Podróże w dobrym stylu cz. 5 – Wizytówki z klasą

116 komentarzy

Elegancki mężczyzna nosi dobry garnitur, koszulę i buty, nie może jednak zapominać o dodatkach. Najpopularniejszymi są krawat i poszetka (o których pisałem w czwartej części cyklu), lecz są także inne akcesoria, o które warto zadbać. Choć pozornie mało istotna, w kontaktach biznesowych wciąż ważna jest wizytówka, która pomimo rozwoju nowych technologii zachowała status podstawowego narzędzia służbowego. Ten niepozorny kartonik może być częścią wizerunku stylowego mężczyzny, dlatego w ostatnim odcinku “Podróży w dobrym stylu” odwiedzam firmę, która produkuje niskonakładowe druki dla najbardziej wymagających klientów.

Nasze zaproszenie do udziału w cyklu przyjęła pracownia druku typograficznego Pan Bon Ton z Bielska-Białej. Pracownia jest niezwykle klimatycznym miejscem, które stworzyli Wojtek Stachowiak i jego partnerka Kasia Szczerba. W tym miejscu czas zwolnił i cofnął się o dobre sto lat – to jest zupełnie inny świat niż to, co widzieliście w poprzednich odcinkach. Cisza, spokój i koty przechadzające się pomiędzy nogami, malutkie pomieszczenie, a w nim napędzane ręcznie wiekowe maszyny. Nawet komputer, bez którego trudno wyobrazić sobie pracę grafika, został ukryty we wnęce, sugerującej podział pomieszczania na to, co stare i to, co nowe. Film i zdjęcia, które wykonał Bart Pogoda, idealnie oddają nastrój pracowni.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 3

NIEGDYŚ ELITARNA, DZIŚ EGALITARNA

Wizytówka kojarzy się obecnie właściwie wyłącznie z kontaktami biznesowymi, przypomnę jednak, że nie zawsze tak było. Dawniej stanowiła ona bardzo ważne akcesorium w kontaktach prywatnych i dopiero kilka stuleci po jej powstaniu stała się atrybutem biznesmana. Wizytówka, jak jej nazwa wskazuje, służyła bowiem kiedyś do zapowiadania wizyt. W takiej roli używano jej już w piętnastowiecznych Chinach. Członkowie rodziny cesarskiej i arystokracja dostarczali je przez posłańców osobom, które zamierzali odwiedzić, wskazując na nich konkretny dzień. Takie wizytówki były pisane ręcznie na papierze ryżowym lub na usztywnionym jedwabiu, czasem ozdabiano je także miniaturami zwierząt, ludzi i roślin. W Europie natomiast popularyzację wizytówek przypisuje się Ludwikowi XIV, którego dwór zaczął ich używać w siedemnastym wieku. Zwyczaj podchwycili przedstawiciele wyższych sfer z innych krajów i bilet wizytowy stał się szybko nieoficjalnym dokumentem w kontaktach towarzyskich, a nawet dyplomatycznych.

Ze względu na niewielkie wymiary wizytówek, powszechnie przyjęło się używać skrótów, które zapisywano ręcznie w zależności od sytuacji, w której wręczano wizytówkę. PF (pour féliciter) oznaczało złożenie życzeń; PC (pour condoléance) – złożenie kondolencji; PR (pour remercier) – złożenie podziękowań; PFNA (pour féliciter Nouvel An) – złożenie życzeń noworocznych; PPC (pour prendre congé) – pożegnanie przed wyjazdem; zaś PS (pour saluer) – pozdrowienia. Wszystkie te symbole wpisywało się ołówkiem w lewym dolnym rogu wizytówki. Zwyczaj ten był powszechnie znany wśród przedstawicieli klasy wyższej, zresztą same bilety wizytowe przez wiele lat były domeną wyłącznie tego środowiska. Wizytówki w tamtych czasach często zdobiły elegancko tłoczone herby.

Wykształcenie się współczesnej roli wizytówki jako kartonika z danymi adresowymi datuje się na XIX wiek. To właśnie wtedy zaczęli używać ich londyńscy kupcy, którzy radzili sobie w ten sposób z brakiem numeracji budynków. Na takich kartonikach rysowali oni często lokalizację swojej firmy, dzięki czemu łatwiej ich było odnaleźć. Wraz z dziewiętnastowieczną rewolucją przemysłową wizytówki używane w kontaktach handlowych stopniowo zyskiwały na popularności, tracąc jednocześnie swoje elitarne konotacje, lecz dopiero na początku XX wieku stały się one nieodłącznym elementem spotkań biznesowych i towarzyskich. Już wtedy w trakcie ich produkcji używano ołowianych czcionek, a nie ręcznej kaligrafii.

Ta metoda druku dominowała w przemyśle drukarskim przez kilkaset lat, stopniowo zaczęła jednak tracić na znaczeniu wraz z rozwojem cyfrowych technik druku, czyli od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Wizytówki również zmieniły wtedy swoją formę. Stały się bardziej kolorowe, tracąc swój dyskretny i elegancki charakter. Ponadto rozwój technik druku na różnych materiałach oraz chęć wyróżnienia się ich właścicieli spowodowały, że od lat popularnością cieszą się wizytówki wykonane z metalu, drewna, gumy czy plastiku. Są oczywiście branże, w których rzeczywiście można pozytywnie wyróżnić się w taki sposób. Ja natomiast jestem tradycjonalistą i uważam, że najlepsze wrażenie robi tradycyjna wizytówka z grubego, matowego papieru. To jest coś tak ponadczasowego, jak biała koszula.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 6

MODA NA KLASYKĘ

Od kilku lat można na szczęście zaobserwować modę na klasyczny design, starodawne materiały i techniki produkcji. Dotyczy to właściwie każdej dziedziny życia. Do łask wróciły klasyczne rowery miejskie i buty sportowe sprzed kilku dekad. Jesteśmy świadkami renesansu ręcznego szycia miarowego, a w kuchni hitem są przepisy, które bazują na starych recepturach. Mógłbym wymieniać przykłady bez końca, wniosek jest zaś taki, że w modzie, wzornictwie i innych sztukach wizualnych wszystko co dobre powraca prędzej czy później.

Tak też stało się z drukiem typograficznym, skazanym na wyginięcie wraz z rozwojem znacznie tańszego, szybszego i dokładniejszego druku offsetowego i cyfrowego. Nawet on odzyskuje jednak swoją popularność. Na świecie ekskluzywny i ceniony, w Polsce jest jeszcze niedoceniany, lecz bez wątpienia coraz popularniejszy, a to dzięki modzie na oryginalne druki ślubne, które przypomniały młodym ludziom piękno tej starej metody.

