej 400 zł), to już raczej na pewno nie powrócą. Tkaniny Thomasa Masona i Albini są sporo droższe od konkurentów, więc to wpływa na cenę detaliczną. U zagranicznych marek za koszule z tkanin Thomasa Masona to trzeba już zapłacić co najmniej 170-180 euro. Na naszym rynku, to obecnie Poszetka ma moim zdaniem najlepszy stosunek ceny do jakości, jeśli chodzi o koszule.
Tylko większość z tych koszul jest ekscentryczna lub brzydka. Ładne modele robi Berg
Pełna zgoda. Rzeczywiście patrząc w kategoriach cena/jakość, Poszetka jest najbardziej uczciwym wyborem spośród polskich marek, ale do Osovskiego z czasów świetności to jednak sporo brakuje. Plus tak jak zauważyłeś – stylistyka wielu poszetkowych koszul jest, delikatnie mówiąc, dyskusyjna.
Jak wejdziesz u nich w zakładkę „Koszule biznesowe”, to jest tam totalna klasyka:
https://www.poszetka.com/pol_m_Koszule_Wyroznione_Biznesowe-811.html
Kilka lat temu, gdy Zaremba miał jeszcze siedzibę na rogu Nowogrodzkiej i Kruczej, byłem tam, bo miałem potrzebę uszycia garnituru MTM. Było to jedno z moich najgorszych doświadczeń z obsługą klienta ever. Pan Maciej wyjątkowo zarozumiały, arogancki, z góry patrzący na człowieka i sugerujący, że „to nie są tanie rzeczy”. Od niechcenia odpowiadał na pytania i z pogardą uśmiechał się pod nosem, gdy pytałem o szczegóły techniczne jego usługi MTM. Pomyślałem sobie wtedy „jak to możliwe, że ten gość ma taką renomę i tylu klientów?!”. No i po kilku latach okazało się, że miałem rację. Oczywiście wtedy po kwadransie wyszedłem,… Czytaj więcej »
Jak to możliwe? Czytał Pan wywiady z Maciejem Zarembą? Zwrócił Pan uwagę na to, że on cały czas wałkował temat swojego dziadka? Dziadek szył…U dziadka szyli…itd Tylko problem polega na tym, że dziadek dawno już nie żyje, a p. Maciej sam przyznaje, że nie jest krawcem. Ludzie łapali się na lep pięknych słówek i nie patrzyli jak garnitur jest uszyty. Tak działa psychika. Na moje oko są jeszcze ze dwa takie miejsca w Polsce, właśnie tego typu i należy je omijać szerokim łukiem. U p. Zaremby byłem tylko raz, około 2017-18 roku. Znałem wystawę pracowni i pomyślałem, że zerknę co… Czytaj więcej »
A jakie są te jeszcze 2?
Proszę Pana, nie będę podawał publicznie, bo po pierwsze nie widzę powodu, by to robić, a po drugie wystarczy poszukać, jacy krawcy wciąż powołują się na swoich antenatów. To jest jakaś dziwna maniera, która od razu powinna wzbudzić czujność u ludzi, że jeśli krawiec wkoło wałkuje „A dziadek to…a dziadek tamto…a dziadek owanto… Tatuś robił… Tatuś szył dla tego… Tatuś szył dla tamtego… Tatuś miał takich klientów…itd”, to coś jest nie tak. Starzy krawcy tak nie postępują, oni mówią o tym, co sami robią, a nie w koło odpowiadają o dawno zmarłych nauczycielach, czy o jakichś mętnych tradycjach zakładu. Co… Czytaj więcej »
Marki luksusowe, a może raczej lepiej je nazwać drogimi, tracą, bo widocznie jakaś część osób zaczyna rozumieć, że płacenie np. 4k zł za zwykły t-shirt tylko dlatego, że ma znaczek X, a jest poza tym taki sam jak ten za 100zł to jednak głupota. Tak samo jak sweter Brunello za 20k zł jak taka samą jakość dostaniemy za 2-3 k zł. (a może i taniej). Pierwszy raz słyszę o tym Dan John, po nazwie nigdy bym nie wpadł na to, że to włoskie xd ale skoro ostrzegasz o składzie to wychodzi, że to włoski shein z angielska nazwa, stylizujący się… Czytaj więcej »
Kilka lat temu kupiłem we Włoszech u nich koszulę. Po pierwszym praniu skurczyła się bardzo, że prawie się nie mieściłem. Nie polecam, nawet chyba składu nie było na metce. Nosiła się fatalnie, nie oddychała, pewnie dużo poliestru. Nie polecam, to już bardziej polecam Massimo Dutti.
