Tod’s – mokasyny, które pokochał świat

211 komentarzy

We współczesnej modzie jest coraz mniej produktów, które jednoznacznie kojarzą się tylko z jedną marką. Duża konkurencja i kopiowanie pomysłów spowodowało, że wiele z nich straciło swoją unikalność, ale są nadal marki, które stały się synonimem konkretnych produktów. Jeśli myślimy o okularach pilotów, to  nadal palmę pierwszeństwa dzierży Ray-Ban i kultowy model Aviator, który został stworzony kilkadziesiąt lat temu.  Hasło “klasyczny trencz” od razu kojarzymy z marką Burberry, a “koszulka polo” z Lacoste. Mimo dużej konkurencji, synonimem butów żeglarskich nadal jest marka Sperry Top-Sider, a mokasynów dla kierowców włoski Tod’s. I to właśnie buty tej ostatniej marki są bohaterem dzisiejszej sesji.

MrVintage pl Tods 7
MrVintage pl Tods 13

Todsy – symbol klasyki, prostoty, wygody, dobrego włoskiego stylu. Ich buty zawsze mi się podobały, ale nie uważałem za rozsądne wydawanie 300-400 euro na obuwie o stosunkowo mało trwałej podeszwie, tym bardziej, że pokonuję pieszo spore dystanse i buty codzienne zużywam dość szybko. Zawsze zastanawiałem się czy Todsy faktycznie warte są tej ceny. Bo tak jak w przypadku klasycznych półbutów nie mam wątpliwości, że wyższa cena zazwyczaj oznacza lepszą jakość skóry, podeszwy, wyściółki, obcasa i innych detali, które powodują, że obuwie wolniej się zużywa, tak w przypadku mokasynów Tod’s miałem wątpliwości (dotyczą głownie podeszwy). Niespodziewanie z propozycją współpracy zgłosił się sklep LuksusoweWyprzedaze.pl, który poprosił mnie o przetestowanie słynnych Gommini i przedstawienie ich historii. Na recenzję Todsów zapraszam za kilka tygodni/miesięcy (muszę w nich trochę pochodzić), ale opowieść o marce przeczytacie już teraz.

tods2 Słynny model Gommini, fot. tods.com

Wszystko zaczęło się w jednym z miasteczek włoskiego regionu Marche. Prężnie działały wtedy malutkie zakłady rzemieślnicze zajmujące się wywarzaniem butów, pasków, instrumentów muzycznych i wielu innych przedmiotów. W jednej z piwnic swój zakład szewski prowadził Filippo Della Valle, dziadek obecnego szefa marki Tod’s. Warsztat słynął z niezwykłego przywiązania do jakości skór, jakości wykończenia i konstrukcji obuwia, co pozostało znakiem rozpoznawczym firmy do dnia dzisiejszego. Przez wiele lat skala produkcji była bardzo mała. Firma nabrała rozpędu dopiero wtedy, gdy po II wojnie światowej przejął ją starszy syn założyciela – Dorino, równie pedantyczny jak głowa rodziny. Poza pasją do skór i wiedzą przekazaną przez ojca, miał także smykałkę biznesową i kontakty w Stanach Zjednoczonych, które w latach 50 przeżywały fascynację luksusowymi produktami sprowadzanymi z Europy, a zwłaszcza z Włoch. Dorino Della Valle wykorzystał ten fakt i nawiązał współpracę z amerykańskimi domami mody m.in. Neiman Marcus i Saks Fifth Avenue. Rodzinna manufaktura przez kolejne lata produkowała obuwie w zasadzie wyłącznie na zlecenie wymienionych firm. Rynek włoski jeszcze wtedy nie podniósł się po wojennej zapaści.

Już wtedy w działalność firmy aktywnie zaangażował się kilkunastoletni Diego – syn Dorino. To on wpadł na pomysł mokasynów dla kierowców. Podobno zobaczył je podczas podróży do Stanów Zjednoczonych, na wystawie jednego z nowojorskich butików. Zainteresowała go konstrukcja buta, ale zdegustowany był jakością ich wykonania. Po powrocie do Włoch Diego postanowił udoskonalić ten model. Wraz z ojcem pracowali nad tym ponad rok, by w końcu stworzyć produkt, który później stał się i do dzisiaj pozostaje znakiem rozpoznawczym firmy – mokasyny dla kierowców Gommino ze 133 gumowymi wypustkami zamiast tradycyjnej podeszwy. Oczywiście należy pamiętać, że pierwowzór takich butów powstał znacznie wcześniej niż ten amerykański wzorzec, a nawet wcześniej niż samochody. Pierwsze wersje zostały stworzone przez plemiona indiańskie. Konstrukcja takich butów była niezwykle prosta, bowiem powstawały z odpowiednio przyciętego jednego kawałka skóry i zszywano je na podbiciu i na pięcie. Buty takie były niezwykle lekkie i co ważne zapewniały bezszelestne poruszanie np. w lesie.

tods4  Proces produkcji zaczyna się od wycięcia dziurek według szablonów, fot. tods.comtods3

Della Valle już wtedy wiedział, że firmy nie uda się rozwinąć na rynkach międzynarodowych bez nazwy, która będzie łatwa do zapamiętania dla klientów anglojęzycznych. Nazwisko rodziny Della Valle nie spełniało tych kryteriów. Tak powstała nazwa JP Tod, którą później zmieniono na Tod’s. W wielu źródłach można się natknąć na informację, że nazwisko JP Tod zostało zaczerpnięte z bostońskiej książki telefonicznej, ale w wywiadach Diego Della Valle zaprzecza temu.

Buty Gommini są sztandarowym produktem Tod’s produkowanym nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat. Ich fanem był Gianni Agnelli,  wieloletni prezes Fiata i ikona męskiego stylu oraz prezydent Stanów Zjednoczonych John F. Kennedy. Obecnie dostępne są w wersji damskiej, męskiej i dziecięcej. Co sezon klienci mają do wyboru kilkadziesiąt różnych kolorów i rodzajów skór. Od wielu lat Tod’s współpracuje z marką Ferrari. Owocem tej kooperacji są limitowane kolekcje butów i toreb z czerwonymi detalami. Model z dzisiejszej sesji jest właśnie z kolekcji “Tod’s dla Ferrari”.