Druk typograficzny (ang. letterpress) jeszcze kilka dekad temu był podstawową techniką poligraficzną. Należy on do kategorii druku wypukłego, jako że wypukłe są matryce przenoszące farbę na papier. Letterpress to rzadko dziś stosowana metoda, której cały urok tkwi w tłoczeniu koloru w głąb papieru, dzięki czemu powstaje trójwymiarowy efekt. Według dzisiejszych standardów taki druk jest nieekonomiczny, bardzo pracochłonny i obciążony wieloma ograniczeniami. Wszystko to sprawiło, że praktycznie zniknął on z użytku przemysłowego. Na szczęście są pasjonaci, którzy nadal doceniają piękno tej starej technologii. Dlatego postanowiłem odwiedzić jedno z kilku miejsc w Polsce, w których nadal słychać stukot zabytkowych maszyn drukarskich, a pojęcie “szybko i tanio” nie istnieje.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 7
MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 10

WYSTRZAŁOWA MASZYNA Z AUKCJI

Wojtek Stachowiak, czyli właściciel pracowni Pan Bon Ton, zainteresował się drukiem typograficznym podczas wymiany studenckiej, prowadzonej przez uczelnie artystyczne (on studiował w Instytucie Sztuki opolskiego uniwersytetu). Odbył on wtedy praktyki w niemieckiej zecerni, pomagając przy ręcznym składzie różnych druków. Wydawało się, że będzie to dla niego jednorazowa przygoda, gdyż po ukończeniu studiów zajął się projektowaniem graficznym, a druk oparty na składzie ręcznym szybko znikał z rynku, przegrywając ze znacznie szybszym i tańszym drukiem offsetowym i cyfrowym. Kilka lat później okazało się jednak, że praca grafika nie dawała mu już takiej satysfakcji jak na początku, dlatego Wojtek postanowił poszukać innego pomysłu na życie. Po pierwsze wraz ze swoją partnerką Kasią przeprowadzili się do Bielska-Białej, skąd mają bliżej do gór, które oboje kochają. Po drugie po przeprowadzce Wojtek zaczął się aktywnie interesować tradycyjnymi technikami druku, które pamiętał z praktyk studenckich. W Polsce właściwie zostały już one zapomniane, natomiast na świecie powoli odzyskiwały uwagę klientów, którzy szukali czegoś wyjątkowego. To tak, jak z opisywanymi w poprzednim odcinku poszetkami. Można je kupić w sieciówce za kilkanaście złotych, lecz są też dostępne szyte ręcznie projekty w pojedynczych egzemplarzach i o kilkukrotnie wyższej cenie. Wszystko zależy od oczekiwań klienta. Jeżeli ktoś przywiązuje dużą wagę do jakości, to zwróci uwagę zarówno na ręczne obszycie poszetki, jak i na rodzaj wizytówki.

Od pomysłu do jego realizacji droga jest zazwyczaj daleka, lecz w tym przypadku poszło wyjątkowo sprawnie. Wojtek i Kasia wypatrzyli starą maszynę drukarską na zagranicznej aukcji internetowej i postanowili wziąć udział w licytacji, choć nie dysponowali dużym budżetem i nic o niej nie wiedzieli. Mimo wszystko postanowili zaryzykować i ku ich zdumnieniu okazało się, że wygrali tę aukcję i za bardzo atrakcyjną cenę kupili ponad stuletnią prasę drukarską. Być może jedno małe zdjęcie i skromny opis aukcji zniechęciły innych licytujących, a sprzedający prawdopodobnie nie miał pojęcia, że jest to cenna, poszukiwana przez pasjonatów maszyna. Wojtek też nie do końca wiedział, więc był to zakup w ciemno. Dużym wyzwaniem logistycznym był transport urządzenia z Holandii, lecz gdy maszyna dotarła już do Bielska-Białej, okazało się że jest w bardzo dobrym stanie i poza naoliwieniem nie wymaga żadnych prac. Wojtek zaczął się też zagłębiać w jej historię i dopiero po kilku miesiącach okazało się, że kupił bardzo ciekawy model, odlany w belgijskiej fabryce Karabin-Schildknecht, o numerze seryjnym 3352. Jest to model “La Triomphante” z 1906 roku, a jej producent specjalizował się głównie w produkcji karabinów i armat. Tymczasem Wojtkowi udało się w międzyczasie kupić znacznie mniejszą i trochę nowszą maszynę, wykorzystywaną głównie na warsztatach wyjazdowych, organizowanych przez pracownię Pan Bon Ton w całej Polsce.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 5 MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 2

CZCIONKI VINTAGE

Zdobycie maszyny było dopiero początkiem. Aby przywrócić ją do pracy, niezbędne były matryce i czcionki, a także cały osprzęt potrzebny do ich składania i mocowania na prasie. Z pozyskaniem matryc nie było żadnego problemu, jest to bowiem produkt, który od lat powszechnie wykorzystuje się przy produkcji pieczątek, opakowań, okładek książek itp. Do druku typograficznego wykorzystuje się najczęściej matryce polimerowe i magnezowe. Są to w istocie prostokątne płytki, na które dowolny projekt przenoszony jest z komputera metodą fotochemiczną. Jeżeli nadruk ma być wykonany w kilku kolorach, to do każdego z nich konieczna jest osobna matryca. Oczywiście tak nowoczesne matryce pojawiły się w metodzie druku typograficznego stosunkowo niedawno, wcześniej wykorzystywano bowiem w zasadzie wyłącznie metalowe, rzadziej drewniane czcionki (tych ostatnich używano w przypadku liter o dużych wymiarach, głównie do druku plakatów) oraz matryce stalowe, ale grawerowane ręcznie.

Matryce polimerowe stanowią ogromne ułatwienie i w tej chwili większość pracowni letterpress bazuje tylko na nich, choć z drugiej strony każda z nich pragnie mieć, choćby do użytku hobbystycznego, stare czcionki z ołowiu, które pod wieloma względami przegrywają z matrycą, mają za to swój niezaprzeczalny urok. Wojtek również nie wyobrażał sobie swojej pracowni bez klasycznych, odlewanych czcionek. Udało mu się pozyskać je z modernizowanej polskiej drukarni. Ich zakup na rynku pierwotnym nie był i nie jest możliwy, gdyż od wielu lat nikt w Polsce już ich nie produkuje. W pracowni Pan Bon Ton dostępnych jest natomiast osiem klasycznych krojów pisma w dwóch różnych wielkościach. Są to między innymi takie klasyki polskiej typografii, jak Antykwa Półtawskiego (zaprojektowana w 1928 r.), Paneuropa (z 1931 r.), Modena (z 1923 r.) czy Rex (z 1930 r.). Czcionki ułożone są w specjalnym metalowym regale zecerskim. Każdy krój pisma ma swoją szufladę, a ułożenie liter w przegródkach opiera się na znormalizowanej metodzie zecerskiej, która ułatwia szybkie odnalezienie poszczególnych znaków niezależnie od wybranej szuflady.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 4