Osovskiego bardzo szkoda – mam jeszcze jedną koszulę od nich kupioną zresztą w warszawskim butiku w Blue City.
Zaremba przeszedł chyba repozycjonowanie marki, bo teraz to nazwisko kojarzy się „na mieście” ze świetnym swoją drogą drink barem w dawnej siedzibie.
Świetny czy nie swoją drogą, ale zrobienie baru w siedzibie niegdyś bodaj najlepszego zakładu krawieckiego stolicy trudno skomentować słowami innymi niż „O tempora, o mores!”.
Nie, po prostu zakład potrzebował chyba większego lokalu (przenieśli sie na przeciwko pierwotnej siedziby) a ten pierwszy, historyczny chcieli pewnie jakoś zagospodarować. Nie tak dawno w ofercie Zaremby była też selekcja dodatków, np. szale od Drake’s, krawaty, poszetki od Rubinacciego.
Z tego co wiem, to ten drink bar nie ma już nic wspólnego z pracownią Zaremba (poza lokalizacją).
Rok temu temu zmieniła się nazwa, a później właściciele. Tutaj szczegóły:
https://www.vogue.pl/a/nowy-rozdzial-feliks-bar-cafe
Panie Michale, a propo sklepu Bytom – co sądzi Pan o tym płaszczu? https://bytom.com.pl/granatowy-plaszcz-bytom-71588-1
Na zdjęciach wygląda OK.
Dziękuję bardzo za odpowiedź :)
Kupiłem , świetny krój, świetny skład. W tym roku po latach zajrzałem do sklepu firmowego i byłem naprawdę w szoku. Sporo ubrań świetnie uszytych, skład wełna 100% lub wełna z kaszmirem. Ten płaszcz znacznie lepszy i znacznie tańszy od drogich europejskich marek.
Co jest takiego świetnego w kroju tego płaszcza?
Bardzo dobrze uszyty, dobre proporcje, klapy trochę szersze. Ramiona bardzo dobrze leżą. Przykładowo mierzyłem płaszcze takich marek jak Oscar Jacobson, Morris, Boss, Vistula, Boggi, Baldessarini. Bytom leżał najlepiej.
Kupiłem ten płaszcz, też w kolorze granatu i polecę ten wyrób, jakość materiału i wykonania jest warta ubrania.
Celem wprowadzenia opłat za przesyłki z Chin nie jest raczej walka handlowa, lecz chęć zapewnienia UE dodatkowych wpływów. Trzy euro to kwota na tyle niska, że raczej nie zniechęci konsumentów do zakupów ani nie uczyni europejskich cen bardziej konkurencyjnymi. Natomiast możliwość uzyskania trzech euro od każdej z setek tysięcy przesyłek stanowi już bardzo atrakcyjny zysk.
Zgadza się, ale to w sumie też nie dziwi, bo po tych przesyłkach z Chin w zasadzie nic w naszym systemie gospodarczym nie zostawało (brak VAT, brak cła). A nie, sorry, zostają miliony marnej jakości ubrań o bardzo krótkim cyklu życia, z którymi każdy kraj musi sobie radzić samodzielnie. I jest też masa innych strat o których nie mówi się głośno. Na przykład Poczta Polska traci rocznie grube miliony na dostarczaniu tych „listów” z ubraniami i akcesoriami od chińskich podmiotów. Ale nie może się z tego wycofać, bo zobowiązuje ich do tego międzynarodowa umowa z narodowymi operatorami pocztowymi z całego… Czytaj więcej »
Ile % z tych 3 euro trafi do PP? Nie wiem jak Shein czy czy inne portale, ale na Aliexpress jest jak najbardziej uwzględniany VAT (i o jego wprowadzeniu było dość głośno, więc nie ma co wprowadzać w błąd w tej kwestii). Z jakością też bywa różnie, bo nierzadko to te same produkty, które wprowadzają na rynek równocześnie przedsiębiorcy w Polsce (z 5 lat temu kupiłem na Allegro rękawiczki ze skóry jelenia za 99 zł, później znalazłem dokładnie identyczny model na Aliexpress za czterdzieści kilka złotych). Poza tym, fajnie w sumie widać na podstawie wpisu różnicę w podejściu USA i… Czytaj więcej »
Na Aliexpress normalnie płaci się VAT, jest on już wliczony w cenę i firma normalnie rozlicza się z polską skarbówką. Dotyczy to przedmiotów o wartości do 150 euro. Dlatego przesyłki idą tak płynnie i szybko, nigdy nie zatrzymują ich celnicy, bo są nadawane jako „ALL DUTY PAID”. Powyżej tej kwoty podana jest cenna „netto” i kupujący sam musi rozliczyć opłaty celno-skarbowe.