MrVintage pl Tods 2 MrVintage pl Tods 6
MrVintage pl Tods 14

Mimo dużej skali działalności (marka dostępna w kilkudziesięciu krajach), proces produkcji sztandarowego modelu Gommini nadal realizowany jest we własnej fabryce we Włoszech, z poszanowaniem historii i wartości firmy i dużym nakładem ręcznej pracy – gumowe wypustki przyszywane są do spodu buta maszynowo, ale już góra cholewki zszywana jest ręcznie przez rzemieślników. Każda para wymaga wykonania około stu czynności. Firma kontroluje każdy etap produkcji – od wnikliwej kontroli jakości skóry, aż po pakowanie i wysyłkę. Podobno po fabryce nadal lubi przechadzać się blisko 90-letni Dorino Della Valle, który dogląda jakości produkcji. Marka Tod’s nadal jest w rodzinnych rękach, choć wielokrotnie były próby przejęcia jej przez duże koncerny.

tods1 Szycie ręczne – jeden z ostatnich etapów produkcji słynnych Gommini, fot. tods.com

Mokasyny dla kierowców są kwintesencją włoskiego stylu. Doskonale łączą elegancję ze stylem casualowym. Dobrze wyglądają zarówno do letniego garnituru, jak i do dżinsów i t-shirta, a nawet do klasycznych szortów i lnianej koszuli.  Ja uwielbiam je za tę uniwersalność, ale także wygodę – są miękkie i lekkie jak kapcie.

 

———————————————————————————————————————————————————————————————–

PARTNER WPISU – LUKSUSOWEWYPRZEDAZE.PL

Obuwie marki Tod’s  (nie tylko mokasyny) dostępne jest w ofercie partnera dzisiejszego wpisu – sklepu LuksusoweWyprzedaze.pl. Jak sama nazwa wskazuje, swoją ofertę kieruje do osób szukających luksusowych produktów z cenami wyprzedażowymi. W stałej ofercie jest kilkadziesiąt modeli butów Tod’s, które można nabyć z rabatem do -50%. Trzeba zaglądać regularnie, ponieważ rozmiary szybko znikają. Asortyment pozostałych marek można nabyć w cenach obniżonych nawet o 70%. Jeśli chodzi o męskie kolekcje, to są to produkty Ralph Lauren i Salvatore Ferragamo. Tej pierwszej marki raczej nikomu nie trzeba przedstawiać, ale na wszelki wypadek odsyłam do tekstu “20 marek z USA, które powinieneś znać” i “Znane marki – Ralph Lauren”.

Salvatore Ferragamo to włoska legenda i jeden z najlepszych projektantów obuwia w historii. Z marką Tod’s wiele ich łączy – miłość do butów, przywiązanie do technik rzemieślniczych i fakt, że to Stany Zjednoczone dodały im skrzydeł. Obecnie to jedna z najbardziej prestiżowych marek włoskich z asortymentem wykraczającym daleko poza obuwie.

Poniżej trzy zestawy, które złożyłem z aktualnej oferty LuksusoweWyprzedaze.pl.

MrVintage pl Tods 1.1  Marynarka, koszula, spodnie, pasek – Polo Ralph Lauren, buty Tod’sMrVintage pl Tods 3.1  Marynarka, koszula, spodnie, pasek – Polo Ralph Lauren, buty – Tod’sMrVintage pl Tods 2.1 Polo, szorty, pasek – Polo Ralph Lauren, buty – Tod’s

———————————————————————————————————————————————————————————————–

 

Ciąg dalszy sesji:

MrVintage pl Tods 11 MrVintage pl Tods 3 MrVintage pl Tods 9 MrVintage pl Tods 10 MrVintage pl Tods 4 MrVintage pl Tods 8 MrVintage pl Tods 5MrVintage pl Tods 12 MrVintage pl Tods 1

Zdjęcia: Piotr Polak

Marynarka i koszula – szyte w systemie “made to measure” przez firmę Montesuma na potrzeby sesji okładkowej do mojej książki
Krawat – second hand
Poszetka – Profuomo
Spodnie – H&M
Buty – Tod’s (LuksusoweWyprzedaze.pl)

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

211 komentarzy do "Tod’s – mokasyny, które pokochał świat"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
coni
Gość

Świetna sesja, jak zwykle z resztą. Taki styl jest mi bliski musze przyznać.

jedno pytanie. Czy ta marynarka jest z wełny?

Robert
Gość

Niestety trwałość podeszwy w Tod’sach jest średnia, no cóż w końcu to mokasyny … ;)

Mariusz
Gość

Marynarka genialna, jednak te buty mnie nie przekonują, szczególnie te czerwone wypustki z tyłu.

doors58
Gość

Czerwone, bo to Tods for Ferrari.

lecho
Gość

Mam takie dyskretne pytanie – jak te Tod’sy sprawują się w roli, do której tytułowo są przeznaczone, tzn. jak się w nich prowadzi?

Grzegorz
Gość

witam, mam pytanie, ostatnio zakupiłem sobie mokasyny, wprawdzie innej marki, ale jednak i teraz, czy zawsze jak mokasyny to brak skarpet?? nawet stopek?? po jednym dniu miałem obdarcia dlatego pytam.
A marynarka świetna!!!!

Aixiom
Gość

We Włoszech, Francji i Hiszpanii chodzenie w skarpetkach i mokasynach to norma.
Nawet Tod’s reklamuje modeli w mokasynach i skarpetkach.
http://www.tods.com/en/italian-portraits/enzo-manes#_enzo+manes
http://www.tods.com/en/italian-portraits/tazio-puri-negri#2_tazio+puri+negri
http://www.tods.com/en/italian-portraits/giovanni-gastel

Oczywiście chodzenie bez skarpetek to też norma.

Natomiast w Polsce panuje wśród ludzi z niskich klas społecznych mit, że w mokasynach chodzi się tylko i wyłącznie bez skarpetek.

Jan
Gość

Grzegorz – jak nowe buty zakładasz to normalne, że mogą gdzieś obetrzeć, dlatego jak pierwszy raz zakładam to noszę krócej. Kobiety są bardziej przyzwyczajone do tych problemów, bo cienka pończocha to prawie jak goła stopa. Natomiast po paru noszeniach nie ma dla mnie wygodniejszych butów niż mocsy Bexleya. Tod’sy nie mogą być gorsze :)

Andrzej
Gość

Kapitalny zestaw.

Piękna ta marynarka. Jak zamówisz do tego spodnie, to będziesz miał bardzo oryginalny garnitur, w stylu Suit Supply. Szkoda, że takich tkanin nie mają w swoich kolekcjach Vistula, Bytom, Lavard.

Podobają mi się również spodnie. Nietypowy kolor, wydawałoby się, że damski, a z granatem świetnie wyglądają i tracą damskie atrybuty.

Bartek
Gość

nie podoba mi się tylna końcówka krawata. wiem, że w knitach tak jest często, ale jakoś nie bardzo .
marynarka świetna, buty też, choć bardziej podobają mi się w wersji zamszowej.

softshell
Gość

Michał a pasek jakiej marki?

Pedro
Gość

Ktoś może polecić tego typu mokasyny ale z pełną gumową podeszwą? Czasem są tk ale zwykle rozmiary dość duże albo takie z frendzlami lub zamszaki.. które wydają mi się mniej uniwersalne niż licowe.

Jakub
Gość

Przepraszam że nie na temat, ale chciałbym się spytać co sądzi pan o koszulach Tommy’ego Hilfigera?