Skład druku z ruchomych czcionek jest zupełnie innym rodzajem pracy niż wykorzystanie gotowej matrycy. Przede wszystkim jest się bowiem ograniczonym do rodzaju i wielkości czcionek posiadanych przez daną pracownię. Przy projektowaniu z wykorzystaniem matryc nie ma takiego problemu, gdyż za pomocą kilku kliknięć można zmienić wszystko, a dostępnych krojów pisma są tysiące, nie wspominając już o możliwości dodania dowolnych elementów graficznych. Lecz te starodawne ograniczenia mają swoje zalety, wymuszają bowiem prostotę i minimalizm, co w przypadku klasycznych wizytówek jest zazwyczaj zaletą. Dlatego w pracowni Wojtka ołowiane czcionki nadal są w użyciu i to nie tylko hobbystycznie, jako że wielu klientów chce mieć proste wizytówki, które kiedyś były standardem, choć dzisiaj wydają się staromodne. Staromodne, lecz w pozytywnym znaczeniu, bo przy tak efektownej metodzie produkcji wystarczy klasyczny krój pisma i piękny, bawełniany papier.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 9

ELEGANCJA, CZYLI IM MNIEJ, TYM LEPIEJ

W przypadku wizytówek sprawdza się zasada “im mniej, tym lepiej”, o czym przekonałem się dwa lata temu, gdy po raz pierwszy zamawiałem wizytówki wykonane metodą druku typograficznego (tu dokładny opis tej realizacji). Wymyśliłem sobie wtedy dość skomplikowany projekt, który miał pokazać piękno tej metody. Wydawało mi się, że się to udało. Pamiętam, że zaciekle go broniłem, choć wielu komentatorów ostro krytykowało wygląd mojej wizytówki. Patrząc z perspektywy czasu wiem, że przesadziłem, chcąc pokazać zbyt wiele na jednym kartoniku. Wyszło efekciarsko, a nie efektownie. Za drugim podejściem, czyli przy okazji wizyty w Bielsku, nie popełniłem już tego samego błędu. Zresztą projekty przygotowane dla mnie przez pracownię Pan Bon Ton były utrzymane w duchu minimalizmu i od razu zyskały moją akceptację, ku uciesze Wojtka, który również preferuje prostotę w projektowaniu graficznym.

Moje wizytówki wykonaliśmy dwoma sposobami, o których wspomniałem wcześniej, i według dwóch różnych projektów. W pierwszym projekcie zastosowaliśmy ołowiane czcionki, z których ułożyliśmy jedynie moje imię i nazwisko oraz adres bloga, a dodatkowo wykorzystaliśmy sygnet z nowego logotypu, wykonany już oczywiście na matrycy fotopolimerowej. Z kolei drugi projekt bazował w całości na wykorzystaniu trzech matryc, chciałem bowiem, by logotyp był tłoczony bez farby, zaś dane kontaktowe były tłoczone z farbą granatową. Dodatkowym elementem graficznym projektu był sygnet, drukowany na rewersie. Do pierwszego projektu wybraliśmy bawełniany papier czerpany z recyklingu, o postrzępionych i nieregularnych krawędziach, do drugiego zaś najgrubszy papier bawełniany o lekko kremowym odcieniu. W wizytówkach drugiego typu wciąż jestem zakochany. Potwierdza to zresztą tezę, że w druku typograficznym jednym z najważniejszych elementów jest papier. W pracowni Wojtka i Kasi dostępna jest gama papierów i kartonów ozdobnych: ekologicznych, wytwarzanych z surowców wtórnych lub przy użyciu energii wiatrowej; papierów bezdrzewnych i bawełnianych; w odcieniach bieli, kremowych i kolorowych; w gramaturach od 120 do 800 g/m2.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 13

RĘCZNIE MIESZANY KOLOR

Fascynującym etapem produkcji jest wyrobienie odpowiedniego odcienia farby. Musicie wiedzieć, że to także trzeba wykonać ręcznie, w przeciwieństwie do druku cyfrowego. Wykorzystuje się do tego celu metodę kolorów pantonowych, czyli ręczne mieszanie kilku podstawowych barw, które prowadzi do uzyskania pożądanego koloru, zgodnego ze wzornikiem Pantone. W pracowni Pan Bon Ton jest to wzornik Pantone SOLID Uncoated, czyli wzornik dla papierów niepowlekanych. W moim przypadku musieliśmy wyprodukować granatową farbę. Wojtek wykorzystuje do tego procesu niewielką taflę szkła, na którą nakłada malutkie porcje farby z poszczególnych puszek. Są one bardzo gęste i swoją konsystencją przypominają pastę do zębów. Odpowiedni kolor uzyskuje się na oko, co wymaga dużego wyczucia. Byłem poza tym bardzo zdziwiony, jak niewiele farby jest potrzebne na całą partię wizytówek, czyli kilkaset sztuk.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 8

Po uzyskaniu pożądanego koloru można przystąpić do próbnych druków i regulacji maszyny. Farbę nakłada się szpachelką na talerz maszyny typograficznej, która, wprawiona w ruch, przenosi farbę na gumowe wałki, a następnie na matrycę lub na czcionki, które pod dużym naciskiem wytłaczają kolorowy wzór na papierze. (Obraz i dźwięk pracującej stuletniej maszyny jest niesamowity i na długo pozostanie w mojej pamięci). Jeśli projekt przewiduje użycie wielu kolorów, to oczywiście po zadrukowaniu całej partii jednym z nich następuje bardzo dokładne mycie maszyny, wymiana matrycy i nałożenie kolejnego koloru. Piękne efekty daje również tzw. drukowanie na sucho, czyli bez nakładania farby na matrycę lub na czcionki. W papierze wytłaczany jest wtedy wzór z matrycy, pozbawiony jednak koloru. Wgłębienia, jakie powstają na bawełnianym papierze, dają piękny efekt i są niemożliwe do uzyskania w innych technikach druku.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 11

Końcowym etapem produkcji wizytówek jest ich docięcie za pomocą gilotyn. Odpady, które powstają przy przycinaniu, Wojtek przekazuje do zaprzyjaźnionej pracowni papierów czerpanych, w której są przerabiane na nowe arkusze papieru bawełnianego.

