12 marek z Holandii, które warto znać

17 komentarzy

Holandia nigdy nie była jakimś mocnym graczem jeśli chodzi o odzież i obuwie, ale jest całkiem sporo marek, które radzą sobie nieźle na rynku międzynarodowym i które warto znać. Ja wybrałem dwanaście z nich. Jeśli uważacie, że o jakichś zapomniałem, to śmiało piszcie w komentarzach. W nagłówkach podlinkowane są strony wszystkich marek gdybyście chcieli zobaczyć ich asortyment.

 

SUITSUPPLY

Zestawienie zaczynam od firmy którą zapewne większość czytelników bloga zna, bo ich produkty pojawiają się tu dość często. Chodzi o markę Suitsupply, która jest jednym z najciekawszych pomysłów biznesowych w branży mody męskiej ostatnich dwóch dekad. Na czym polegał ten pomysł? Otóż w roku 2000 Foke de Jongs, wówczas student prawa, postanawia założyć markę odzieżową, która będzie sprzedawać garnitury, ale w sposób zupełnie inny niż setki firm na rynku. Według niego, garnitur miał się stać atrakcyjnym produktem który mężczyzna nosi bo chce, a nie dlatego, że musi. A ponadto chce go wymieniać co sezon, a nie kupować raz na kilka lat. Firma mocno postawiła na sprzedaż online, co w tamtych czasach było rzadkością jeśli chodzi o garnitury, bo niewiele firm wierzyło, że taki produkt można sprzedawać bez przymiarki. Im ten pomysł dość szybko udało się zrealizować. Obecnie marka ma ponad sto sklepów na całym świecie i przychody rosnące w tempie ponad 20% rok do roku.

Oglądając zdjęcia ich produktów ma się wrażenie, że tam wszystko dobrze wygląda i te produkty po prostu chce się mieć. Zespół projektantów, stylistów i osób odpowiedzialnych za kreowanie wizerunku robi świetną robotę. Klienci kochają Suitsupply za atrakcyjne wzornictwo, dobry stosunek ceny do jakości, dopracowane detale (m.in. konstrukcja marynarek), bardzo sprawny i przejrzysty sklep internetowy. Dla wielu klientów ogromnym plusem jest też jasna polityka cenowa – Suitsupply nie robi posezonowych przecen, co w dzisiejszych czasach jest rzadkością w tej branży.

Poza odzieżą z wieszaka, Suitsupply ma także ofertę szycia na zamówienie w kilku rozbudowanych formatach (od prostego MTO, po rozbudowane MTM). Większość produktów tej marki szyta jest w Chinach, mniejsza część w Europie (głównie koszule, buty i dodatki). Jako ciekawostkę wspomnę, że w Polsce szyte są niektóre modele koszul z linii Jort.

Charakterystyczne są także kampanie reklamowe Suitsupply, które w wielu przypadkach szokowały, choć trzeba przyznać, że od dwóch sezonów jakby stonowali komunikację marketingową. Wcześniej bardzo często wykorzystywali scenki o podłożu szowinistycznym, seksistowskim i religijnym, więc trudno się dziwić temu oburzeniu. Ale z drugiej strony dzięki temu stali się marką bardzo wyrazistą, bez takich środków na pewno byłoby to trudniejsze. Przekaz tych kampanii jest jasny – ubiór Suitsupply daje daje ci siłę i sprawia, że stajesz się atrakcyjny seksualnie. Warto wspomnieć, że w roku 2017 uruchomiono bliźniaczą markę, ale kierowaną do kobiet – Suistudio.

Suitsupply w wielu biznesowych aspektach idzie na przekór temu co robi konkurencja. Na przykład konsekwentnie trzymają się z dala od dużych galerii handlowych, wybierając niestandardowe lokalizacje (np. stare wille i kamienice). Od kilku lat słychać sygnały, że marka Suitsupply planuje otwarcie sklepu w Warszawie, ale póki co nie sprawdziły się te pogłoski, choć w jednym z wywiadów Fokke de Jongs mówił, że Polska jest jednym z wiodących krajów zamawiających produkty z ich sklepu internetowego.

 

VAN GILS

Obok Suitsupply, to chyba najpopularniejsza marka holenderska jeśli chodzi o elegancką odzież męską. Firmę założył Miel van Gils w roku 1948. Przez wiele lat była to mała lokalna marka, obecnie mają kilka sklepów firmowych + sklepy partnerskie. W ich ofercie jest w zasadzie wszystko: garnitury, marynarki, okrycia wierzchnie, koszule, spodnie, dodatki, buty. Ceny odrobinę niższe niż w Suitsupply. Ubrania marki Van Gils dość często widuję w TK Maxx i w cenach outletowych warto się nimi zainteresować.

 

PROFUOMO

Marka kreowana na włoską (w komunikacji marki często jest to podkreślane), ale jest to koncept holenderski i w sumie nie wiem czemu się tego wstydzą. Korzenie marki sięgają roku 1934 – to wtedy krawiec Heinz Michaelis otworzył studio krawieckie w Rotterdamie. Obecnie marka dostępna jest w ponad pięciuset sklepach na całym świecie. W Polsce największy wybór produktów Profuomo ma warszawski sklep Elegancki Pan. Ich koszule często można znaleźć także w TK Maxx.