Olgierd
Gość

Przeciwsłoneczne okulary na nosie oraz zapasowe w brustaszy? To jeden z tych błędów, z których później śmieją się w internecie — że grafik nie zauważył co robi w fotoszopie… ;-)

Ale krawat, marynara i brak skarpet? brrrr… ta moda jest wręcz okropna.

Martin
Gość

Brrrr…. potwierdzam.

Paweł
Gość

Marynarka całkiem ładna, ale zgodzisz się chyba że ramiona nie są do końca udane? ;)

Krzysiek_W
Gość

Pierwsze skojarzenie po zobaczeniu zdjęcia “promującego” post? Luca Rubinacci albo James Statham:) super marynarka

Blackmar
Gość

Jason Statham ;)

Paweł
Gość

Spodnie są fantastyczne, to nowa kolekcja czy z lat poprzednich?

Eve
Gość

Ostatnio na blogach widzę tendencję do określania każdej współpracy mianem ‘kolaboracji’. Początkowo myślałam, że to mi coś umknęło, ale sprawdziłam znaczenie tego słowa w kilku słownikach i ‘jak byk’ jest napisane, że ‘kolaboracja’ w języku polskim już nie oznacza współpracy jakiejkolwiek, a współpracę z wrogiem (z obcą władzą). Wklejam dla potwierdzenia linki:
http://sjp.pl/kolaboracja
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolaboracja
Do całej reszty nie mam zastrzeżeń. Jak zwykle trzyma pan wysoki poziom.

Pozdrawiam :)

Remy
Gość

Przetarcie w mokasynach najczęściej występuje w miejscu zagięcia podeszwy (warstwy spodniej) do góry.
Tego miejsca nie chroni żadne wystające obrzeże, jak ma to miejsce w zwykłych butach.
Do jazdy samochodem się one nadają, ale nie na nasze nierówne chodniki…

Jakaś poszetka z akcentem kolorystycznym spodni by się przydała.

Adam
Gość

Dobra sesja, ale to nie są buty do chodzenia, tylko do prowadzenia samochodu. Stąd antypoślizgowe zapiętki. Do chodzenia to to się nie nadaje, bo zwyczajnie nie jest do niego stworzone…

JL
Gość

Persol 714 czy 3028?

lukasz
Gość

W ubieglym roku podczas wloskich przecen polowalem na mokasyny Todsa, no i na polowaniu sie skonczylo, bo jak zie okazuje na rozmiarowka 43 polowal kazdy, kto klasykc chcial miec na nogach. Kolejki do Todsa byly niemilosierne, Rosjanie i Arabowie i Azjaci wykupowali wszystko z 50% obnizka. udalo mi sie dopsac, klasyczne mokasyny Gucciego, z kawalkiem bambusa na przedzie buta, rowniez na podeszwie z gumowymi wypustkami.
http://www.outofaces.com/wp-content/uploads/2012/03/Gucci-Bamboo-Leather-Driving-Shoes.jpg
Maja identyczny ksztalt jak mokasyny Tods’a, sa lekkie jak papcie, niesamowicie wygodne, jakosc skory wykorzystanej do produkcji butow jest nieprawdopodobna, bardzi delikatna ale jednoczenie mocna. Nosilem cale lato, jesien, sprawdzily sie wybornie, z delikatnymi zatarciami skory na nosie buta, to wszystko. W tym roku dopadne mokasyny Todsa!

Jacek
Gość

Można prosić o więcej informacji na temat zegarka?

Kamil
Gość

Witam,
Kiedyś pokazywałeś fajne ubrania w miarę w przystępnych cenach. A mokasyny za około 1.000zł to lekka przesada nie uważasz/cie?? I coraz więcej artykułów sponsorowanych. Panie Vintage zmierza Pan w stronę sprzedaży co raz bardziej. Nawiązując też do wcześniejszego wpisu. Rower za 7.000zł myślę ze dla niejednego z nas czytających bloga jest to nie do osiągnięcia. Ja zastanawiam się nad Krossem za 1500zł. I chyba to już nie chodzi o “moje” zarobki bo mógłbym pozwolić sobie na rower za 7.000zł tylko pytanie po co?? Do jazdy przez kilka miesięcy w roku?

Bartci
Gość

Nikt nie każe nikomu czegokolwiek kupować, nie popadaj w paranoje. Owszem ostatnio pojawiają się wpisy o dobrach mocno luksusowych, przedstawiające ich historię, oraz walory użytkowe. Są rzeczy które chciałoby się mieć i coś o nich dowiedzieć.

Kamil
Gość

Nie napisałem, że “Każe kupować” ale o zmianie kierunku bloga

Olgierd
Gość

@Kamil
> I coraz więcej artykułów sponsorowanych. Panie Vintage zmierza Pan w stronę sprzedaży co raz bardziej.

@Bartci
> Nikt nie każe nikomu czegokolwiek kupować, nie popadaj w paranoje.

To nie jest paranoja, coś na rzeczy jest. Cofnijmy się nieco w czasie i co się okazuje:

– najnowszy tekst, o mokasynach, sponsorowany przez e-sklep,
– poprzedni, o rowerze, przez dystrybutora roweru,
– jeszcze poprzedni, o Marku Hłasce (chłe chłe), przez Bytom SA,
– wcześniej o zegarkach — wreszcie własny,
– uprzednio pytania czytelników nr 13 — własny,
– wyniki konkursu — sponsorowany.

Ogólnie w kwietniu jest wynik 5:6. Z punktu widzenia moneyzacji biznesu — słabo, bo połowa roboty za darmo. A z punktu “blogiera”? ;-)

PS a skarpet w tym sklepie nie mają? ;-)

gaq
Gość

Haters gonna hate. Bloger musi coś jeść, więc jeśli ma się utrzymywać z bloga to treba zaakceptować teksty mniej lub bardziej komercyjne.

doors58
Gość

Nie chodzi o złośliwości, ale jak zrozumiałem ten o zegarkach jest autorstwa Pawła, “który zna się na zegarkach”.
A za chwilę poradnik ślubny sponsorowany. Naprawdę “dziś prawdziwych Cyganów już nie ma”. No bo nie ma. Nie ma już Gypsy, Gitano. Jest narodowość romska.

doors58
Gość

Bayern – Real 0:4. To przejdzie do historii. Lubi pan dobra piłkę?

doors58
Gość

Wpis mnie interesuje już dziś. Za rok córka wychodzi za mąż. Przyszłemu zięciowi pokazuję od jakiegoś czasu te wszystkie “cerimonia”. Każda rada się przyda. Chodziło mi przecież o to “sponsorowanie”. No ale dobra, dzisiaj bez commercials ni rusz.

dejko
Gość

Coś w tym jest. Śledząc blogi modowe zauważyć można pewną prawidłowość: blogerzy na początku przekonują, że ubranie z klasą nie wymaga zaciągania kredytu na 30 lat, ale po 3-4 latach widać, że ich poziom znacząco się podnosi. Prowadzi to do wniosku, że dobrze ubrany człowiek to stały bywalec sklepów luksusowych marek. Co gorsza stawia pod znakiem zapytania szczerość początkowych deklaracji, bo okazuje się, że bloger po prostu dorobił ideologię do stanu w którym się wtedy znajdował.