MAŁA RZECZ, A CIESZY

Unikalny wygląd, ekskluzywna jakość, niskonakładowość, technologia sprzed kilkuset lat i ręczna praca. Te elementy sprawiają, że w druku typograficznym otrzymujemy wyjątkowy produkt z najwyższej półki, który robi duże wrażenie, nawet jeżeli to tylko wizytówka. Nie jest to rzecz tania, lecz bez wątpienia warta swej ceny. Jest to bowiem detal, który buduje spójny wizerunek w podobny sposób, co wieczne pióro, notes czy zegarek, a zatem drobne gadżety, o których myśli się czasem wyłącznie w kategoriach praktycznych, a przecież może stać za nimi piękna historia, bądź też one same mogą być po prostu piękne i cieszyć oko. Druk typograficzny polecam osobom, które z tak drobnej rzeczy jak wizytówka chcą uczynić piękny przedmiot, niebędący jedynie płaskim kawałkiem kartonika z danymi kontaktowymi. Przez kilka tygodni, które minęły od naszej wizyty w Bielsku-Białej rozdałem już trochę moich wizytówek wyprodukowanych w pracowni Pan Bon Ton (tu moja ulubiona wersja). Za każdym razem widziałem zainteresowanie tym niepozornym kartonikiem u osoby, której go wręczałem. Poza tym w wielu przypadkach był to doskonały temat do klasycznego small talku i okazja do opowiedzenia historii, którą mogliście przeczytać w dzisiejszym tekście. Oczywiście w skróconej wersji.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 14

 

PROJEKT W STYLU SUPERB

Wszystkie pięć odcinków serii “Podróże w dobrym stylu” mogliście zobaczyć i przeczytać dzięki wsparciu finansowemu firmy Škoda. Bardzo się cieszę, że ta marka zgodziła się przyjąć rolę mecenasa projektu, dzięki czemu wspólnymi siłami stworzyliśmy cykl, który spotkał się z dużym uznaniem.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 17

W trakcie podróży do miejsc i osób, które opisałem w pięciu częściach cyklu, towarzyszył nam najnowszy flagowy model tej czeskiej marki, czyli limuzyna Superb. Przejechaliśmy nią blisko półtora tysiąca kilometrów. Jak było? Przede wszystkim bardzo komfortowo. Wnętrze zaprojektowano w taki sposób, że zarówno kierowca, jak i pasażerowie z tylnej kanapy mogą poczuć wygodę, która była jednym z priorytetów już w poprzednich edycjach Superba. W tej najnowszej wersji jest to jeszcze wyższy poziom komfortu. Warte odnotowania są również doznania wizualne, jako że nowy Superb jest naprawdę ładnym autem, a wykończenie jego wnętrza przyjemnie zaskakuje. Jeśli rozważacie zakup dużego eleganckiego samochodu w rozsądnej cenie, a nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z najnowszym modelem Škody, to zachęcam do zapoznania się z materiałami na stronie producenta i do skorzystania z jazdy próbnej w Autoryzowanym Salonie marki Škoda. Mnie nowy Superb bardzo pozytywnie zaskoczył.

MrVintage pl Podroze w dobrym stylu - Pan Bon Ton 1

Autorem fotografii i filmu jest Bart Pogoda.

Dziękuję markom ŠKODA i Pan Bon Ton za pomoc w realizacji projektu.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

116 komentarzy do "Podróże w dobrym stylu cz. 5 – Wizytówki z klasą"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Andrzej
Gość

Bardzo przyjemny wpis, do poczytania przy wieczornej kawie w długi jesienny wieczór. Gratuluję i pozdrawiam Autora.

P.S. Duży plus za pokazanie w filmie wizytówki Patricka Bateman’a :D

Mateusz
Gość

Czołem,

świetny wpis. W ogóle cały ten cykl “Podróży w dobrym stylu” to moim zdaniem jedne z najlepszych wpisów w historii bloga. Cieszę się, że znalazłeś nowa formułę, bo nie dało się już czytać po raz piąty o preppy, albo czwarty o tym jak ubrać się na ślub.

Pozdrowienia.

Maar59
Gość

Mr Vintage! Mam nadzieję, że prezentowany Superb przeszedł na Pańską własność ;)?

Gratuluje dobrze przeprowadzonej serii, a sama współpraca ze Skodą na wysokim poziomie :)

gaq
Gość

Bardzo się cieszę, że wyszukuje pan takie fajne firmy jak Pan Bon Ton :). Widzę też, że tematyka bloga się nieco rozszerza wychodząc poza męską garderobę. Mam nadzieję, że się nie rozjedzie za bardzo.

Tomasz
Gość

Do zasad savoir vivre dodałbym jeszcze specyficzne zasady panujące w krajach Orientu: wizytówkę wręczamy trzymając ją delikatnie palcami obu dłoni, najczęściej z lekkim ukłonem, w ten sam sposób należy podaną wizytówkę odbierać. Warto znać tę zasadę, znajomość takich drobnych części kultury kraju, który się odwiedza, pomaga wywrzeć pozytywne wrażenie.

Marek
Gość

Michał a jakie inne modele aut rozważasz ?

Marek
Gość

Od siebie dodam że w Skodzie możesz się mocno targować, ceny modelu od katalogowej jakieś minus 20 tyś.

Łukasz T.
Gość

Od siebie dodam, że pracowałem kiedyś w Skodzie i wszystko co sprzedawca miał do zaoferowania klientow to kilka punktów procentowych od ceny katalogowej i to raczej było kilka tysięcy a nie dwadzieścia.

Jakub
Gość

Cześć Michale,
czy dobrze rozpoznałem granatowy szantung od Poszetka.com? Mój ulubiony krawat! co to za węzeł?
Fantastyczny artykuł, prawdziwie poruszający i inspirujący – szczerze mówię!

pozostając z szacunkiem
Jakub

Michał
Gość

Cześć Michał,

Kolejny świetny wpis! Bardzo żałuję, że seria już dobiegła końca.
Z chęcią oglądnąłbym jeszcze kilka odcinków.

Przy okazji, czekam, aż w sklepie Osovskiego pojawią się zapowiadane różowe OCBD.
Czy nie wiesz kiedy będą dostępne i czy cena taka sama jak pozostałych?

Pozdrawiam,
Michał.

Damian
Gość

Nie żebym się czepiał, ale w artykule nie ma przykładu wizytówki tworzonej przez firmę..

Arek
Gość

Wczoraj pytałem w sklepie stacjonarnym Osovski i podobno już od dziś koszule powinny być dostępne stacjonarnie

Anna Karolina
Gość

Jestem pod ogromnym wrażeniem pracowni Pan Bon Ton. Nie miałam pojęcia, że takie drukarnie w Polsce istnieją. A tu proszę wspomina Pan w tekście, że nawet jest ich kilka :). Okazuje się, że mam w tym temacie wiele do nadrobienia.
Współczesne “wizytówki” to mam wrażenie rewia bezguścia. Często nawet przyjmując taką wizytówkę człowiek czuje się niezręcznie. W pana wypowiedzi porównanie ich do; ulotek, doskonałe! Dokładnie tak można się poczuć,jakby dostawało się ulotkę na ulicy, kiedy ktoś nie dość, że byle jak wręcza, to jeszcze byle jaką wizytówkę. Za to, odpowiednio wręczona i gustowna pozostaje w pamięci na długo. Osobiście uważam, że po takich właśnie “małych – wielkich” dodatkach, najtrafniej można ocenić człowieka.
Miło czytać tak bardzo inspirujący i pięknie przygotowany wpis.
Ps. śliczna poszetka ;)

Grzesiek
Gość

Panie Michale, Szanowni Czytelnicy, czy w E. Bergu są jakieś zimowe wyprzedaże np. na dodatki?

Maciej
Gość

Bardzo ciekawy wpis, “creme de la creme” wszystkich wpisów jak do tej pory – z prawdziwą przyjemnością przeczytałem.
Oby więcej takich wpisów, i ludzi, tak odbierających rzeczywistość.