Ja miałem na myśli głównie Shein, bo to od nich zaczęła się ta zmiana z dodatkową opłatą.
Szkoda marki Osovski. Mam parę koszul, w tym jeszcze nie rozpakowanych, stały się w takim razie klasykami.
Co do tego magazynu modowego, jeśli jego twarzą ma być groteskowy mistrzunio twitterka, to wypada życzyć powodzenia :).
Pierwszy numer ma aż 4 okładki, więc można sobie wybrać taką bez Radka Sikorskiego ;)
Mimo wszystko szkoda, że już od pierwszego numeru dzielą ludzi. Mało to jesteśmy podzieleni?
Sam fakt wywiadu z ministrem spraw zagranicznych to dzielenie ludzi? Jak ktoś tak uważa to chyba więcej mówi o tej osobie niż o GQ. Z jednym się zgodzę, że jesteśmy podzieleni, skoro takie gwałtowne reakcje wywołuje obecność jednego z czołowych polityków w kraju w gazecie.
A kto jest nie groteskowy xD? Dwie konfederacje czy PiS?
Śmieszne, że nawet na blogu modowym działają pisowskie trolle. Raptem z +5 zrobiło się -5, normalnie sami pisowcy muszą tu siedzieć ?
Nie brnij w politykę, bo to bez sensu. Jak sam zauważyłeś, jest to blog modowy.
Poczułem się do tego uprawniony pierwszym wpisem do którego się odnosiłem. Analogicznie, gdyby na okładce GQ był prezydent to w dobrym smaku byłoby napisanie na blogu modowym „no powodzenia w sprzedaży z mistrzem wciągania snusa”? Ale dobrze, zakończmy ten temat.
Zdecydowanie zakończ, bo to, co piszesz, jest po prostu słabe.
Jeśli to co ja pisze jest słabe to to co ty napisałeś było jeszcze słabsze (wywiad z ministrem dzieli ludzi?), a najsłabszy był pierwszy komentarz do którego w ogóle nie raczysz się odnieść, ciekawe dlaczego. I skończyć mogliśmy już dawno, ale chciałeś mieć ostatnie słowo.
Fajne podsumowanie, bardzo fajny Bill Nighty, jeśli miałbym coś wybrać to zdecydowanie Vinted. Jeśli wiesz czego szukasz i wiesz jak rozmiary danych marek na Tobie leżą to można tam kupić wiele rzeczy. Kupiłem mnóstwo świetnych ubrań za kilka ?, nowych lub prawie nowych, ale też wysokiej jakości uchwyt na telefon do roweru czy luksusowe kosmetyki. Kupiłem też nowe buty skórzane za niewiele ponad 100EUR (w sklepie ponad 300EUR?) czy kurtkę luksusowej marki, nowa z metką, za ok. 200EUR (zamiast 850EUR); sweter wełna+kaszmir PRL, nowy, za kilkadziesiąt EUR (nie pamiętam już dokładnie, zamiast ponad 200EUR). Dużo by wymieniać. Większość z tych… Czytaj więcej »
Jak radzicie sobie z odsiewaniem podróbek LR? Przecież vinted jest tym zalane, większość osób wstawia zbyt słabe zdjęcia żeby robić legit checka, a już nie wspomnę o tym, że niektóre podróbki są bardzo dobrze zrobione.
Jeśli ktoś ma więcej różnych sztuk z metkami i też innych marek i wszystko w tej samej cenie to wtedy omijam.
Zawsze jest opcja odesłania jeśli produkt nie zgadza się z opisem.
Sweter z dodatkiem kaszmiru trudniej podrobić, ale jeśli wełniane rzeczy nie są nowe to radzę uważać z rozmiarem, czasami może się okazać że rozmiar L to aktualnie XS po niewłaściwym praniu.
> Filson i Schott NYC konsekwentnie utrzymują krajową produkcję jako fundament swojej tożsamości
Filson szyje już prawie wszystko w Bangladeszu i Wietnamie, włącznie ze swoimi legendarnymi olejakami (legendarnymi póki co, bo systematycznie zmniejsza gramaturę używanej bawełny woskowanej). Porzucił też amerykańską tkalnie Pendletona na rzecz importowanej wełny w swoich kurtkach Mackinaw.
Dzięki za poprawkę. Ten fragment znalazłem w jakimś amerykańskim artykule, który był analizą rynku po decyzjach Trumpa. Wydawał się rzetelnie przygotowany.