Jeśli obywatel X na swoim blogu przekonuje, że 25 letni zadbany samochód może całkowicie zastąpić nowy – bo jest trwały, wygodny, bezawaryjny i funkcjonalny, to na pewno znajdzie poklask pewnej grupy w społeczeństwie. Ale jeśli po 4 latach przesiada się do Astona Martina i zaczyna rozpisywać się na temat wyższości ceramicznych tarcz to może się okazać, że wszystkie jego poprzednie wpisy znacząco utraciły na wartości. Bo były pisane nie przez człowieka który użytkował 25 letnie auto z rozsądku, tylko przez człowieka którego wtedy nie stać było na nic lepszego, więc dorobił sobie ideologię.

Nie ma się co dziwić, że czytelników biją po oczach luksusowe (jak na nasze warunki) gadżety. Wielu z czytelników to osoby które znalazły dla siebie wzór – człowieka dobrze ubranego, w końcu autorytatywnego, który ubiera się w sieciówkach, czasem lumpeksach. Człowieka na którego można wskazać palcem, gdy ktoś ubrany w przyduży garnitur D&G śmieje się z dopasowanej Vistuli – pokazać i powiedzieć “zobacz, człowiek ma ubranie za 1/5 tego co ty, a przy tym ty wyglądasz przy nim jak pajac”. Niestety im dalej w las, tym bardziej śmieje się koleś od D&G, bo okazuje się, że dopasowana Vistula nie jest wyborem finalnym tylko jednym ze szczebli drabiny.

Mr.Vintage przestaje być kolesiem jak “my wszyscy”. Zaczyna być tym “nielubianym snobem” który lansuje się w butach za tysiaka na rowerze za siedem koła. I to stąd ból pewnych części ciała u niektórych osób – a nie zazdrość, czy zawiść. Niestety trzeba się liczyć ze zmianą targetu i z takimi komentarzami zwiedzonych czytelników.
Do ludzi nie dotrze, że dobre wino można mieć za 60 i za 600 zł. Oni z tym winem za 60 zł czuć będą się w końcu jak podróbka swojego ulubionego blogera z którym się od jakiegoś czasu utożsamiali. No bo skoro za 60 zł jest dobre, to dlaczego Mr.Vintage pije to za 600 zł?!

QF
Gość

Co ma rozsądek do Astona i jakie wady maja tarcze ceramiczne, jak jeździł 25 letnim autem to co mógł pisać o Astonie, czas biegnie do przodu i tego nie zatrzymasz, a czy coś można mieć komuś za złe że się dorobił. Gdzieś ty przeczytał że autor pije wino za 600 zł? Nie oglądaliśmy żadnego programu ani nie czytałbyś żadnego bloga jak ciągle było o fiacie Uno i o HMie przecież wiadomym jest że to ubrania kiepskiej jakości za to tanie.

dejko
Gość

Jest takie coś, maść na ból dupy się nazywa. Nabądź, zastosuj i się tak nie spinaj.
Skoro nie zrozumiałeś o co mi chodziło i wziąłeś każdy akapit dosłownie, to znaczy, że jeszcze za wcześnie dla ciebie na dyskusje ze mną.

QF
Gość

Ważniak jesteś, a może coś byś napisał na temat butów ( od maści są farmaceuci).

doors58
Gość

Dejko, mnie rozczarowuje to, że niezły alternatywny band zaczyna grać pop, że niezły film przerywany jest co chwila reklamami (choćby dobrymi). Zaczyna się robić RMF FM w miejsce PR 2. Od pewnego czasu komercha.

Blackmar
Gość

Ale się zrobiła jazda na temat nie związany z tematem wpisu !!!!

Ten blog jest od zarabiania pieniędzy, tak jak kazdy inny, autor porzucił pracę jakiś czas temu, nie ma etatu, zarabia na siebie pisaniem na blogu, wiec nie jest ideowcem, nie sprzedał się i nie zmienił poglądów. Tak jak w Top Gear raz bedzie Bugatti za milion euro a nastepny odcinek to kompakty do ?1000, które mają przepłynąć rzekę i spaść z urwiska, oba epizody interesujące. Tak samo tutak, wpis o rowerze interesujący mimo ze ja akurat do niego nie wrócę a do innych wpisów na pewno tak, ale nie o to chodzi. Kazdy jest na swój sposob ciekawy, nie ma co narzekać, ja zawsze czekam na kolejne wpisy a czy one są sponsorowane czy nie to mnie mało interesuje.

Jak ktoś chce zobaczyć jak się monetyzuje bloga to polecam smartpassiveincome.com Pata Flynna (ang) albo jego polskiego “ucznia” Michała Szafranskiego z jakoszczedzacpieniadze.pl

Michał, dobra robota !!!!

dejko
Gość

@doors58 – ale nie ma nic za darmo. Meteorytyka bloga została zachowana, reklamy owszem są – ale w ilości nie odstraszającej, związane z blogiem i zawsze oznaczone. Nawet te reklamowe wpisy czyta się z przyjemnością (ja omijam tylko te konkursy). Michał dokłada starań do tego, żeby nie dręczyć reklamami czytelników. Za to należy mu się szacunek!
Mógłby się sprzedać tak jak każdy z wielu innych blogerów, czyli zalepić stronę mrugającymi reklamami, reklamować tanie sieciówki i robić “unboksingi” drogich maszynek do golenia. To co jest na tym blogu, to mimo wszystko jest klasa. Porównaj choćby z Szarmantem, gdzie wpisy sponsorowane są nieoznaczone, walą komerchą i jeszcze usuwane są komentarze krytyczne.
Sam ten wpis to mistrzostwo świata. Reklama drogich butów, ale: profesjonalna sesja stylizacyjna, do tego historia + wzmianka o sklepie. Przecież gdyby nie wzmianka o sklepie, uznałbyś ten wpis jako normalny, zwykły, własny, blogowy, co najwyżej byś powiedział, że “autorowi się poprzewracało, mokasyny do samochodu sobie kupuje za tyle kasy, jak nawet samochodu nie prowadzi…”

Jako praktyk powiem Ci, że Michał lepiej tego zrobić nie mógł – o ile założył zarobek na blogu. Pomyśl, że kasa mogłaby być lepsza gdyby odpuścił swoje zasady i reklamował co się da. Ale dla niego ważniejszy jest blog i czytelnicy. A pisanie za darmo – no niby można. Ale wpisy rzadsze, brak sponsorignu to brak ciekawostek, zaproszeń, wyjazdów… Wiem jak to jest, bo gdy zacząłem pracować na etacie, to ilość wpisów wtedy na moim blogu, spadła z kilkudziesięciu miesięcznie do 3-5. W końcu go zamknąłem.