Pozdrawiam.

AdamP
Gość

Subaru Forester za 50 tys. Będzie można kupić samochód od pierwszego właściciela z PL salonu z okolicy 2009 roku. Od niedawna posiadam imprezę, mniejszy model. To ogólnie bardzo porządne samochody które maja jedna wadę – jakość wykończenia wnętrza na poziomie skody fabii przy cenie maksymalnie wyposażonego superba. Marka przykłada uwage tylko do tych elementów ktor pozostają w stałym kontakcie z kierowca: kierownica, lewarki, klamki to jest OK. Najistotniejszym aspektem subaru jest dopracowany silnik i napęd 4×4 którego zazdroszczą wszystkie marki. Samochody te pala wiecej niż konkurencja ale dobrze współpracują z instalacjami lpg wysokiej klasy. UchodZą za bezawaryjne, nietuzinkowe i na swój sposób stylowe. Stylistyka nadwozia wszystkich modeli nie wzbudza kontrowersji, nie specjalnie rzuca sie w oczy co jest w dobrym tonie ;)

Dawid
Gość

Który to model oprawek TF?

bond
Gość

witam Pana. Od jakiegos czasu sledze Pana blog. Generalnie nie jestem indolentem w temacie stylu… prawie 40 ka na karku. postanowilem odswierzyc garderobe. Czesto korzystam z Pana sugestii przy poszukiwaniu roznych rzeczy. Mam pewien klopot ze spodniami. Budowa podobna do Panskiej, bardzo szerokie uda, lydki i biodra i raczej nie za dlugie. jakie spodnie Pan poleca i gdzie szukac. obecnie nosze procz garniturow jeansy z prosta nogawka i jest troche za szeroko na dole. Czy cos Pan zasugeruje. Dzieki i pozdrawiam.

Senny
Gość

Panie Michale.
Prosiłbym o poradę. Czy taki zestaw jak ciemnibrązowe rękawiczki, czarny płaszcz, granatowe jeansy oraz ciemnibrązowe buty będzie ok? Chodzi mi głównie o łączenie brązu z czernią. Ponoć tylu samo zwolenników co przeciwników.
Dziękuję.

Dino Botta
Gość

Z tym wpisem, z “nieba mi Pan spada”.
Tak jak Szanowni poprzednicy uważam, że seria bardzo udana. Łączy w jedno wszelkie możliwe dzisiaj powszechne formy komunikacji (obraz, dźwięk, film, tekst + opinie zwrotne).
To, że czas Skody dobiegł końca, nie powinno być przeszkodą w realizacji tego rodzaju kolejnych pomysłów.
Wszystko wskazuje, że jest na nie zapotrzebowanie.
Nic w życiu nie jest “raz” i “na zawsze”.

Tomasz
Gość

Panie Michale,
Jak się nazywa utwór, który zamieścił Pan w filmie?

Tristan
Gość

Michał jak używane to kilka zasad :
1) nie rób dalekich wycieczek po auto nie warto
2) nie wybieraj się oglądać auta bez czujnika lakieru- ja 2 lata temu zrobiłem wycieczkę weekendowa za Seatem Ibiza 700 km 7 aut wszędzie dzwoniłem wcześniej że przyjadę z czujnikiem, nie wsiadłem nawet do 1 auta czujnik zdysfalifikowal wszystkie i nie mówię tu o 1 elemencie malowany bo to nie problem jak są 1 drzwi malowane, auta były malowane całe albo połowa.
3) jak jest deasel z niemiec to każdy rok to 30/40 tys przebiegu musiał zrobić oni nie kupują deasla by robić 15 tys rocznie .
4) jak się zdecydujesz to wcześniej oddaj do salonu na sprawdzenie zapłacisz 300 zł ale sprawdza wszystko
5) sprawdź ile będą kosztować części do Twojego modelu, sprawdź na stronie typu autocentrum opinie i co najczęściej się psuje.

Jak byś kupował auto w Kielcach to mam dostęp do komputera i profesjonalnego czujnika pojedziesz do mnie lub powiesz gdzie oglądasz to za darmo Ci sprawdzimy.

Jeżeli masz działańosc to mogę Ci też pomóc z leasingu lub kredycie to wszucisz wszystko w koszta firmy i będziesz mógł odliczyć VAT od paliwa. Mam kolegę z firmą który ma oferty kilku banków. Poza tym oni też sprawdza auto i nie ma ryzyka ze kupisz kradzione. A teraz oferty są takie że nie warto kupować za gotówkę.
Poczekaj z zakupem do połowy stycznia do marca trwa tz. Marty sezon, kupisz 2/3 tysiące taniej większą szansa negocjacji.
Nie głupia opcja to zakup używanego auta z salonu cena trochę wyższa ale spokojnie robią Ci w cenie wymianę części oraz dają gwarancję na rok za parę złotych co warto.

Jeżeli nowe to w tej cenie nie masz dużego wyboru Skoda Opel.
Po nowym roku na pewno będą zniżki.
Mówiłeś o aucie typu SUV może Opel Mokka ma bardzo przyzwoite oceny, dobrze wygląda. A w tej cenie to niewiele Ci braknie do nowego.

dejko
Gość

Ad. 2 W wyższym przedziale cenowym czujnik niewiele da o ile nie potrafi się nim posługiwać. Blachy zewnętrzne są nowe i lakierowane jeden raz. Problemów trzeba szukać na słupkach, sprawdzając dokładnie centymetr po centymetrze.
Ad. 3 Nieprawda. Są niemieckie diesle ze stosunkowo małymi przebiegami, tyle, że kosztują 180% tego co ich polskie odpowiedniki (rok, wyposażenie i przebieg). W związku z tym w Polsce się nie pojawiają, bo nikt ich nie chce kupić – zatem nie są sprowadzane. Błędnym założeniem jest, że Niemiec każdorazowo postępuje w 100% racjonalnie. Tak samo jak Polacy którzy kupują limuzyny podróżne (zamiast aut miejskich) aby nimi pokonywać dziennie 10 km z domu do pracy, auta segmentu B aby jeździć nimi po całej Polsce, diesle do jeżdżenia po mieście, czy VAN-y aby nimi powietrze wozić. Wielu Niemców kupiło diesla bo ich zdaniem był wtedy modny, bo mniej palił, bo kuzyn polecił lub mieli promocję dzięki której diesel kosztował mniej niż benzyniak.
Ad. 4 Na takich badaniach nie jeden już się przejechał. ASO potrafią robić to na odwal, zatrudniając wcale nie wykwalifikowany personel. Bywa też, że sprzedawca ma znajomości w najbliższym ASO i pracownicy potrafią ukryć fakt, że z tyłu wstawiana była ćwiartka.
Ad. 5 To też bywa złudne. Wielu użytkowników nieświadomie jeździ starymi, zajechanymi gratami z przebiegiem cofniętym o 300 000 km. Opisują historię niezwykłej awaryjności pojazdu i ogromnych kosztach po przekroczeniu ledwie 150 000 km.