Na szybko przejrzałem ofertę na Filson.com i wszystkie kurtki woskowane są oznaczone jako „imported” właśnie. Mój olejak – z nowego wypustu, kupiony bezpośrednio w Stanach – jest oznaczony własnie jako „made in Bangladesh”. Podobnie – wszystkie Filsonowe torby i plecaki to obecnie chińszczyzna. Jedyne, co nadal jest made in the USA, to część kurtek wełnianych, a i to pewnie do czasu (Filson jest zarządzany przez private equity, więc tzw. enshittification na pewno zajdzie).
Jako ciekawostkę o Vinted powiem, że chociaż firma się z tym kryje, to ze względów logistycznych podzieliła Europę na kilka regionów, między którymi niemożliwy jest przepływ towarów, wysyłanie wiadomości, a nawet przeglądanie ofert! Tak wiec my jesteśmy w superregionie Skandynawia-Europa Centralna, co obejmuje m.in. Polskę, kraje bałtyckie, Czechy i Słowację, Słowenię, Węgry, Rumunię. Danię, Finlandię, Szwecję, Norwegię. Osobnym superregionem jest Iberia (Portugalia/Hiszpania), Wyspy Brytyjskie (sama Wielka Brytania, odizolowana, bo nie jest w Unii) oraz Europa Zachodnia (Francja, Włochy, Niemcy, Beneluks). Ta ostatnia jest bardzo ciekawa, bo obejmuje m.in. ogromny i bardzo obfity region włoski, które jest po prostu kopalnią jakościowych… Czytaj więcej »
Hmmm, nie wiedziałem, że jest taka możliwość. A ci pośrednicy pobierają jakąś stałą opłatę, czy procentową prowizję? Jest to jakoś zautomatyzowane i bezpieczne, czy musisz ręcznie wysyłać link, przelew, dane do wysyłki?
Ja kupiłem na allegro usługę „adres w Niemczech”. W cenie masz udostepnienie adresu (i magazynu) w Niemczech, skąd zostanie nadana Twoja wysyłka do Polski. Ceł i opłat dodatkowych oczywiście nie ma, bo Unia. Dla mniejszych paczek (do 2 kg) to koszt 45 zł. Czyli: Kupujesz na vinted.de coś z Włoch z dostawą na ten adres niemiecki. Koszt standardowy dla Vinted, np. Italy –> Germany to około 5 euro. Następnie (ja zamawiałem przez BS-CAR), pośrednik dostarcza z Niemiec na Twój adres w Polsce, ale może również np. do paczkomatu. Polecam taką usługę również w sytuacji, gdy jakieś produkty w Niemczech są… Czytaj więcej »
Nieźle. W Polsce wszystko jest możliwe :)
Wielkie dzięki za podzielenie się info, na pewno skorzystam z włoskiego vinted i zaraz przejrzę sobie niemiecki. Nie wiem, dlaczego wcześniej na to nie wpadłam. Błędnie zakładałam, że skoro nasz vinted obejmuje m.in. Skandynawię i nieustannie poszerza się o inne kraje, to niedługo dołączą Włochy, Hiszpania i Niemcy.
Najlepsze rzeczy na vinted kupiłam od osób z Finlandii, Danii i Szwecji. To były marki, które w PL uchodzą za luksusowe i są mało przystępne cenowo, niekoniecznie skandynawskie, np. z Finlandii przyszedł obłędny, wełniany płaszcz Max Mary, w idealnym stanie i zapłaciłam za niego … 200 zł.
Hiszpania jest w grupie „Europa zachodnia”. Co ciekawe Niemcy dołączyły zaledwie kilka tygodni temu. Zmiana dla mnie była odczuwalna – szybciej sprzedawałem niektóre rzeczy i sporo ubrań w idealnym stanie i w bardzo dobrej cenie się pojawiło.
Hiszpanie generalnie nie akceptują propozycji cenowych, przynajmniej moich;)
Przesyłki na tym terenie obsługuje m.in. Mondial Relay wykupiony niedawno przez Inpost; logo Inpost widnieje na przesyłkach.
Prędzej czy później będzie można kupować w tym regionie Europy zachodniej. Dla Vinted to kasa więc nie ma powodu żeby tego nie chcieli, to wszystko tylko kwestia dogadania z operatorami logistycznymi.