Podsumowując: gdybym miał zarabiać na blogu zachowując przy tym klasę i uwzględniając szacunek dla czytelnika, robiłbym to właśnie tak jak Mr.Vintage.

doors58
Gość

Profesjonalizmu i klasy nigdy nie odmówiłem Mr Vintage. Uważam ten blog za najlepszy blog modowy w Polsce. Wolałbym tylko, żeby było więcej od serca, a nie po “linii sponsorskiej”. Zauważam ostatnio niebezpieczny przechył. Za chwilę sponsorzybędą tutaj układali ramówkę.

Olgierd
Gość

@doors58:
> Dejko, mnie rozczarowuje to, że niezły alternatywny band zaczyna grać pop

Święte słowa — pamiętam rozwój Red Hot Chili Peppers aż do “Blood Sugar Sex Magic”, czyli apogeum świetności grania tej kapeli. A później — systematyczny zjazd w okolice muzyki kompletnie nijakiej, bo dla każdego.

(Ta dygresja może odnosić się do podobnych zjawisk w innych branżach… to widać ;-)

Jan
Gość

Kamil – Tod’sy to klasyka mody. Trochę dziwnie byłoby omijać takie tematy na blogu o modzie męskiej. Ja chodzę w Bexleyach za ok. 300zł i są to świetne buty, ale punktem odniesienia są dla mnie Tod’sy. Dlatego warto o nich pisać.

Marcin
Gość

Dzień dobry,
mam pytanie odnośnie mokasynów czarnych ze skóry licowej. Kupiłem sobie takie, bo znalazłem dla siebie rozmiar. Są to mokasyny ecco i ogólnie wyglądają bardzo ładnie, ale nie wiem jak je najlepiej nosić? Brązowe są pod tym kątem bardzo uniwersalne a z czarnymi jest spory problem. Do jeansów i na gołą stopę wyglądają słabo. Ze skarpetką jeszcze gorzej. Wydawałoby się, że najlepsze będę jakieś jasne chinosy, może białe i czarna koszulka? Możesz coś doradzić jakie zestawy można z tego wykreować? Z góry dziękuję za pomoc.

Pozdrawiam
Marcin

Hanys
Gość

Wyniki testów będą ciekawe, bo tak na oko te buty wydają się bardzo nietrwałe. Na zewnętrznej stronie pięty przetarcia powinny być już widoczne po przejściu kilku, kilkunastu kilometrów. Pożyjemy zobaczymy.

Jan
Gość

Driving mocsy nie przecierają się na pięcie. Najszybciej widać przetarcie na spodniej części “noska”.

Bartek
Gość

Ach ta zazdrość niektórych. Boli, że można w tak przyjemny sposób zarabiać pieniądze :)

Andrzej
Gość

Dokładnie.

Jeśli teksty sponsorowane Michała będą tak dobre jak dotychczas, to ja nie mam nic przeciwko. Czytelnicy dostają ciekawy materiał, a Michał wynagrodzenie.

Porównajcie sobie jak wyglądają wpisy sponsorowane u szafiarek:
http://charlizemystery.com/2014/04/colours-black-grey-white/

Czy jest tu jakieś info, że jest to tekst sponsorowany? Nie ma, a taki jest. “Blogerka” Charlize zgarnęła po kilka tysięcy złotych od firm Loft37 i Slowbag za to, że pokazała ich rzeczy w sesji zdjęciowej i podlinkowała do ich strony. Napracowała się jak cholera. Córka premiera robi to samo od lat (5 tys zł za pokazanie na sobie JEDNEJ rzeczy), a czytelniczki myślą, że to jej ubrania.

Olgierd
Gość

> Ach ta zazdrość niektórych. Boli, że można w tak przyjemny sposób zarabiać pieniądze :)

Ależ oczywiście, to musi być paląca zazdrość, że można w tak przyjemny sposób zarabiać pieniądze. Bo to taki łatwy kawałek chleba, tylko sobie siedzisz, przychodzą do Ciebie paczki z towarem, wrzucisz coś na siebie, pyk-cyk parę fotek kolega strzeli, sprawa załatwiona.

A na poważnie to myślę, że równie trudny jak każdy inny związany z ogólnie pojętym rynkiem mediów i reklamy — przypływy, odpływy, a właściwie nigdy nie wiesz dlaczego akurat tak a nie inaczej. Co nie zmienia faktu, że sprawa nie jest jednoznaczna — na pewno ciężki kawałek chleba ma też kat, a nie każdy chciałby dzierżyć topór katowski :) a przyjemnie pewnie pracuje się np. pani do towarzystwa (i też nie każdy chciałby zamienić się z taką miejscami).

Więc wyobraź sobie, że kompletnie o to nie chodzi. Chodzi mianowicie o coś, co nazywa się wiarygodnością mediów i ludzi mediów — a ja Mr. Vintage do takich zaliczam — i tu naprawdę trzeba cholernie uważać, żeby nie przeskoczyć pewnej zaczarowanej linii…

… no ale co ja tu pierniczę, przecież Ty myślisz, że sobie można tak siedzieć, a paczki przychodzą i przychodzą, i tylko sobie myślisz “dziś założę najki z bojówkami, a jutro kurtkę z kapturem” ;-P

Olgierd
Gość

> Chodzi mianowicie o coś, co nazywa się wiarygodnością mediów i ludzi mediów

A żeby nie było, że się tylko mądrzę, od razu wyłuszczę: jeśli wiem, że tekst jest sponsorowany i jest zapowiedziany test, to siłą rzeczy mam wątpliwości czy Mr. Vintage podzieli się wszystkimi negatywnymi odczuciami, tj. także takimi, które sprawią, że Czytelnicy jednak nigdy nie sięgną po dany towar.

“Pokusa” jest następująca: jeśli ich zrąbię, to nigdy nie zarobię. Nie od dziś wiadomo, że takie dylematy mają przede wszystkim czasopisma motoryzacyjne (a także różne instytucje mierzące jakość aut ;-) które jeśli będą naprawdę źle pisać o podsyłanych do testów autach, to w życiu nie dostaną więcej pracy. Stąd zresztą znany schemat dystrybutorów: podsyłanie auta na full-wypasie, po to, by redaktor mógł pochwalić wyposażenie oraz dzielność silnika, ale na końcu skrytykować cenę — co jednak nie przeszkadza pochwalić np. “wersji ząbek niżej, która kosztuje nie 116 tys. w tej wersji wyposażenia, lecz rozsądne 74 tys.”