Tak naprawdę w tej kwestii najlepiej byłoby się dogadać z osobą, która zajmuje się sprowadzaniem aut na zamówienie. Wyjdzie drożej niż na Allegro, ale i tak taniej niż jeżdżąc samemu i zawodząc się na kolejnych “perełkach, jedynych takich, zobacz”. No i przede wszystkim będzie się posiadać sprawdzone, porządne auto, które posłuży latami.

Don2
Gość

ad 3, no to rzucam wyzwanie, podaj mi samochód z niemieckich dróg, który jest dieslem i zrobił wyraźnie mniej niż 30 tysięcy rocznie. Daj numer VIN, poproszę o auta przeglądane w ASO tak, żebym mógł ten przebieg faktycznie zweryfikować.

dejko
Gość

A skąd ja mam to teraz wziąć? Tematem nie zajmuję się od 5 lat. Gdzieś miałem numer VIN Opla w dieslu mojego kolegi, który przez 8 lat w Niemczech namachał 150 000 km – ale tego w ASO nie sprawdzisz. Mógłbym podać VIN mojego samochodu, ale ten był jeżdżony w Holandii i też w ASO nie sprawdzisz, a danych z rejestru po tablicy rejestracyjnej już nie ma.
Zresztą wtedy temat był ten sam. W Polsce od groma Golfów IV z przebiegami 150-180 tys, dobrze wyposażonych za 15-18 tys zł, a w Niemczech gorzej wyposażone, ze starszych roczników, z takim przebiegiem wyjściowo od Niemca 20-24 tys zł + koszty sprowadzenia, opłat, przerejestrowania, prowizja… Takie które w Polsce można by było opchnąć za 15 tys tam stały albo rozbite, albo z przebiegami 500-600 tys km.

Przeglądając mobile.de trzeba by było zaczać od tych ofert: http://suchen.mobile.de/fahrzeuge/search.html?fuels=DIESEL&damageUnrepaired=NO_DAMAGE_UNREPAIRED&scopeId=C&zipcode=&minCubicCapacity=1800&maxCubicCapacity=2000&minFirstRegistrationDate=2000-01-01&maxFirstRegistrationDate=2002-12-31&maxMileage=200000&makeModelVariant1.makeId=25200&makeModelVariant1.modelId=14&isSearchRequest=true&sortOption.sortBy=searchNetGrossPrice&sortOption.sortOrder=DESCENDING
Tyle, że rzadko kiedy podają VIN.

Don2
Gość

No właśnie… ja jestem sceptyczny. Wydaje mi się, że 90% diesli robi 30 tysięcy tak jak powiedział kolega. Bo jaki jest argument za kupnem diesla? Czemu diesel, a nie bajura? No czemu dopłacać te kilka tysiaków euro?

dejko
Gość

Bo mniej pali, nawet obecnie tańszego paliwa? Bo niższy spadek wartości? Bo w przekonaniu wielu starszych Niemców diesel to w dalszym ciągu synonim bezawaryjnej i długowiecznej pracy? Różnica pomiędzy dieslem, a benzyną to nie kilkanaście tysięcy euro, ale co najwyżej kilka tysięcy euro – w klasie nie premium jakieś 2 500 – 3 000 euro.
Licząc tylko koszty paliwa Diesel zwraca się po przejechaniu ok. 60 – 80 tys km. Jeśli Niemiec kupuje auto raz na pięć lat, to koszt dołożony do diesla zwróci mu się nawet jeśli będzie jeździł 1 400 km miesięcznie – niecałe 17 000 km rocznie.

Obecnie kiedy do wyboru jest mała uturbiona benzyna i mały uturbiony diesel, różnic w osiągach praktycznie nie widać. Ale równoważna mocą wolnossąca benzyna i turbiodiesel, cechowały się zupełnie innymi osiągami.

Zresztą – ja nie mówię, że na każdym rogu w Niemczech stoi zadbany diesel z przebiegiem poniżej 200 000 km, a jedynie, że takie się zdarzają – tyle, że kosztują znacznie więcej niż te modele, które (z takim samym przebiegiem) wystawiane są w Polsce.
Kiedy kupowałem swoją Astrę w dieslu, modele podobnie wyposażone, z tego samego rocznika z przebiegiem 150 000 km stały w komisach w cenach 13-15 tys zł. Ja za swoją, dałem 22 500 zł Przy czym jak się okazuje, po odjęciu kosztów rejestracji, sprowadzenia, opłat i marży, handlarz komisowy musiał kupić swój egzemplarz za 8-10 tys zł. Za tyle, to w Holandii czy Niemczech stały modele albo uszkodzone, albo z przebiegami przekraczającymi 400 000 km.
Zatem jest rzeczą oczywistą, że handlarz kupuje auto za równowartość 8 000 zł, przywozi do Polski, tu picuje, cofa przebieg, robi polerkę, smaruje wazeliną plastiki, leje motodoktora i myje silnik. Wystawia za 13 000 zł. Obok uczciwy handlarz sprowadza również z zagranicy, nie picuje, nie cofa przebiegu, ale po dodaniu kosztów i swojej marży, musi go wystawić za 20 000 zł. Którego kupi polski Janusz? Tego tańszego. Dlatego do Polski w 99% trafia picowany szrot, bo nic innego się nie sprzedaje.

Tristan
Gość

Każdy komis się tym zajmuje i będą chcieli jak najwięcej zarobić i wcale nie muszą ściągnąć super auta wezmą co im się najbardziej opłaca. To już lepiej kupić używane z salonu z pełną historia .
Ad4 to prawda ale jak coś ukryja można ich podać do sądu że niwykryli czegoś itp. Więc warto 300 zł nie majątek.
Ad5. Zdarza się można wejść na forum użytkowników danego modelu i tam są bardzo dobre opinie bo spora część osób ma auta od nowości

dejko
Gość

Co do Ad.4 to można, o ile ma się dokładne protokoły z badania. Inaczej w ASO wykręcą się, że takie badanie kiedykolwiek się odbyło, lub znajdzie się taki który stwierdzi, że klient został poinformowany. Z tego co wiem, kompletna ścieżka to znacznie drożej niż te 300 zł – ponadto wiele osób decyduje się na usługę “pod stołem”, nie ma więc żadnego kwita, ani nawet rachunku.

Z osobami sprowadzającymi jest tak, że można z nimi bardziej elastycznie negocjować warunki współpracy. W umowie zawierana jest informacja, że sprowadzony pojazd musi być bezkolizyjny, musi mieć określony przebieg i być w określonym stanie technicznym. Wszelkie uwagi dotyczące stanu technicznego pojazdu muszą być zapisane w formie załącznika do umowy i tylko wtedy są uznane za przekazane klientowi. W dodatku częstą praktyką jest, że zamówiony pojazd zostanie odebrany dopiero jeśli jego stan będzie zgodny z zamówieniem.
Człowiek który negocjuje umowę zanim zobaczy przedmiot transakcji, jest bardziej uważny i wymagający. Myśli wtedy o swoim bezpieczeństwie, na chłodno, bez emocji. Gdy już zobaczy się furę w komisie i ta fura się spodoba, to klient przeważnie podpisze wszystko i przymknie oko na cokolwiek – bo będzie tak napalony, że emocje wezmą górę nad zdrowym rozsądkiem.

