Ale ten czas leci. Pamiętam jak nie tak dawno na blogu pojawiał się Nicolas Sarkozy, jako przykład całkiem dobrze ubranego polityka, a tu lada dzień Francja będzie miała nowego prezydenta. A przecież między Sarkozym, a prezydentem elektem była jeszcze kadencja – pana Hollande. Weekendowe wybory z ogromną przewagą wygrał Emmanuel Macron i z blogerskiego obowiązku postanowiłem przyjrzeć się jak ubiera się najmłodszy prezydent w historii Francji.
Zacznę od tego, że moje spostrzeżenia w zasadzie nie dotyczą stylu prezydenta Francji, lecz osoby, która kandydowała na to stanowisko, bo przecież wszystkie zdjęcia z sieci pochodzą z tego właśnie okresu. Piszę o tym dlatego, że styl głowy państwa zapewne będzie się zmieniał, bo jeśli Macron nie ma jeszcze doradców od ubioru, to na pewno będzie ich miał. A jak jest obecnie?
Emmanuel Macron – nowy prezydent Francji, fot. thetrentonline.com
Podstawowym elementem ubioru codziennego Emmanuela Macrona jest granatowy garnitur, czyli absolutna klasyka mody męskiej, którą wybiera większość wysokich urzędników i przywódców państw. Kolor ten budzi zaufanie, jest dostojny i niemal każdy w nim dobrze wygląda. Nie ma tu zatem żadnego zaskoczenia. Garnitury Macrona nie są jakąś sartorialną ucztą (można wytknąć m.in. trochę za szerokie rękawy i ramiona, a w niektórych marynarkach za wąskie klapy), ale są bardzo poprawne pod względem proporcji (prawidłowa długość marynarki i punkt ciężkości we właściwym miejscu) i co najważniejsze – rozmiaru. Spodnie mają odpowiednią długość, podobnie jak rękawy marynarki. To dwie banalne rzeczy, które mogą popsuć nawet najlepszy garnitur, co nie raz już pokazywali nawet pierwszoligowi politycy szyjący swoje ubrania w drogich i renomowanych pracowniach krawieckich. U Macrona wygląda to bardzo dobrze.
Znacznie mniej jest zdjęć prezydenta elekta w garniturze szarym. Najczęściej są to zdjęcia z okresu gdy był on jeszcze ministrem w rządzie Manuela Vallsa. Kolor szary ma charakter bardziej roboczy, więc jak najbardziej pasuje do takich stanowisk. Rzadko jest wybierany przez głowy państw i przypuszczam, że z Macronem będzie podobnie, czyli nieprędko zobaczymy go w innym kolorze niż granat (lub czerń przy okazjach wieczorowych).

Tak Emmanuel Macron wyglądał podczas debaty prezydenckiej, fot. express.co.uk

Bardzo ładne proporcje marynarki, szczególnie górny guzik w odpowiednim miejscu, fot. rtl.fr

Tutaj kieszonka biletowa niepotrzebnie odciąga uwagę, jest za duża, ale proporcje marynarki również poprawne, fot. iefimerida.gr

Właściwa hierarchia stylistyczna: szef w granacie, podwładny w szarości, fot. spectacor.co.uk

Marynarka na trzy guziki – do sylwetki takiej jaką ma Macron nie jest to dobry wybór, fot. thegatewaypundit.com
Jeśli chodzi o koszule, to Macron również stawia na bezpieczną klasykę. Zazwyczaj jest to biała lub jasnobłękitna koszula z klasycznymi mankietami. Charakterystycznym elementem jego koszul są kołnierze z dość szeroko rozstawionymi wyłogami, czyli „włoch” lub „półwłoch” i jest to prawidłowy wybór. Twarz i szyja Macrona jest dość pociągła, zatem takie kołnierze dobrze z nimi współgrają (przypominam, że kołnierz powinien być dobierany na zasadzie kontrastu np. przy szerokiej i okrągłej twarzy wskazany jest kołnierz z dłuższymi wyłogami skierowanymi w dół).