PS od razu mówię, żeby mnie tu akolici nie obskoczyli, że nie mówię, że tak jest z Mr. Vintage — mówię, że istnieje takie ryzyko zawsze. Zawsze jak się coś robi.

doors58
Gość

Ja sądzę, że mamy do czynienia z nowym stosunkowo zjawiskiem, jakim jest prowadzenie bloga. Tutaj nie wykształciły się jeszcze zasady etyczne, jakiś swoisty kodeks moralny, nie mówiąc o rozwiązaniach prawnych. Może nie wykształci się zresztą nigdy, internet to coś bezprecedensowego ze swoją praktycznie nieograniczoną wolnością wypowiedzi (póki co). W sumie Mr Vintage jest na tyle uczciwy, że przyznaje, ze to teksty sponsorowane, twierdzi, że pisze o tym co mu się podoba i co lubi. Ja mu wierzę. Co nie przeszkadza temu, że czasami mnie to drażni. Ale ja należę do pokolenia, które ma bliżej niż dalej. Sam wiele lat temu pisałem recenzje płytowe do jednego z nielicznych wtedy czasopism muzycznych. Jak mi się podobało, to recenzja była generalnie pozytywna. Płacił wydawca pisma. Jak była niepochlebna, też płacił. Nie przyszło by mi do głowy, że mógłbym wziąć pieniądze od wytwórni za napisanie dobrze, bo mi się podobało. To były czasy, kiedy każdy obecny w branży wiedział co to “Payola”. W Stanach unormowano to w ten sposób, że jeśli ktoś nadawał w radio utwór “sponsorowany” musiał o tym poinformować. Tylko kto chciałby słuchać takiego radia? Słuchalibyście Manna, który co chwilę gada, że mu zapłacono za odtworzenie kawałka, ale nie wziąłby kasy jak by mu się nie podobało? Czy te porównania są trafne? Sam nie jestem przekonany. Ten blog jest fajny, tylko koni, tylko koni czasem żal.

doors58
Gość

Mr Vintage, to co pan napisał jeszcze bardziej mnie zasmuciło. Nie sądziłem, że świat musi być aż tak sprzedajny.
Ja pana nie potępiam, broń Boże, tylko uważam, że zachwiał pan znacząco proporcje między pasją a zarobkowaniem. Zresztą kończę ten wątek, bo czuję się lekko zażenowany, jakbym zaglądał panu do kieszeni.

Platinet
Gość

Doors58- przepraszam, ale Ty właśnie nachalnie zaglądasz MrVintage do kieszeni – właśnie poprzez takie komentarze. Ile można słuchać, że teksty reklamowe są be, blog traci ja jakości, wiarygodności itd… Skup się na reszcie wpisu a nie tylko na info, że to tekst sponsorowany. Czemu tak bardzo boli to niektórych tutaj?
Dejko- uwielbiam Twoje komentarze za celne trafianie w punkt i umiejętność doprecyzowania myśli. :)

doors58
Gość

Platinet, piszę co czuję , chyba wolno? O firmie Tods wyraziłem swoją opinię, mam jeszcze wpisać “ciekawe kiedy się rozlecą?”.

Jan
Gość

doors58 – Wybacz, ale mnie żenują takie komentarze. Dopóki autor sam wybiera jakie marki promuje to o żadnym “sprzedaniu się” nie ma mowy. Jest to po prostu fajna praca zgodna z tym co “w duszy gra”. “Sprzedanie się” to robienie czegoś tylko dla pieniędzy, a po godzinach dłubanie hobbystycznego bloga i marzenie o tym jak fajnie mogłoby być utrzymywać się tylko z tego hobby? Autorowi po prostu udało się wdrożyć to w życie.

Drake
Gość

Zestaw udany, ale osobiscie podoba mi sie tylko od pasa w gore. Spodnie wedlug mnie do mokasynow na gola stope powinny byc albo podwiniete albo krotsze niz zaprezentowane. Do tego bardziej by mi sie podobaly gdyby byly wezsze w okolicach kostki. Driving mocs niestety w ogole mi sie nie podobaja i nie wiem czemu to sie tak niektorym podoba. Do pozwyzszego zestawu wdzialbym brazowe penny loafers albo nawet boaty.

kwiatek
Gość

Widzę, że maść na ból tyłka jest tutaj niezbędna. Siedzą i sączą te swoje zazdrości. Idźcie gdzie indziej zazdrościć.
Wreszcie jest Pan odziany w nadgarstkową biżuterię, do tego pasującą idealnie do koszul i marynarek. A czy mógłby Pan w skwitować jakość produktów Profuomo ?

kag
Gość

Koszule są też w bardzo dobrym stosunku cena-jakość.

Kamil
Gość

Co sądzi Pan o jakości tych spodni z H&M, które ma Pan na sobie?

Marcin
Gość

Wrócę do trochę obgadanego tematu. Ostatnio rozmawiałem z żoną i ponownie uświadomiła mi, jak bardzo brzydkie są męskie nogi wystające między butem a spodniami. Doprawdy trudno zrozumieć motywację do chodzenia bez skarpetek, szczególnie w eleganckim stroju.

Zresztą w sumie dlaczego krytykuje się zbyt krótkie skarpetki, kiedy widać nogę spod spodni? Bo noga brzydka. Dlaczego ma się stać ładna, gdy skarpetek w ogóle nie ma? Bo Roetzel tak napisał? ;)

doors58
Gość

Gommino to sztandarowy produkt Todsa. Ale inne ich buty też są moim zdaniem rewelacyjne. Produkuja też akcesoria (torby, paski) oraz odzież. W swojej ofercie mają również na przykład okulary. W mojej opinii Tods to czysta elegancja. Nawet ich strona internetowa jest zaprojektowana tak, że wielu może zazdrościć. Sprawdżcie sami.

alex
Gość

Czy te spodnie były skracane?

Janek
Gość

Witam

Czy ktoś z forumowiczów może mi napisać gdzie we Wrocławiu kupię garnitur ale samodzielnego skompletowania – jako osobną marynarkę, osobne spodnie?

Pozdr.
J.

Maciek
Gość

W Peek & Cloppenburg

QF
Gość

System ten (NOS) ma w ofercie Digel.

BPP
Gość

Albione, Zara, Pawo, niektore marki w P&C

Olivier
Gość

Van Graaf w Galerii Dominikanskiej prawdopodobnie tez.

Fan Pauliny
Gość

Albione w Outlecie to najlepszy wybór

andrzej
Gość

mnie bardziej boli, że nasz guru jest przewidywalny do bólu (bulu?) właśnie. Jak mokasyny to wiadomo jakie, jak okulary to wiadomo jakie, jak rower to wiadomo jaki-jakby na świecie istniał tylko ten jeden styl -“na podstarzałego klasyka”. Niczego więcej już nie mogę oczekiwać po tym blogu ? Teraz już będą kolejne wpisy reklamujące w taki czy inny sposób określone towary ? Pan Michał sam staje się powoli towarem, od którego coraz mniej oczekuję;(.