W asortymencie Profuomo można znaleźć głównie koszule, swetry, spodnie, dodatki oraz sportowe marynarki. Kolekcje podzielone są na trzy linie: Originale, The Informalist oraz Sky Blue. Na uwagę zasługują szczególnie koszule z tej ostatniej linii. Szyte są z bardzo dobrych włoskich tkanin, a samo wykończenie również robi bardzo dobre wrażenie.

 

MICHAELIS

Michaelis to marka należąca do tej samej spółki co Profumo. Pozycjonowana trochę niżej i skupiona głównie na dodatkach. W Polsce dostępna również w Eleganckim Panu.

 

SCOTCH & SODA

To chyba najbardziej znana marka holenderska na polskim rynku, bo od kilkunastu lat są u nas obecni w wielu mulibrandowych sklepach z odzieżą casualową. Firma powstała w latach 80. ale jej obecny format nadali jej nowi właściciele, którzy przejęli markę w roku 2001. Styl Scotch & Soda to przede wszystkim dżins, sprane tkaniny, wielokolorowe swetry, wintydżowe nadruki i detale nawiązujące do starodawnego krawiectwa (stąd stara maszyna do szycia w logotypie marki). Przy okazji warto wspomnieć o tym, że biuro projektowe marki mieści się w Amsterdamie w… starym kościele.

Ceny pierwotne S&S są dość wysokie jak na segment casual.  Marka dostępna jest w ponad ośmiu tysiącach sklepów na całym świecie.

 

WE

Popularna holenderska sieciówka której korzenie sięgają roku 1917. W samej Holandii mają ponad 120 sklepów firmowych, oprócz tego dostępni są m.in. w Belgii, Szwajcarii, Francji i w Niemczech. Asortyment głównie z segmentu smart casual. Ceny bardzo przystępne.

 

MCGREGOR

A to z kolei jedna z moich ulubionych marek holenderskich, choć w logotypie ma dopisek „New York”, co może sugerować korzenie amerykańskie. I słusznie, bo marka powstała w latach 20. ubiegłego wieku właśnie w Stanach Zjednoczonych. Nie wiem czy pamiętacie, ale ich reklamę z lat 50. pokazywałem w ostatnim wpisie z serii Ulubione i właśnie w tamtym okresie był to bardzo popularny brand za oceanem. Kurtki tej marki nosił podobno James Dean

Stylistyka produktów McGregor chętnie nawiązywała do stylu preppy i tak pozostało do dnia dzisiejszego. W roku 1993 prawa do marki przejęła holenderska spółka, zatem można przyjąć, że od wielu lat jest to firma holenderska, ale chętnie odwołująca się do korzeni amerykańskich. Przez ponad 20 lat holenderska spółka świetnie radziła sobie z rozwojem marki, w tym czasie rozwinęli sieć własnych sklepów (ponad 150 salonów firmowych, w tym również w Polsce) oraz dystrybucję w sklepach multibrandowych (ponad 3000 na całym świecie).

Kryzys przyszedł w roku 2015 gdy spółka ogłosiła bankructwo, a później pojawiły się kolejne perturbacje biznesowe związane z przejmowaniem praw do marki przez kolejne podmioty. Na kilka sezonów marka w zasadzie zniknęła z rynku i w tym czasie nie pojawiały się nowe kolekcje. Wiele wskazuje na to, że sytuacja jest opanowana, bowiem na początku roku 2019 pojawiła się nowa kolekcja. Markę McGregor przejął holenderski fundusz inwestycyjny oraz wieloletni dyrektorzy z europejskiego oddziału marki Tommy Hilfiger.

 

G-STAR RAW

Jedna z najbardziej znanych marek dżinsowych, czyli G-Star Raw pochodzi z Holandii. Firma została założona w roku 1989 w Amsterdamie, początkowo korzystali z nazwy Gap Star, ale później zmieniono to na G-Star by uniknąć podobieństwa do amerykańskiej marki GAP.  Od początku specjalizowali się w dżinsie i tak pozostało do dnia dzisiejszego.

Marka przykłada dużą wagę do ekologii i chwali się tym, że 85% tkanin w ich kolekcjach dżinsowych produkowana jest z bawełny organicznej, a podobno wszystkie tkaniny barwione są tylko przy użyciu naturalnych barwników. Mało kto o tym wie, ale współwłaścicielem marki G-Star Raw jest Pharrell Williams – amerykański wokalista i producent muzyczny, który wcześniej był dyrektorem kreatywnym tej marki.

 

DENHAM

Druga znana i ceniona marka dżinsowa z rynku holenderskiego to Denham. Firmę założył Jason Denham w roku 2008 i obecnie sprzedawana jest w kilkuset sklepach na całym świecie. Ich kluczowym produktem są dżinsy, które szyte są z tkanin pochodzących od dwóch topowych tkalni specjalizujących się w tym materiale: włoskiej Candiani oraz japońskiej Kaihara Textile.