Biel, twististy.com

Biel, assemblee-nationale.fr

Biel, fot. theduran.com

i jeszcze raz biel, fot. hromadske.ue

Emmanuel Macron rzadko zakłada koszule na spinki, fot. closermag.fr
Głowy państw bardzo często ubierają się co najmniej poprawnie „pod dachem”, ale gdy wychodzą na zewnątrz, to czasem aż oczy bolą. Mam na myśli głównie źle dobrane okrycia wierzchnie, szaliki i nakrycia głowy (przypomnę tylko to zdjęcie naszego prezydenta Komorowskiego). Pan Macron stawia na klasykę – granatowa dyplomatka. Co ważne, w odpowiednim rozmiarze.

Granatowa dyplomatka – klasyka męskiej elegancji, fot. voici.fr

fot. pieuvre.ca
Bardzo słabym punktem Macrona są krawaty. Zazwyczaj do bólu nijakie, niestarannie zawiązane, choć uczciwie muszę przyznać, że znalazłem kilka starszych zdjęć prezydenta elekta z bardzo ładnymi krawatami wiązanymi asymetrycznie, w tym ze słynnym Hermesami, czyli jednym z najbardziej cenionych produktów z francuskiego rynku odzieżowego, a może w ogóle z Francji. Ale i one są kiepsko zawiązane. To kolejny prosty detal, który może popsuć nawet najlepszy produkt.
U Emmanuela Macrona jest też problem z szerokością krawatów. Są one zazwyczaj za wąskie (nie dotyczy wspomnianych Hermesów). Niestety, śledziki zawiązane windsorem nie przystoją głowie państwa, bo wyglądają bardzo infantylnie. Maturzyście można coś takiego wybaczyć, ale przyszłemu prezydentowi Francji niestety nie. Spośród głów państw, mistrzem noszenia krawatów w moim rankingu nadal pozostaje Barack Obama – idealnie dopasowane kolorystycznie, o odpowiedniej szerokości i prawie zawsze świetnie zawiązane. Przy okazji przypominam wpis „Trzy krawatowe detale, które robią robotę” pokazujący jak z pozoru trzy drobne detale mogą zmienić wizerunek krawata.

Krawat za wąski i nijaki, assemblee-nationale.fr

Tutaj również krawat za wąski i niestarannie zawiązany, fot. 20minutes.fr

Bardzo ładny krawat Hermesa, ale węzeł średnio udany, fot. best-article-directory.com
A to chyba ulubiony Hermes – na wielu zdjęciach Emmanuel Macron ma go pod szyją, fot. independent.co.uk
Nie znalazłem żadnego zdjęcia Macrona z poszetką, co oczywiście nie jest błędem, choć biała lniana lub bawełniana, ułożona w TV folda z pewnością pasowałaby do jego stylu i stanowiska. Swoją drogą, poszetka, choć jest absolutną klasyką mody męskiej i w ostatnich latach na dobre wróciła do codziennego użytku, to głowy państw nadal bardzo rzadko ją noszą. Nawet Barack Obama sporadycznie wkładał ją do brustaszy. Przypuszczam, że jest to celowe i chodzi o maksymalne zminimalizowanie dodatków w ubiorze, by ludzie oceniali nie ubiór, lecz osobę, która go nosi. Ten minimalizm Macrona w dodatkach widać także po zegarku, a raczej jego braku. Ze zdjęć dostępnych w sieci widać, że prezydent elekt bardzo rzadko ma na ręce czasomierz, a szkoda bo obok obrączki i spinek jest to jedyna biżuteria, którą wypada nosić, nawet na tak eksponowanych stanowiskach. Być może jest to taki sam problem jak z poszetkami (chęć zminimalizowania dodatków przyciągających uwagę), a może pokłosie afery sprzed kilku lat gdy prezydent Sarkozy na jedynym z wieców w pośpiechu chował do kieszeni zegarek wart 200 tysięcy złotych.
Na duży plus zasługują buty Macrona. Zawsze czyste i wypielęgnowane, zazwyczaj czarne oxfordy na skórzanej podeszwie – absolutna klasyka mody męskiej i tu nie ma się czego przyczepić. Sądząc po lekko wydłużonych kopytach, przypuszczam, że są to produkty jakiejś francuskiej marki, bo to właśnie ten element jest znakiem rozpoznawczym obuwia klasycznego z tego rynku (np. Loding, Berluti, Emiling, Markowski).