Janek
Gość

Guru – z natury – powinien być przewidywalny. Inaczej nie mógłby być guru. Co do opinii – o ile wiem, to blog Michała K. i to on chyba decyduje co i jak pokazać. Zawsze można po prostu odpuścić sobie temat, który nam nie pasuje (ja odpuściłem rower, bo wolę samochody). Zawsze tez można odwiedzić inne blogi/strony, które sam Autor tegoż często poleca i dodatkowo zamieszcza linki poniżej. Jakby jednak nie patrzeć – to najlepszy modowy blog męski na naszym rynku.

dejko
Gość

Przy takim dopasowaniu spodni i całej reszty, okulary wydają mi się za duże. Dominują nad resztą stylizacji, zbytnio zwracają na siebie uwagę. Jak u ochroniarza, albo dyskotekowego macho.
Co do mokasynów, warto byłoby spróbować jak się sprawdzają przy prowadzeniu auta i czy w tym przypadku ujawniają jakąś wartość dodatnią.

QF
Gość

Pogadajmy na temat butów Tod’s, bo sie temat oddalił.

Johnie
Gość

Mógłbym Pan napisać, co Pan sądzi o wspomnianym wcześniej “dekompletowalnym” garniturze Bytomia?
http://bytom.com.pl/garnitury,garnitur-florence-4-114-k-702-4249-p
Czy tak ciemny odcień, niemal czarny, ma szansę służyć jako garnitur uniwersalny do łączenia z innych dodatkami niż czerń (np. brąz, burgund)?

Michał p.
Gość

Mam ten garnitur, fakt granat bardziej czarny niż niebieski ale do kompletowania z ciemnym brązem bądź burgundem się nadaje.

Tomek
Gość

Mnie absolutnie nie przeszkadzają wpisy komercyjne.

A co do tematu to muszę przyznać, że takie buty mnie na razie nie przekonują – chociaż przyznam się bez bicia, że jeszcze parę lat temu nie wyobrażałem sobie kupna mokasynów, a teraz zamierzam kupić pierwsze w życiu penny loafers (będzie Herring). Może z drivings mocs będzie tak samo.

Odbiegając od tematu: czy na pierwsze penny loafers lepiej (tj. bardziej uniwersalnie) będzie wybrać te ze skóry licowej (brąz) czy zamszowej?
Buty będą używane głównie do pracy w biurze, ale i na czas wolny. Póki co prym wiedzie skóra licowa.

Krzysztof
Gość

Witam,
Może niekoniecznie moje pytanie jest związane z tematem, ale jednak problem ten boryka mnie obecnie i chciałem się poradzić pana o radę.
Planuje mieć 3 pary spodni typu chinos (na co dzień chodzę w marynarce – głównie granatowej bawełnianej i ciemno granatowej [tzw. granat bytomski jeszcze z dawnych czasów ;p] wełnianej)
Jedną parę już nabyłem – są to bardzo jasno szare (prawie że białe) chino z h&m
Jednakże moje pytanie brzmi – jakie kolory jeszcze dobrać do kolejnych dwóch par, aby były jak najbardziej uniwersalne?
Szczerze mówiąc wolałbym uniknąć beżowych, bo zwyczajnie do mnie nie przemawiają.
Myślałem o bordowych – dobry pomysł? I jeśli tak, to gdzie można takich poszukać kierując się niską ceną, nie jakością – jako że nawet jeszcze studentem nie jestem ;)
Pozdrawiam

ghx@gmail.com
Gość

Okulary do okraglej twarzy nie powinny byc okragle.

Patryk
Gość

Ale kto blogerowi zabroni? :)

Grzegorz
Gość

Spodnie H&M, proszę nawet bym nie pomyślał.
Czaję się na podobne różowe, tyle, że z mocno wąską nogawką z Massimo Dutti, też różowe.
Zresztą mało jest różowych spodni w sklepach.
Ile dałeś za te spodnie?? :)

Lukasz Tomaszewski
Gość

Bardzo jestem ciekaw recencji tych Tod’sow po paru miesiacach. Ciekawe jak but do jazdy autem sprawdzi sie w codziennym chodzeniu. Ciekawe jak okaze sie wygodny dla kogos, kto te pare kilometrow na pieszo robi. Czekamy!

pirlo
Gość

A jak z numeracją Todsów? Brać większe, mniejsze czy taki numer jak zawsze?
Pozdrawiam

doors58
Gość

Mr Vintage, czekam na mecz Chelsea z Atletico, na Canal + Sport oglądam dyskusję prowadzących i ekspertów (w tym Dżerzi Dudek). Sami światowcy. I dress code: smutna marynarka + smutna rozpięta u góry nieciekawa jednokolorowa (raczej gołąbkowa) koszula. Smętek wielki jak dla mnie. Co pan sądzi, jeśli ma być nieformalnie, widać ich od klaty w górę, jak powinni być ubrani, aby nie było tak posępnie? Naprawdę ciekaw jestem pańskiej opinii. Pewnie pan tego nie ogląda, ale mnie się to nie podoba. Nudne i jakieś wysilone luzactwo.

paero123
Gość

Piłkarze zawsze mieli specyficzny gust do ciuchów. Beckham wyjątkiem ;-)

Dudi
Gość

Zasadnicza różnica między męską a kobiecą blogosferą polega na zupełnie innej grupie reklamodawców.Wystarczy przyjrzeć się procesowi, który zachodzi w takich krajach jak Wielka Brytania bądź Włochy aby zaobserwować stały już trend,przejście blogerów z reklamowania tanich produktów sieciowych do dóbr z najwyższej półki.Jeżeli ktoś oczekuje ,że Michał dalej będzie takim samym blogerem jak jeszcze rok temu to najwyższy czas przebudzić się z tego słodkiego snu.

doors58
Gość

A co tu ma być niby słodkim snem? Sądzisz, że oczekuję postów o tym, w którym secondhandzie kupić raz ubrany garnitur Zegni? Ile godzin spędzić wśród ewidentnych szmat w TKMaxxie, aby nabyć coś Hilfigera? Jest tu pewna grupa sądząca, że krytyka spotykająca gospodarza wynika z zawiści (niby typowo polskiej), że gospodarz drażni pisaniem o drogich rowerach, mokasynach za 400 euro. Panowie to nie tak. Ja na przykład lubię luksus w dobrym stylu i lubię go poznawać (choć na wiele mnie nie stać). Podobają mi się Astony Martiny, Todsy, Ferrari, jajka Faberge, płaszcze Zilli. Nie lubię zaś złotych sraczy i lodów pistacjowych z opiłkami srebra. Jak ktoś z całej tej pisaniny tyle zrozumiał, to nic nie zrozumiał, Dudi, Shakin Dudi. Oj nie tak, panowie, nie tak.

dejko
Gość

A co ma do tego trend? Reklamodawcy nie są debilami i dobrze sobie tam przeliczają, który bloger powinien reklamować ich produkty. Wiadomo, że John Lobb nie będzie się reklamował na blogu Dawida Tymińskiego, bo skoro jego czytelnicy zainteresowali się facetem ubierającym się w lumpeksach, to prawdopodobnie nie stać ich na zakup reklamowanych butów i poświęcone na reklamę środki przepadną. Znowu na blogu Romana Zaczkiewicza raczej nie ma miejsca dla producenta butów Syrena. Nawet najbardziej bujający w obłokach marketingowiec nie założy chyba, że czytelnicy Szarmanta są tak naiwni, że pobiegną do sklepów tylko dlatego, bo zobaczyli reklamę tanich butów na blogu o klasycznej elegancji bez kompromisów finansowych.