Możesz podać link do tego poradnika? I czy z rynku hiszpańskiego portugalskiego da się tak zrobić też? Na vinted.es widać też rzeczy z Francji, Włoch i Belgii Holandii.
https://forum.butwbutonierce.pl/topic/18243-czy-s%C4%85-tu-koledzy-z-w%C5%82och/
Michal dzięki za kolejny świetny wpis. Vinted, długo się opierałem ale patrząc ilu znajomych kupuje fajne rzeczy za śmieszne ceny bardziej się przyjrzę. Trzeba tez wspierać drugi obieg i przeciwstawiac się super fast fashion. Boggi mocno rozbudowalo siedzibę Mediolanie. Będzie ekspansja
Cieszę się, że napisałeś o przypadku Zaremby, bo od lat mam wrażenie, że wiele podobnych pracowni krawieckich z bogatą historią (również tych zagranicznych) ma podkoloryzowany wizerunek za sprawą blogerów, influencerów i autorytetów modowych, którzy piszą recenzje o takich miejscach, ale z punktu widzenia osoby, która opisuje ich przeszłość i robi np. wywiad z właścicielem pracowni, a nie zagłębia się w to, co jest najistotniejsze z punktu widzenia klienta, czyli obecną jakość obsługi. Zaremba robi piękne rzeczy, zna się na tym, ale co z tego jak od lat w środowisku warszawskim ma opinię firmy, która ma fatalną jakość obsługi klienta (opóźnienia,… Czytaj więcej »
O, dobrze napisane.
Sam Zaremba nie robi. Facet nie jest krawcem, tylko właścicielem firmy, sam nie szyje. Wcześniej był DJ-em.
Chodziło mi o markę „Zaremba”, a nie właściciela. Ale trzeba uczciwie przyznać, że to właśnie po jego dołączeniu do firmy zaszło tam wiele zmian, które dały nowe życie tej pracowni. Wcześniej oni szyli nudne szare, czarne i granatowe garnitury dla dyplomatów i prawników po sześćdziesiątce. Nikt młody tam nie zaglądał. Dopiero po przejęciu pracowni przez Macieja zaczął on podglądać trendy europejskie, zaczął regularnie bywać na Piiti Uomo i skutecznie odmłodził markę i styl pracowni.
Szyli tak jak pewno klienci sobie życzyli. Gdyby klient chciał mieć w innym kolorze, też pewno by uszyto.
Znam krawca już leciwego, który na żadnym Pitti Uomo nie bywa i szyję tak, że i młodzi do niego przychodzą.
Pytanie od czapy ale może ktoś kojarzy jakiś sklep, np zagraniczny, gdzie można kupić buty Red Wing z jakimś przyzwoitym rabatem? Pozdr
Zobacz sklep Care of Carl.
Jest też polski sklep PRM u nich też zdarzają się dobre promocje na Red Wing.
Nie masz kogoś w Stanach? Na tamtym rynku da się wyhaczyć niekiedy w granicach 250 dolarów.
Witam, posiada ktoś informacje i chce się nią podzielić, czy Osovski planuje jakiś kiermasz z pozostałym towarem? Mieli świetnie t-shirty w śmiesznych pieniądzach. Z chęcią bym kupił nawet hurtem
Powiem szczerze, że od jakiegoś czasu nie śledziłem Zaremby i czytanie o jego upadku w tym poście było niemałym szokiem. To była jedna z marek, która miała trwać. Przykro, że nie będzie.
Boggi na maksa skaluje, bo widziałem że nawet w tym sezonie jakąś kolekcję damską wypuścili. Co do Zaremby, to uważam że trzeba mieć szczególny talent żeby w kraju tak szybko się bogacącym i jednocześnie tak lubiącym się z pieniędzmi obnosić (nie ukrywamy, że bliżej nam do Europy wschodniej niż do zachodniej), zbańczyć luksusowy zakład krawiecki w samej stolicy. ? No ale skoro Janusz Palikot potrafił zbańczyć biznes alkoholowy w kraju gdzie 7 mln ludzi ma problem z samokontrolą spożycia, to widocznie i na drogich ciuchach można popłynąć. Swoją drogą, nie tak daleko od pierwotnego adresu i tego do niedawna aktualnego… Czytaj więcej »
A ode mnie coś naprawdę smutnego :
w 2025 roku zmarł Mistrz Tadeusz Januszkiewicz
Słusznie, nie pamiętałem o tym. Wydawało mi się, że to była końcówka 2024.
dokładnie to samo miałem napisać…na pocieszenie zostaje mi jedna para z jego warsztatu i wspomnienia współpracy podczas ich produkcji [’]
Panie Michale, czy Polanex ma koszule dla mężczyzn o wzroście 190 cm w kroju regular?