A samochody kupowane z salonów często są gorzej wyposażone niż modele np. na rynku Niemieckim.

Tristan
Gość

Podsumowując najlepiej kupić nowe auto z salonu. Bo kupno używanego to loteria

Sebastian
Gość

Michał, kiedy zrobiłeś prawo jazdy? Gratulacje

JankoMuzykant
Gość

Michale,
ja mam rodzinę 2+2 (siedmiolatek i trzylatek). Mam już drugą Toyotę Verso (wcześniej model Corolla Verso). Auto w sam raz dla takiej rodziny. Z tyłu trzy niezależne fotele, bagażnik dość pojemny. My się spokojnie mieścimy np. na dwutygodniowy wyjazd do Chorwacji i nawet z tyłu roleta spokojnie się zamyka. Polecam. Najlepiej kupować w salonie, ja kupiłem egzemplarz testowy, z najlepszym wyposażeniem, 6 miesięczny, tańszy o 20% ale w cenie, która i tak znacząco przekracza Twój budżet.
Tu masz stronę z używanymi z programu Pewne Auto – https://www.toyota.pl/used-cars/pewneauto.json
Odradzam silnik 2.2 D-cat – filtr cząstek stałych. Diesle są wydajne. Mój 2.0 palił mi około 7,5 litrów w mieście, teraz mam 1,8 benzynę i to już ok. 9/100 km. Generalnie samochód może nudny ale bezawaryjny.

mariuszz
Gość

No to i ja wyrażę swoją opinię, która mam nadzieję przyda się Panu Michałowi w trakcie niełatwego procesu jakim jest zakup samochodu (szczególnie w Polsce). Tak więc na Pana miejscu celowałbym w roczną-dwuletnią skodę z Polskiego salonu i jasną historią. Wiadomo, że Skoda nigdy nie będzie Audi ani Volvo ale zakup tych marek wiąże się z ogromnym ryzykiem głównie za sprawą oszustw handlarzy ale i także prywatnych osób. Do 50 tys. można kupić prawie nowego Rapida, czy dwu-trzyletnią Octavie. Skoda od lat jest w czołówce najlepiej sprzedających się samochodów w Polsce dlatego jest z czego wybierać. Poza tym Skoda są po prostu bardzo udanymi samochodami w rozsądnej cenie jak miał się Pan okazje przekonać na przykładzie Superb.
Poza tym polecałbym rozejrzeć się nad Mondeo bądź Focusem w kombi. Również ostatnie modele bardzo udane w przystępnej cenie.
I ostatnia rada ode mnie- jeśli nie zna się Pan na samochodach lepiej sięgnąć po pomoc do specjalisty który zna realia rynku samochodów wtórnych i nie da się nabrać na sztuczki handlarzy oszustów.
pozdrawiam,
Mairusz

Greg
Gość

Michale/ Czytelnicy. Chciałbym poruszyć pewien temat. Byłem dziś w jednym z bardziej renomowanych centów handlowych (Stary Browar w Poznaniu) i zwróciłem uwagę na pewną kwestię. Z pośród naprawdę wielu ubranych w markowe ciuchy mężczyzn rzuciła mi się w oczy duża liczba 40-sto i więcej latków próbujących robić z siebie młodzieniaszków. Mieli na sobie m.in. dziurawe dżinsy, spodnie dresowe z krokiem miedzy kolanami, snickersy, udziwnione kurtki-bluzy. Zastanawia mnie co kieruje tymi ludźmi, często zamożnymi. W przypadku różnego rodzaju artystów, celebrytów itp. można młodzieżowy/ ekstrawagancki styl jeszcze jakoś uzasadnić ale w zdecydowanej większości facet 40+ wygląda lepiej w klasyce przełamanej czymś ekstra (np, nietuzinkowy kolor, dodatek itp.), co często prezentujesz na blogu. Pozdrawiam.

Luka
Gość

Odpowiem tak: otóż nic nie kieruje. Gdyby było inaczej ubieraliby się stosownie do wieku. Nie da się zgrywać młodzieniaszka po przekroczeniu pewnego wieku. Ewidentnie widać brak świadomości. Zresztą czego wymagać od tzw. zwykłych zjadaczy chleba. Popatrz na tzw, osoby na świeczniku gdy oglądasz transmisje z jakiejkolwiek gali wieczorowej. Nierzadko widok jest dość smutny. Ludzie nie potrafią ubrać się stosownie do okazji. Na wieczorową uroczystość zakładają szare koszule, niebieskie, szare marynarki, krawata nie uświadczysz o dżinach nie wspomnę. Ciemny garnitur a najlepiej smoking to powinien być standard. Zamożność klienta nie ma tu nic do rzeczy choć oczywiście osoba z grubszym portfelem może sobie pozwolić na więcej w sensie ubrań lepszych materiałowo czy szycia na miarę ale tego nie widać poza jednostkami. Króluje powszechny luz, bałagan.Sweter w teatrze.

dejko
Gość

A jak dla mnie nie istnieje termin “stosowności wieku”. Dobre ubranie powinno spełniać cztery warunki:
– być odpowiedniej jakości,
– właściwie dopasowane pod względem rozmiaru,
– odpowiednio zestawione kolorystycznie,
– dostosowane do okazji i sytuacji.
Czwarty warunek determinuje w co powinna być ubrana dana osoba w konkretnej sytuacji. To, że osoby młode ubierają się niestosownie można tłumaczyć ignorancją lub młodzieńczą fantazją, a nie tym, że są w dress code jakieś wyjątki. Im mniej formalna okazja tym bardziej można podkreślać strojem swój styl lub charakter.

Niestety obserwuję funkcjonowanie jakiegoś dziwnego podziału, a co za tym idzie twierdzeń o postarzeniu lub odmładzaniu. Wg. tych kryteriów, człowiek przed czterdziestką powinien ubierać się w bluzy, sportowe buty i szerokie spodnie. Bo krawat i marynarka go postarza… Znowu elegancja kończy się na sześćdziesiątce i taki mężczyzna powinien przestać się stroić, a zacząć ubierać we flanelowe koszule, kamizelki wędkarskie, wełniane spodnie w kant i buty na wysokiej podeszwie.

Przemek
Gość

– Good coloring.
– That’s bone. And the lettering is something called Silian Rail.