Nie można oceniać hurtem damskiej i męskiej blogosfery modowej i na tej podstawie tworzyć statystyk reklamowych. Blogów damskich klasy choćby Mr.Vintage w Polsce praktycznie nie ma. Damskich blogów z klasą jest tyle co kot napłakał. Cała reszta to tandetne blogaski prezentujące tandetne ubranka w których można z daleka wyglądać jak ktoś fajny – to i reklamodawcy walą w taki target.

iwona
Gość

Dejko, daj namiar na choćby jeden damski blog z klasą (modowy), bo szukam kilka lat i nie ma…

Tomek
Gość

Stylizacje super a okulary może Pan zdradzić jakiej marki:-) i gdzie można je zdobyć?

Tomasz
Gość

Bardzo wiosenna stylizacja. Moze jakis wpis, lub chociaz komentarz, na temat tego o czym mysli teraz kazdy kto pracuje w biurze:) Gdzie w tym sezonie mozna kupic porzadne korzule z lnu?!

Mateusz
Gość

Co może polecić na lato do szortów i t-shirtu i czasami koszuli, chodzi mi o wybór między mokasynami żeglarskimi, a new balance w jakichś stonowanych kolorach?

dejko
Gość

– zwykłe mokasyny, np. takie jak we wpisie,
– zamszowe brogue,
– zamszowe derby na białej podeszwie, w którymś z odważniejszych kolorów niż czarny lub szary,
– sportowe buty tzw. miejskie – najlepiej proste i klasyczne,
– sandały, tylko normalne, a nie trekkingowe.

PanA
Gość

Myśle ze mokasyny bede najodpowiedniejsze wszystko inne będzie za ciężkie.

Jan
Gość

Tak jak kolega napisał, ale dodałbym różnego rodzaju buty wsuwane np. takie: http://www.bexley.com/Bexley/en/p/dress_shoes/tisburylight?coloris=velours_marine

ciekawski
Gość

Szanowny Panie,

Szybkie pytanie odnośnie przypinki w kształcie brzytwy w butonierce… Gdzie można taką dostać?

pozdrawiam

Hurrara
Gość

Jeśli mogę… ile ma Pan wzrostu? Oczywiście nie musi Pan odpowidać i wówczas przepraszam za pytanie.

PS

Bardzo miło czyta się Pańskiego bloga (pomimo tego, że jestem kobietą, choć z pewnością jedną z wielu) także dziękuję za ciekawe wpisy i te wszystkie małe uczty dla estetów ;)

Mateusz
Gość

Panie Michale,
Jak Pan widzi taką “marynarkę” : http://answear.com/69171-diesel-marynarka-jaycob.html

Bardzo podoba mi się kolor, aczkolwiek na żywo bardziej wpada w pomarańcz/rudy. Ewentualnie z czym to ugryźć, żeby nie przesadzić. Pozdrawiam.

Bonia
Gość

Jestem stałą czytelniczką Twojego bloga – jest nas rzesza. Równie często zaglądam do Ciebie i Scotta Schumana. Potwierdzam klasę i wyczucie, jesteś nauczycielem stylu i żałuję braku Twojego odpowiednika w modzie damskiej. Podoba mi się dbałość o detale w sesjach, one są takie “Kędziorowe”, dołączone historie powstania marek, szczegóły. A w domu …. długowłosy 45-letni fan ciężkiej muzyki – mój równie wierny swojemu stylowi partner na życie.
PS: Podobnie, jak doors58 zastanawiam się nad brakiem fantazji ekspertów sportowych, zawsze smutna koszula bez krawata, oficjalne kolory, większe marynarki, niejednokrotnie z tanim połyskiem, a gdyby tak wzorem Prezesa założyć czasem ładny sweterek ..;)
pozdrawiam
B.

doors58
Gość

Boniu, pozdrawiam twojego 45 latka. Dziesiątki lat kontaktów ze światem muzycznym nauczyły mnie, że tacy jak on są bezcenni. To musi być fajny człowiek. Choć sam nigdy nie szalałem za heavy brzmieniami. Na dziś ciągle w odtwarzaczu ostatni Nick Cave (ten na żywo w KCRW), Arcade Fire i ostatnie odkrycie – The War On Drugs. To nie są klimaty twojego towarzysza, ale Tobie polecam. Pozdrawiam.

Olgierd
Gość

A u mnie przez ostatnie dwa dni przez odtwarzacz przeszła taka sekwencja dźwięków: od Johny Casha, którego 2 płyty mam i ostatnio ogrywam na około, poprzez The Roots i Primus aż do (teraz) Beastie Boys.

doors58
Gość

Gustowny wybór. A Cash klasyczny czy ten (według mnie najlepszy) z American Recordings – dziełą życia Rubina?

Olgierd
Gość

Klasyczny; np. “At San Quentin”. Ale Glenn Danzig też jest OK :)

Bonia
Gość

Dziękuję za pozdrowienia – przekażę. U mnie w drodze do pracy, przy prasowaniu i w czasie tylko “moim” króluje Joe Bonamassa, lubię takie brzmienia i zachwycam się jak nastolatka. Co do rekomendacji- dam znać :)
pozdrawiam
B

doors58
Gość

To dobra muzyka, wśród moich znajomych muzyków bardzo ceniony (też go lubię). Ale ilekroć go słucham, nie potrafię zapomnieć o braku tego jedynego,nieodżałowanego też blues-rockowego, archetypicznego – Stevie Ray Vaughna. To czego ostatnio słucham to raczej zwrot ku melodii. Jakoś łagodnieję (przynajmniej muzycznie) w okresie dojrzałości (w sumie na stare lata). Te amerykańskie i kanadyjskie grupy synth-popowo-rockowe urzekają mnie melodyką.Posłuchaj na przykład Future Islands “Seasons”. W sumie błahostka, ale urzeka. Albo The War On Drugs “Red Eyes”. Hiciory, to naprawdę sztuka napisać takie kawałki. Arcade Fire to już wyższa półka. Polecam ostatni album Reflektor.

Artur
Gość

Mokasyny będę nosił teraz drugi sezon. Buty mistrzostwo świata!;)

wpDiscuz