Tutaj akurat garnitur i krawat na ocenę dostateczną, ale buty celująco, fot. time.com
I na koniec nie mogę nie wspomnieć o najważniejszej ozdobie prezydenta elekta. Brigitte Macron – kobieta z klasą, której styl już teraz jest bardzo dobrze oceniany. Jestem przekonany, że będzie to jedna z najlepiej ubranych par prezydenckich w Europie.

Te Vistulowe klapy mnie bardzo denerwują, ma je na większości zdjęć. Krawaty też takie sobie i bardzo niechlujnie wiązane. A przecież środków Macronowi chyba nie brakuje, był przecież bankierem chyba?
Ciekawe, co z niego zrobią spece od wyglądu. Parę drobiazgów i mógłbym się z Tobą zgodzić co do najlepiej ubranej pary.
Pzry okazji – w drugim akapicie literówka z Marconem ;-)
Kwestia środków jest wtórna… Weźmy takiego Donalda Trumpa – ubiera się fatalnie, że o fryzurze nie wspomnę.
I jak widać nie ma to większego znaczenia ;)
Ależ NIE !
Ubiór Trump`a to majstersztyk politycznego i wizerunkowego marketingu.
Jak dowiódł wynik wyborów także skuteczny (między innymi).
Właśnie o to chodziło by „zbliżyć” osobę Donalda T. do „przeciętnego” obywatela usa.
Tak by ten czuł że Trump to jego kandydat, z ludu, czyli trochę wyglądający na zaniedbanego, niechlujnego nie przykładającego wagi do blichtru i wyglądu.
Poza tym ów sławetny za wielki krawat ma paradoksalnie odwrócić uwagę od nieco tęższej postury czyli optycznie ją wyszczuplić i „pomniejszyć”.
Widzę że nawet osoby interesujące się modą dają się nabierać na te sztuczki ;-)
A że ubiera się fatalnie to prawda.
kto bogatemu zabroni? :) Co do Francuza uważam, że robi bardzo dobrze nie nosząc zegarka ani poszetki. Bardzo mi odpowiada jego myślenie o ubiorze. Jest on prezydentem czyli wysoko postawionym, bądź co bądź urzędnikiem w kolebce Wolności, Równości i Braterstwa. Nie jest królem ani księciem. Mam nadzieję, że nie spełnią się Wasze przewidywania i nikt nie przemieni go w dandysa. Facet ma jaja. Tak trzymać Emmanuel!
Bo widzi Pan, większość ludzi MUSI, a niektórzy MOGĄ… D.Trump NIE MUSI Pozdrawiam
Nawet jeśli nie musi (choć wypada), to okazywaniem tego strojem jest słabe.
W tych granatowych garniturkach wygląda jak PAD, niestety.
A co nie tak z czapką prezydenta Komorowskiego? Poważnie i apolitycznie pytam ;) Co powinno być w zamian? Również kapelusz?
1. Jakiś dziwny kurtko-płaszcz za dużo co najmniej o rozmiar. Powinien być klasyczny płaszcz.
2. Kaszkiet, który jest za mały i generalnie takie nakrycie głowy nie przystoi prezydentowi na oficjalnych uroczystościach. Albo kapelusz albo goła głowa.
No rzeczywiście trochę mu na czubku głowy siedzi
Nie rozumiem czemu politycy i osoby tzw. zaufania społecznego noszą kaszkiety! Przed wojną kaszkiet nosił woźnica ( z całym szacunkiem dla człowieka ;) ) a one nadal są u nas promowane. Jeszcze nie widziałam mężczyzny, który dobrze by wyglądał w kaszkiecie. Problem też w tym, ze u nas nadal trudno o kapelusz…
Jest taki jeden:
http://www.theshiznit.co.uk/media/2013/June/statham/hat-1.jpg
vs
http://www.theshiznit.co.uk/media/2013/June/statham/hat-8.jpg