;)

Bartek
Gość

Panie Michale,

mam pytanie do Pana odnośnie rozmiarów koszuli, a dokładniej chodzi mi o długość rękawów. Otóż w większości koszul mam ten sam problem, z którym nie wiem jak sobie poradzić – rękawy. Koszule, które mierze są dobrze dopasowane do sylwetki we wszystkihc punktach. Rękawy, kiedy mam opuszczone ręce układają się naprawdę ładnie, ale kiedy chcę po coś sięgnąc, bądź wykonam skłon, żeby coś podnieść niemiłosiernie się skracają (o jakieś 5-6 cm co wygląda fatalnie. Zauważyłem, że naciąga się wtedy cała koszula pod pachą i teraz nie wiem, który rozmiar mam źle dobrany. Bardzo prosiłbym o odpowiedź.

Pozdrawiam Bartek

Błędus
Gość

Mr Vintage, to nowe wizytówki? Tamte z LetterArt już się skończyły? ;)

Łukasz Łoziński
Gość

Patrick Bateman! Też zawsze o nim myślę, gdy zastanawiam się nad wizytówkami.

adaś
Gość

Temat ciekawy, do tego stopnia, że wszedłem na stronę aby zamówić sobie partię. Ale te ceny…
Oczywiście rozumiem, jest to praca ręczna. To się ceni. Podejrzewałem, że koszt będzie wyższy niż 100 sztuk najzwyklejszych wizytówek. Ale ceny są jednak wysokie.
Na chwile obecną, gdybym miał je zamówić, to tylko z uwagi na szacunek do człowieka, który w dzisiejszych czasach podjął się takiej tradycyjnej formy produkcji.

Odnośnie tematu samochodu, również wtrącę swoje dwa grosze.
Ktoś wyżej proponował Accorda i ja również polecam rozważyć ten samochód.
Najlepiej benzyna 2.4 v-tec. Wolnossący silnik ze zmiennymi fazami rozrządu. W razie potrzeby dobrze toleruje gaz. A przy takiej mocy, w razie potrzeby jest czym bezpiecznie wyprzedzić. Bardzo mało awaryjna jednostka, jak zresztą większość silników hondy. Świetnie się prowadzi. Dużo miejsca w środku, bogate wyposażenie. Na pierwszy rzut oka, wnętrze nie jest tak ekskluzywnie wykończone jak u marek europejskich, ale jak trafi Pan wersję z beżowymi skórami jest już bardzo przyjemne;)
Jedynym minusem jaki w mojej ocenie można powiedzieć o tym samochodzie to fakt, że Honda nie daje tego “prestiżu” co Audi/BMW/Mercedes. Kupując Hondę za 50 tys ma Pan dobrze wyposażony, stosunkowo mocny, mało awaryjny samochód, który daje dużo frajdy z jazdy.

A tak poza tym, to Pana widzę w jakimś Jaguarze, np. JX z lat ’80 ;)

adaś
Gość

– xj

piotrek
Gość

witam, przepraszam że poza tematem, ale nie mogę sobie poradzić ze znalezieniem więc spytam :)
gdzie można znaleźć kamizelkę wełnianą w stylu suitsupply w sklepie stacjonarnym?
dziękuję z góry za pomoc ;)

Grzegorz
Gość

Michał co sądzisz o tych płaszczach?
Który kolor jest “najtrudniejszy” do noszenia? :)

http://www.bytom.com.pl/kurtki-i-plaszcze,plaszcz-bd2-50-17a-179-k-2685-13451-p

http://www.bytom.com.pl/kurtki-i-plaszcze,plaszcz-bd2-50-24a-179-k-2693-15332-p

http://www.bytom.com.pl/kurtki-i-plaszcze,plaszcz-bd2-50-26a-179-k-2694-13513-p

Zastanawiam się, czy te płaszcze nie będą za lekkie na polską zimę.
Który Ty być proponował, że wg Ciebie jest najlepszy i kolor najłatwiejszy do pogodzenia z innymi kolorami? :)

Pozdrawiam

Łukasz T.
Gość

Przyjemna seria MRV, komercyjna ale zrobiona ze smakiem. W tym wpisie zabraklo mi…. klipu z warsztatu wlasnie z odglosami tej maszyny :) Ach jak one pieknie potrafia grac…
Co do auta, prowadzi pan firme, Pan podejdzie sobie do jakiegos salonu i poprosi sprzedawce o kalkulacje leasingu, to moze byc bardzo dobra dla Pana opcja.
Wklad z 10% wartosci auta, wykup 1% to taka sredniowyposazona Octavia kombii np. nie powinna wyjsc wiecej netto miesiecznie wiecej niz oficjalna najnizsza krajowa.

Grzegorz
Gość

Polecam Opla Insignię. Ładny i niedrogi.

Grzegorz
Gość

Jeszcze jedno. W żadnym przypadku nie kupować auta z komisów lub od handlarzy, którzy mają w swojej ofercie sprowadzane ZŁOMY. Dosłownie złomy w korzystnej cenie, bo uczciwie sprzedano auto bez historii wypadkowych nie może kosztować mniej niż takie samo krajowe.
Ale często widzimy sprowadzone autko, czy to 4 letnie, czy 15 letni diesel kombi z hakiem z przebiegiem <200 tys. km z Niemiec. I na dodatek 20% tańszy niż nasze krajowe autka w podobnym wyposażeniu.
Cud? NIE. W handlu autami cudów i okazji nie ma. Najprawdopodobniej mamy do czynienia z złomem po szkodzie całkowitej kupionej na francuskim, lub niemieckim złomowisku za 2 czy 3 tysiące euro i takie padło taszczone jest do PL gdzie u Mariana w szopie lub stodole jest picowane pod klienta.
A że Polak lubi się pokazać ładnym Audi jeszcze za 70 % ceny to już łyka taką okazję i daje zarobić złodziejowi handlarzowi.
Kupujcie auta z Polskich salonów albo z Niemieckich (też używane) z PEWNĄ historią i książką serwisową. Dużo książek jest podrabianych, to proszę zadzwonić do danego ASO i niech potwierdzą, czy dane auto było u nich (zgodnie z zapisem w książce serwisowej). Tyle.

Omar
Gość

Hej Michal! Czy wiesz juz moze kiedy ta biala koszula z twojej kolekcji bedzie dostpna?
Pozdrawiam O.

sweter
Gość

Kupilem dwa rozmiary swetra Bäumler lambwool italian blend 80 welny +20 sztucznosci, nie wiem, który zostawić, ten dobry jest na styk, ten większy ma 4cm zadlugie rekawy i w korpusie za dlugi jest na centymetr.

Jakies rady? Zejdzie sie? Moze rozciagnie?

Dorota
Gość

Ja również dzisiejszy wpis przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, typografia to sztuka, a zabytkowe maszyny ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Miałam okazję kiedyś zobaczyć podobne na żywo w dublińskim Muzeum Druku http://www.nationalprintmuseum.ie/ – robią wrażenie.

trackback

[…] Ja od kilku lat korzystam z wizytówek wykonanych techniką druku typograficznego (polecam artykuł na ten temat z zeszłego roku) i możecie wierzyć lub nie, ale praktycznie każda osoba której wręczam swoją wizytówkę […]

wpDiscuz