Denham aktywnie wspiera proekologiczne produkty i usługi, na przykład poprzez bezpłatny dożywotni serwis spodni dżinsowych (cerowanie, łatanie). W swoim portfolio mają także inne ciekawe projekty m.in. dwa lata temu zaprezentowali limitowaną serię kurtek uszytych ze starych namiotów wojskowych pozyskanych z magazynów holenderskiej armii.

 

RESET

Marka Reset specjalizuje się w okryciach wierzchnich, są to głównie kurtki z tkanin technicznych oraz kamizelki. Właśnie taką ultralekką kamizelkę udało mi się kupić kilka miesięcy temu w TK Maxx i pokazywałem ją w tej sesji.

GAASTRA

Marka o korzeniach żeglarskich, choć od wielu lat więcej w ich kolekcjach odzieży cywilnej inspirowanej motywami morskimi, niż prawdziwie wyczynowej odzieży dla żeglarzy (choć i taka nadal jest). Marka Gaastra w ostatnich latach była częścią spółki do której należał wspomniany wcześniej McGregor, zatem nad nimi też przez pewien czas wisiało widmo bankructwa. Obecnie marka chyba przechodzi jeszcze proces zmian, bo sklep internetowy świeci pustkami.

 

FLORIS VAN BOMMEL

Floris van Bommel to chyba najbardziej znana holenderska marka obuwia eleganckiego klasy premium (przynajmniej tak się pozycjonują). Mnie osobiście nie zachwyca ich wzornictwo i ceny wydają się dość wysokie w stosunku do zagranicznych konkurentów (półbuty kosztują ok. 1000 zł), ale widać, że marka ma swoich fanów, bo dostępna jest w kilkuset  sklepach Europy środkowej. Na pewno jest to też jedna z najstarszych firm obuwniczych na świecie, bowiem rodzina Van Bommel zajmuje się tym od roku 1706. Kolekcje Floris van Bommel produkowane są w Holandii, Tunezji, Serbii i Portugalii.

Przypomnę, że dotychczas w tym cyklu o markach które warto znać pojawiły się: Portugalia, Hiszpania, Włochy, USA, Niemcy, Szwecja, Francja, Wielka Brytania, Polska, Kanada.

Podobne wpisy

17
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
DaniRafałMarioŁukaszMichal Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kuba
Gość
Kuba

Bardzo ciekawy wpis. Kolejny z tego bardzo dobrego cyklu. Chyba większość „mocnych krajów” z dziedziny męskiej mody już „załatwiona”. Czy będą jakieś następne odcinki? Może np. Szwajcaria?

Hipolit
Gość
Hipolit

Ciekawe zestawienie – dodałbym jeszcze https://www.nolabel.nl/en. Myślę, że wzornictwo i filozofia zbiegają się z upodobaniami autora bloga. Pozdrawiam!

Michał
Gość
Michał

A w reklamach GAASTRA to oczywiście Rutger Hauer :-)

Jarosław
Gość
Jarosław

SUITSUPPLY. A ponadto chce go wymieniać co sezon, a nie kupować raz na kilka lat. Panowie a jak to hasło ma się do jakości?

Philippus Aureoulus Theophrastus Bombastus
Gość
Philippus Aureoulus Theophrastus Bombastus

A jeszcze parę lat temu Macaroni Tomato zżymał się na szefa firmy Rudolf & Co, który powiedział mu, że w dzisiejszych czasach garnitur kupuje się na pół roku, najwyżej na rok. Czasy się zmieniają?

k.
Gość
k.

Ha, wiedziałem zawsze, że włoskość Profuomo to ściema, ale jakoś myślałem, że to Niemcy. Swoją drogą, czy nie ma takiej prawidłowości, że firmy typowo odzieżowe szczególnie chętnie udają Włochów (Profuomo, Massimo Dutti, Giacomo Conti, konia rzędem temu, kto powie, co udaje Lancerto), a obuwnicze Anglików (Gordon & Bross, Berwick); może to jest coś, co warto prześledzić. Ale ja nie o tym. Zalinkowane poprzednie odcinki skłoniły mnie do przejrzenia, tam trafiłem na Canada Goose, a to z kolei przypomniało mi widziany przed rokiem wcale liczny i gwałtowny protest przed londyńskim sklepem tej znanej z wyjątkowo okrutnego traktowania zwierząt marki; zresztą szybkie… Czytaj więcej »

Mario
Gość
Mario

Takie wpisy lubię, Panie Michale!

Rafał
Gość
Rafał

Przychylam się do prośby o marki japońskie, jakiś czas temu odkryłem Uniqlo i jestem jak dotąd bardzo zadowolony.

Dani
Gość
Dani

To ja od siebie wspomnę praktycznie nieznaną markę denimową The Good Genes. Nie mają już sklepu online, ale za to jak ktoś będzie w Amsterdamie, polecam zajrzeć tam http://thegoodgenes.com/flagship-store/

Ja byłem i 3 pary spodni służą mi od 3,5 roku już. Świetna konkurencja dla Levi’s 501CT