http://www.theshiznit.co.uk/media/2013/June/statham/hat-8.jpg
Czasami kaszkiet to mniejsze zło ;)
Kobieta z klasą nie demonstruje w stroju formalnym kolan, ramiona raczej przykrywa.
Tyle podręczniki i blogi traktujące o wizerunku kobiet w życiu publicznym.
No, ale Pan ten ostatni akapit wrzucił , jak mniemam, jako prowokację. A to zupełnie brzydkie i takie bez klasy, Mr vintage…
Z chęcią przeczytałabym podobny wpis o naszym prezydencie / parze prezydenckiej :)
https://mrvintage.pl/2016/01/subiektywne-podsumowanie-roku-2015-polskiej-modzie-meskiej.html
Adrian.
Wpis o obecnym prezydencie był już publikowany (o ile dobrze pamiętam w okresie wyborów prezydenckich w Polsce)
We wpisie pojawił się temat elegancji, w komentarzach finansów przeznaczonych na nie. Cytat z książki Miłoszewskiego (nie cytat, ale sens uchwyciłem, a ten, w tym przypadku jest najważniejszy): – Schludnie Pan wygląda (powiedział jeden do drugiego) – Wolałbym określenie elegancko (odpowiedział) – Elegancja zaczyna się od 20 tysięcy. Pan wygląda schludnie…. No właśnie. Bo mając kasę w większości poradzimy sobie: koszula 300, marynarka 1000, spodnie 300, buty 800, dodatki (bez biżuterii) powiedzmy 500 – tyle mnie więcej, z grubsza licząc, ma na sobie MrVintage podczas każdej sesji i myślę, że zgodzimy się wszyscy, że wygląda stylowo i elegancko. I tu… Czytaj więcej »
Ze 3-4 lata temu zaczynałem mniej więcej tak: koniakowe brogsy Gordon&Bros na Zalando za 300 zł (nadal moje ulubione buty), granatowe chinosy F&F (czyt. Tesco) za 50 zł (nadal noszę), koszula OCBD Cubus za chyba 60 zł (nadal noszę), granatowa marynarka bawełna/len z H&M za chyba 199 zł (nadal noszę, choć rzadziej). Jeśli wie się, na co zwracać uwagę (choćby z tego bloga) przy zakupie, to nadal można ubrać się za niewielkie kwoty, z uczciwym stosunkiem jakości do ceny. Potem tylko wystarczy sukcesywnie zmieniać poszczególne elementy na lepszej jakości (np. Berwicki za 700 zł zamiast GordonBrosów, marynarka Albione lub Lancerto… Czytaj więcej »
Kolega dobrze mówi. Ja zaczynałem podobnie, a potem też stopniowo wymieniałem na lepszą jakość. Dodatkową zaletą takiego rozwiązania jest to, że jak zaczynasz przygodę ze zmianą stylu to jeszcze nie wiesz co się u Ciebie sprawdzi, a kupując tańsze rzeczy nie wtopisz większej sumy w coś czego nie będziesz potem nosił. Budowanie dobrej szafy to maraton, nie sprint i trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Proces wymiany polecam rozpocząć oczywiści od butów ;)
Za 800 to się da ubrać naprawdę OK, tylko trzeba szukać. Na podstawie swojego doświadczenia sprzed paru lat: 1. Marynarka M. Dutti z outletu Allegro (jak się poszuka, to się kupi naprawdę dobre w stanie sklepowym) – 150. 2. Takież spodnie MD albo COS – 100. 3. Dwie koszule z wyższej linii Lamberta na maksymalnej wyprzedaży – 160. 4. Dwa krawaty Lamberta lub M.Dutti czy podobne – 100. 5. Przyzwoity pasek – 100. 5. Buty (np. Zalando po sezonie z bonami, czasem da się znaleźć przyzwoite Nordy) – 300. Suma – 910 zł. Przekroczyłem o 110, ale mam dwie koszule,… Czytaj więcej »